Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować

Jan Szyszko poinformował, że zwrócił się do premiera Donalda Tuska o odwołanie go ze stanowiska wiceministra funduszy i polityki regionalnej. „Nienawiść, jaką wielu polityków tej Koalicji wylało z siebie po odejściu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz tylko utwierdziła mnie w tym...
1331 + 1 = 1332
Tytuł: Pride and Prejudice
Autor: Jane Austen
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: Wordsworth Editions Limited
Format: książka papierowa
ISBN: 978-1-85326-000-1
Liczba stron: 325
Ocena: 6/10
Nie do wiary... Myślałem już, że ta chwila nie nadejdzie, ale udało się. Zacząłem czytać tę książkę w lipcu 2025 i zwyczajnie mnie pokonała. Uparłem się, że nie przeczytam nic innego, dopóki nie pokonam tego dzieła i w końcu nadszedł ten dzień, gdy odzyskałem wolność.
Na trudność w szybszym przeczytaniu książki złożyło się kilka elementów. Po pierwsze, czytałem w oryginale i zwyczajnie szło to ciężej, niż się spodziewałem. Uważam, że całkiem nieźle znam angielski, ale nie widocznie nie aż tak dobrze: rozbudowane słownictwo i archaiczna konstrukcja zdań skutecznie utrudniały czytanie i trochę zajęło, zanim się przestawiłem.
Drugą przeszkodą okazała się sama tematyka. Powieści obyczajowe chyba zwyczajnie mnie nie interesują. Duma i Uprzedzenie to w zasadzie Ploty: Książka. Jest w niej dużo humoru, wyraźnych postaci, pod koniec nawet się rozkręca, ale ogólnie przerosły mnie ciągłe domysły, knucia, osądzania... Uprzedzenia? Rozumiem zamiar, jestem w stanie docenić pomysł, kunszt pisarski i formę, ale cóż z tego, skoro ostatecznie nie byłem w stanie zmusić się do zainteresowania tym, co było opisywane i przez ponad połowę książki zwyczajnie się męczyłem.
Ostateczną ocenę podnosi kilkadziesiąt ostatnich stron, przy których poczułem już jakieś emocje, byłem w stanie się zaangażować, wszystkie wątki zaczęły się dopinać. Ktoś może uznać, że to i tak niska ocena, bo Duma i Uprzedzenie to klasyka literatury i winny jej większy szacunek, oceniam jednak jako zwykły, prosty, ale też prostolinijny chłop.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytanie

Zaloguj się aby komentować
Kolejna planszówkowa środa w Mysłowicach za nami. Na stołach m. in. Dune, Great Western Trial, Królewski Trakt i Wyprawa Darwina. Ja broniłem znowu ostatniego miasta przed Królową Roju w Aeon's End (z powodzeniem) a potem jeszcze testowałem karciankę Kolonia Księżycowa: Krwawa Jatka. Fajne, szybkie i z jajem.
https://klubygierplanszowych.pl/advert/igramy/
#igramy #gryplanszowe #grybezpradu

Zaloguj się aby komentować
1329 + 1 = 1330
Tytuł: Gra w chowanego
Autor: Chris Carter
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: Sonia Draga
Format: ebook
Liczba stron: 480
Ocena: 9/10
Jestem wielkim fanem autora i jego serii z Robertem Hunterem. Nigdy tego nie ukrywałem, dlatego byłem lekko zdziwiony gdy dowiedziałem się, że Chris Carter napisał książkę bez detektywa, makabrycznych morderstw i psychopatów prześcigających się w wymyślaniu coraz bardziej wyrafinowanych sposobów zadawania cierpienia. Nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać. Tymczasem dostałem książkę, która okazała się świetnym mariażem thrillera psychologicznego i powieści obyczajowej. Połączeniem, które na papierze może brzmieć trochę dziwnie, ale w praktyce sprawdza się znakomicie.
Główną bohaterką jest Sam Stewart, kobieta, której udaje się wyrwać z toksycznego małżeństwa i doprowadzić do skazania znęcającego się nad nią męża. Nelson Stewart trafia do więzienia, ale chwilę wcześniej, tuż po ogłoszeniu wyroku, obiecuje żonie, że ją odnajdzie i się zemści. Sam otrzymuje więc nową tożsamość i jako Mary Smith próbuje rozpocząć życie od początku na drugim końcu kraju. I całkiem sprawnie jej się to udaje, poznaje mężczyznę, w którym się zakochuje, i z którym jak jej się zdaje, jest szczęsliwa.
Problem w tym, że od przeszłości nie zawsze da się uciec, nawet jeśli zmieni się nazwisko, adres i całe dotychczasowe życie.
I właśnie tutaj Carter pokazuje zupełnie inne oblicze swojego rzemiosłą. Przez sporą część książki obserwujemy codzienność bohaterki. Jej próby odnalezienia się w nowej rzeczywistości, budowania relacji, podejmowania kolejnych decyzji i odzyskiwania kontroli nad własnym życiem. Z nieustannym oglądaniem się za siebie po każdym kroku. Chwilami bliżej tej historii do powieści obyczajowej (nawet delikatnego erotyka) niż klasycznego thrillera. Tyle że gdzieś z tyłu głowy cały czas pozostaje świadomość, że zagrożenie nie zniknęło i gdzieś się czai.
I Carter doskonale potrafi o tym przypominać, gdy czytelnik raczy zapomnieć. Kilka razy naprawdę miałem poczucie, że życie bohaterki wisi na włosku. Autor bardzo sprawnie buduje napięcie, pozwala nam na chwilę uwierzyć, że sytuacja się uspokoiła, po czym przypomina, że bezpieczeństwo Mary może być tylko złudzeniem. Co ciekawe, nie potrzebuje do tego makabrycznych scen, z których jest przecież tak dobrze znany.
Jeszcze bardziej spodobało mi się jednak to, jak stopniowo zmienia się nasze postrzeganie głównej bohaterki, gdy autor odkrywa karty.
Początkowo wydaje się, że mamy do czynienia z dość prostą historią kobiety uciekającej przed brutalnym mężem. Z czasem zaczynamy jednak dostrzegać, że Mary wcale nie jest tak krystalicznie czysta, jak mogłoby się wydawać. Coraz więcej szczegółów budzi wątpliwości, pojawiają się pytania o jej przeszłość, decyzje i prawdziwe motywacje. W pewnym momencie trudno już jednoznacznie stwierdzić, ile właściwie wiemy o osobie, której przez kilkaset stron kibicowaliśmy.
I to jest dla mnie jedna z największych zalet tej książki.
Carter bardzo umiejętnie rozgrywa informacje, które przekazuje czytelnikowi. Nie zdradza zbyt wiele, ale też nie mam poczucia, że celowo ukrywa przed nami wszystko tylko po to, żeby na koniec wyciągnąć z kapelusza absurdalne rozwiązanie. Kolejne elementy układanki pojawiają się stopniowo, a pełniejszy obraz sytuacji otrzymujemy dopiero w ostatnich rozdziałach.
Zwroty akcji są naprawdę świetne. Kilka razy wydawało mi się, że wiem już, w jakim kierunku zmierza historia, tylko po to, żeby na kolejnej stronie przekonać się, że jestem zagubiony.
Największym zaskoczeniem pozostaje jednak to, że Carterowi udało się stworzyć tak angażującą historię bez korzystania ze swojego najbardziej rozpoznawalnego przepisu na sukces. Zamiast kolejnego brutalnego śledztwa dostajemy opowieść o budowaniu życia od nowa, strachu, tajemnicach i konsekwencjach wcześniejszych wyborów. A wszystko to podszyte nieustannym poczuciem, że coś jest nie tak. Choć w pewnym momencie jakby dostajemy pomysł rodem z serii z Hunterem, to jest on również pewnego rodzaju zmyłką.
Gra w chowanego udowodniła mi, że Carter nie potrzebuje Roberta Huntera ani wyjątkowo pomysłowego seryjnego mordercy, żeby napisać znakomity thriller. Wystarczy ciekawa bohaterka, dobrze poprowadzona historia i umiejętność odkrywania kolejnych kart dokładnie wtedy, kiedy czytelnik najmniej się tego spodziewa.
Nie można dawać połówek, a dla mnie ta książka to 8,5/10, więc dodaję te 0,5 za ulubionego autora i wychodzi 9/10.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Heh! Wczoraj zapuściłem bota do pobierania pdf ze scribd, bot robił wiecej podczas tego procesu co spowodowało naprzemienne zapisy do dysku z okresami "nic nie robienia" co ujawniło problem z tasma przedluzki pci-e do dysku nvme...system sie wywalil przez puchnacy plik logów :)
Tego sie nie spodziewałem, przełużka niby ok ale polutowana srednio - został topnik i jakies smieci od lutowania.
Co ciekawe, problem nie pojawiał sie podczas pracy/transferu, głównie bledy synchronizacji pojawiły sie w idlu, pomiedzy sesjami zapisu.
Poprawiłem, wyczysciłem lutowanie tasmy, do tego ograniczyłem zapisy do logu i zobaczymy co bedzie
#komputery #ciekawostki #majsterkowanie #sztucznainteligencja

Zaloguj się aby komentować
Około 1300 r. funkcjonowało średnioangielskie pentis - przybudówka lub daszek przy ścianie budynku.
Słowo pochodziło ze starofrancuskiego apentis, wywodzonego ostatecznie z łacińskiego appendicium („dodatek”, „przybudówka”).
Ponieważ takie przybudówki często miały pochyły dach, ludzie zaczęli kojarzyć nazwę z francuskim pente („nachylenie”).
Około XVI wieku pisownia zmieniła się pod wpływem tego skojarzenia oraz angielskiego słowa house („dom”), tworząc penthouse.
Skrócone pent roof zaczęło oznaczać dach jednospadowy.
Co więc oznacza pent-engine?
Jeden rabin powie że jednospadowy,
Drugi że dwuspadowy,
Grecki że pięciospadowy...
ლ(ಠ_ಠ ლ)
https://en.wikipedia.org/wiki/Pent-roof_combustion_chamber
#ciekawostki #mechanika #mechanikasamochodowa #motoryzacja #silnikispalinowe #jezykiobce #angielski #francuski #grecki


Zaloguj się aby komentować
Exploit na #php Wykopy rozkłada Hejtem ledwo kołysze
Zaloguj się aby komentować
BioWare zostaje zamknięte, ehh szkoda
#gry #pc
@starszy_mechanik przez chwilę się bałem że to ci od BioShocka i zastanawiałem się co będzie z tytułem
Zaloguj się aby komentować
36 584,22 + 6,74 = 36 590,96
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Tak, to ja uznałem, że to już. Zdobywasz osiągnięcie
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Oczywiście, ile razy mam dwa pełne wory kaucyjnych opakowań tyle razy żulomaty w okolicy są nieczynne.
Biednemu zawsze wiatr w oczy i h⁎j w d⁎⁎ę.
#gownowpis #zalesie #niewiemjaktootagowac


@DonkeyKong Dokładnie. Mam 2 worki. Szklane i zmieszane i niech mi nikt o ekologii nie pier.... Jak ma być ekologicznie skoro maszyny zużywają prąd, ktoś musi to serwisować? Jeżdzą specjalne śmieciarki co tylko ten plastik wożą. Eco ściema, prawdziwy powód - wyciąganie kasy od ludzi. Nie zdziwię sie jak od nowego roku ceny KAŁcji pójdą w górę. Uśmiechajcie się! Hej!
Zaloguj się aby komentować
36 539,25 + 7,50 + 10,01 + 15,15 = 36 571,91
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
Padthai z lokalnej knajpki. Nie jest to majstersztyk kulinarny, ale jakość i smak pomimo wielu lat korzystania z tego przybytku jest utrzymana.
#jedzenie


Zaloguj się aby komentować
Jak widać po ubytku na półce w sklepie wiadome który majonez jest królem rynku
#majonezkielecki #bojowkamajonezukieleckiego #wojnymajonezowe #jedzenie #gotujzhejto #jedzenie #takaprawda



Zaloguj się aby komentować