Bieszczadzkie kitku
Kilka razy dziennie przychodzi na mizianko po czym idzie sobie dalej
#koty #koteczkizprzypadku


Bieszczadzkie kitku
Kilka razy dziennie przychodzi na mizianko po czym idzie sobie dalej
#koty #koteczkizprzypadku

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wiele osób pisze, jak trafiły do nich zwierzaki to i ja podzielę się historią
Mój kociak trafił do mnie pod koniec zeszłego roku. To kot fundacyjny, który pojawił się w fundacji w jednym z najgorszych możliwych momentów - tuż przed świętami bożego narodzenia. Kitek chorował na panleukopenie (koci tyfus), bardzo zaraźliwie i wyniszczające organizm dziadostwo. Do tego na początku, w mieście, z którego pochodził, był źle leczony. Dopiero, jak trafił pod opiekę fundacji, zaczęło się jego prawidłowe leczenie. Nie mógł mieć kontaktu z innymi kotami, dlatego nie można go było zatrzymać w kocińcu. Nie mógł też trafić do żadnego domu, w którym były inne koty. A to dość mocno zawęziło grono wolontariuszy
Najpierw trafił na kilka dni do jednej wolontariuszki, a w drugi dzień świąt do mnie. Mój facet zgodził się na chwilowe przechowanie (Byłam z nim dogadana, że możemy wziąć kota, ale dopiero za kilka miesięcy). Kociak miał zostać u mnie do końca leczenia, na około 2 tygodnie.
Gdy do mnie trafił był w kiepskim stanie. Wychudzony, ledwo ciepły, prawie nie miał siły chodzić. Mimo to już pierwszej nocy wbił mi się do łóżka
Z każdym dniem z jedzeniem było co raz gorzej. W okresie świąteczno - sylwestrowym fundacji ciężko było umówić go do sensownego weterynarza, a kot był na tyle słaby, że wszyscy bali się robić inwazyjne zabiegi.
W końcu sytuacja stała się bardzo poważna, kitek już tak się dławił, że zaczynał pluć pianą i się dusić. Skończyło się na szybkim biegnięciu do weta z dyżurami 24 i ściąganiu na cito weterynarza (była 5 rano), który potrafił zrobić endoskopię. Na szczęście zabieg się udał, kitek został jeszcze w szpitaliku na obserwacji na kolejny dzień. Jeden dzień wystarczył, żeby stał się ulubieniem wszystkich pielęgniarek
Po szpitaliku wrócił do mnie i zaczęła się przemiana
W końcu kot był już na tyle silny, że można mu było szukać nowy dom. I tu pojawiło się kluczowe pytanie - czy szukamy innego domu tymczasowego, żeby go jak naszybciej oddać, czy kot może zostać dłużej i szukamy domu stałego. Mój facet oczywiście, że szukać, ale też, że nie trzeba się z tym jakoś przesadnie spieszyć.
Po kolejnych dwóch tygodniach zapadła decyzja, że zostaje kiteł u nas;)
I w ten sposób Ori jest u nas już pół roku i jest takim małym cudakiem, że serce się rozpływa. Wszędzie go pełno, wszystko musi wiedzieć. Uwielbia przy mnie spać na krześle gdy pracuję. Obowiązkowo przyłazi na porcję miziania. Nieważne, że jestem zajęta lub mam spotkanie w pracy. Ładuje się na ręce, ma być miziany i kropka. Nie przepuści też żadnego wyjścia do kuchni, bycie wiecznie głodnym zostało mu do tej pory. Gamoń nauczył się też wymuszać wszystko miauczeniem patrząc perfidnie w oczy.
Po panleukopenii jest lekkim kiwaczkiem, ale to dodaje mu tylko uroku.
#koty #zwierzaki #pokazkota #kocizakatek




Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj przed Żabką stał Pan żul i pytał każdego, czy kupi mu coś do jedzenia. Nie o kasę, tylko o jedzenie, w ręku miał połowę suchej bułki. Wszyscy go ignorowali, ja zresztą za pierwszym razem też. Idąc po paczkomatu w słuchawkach nie ogarnęłam, że coś do mnie mówi xd Ale jak wracałam z paczką, to udało mu się zwrócić uwagę.
Myślę spoko, mogę mu coś kupić. Na pytanie czy chce coś konkretnego do jedzenia, powiedział, że cokolwiek. Na początku standardowa myśl, że jakaś bułka czy coś, po czym przyszła chwila zastanowienia kiedy jadł coś ciepłego. No to kupiłam Panu żułowi pickę, taką co ją odgrzewają na miejscu. Był w lekkim szoku, gdy ją dostał i pyta gdzie ma mi za to paczkę zanieść ;D Mówię, że nie trzeba i sobie poszłam. Jak się po chwili odwróciłam, tu już miał kawałek w ręce i widać było, że zadowolony
Tylko nie zostałam kierowniczką, od razu na “ty” przeszedł.
#czujedobrzeczlowiek #zule
@Asya ja kiedyś spotkałem pod Lidlem chłopa, który powiedział do mnie - "nie będę Pana kłamał, brakuje mi do wina". Wzruszyłem ramionami i poszedłem do sklepu. Pod koniec zakupów wrzuciłem jakiegoś Cavaliera do koszyka i na powrocie mu wręczyłem. Tylko dlatego kupiłem mu tego jabola, bo był szczery .BTW zwrotu tego typu używam po dziś dzień i w 90% przypadków działa w najróżniejszych dziedzinach życia
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dzisiejszy lot z Cypru do Polski przy okazji #zmianaczasu
Pobudka na Cyprze o 2:20. O 3:00 czasu cypryjskiego (o 2:00 czasu polskiego) czyli o 4:00 po zmianie czasu jazda na lotnisko. Wylot o 5:35, lot trwał około 3 godziny. W Polsce byłam około 9 czyli około 8 czasu polskiego.
Wychodzi, że czas zmieniałam dwa razy przez co nie zmieniłam go wcale¯\_(ツ)_/¯
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Giovanni Panini, Współczesny Rzym,
5000 elementów. Trochę wieczorów nad nimi spędziłam
#puzzle i przy okazji #pokazkota


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Migreno ty k#%wo na ch*j przylazłaś
#migrena #oswiadczeniezdupy
Zaloguj się aby komentować
W nawiązaniu do https://www.hejto.pl/wpis/zostalam-tymczasowa-opiekunka-dwoch-5-tygodniowych-kociakow-smiling-face-with-3-
No i pojechały
Zostały przekazane do innego domu tymczasowego, w którym będą mogły zostać dłużej. Cieszę się, że trafiły w bezpieczne miejsce, ale jednocześnie jest mi przykro, że nie mogłam ich zatrzymać.
Ehhh smutek bardzo
#smutek #koty



Zaloguj się aby komentować