Wojna
Kontrowersyjna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Wojna
Kontrowersyjna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Hejka, chciałam bardzo podziękować wszystkim, którzy zjawili się na wczorajszym #hejtopiwokatowice ♥️ Może nie było nas tak dużo jak się zapowiadaliście (choć na fotki i tak nie wszyscy się załapali 😛), ale nie liczy się ilość tylko jakość, wiadomo xD Każdy z Was wniósł coś niepowtarzalnego do tego spotkania i bardzo się cieszę, że mogłam tam być razem z Wami. Natomiast urok Katowic był dla mnie niesamowity, aż żal było wrócić do domu Trzymajcie się i mam nadzieję do następnego! 😀

Zaloguj się aby komentować
Robimy dzisiaj kumplowi chlanie niespodziankę z okazji jego 40-tki na jakimś wypizdówie.
Stara już od tygodnia zestresowana łazi, że tam zginę albo się zachleje na amen. Pół życia człowiek się włóczył po nocach, a teraz raz na 10 lat się umówi na melanż i wszystkim odpierdala xD
#gownowpis
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Mnie tam w sumie zawsze bawi jak w serilu netflixa musi byc watek homo.
Chociazby nie wiadomo co sie dzialo i jakikolwiek brak sensu - to jednak watek homo musi zostac ukazany. Nawet jesli to jakies 10planowa postac, nic nie wnoszaca do universum - musza homo przemycic.
PO tym zawsze rozpoznaje na jakiej platformie zona cos oglada. Przychodze w polowie odcina czy tam filmu - scena homo - wiadomo netflix XD
Zaloguj się aby komentować
konfabulacja będzie dzisiaj z racami protestować w moskwie prawda? PRAWDA?
#bekazkonfederacji #jebackonfederacje #polityka #jebackacapow #rosja

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@radziol ciekawe czy ruscy będą specjalnie głosować na kogokolwiek innego żeby mu tym jedynym możliwym sposobem napluc w twarz? Wiadomo, że nie ważne jak zagłosują tylko jak policzą ale może chociaż dotrze do niego raport przed i po "przeliczeniu". Na pewno byłoby mu miło jak dowiedziałby się, że początkowo miał 10% ale po ponownym "przeliczeniu" znalazło się jeszcze 80%
Zaloguj się aby komentować
Nojapierdole, wiem że to nie moja sprawa, wiem że teraz są inne czasy, ale nikt mi nie wmówi, że normalnym jest, że dorośli ludzie siedzą przy śniadaniu, w środku dzieciak, i tenże dzieciak scrolluje telefon a rodzice na zmianę podają mu jedzenie do ust
#oswiadczeniezdupy #rodzicielstwo #niewiemjaktootagowac #przemyslenia
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Opowiem trochę o ciężkim okresie szkolnictwa podstawowego, w którym miałem okazję uczestniczyć w okres przypadający na wczesne lata 90.
W tamtejszej rzeczywistości nie analizowało się poziomu nauczania w placówkach, po prostu stawiano na rejonizację i wszystkie dzieciaki z danego osiedla uczęszczały do tej szkoły, która przypisana była do nich z uwagi na miejsce zamieszkania. Dla moich starych, jak również dla rodziców pewnie większości pozostałych dzieciaków - szkoła była szkole równa, przez co tym sposobem trafiłem w miejsce, które obsadzone było dość obficie przez lokalną patologię.
Jakby mało było tego, że w tej podstawówce uczyły się dzieci z dysfunkcyjnych środowisk, pociechy z cygańskich rodzin zamieszkujących znajdujące się niedaleko baraki, to ktoś decyzyjny uznał, że świetnym pomysłem będzie zorganizowanie w tejże placówce programu OHP. Nie wiem jakie były naiwne założenia tej inicjatywy, ale z naszego punktu widzenia wyglądało to tak, że brali takich kompletnych degeneratów, którzy nawet szkoły podstawowej nie potrafili ukończyć, zbierali ich do kupy z całego miasta i próbowali wyedukować ich do zawodu, który nie wymagał myślenia wychodzącego dalej niż wykonywanie prostej, powtarzalnej czynności. Były to zatem osoby przyuczane do pracy w cementowni lub innych, podobnych instytucjach, gdzie trzeba było po prostu machać łopatą lub przekładać rzecz z jednego miejsca na drugie. Dlaczego zdecydowano się robić to w szkole podstawowej? Dobre pytanie!
Jak się kończyło wymieszanie dzieci wraz z osobami, które mają poważny problem z agresją, emocjami, logiką i kulturą, można sobie wyobrazić.
Ohapowcy oczywiście imponowali swoim zepsuciem niektórym dzieciakom, które za wzór stawiały sobie bycie gitem, więc patologia niczym wirus rozprzestrzeniała między szkolnymi ławkami i nieprzyzwoite zachowania pojawiały się także wśród tych normalniejszych uczniów.
Największym problemem było ryzyko wpierdolu. Widmo dostania w ryj wisiało w powietrzu praktycznie ciągle. Twarz wyklepaną można było mieć z byle powodu. Bo się na kogoś popatrzyło, bo się szło za wolno lub za szybko, bo plecak miałeś za bardzo czerwony. Ciągłe zaczepki, plucie na innych, zastawianie drogi, walenie z bara przy mijaniu się to był dzień powszedni. Szkoła nie stanowiła bezpiecznej przestrzeni, bo nigdy nie wiadomo było gdzie natkniesz się na agresora. W kiblu, na boisku, na korytarzu, w szatni - a także w drodze do domu, trzeba było mieć oczy z każdej strony i konieczne było strategiczne omijanie miejsc, w których zbierały się oprychy. Do tego to były czasy, kiedy nie było żadnej ochrony na wejściu, więc do budynku szkoły wejść mógł kto tylko chciał, co zachęcało znajomków młodych gangusów do odwiedzin. Czasami dzieciaki otrzymywały od rodziców jakieś drobne, aby kupić sobie drożdżówkę lub jakiś napój. W szkole sklepiku nie było, trzeba było wyjść poza jej teren. Najkrótsza droga do delikatesów była rzecz jasna obstawiona przez szkolnych zakapiorów, którzy kasowali kasę przeznaczoną na zakupy. Trzeba było chować do buta lub w majty i potem płacić zmiętolonym, zawilgoconym banknotem o nominale 10 000zł.
Nie tylko gotówki uczniowie byli pozbawiani. Normą było zabieranie plecaków lub koszulek. Był to czas, kiedy popularność zyskały tshirty z grafikami zespołów heavy metalowych lub punkowych (wiadomo: czachy, pentagramy - takie rzeczy jarają dzieciaki) a także kurtki typu flek - z pomarańczową podszewką. Plecaki typu kostka lub worki na sznurku a także inny "mercz" to był towar przechodni i nawet jeśli jednego dnia to ja miałem koszulkę Pantery lub Guns'n'Roses, to kolejnego dnia paradował w niej już ktoś inny, a ja wracałem do domu z gołą klatą. Czasami patusy jeszcze próbowały zachowywać resztki "przyzwoitości" i np. pytali o skład zespołu lub dyskografię (że niby nie było się godnym noszenia koszulki, jeśli nie było się zagorzałym fanem), ale często także po prostu grożono piąchą lub nożem sprężynowym i tyle było rozmowy.
Pozwolę sobie przytoczyć jedną z sytuacji: Wracałem z kolegą pieszo do domu, gdy nagle coś pociągnęło mnie do tyłu. Przede mną stał wyższy o dwie głowy typ, któremu towarzyszył kolega z mojej klasy. Na nic zdała się ta znajomość, bo podejrzewam, że sam był lekko wydygany i robił wszystko, co mu ten większy rozkazał. ~ Ściągaj kostkę! Ja wtedy nie wiedziałem nawet że ten plecak się tak nazywa "fachowo". ~ Co? - odpowiedziałem ~ Chujów sto, nie będziesz jej miał.
Jakoś złączyłem kropki, zacząłem powoli ściągać, po czym koleś wziął ją i rzucił przez ogrodzenie znajdującego się obok domu. Potempo prostu odszedł mówiąc, że "i tak ch⁎⁎⁎wa była". Musiałem pukać do obcych ludzi i pytać czy mogę swój plecak wyciągnąć z ogrodu, bo mi ktoś go tam wrzucił. To była jedno z takich łagodniejszych spotkań.
Innym razem, wychodząc z sali lekcyjnej, przy otwierani drzwi, zahaczyłem nimi o leżący na korytarzu plecak. Koleś do mnie podskoczył, jedyne co powiedział to "k⁎⁎wa!" i oczywiście zbliżył groźnie swoją twarz do mojej, jakby nie wiem, chciał się pocałować czy coś. Ja na to odparłem "sorry" - no nie dało się otworzyć drzwi nie trącając torby, która leżała centralnie przed nimi. Na co typ odpowiedział "K⁎⁎WA!" dwa razy głośniej. Ominąłem go i uciekłem. Takie były standardy komunikacji z tymi jednostkami.
Tacy co się nie umieli bić, to wcale nie byli lepsi. Normą było "nasyłanie" kogoś na kogoś innego. Co ciekawe, patusy nasłani na kogoś, lali go nierzadko pro bono, nie prosząc o żadną zapłatę. Ten kto miał możliwość nasłania, określany był jako "posiadający znajomości". Posiadanie znajomości było dla przetrwania podbazy równie ważne, co zdawanie do następnej klasy.
Kończę tą przygnębiającą historię, nieco bardziej komicznym wydźwiękiem.
Tyle ile widziałem rysunków penisów w tamtych czasach, to chyba nigdy więcej w życiu tyle nie przewinęło się przed moimi oczami. Siurami były pokryte ławki, krzesła, pojawiały się one na ścianach - no po prostu był to nieodłączny motyw, towarzyszący każdej czynności. Szedłeś do kibla z drzwi kabiny patrzył wielki fiut narysowany markerem. Siedziałeś podczas lekcji cały czas posuwała cię od tyłu fujara narysowana na siedzisku krzesła. Jak się spóźniłeś, to w szatni pozostawał tylko wieszak z narysowanym nad nim ogromnym prąciem i dopiskiem "tu kurtkę wiesza c⁎⁎j". K⁎⁎⁎sy były rysowane, malowane sprejem, wydrapywane w tynku - a jak już brakło weny plastycznej, to wykrzykiwane były na korytarzu podczas ciszy panującej w trakcie lekcji.
Jak to się ma do czasów współczesnych? Czy dzisiaj dzieciaki są bardziej bezlitosne, mając w ręku oręż w postaci social mediów? Nie wiem, nie mi to oceniać, ale faktem jest, że każde pokolenie miało własne demony.
#szkola #lata90

U mnie aż takiej patologii nie było, choć prześladowania miałem całe gimnazjum od kilku patusów, bo byłem ten grzeczny i uczący się. W trzeciej klasie już razchcialem wziąć nóż do szkoły aby się przed patusami skutecznie obronić, czy raczej wbić jednemu i drugiemu prosto w brzuch, ale mama stanowczo mi to "wybijała" z głowy nie rozumiejąc, że mam dość tych codziennych udręk.
Innym raz schodów ktoś mnie kopnął-zrzucił. Dobrze, że nic sobie nie złamałem. Co ciekawe było to na widoku nauczycielki, która przybiegła bliżej i której jeszcze ten patol naprzeklinał w twarz, innym razem jakbym nie zrobił minimalnie uniku to miałbym po oku (a tak lekko rozciętą brew) jak inny we mnie rzucił butelką. Moją wychowawczynię raz doprowadzili do płaczu.
Z perspektywy czasu (dzisiaj) żałuję, że tego noża nie wziąłem. Mimo, iż staram się postępować racjonalnie i bardziej "stoicko", to do teraz odczuwam skutki tej patoli i rzutuje to na całe moje życie. Jakbym ich podziurkował, to pewnie nie byłoby lepiej, pewnie byłbym w poprawczaku czy coś, ale z drugiej strony byłbym zadowolony, że dostali to na co zasłużyli. Finalnie po jednej akcji zgłosili sprawę do sądu i jak już byłem w liceum to jeden miał rozprawę i miał tam jakiegoś kuratora, ale to nie wynagrodziło nawet w ułamku tych 3 lat udręki. A patusów było kilku, a nie jeden.
Uważam, że dla dobra społeczeństwa powinno być przyzwolenie na eliminację takiej patologii, tym bardziej jeśli były wobec niej liczne, nieskuteczne zgłoszenia a patologia nie wykazuje oznak resocjalizacji.
Zaloguj się aby komentować
@bartek555 - nic osobistego
#grzyby #heheszki
S: Smutne historie spisane na kacu i tanim papierze.


Zaloguj się aby komentować
Vratna, sedlo za Kravarskim, Velky Kryvan, Steny, Poludniovy Grun
#zielczanwgorach #slowacja






Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować