#wypadki

2
176

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W internecie od paru dni żrą się jedni z drugimi o to, czyja wina. Zapierdalającego motocyklisty bez uprawnień czy dziadków przechodzących przez ulicę w niewyznaczonym miejscu. To ja jako motocyklista uważam, że w pełni wina motocyklisty.


Swego czasu mieszkałem niedaleko i codziennie koło tego cmentarza przejeżdżałem. Z jednej strony jest to fajna prosta do pociśnięcia przez las, takie kilkaset metrów terenu niezabudowanego. ALE. Po pierwsze primo, ten niezabudowany zaczyna się już za cmentarzem. Po drugie primo, każdy normalny człowiek wie, że przy cmentarzach grasują baby cmentarne, które w d⁎⁎ie mają przejścia dla pieszych i inne wymysły, a jak po drugiej stronie ulicy widzą ładną wiązankę, to nic się nie liczy - idą jak koń z klapkami na oczach. Po trzecie, ludzie z widoczną niepełnosprawnością mają immunitet - mogą sobie przechodzić, gdzie chcą. Po czwarte - tu i tak było ponad 100 metrów do pasów, więc każdy mógł przechodzić, więc nie ma żadnego "przechodzili w niedozwolonym miejscu i to oni zabili motocylistę, nie odwrotnie".


A po piąte - play stupid games, win stupid prizes. Mam takiego kumpla motocyklistę, którego bardzo lubię, ale po mieście to ja boję się z nim jeździć. O ile ja na 80000 kilometrów zrobionych motocyklem niebezpiecznie sytuacje mogę policzyć na palcach dwóch rąk, to jemu ciągle coś wyjeżdża, ktoś zajeżdża, ktoś wyłazi, coś przełazi, no normalnie wszyscy chcą go zabić.


Tylko ja jadąc z nim, muszę równie mocno uważać na niego, jak na pozostałych uczestników ruchu. Gdy na przykład zbliżamy się do jakiegoś korka przed skrzyżowaniem, a on jedzie za mną, to on po sekundzie jest już przede mną przy skrzyżowaniu. Ja zwalniam, oceniam sytuację, czy nie ma jakichś przejść dla pieszych, wyjazdów z podporządkowanej, czy jest odpowiednio szeroko, wreszcie czy jakiś inny motocyklista nie wyprzedza mnie właśnie razem z tym całym korkiem. I mogę być pewien, że w tym czasie właśnie on weźmie mnie albo z lewej, albo z prawej.


Albo dojeżdżamy do zwężki i obowiązuje jazda na suwak. Ja kończę przeciskanie się na 3-4 pary samochodów przed końcem, bo tam już jest zamieszanie, jedni chcą zjechać wcześniej, inni później i jeszcze tylko mnie tam na środku do szczęścia brakuje. A w interkomie słyszę "no weź jedź" i oczywiście slalomem gdzieś tam bokiem przemyka kolega, który na tej operacji zyskuje jakieś osiem sekund.


Aaaalbo jedziemy sobie normalnie i przed nami zapala się pomarańczowe. Kto zwyczajnie się zatrzyma, a kto przejdzie mówiąc, że on bez kontroli trakcji i ABS nie wykonuje takich niebezpiecznych hamowań jak ja?


I tak za każdym razem. A poźniej gadanie, że dobry chłopak był, a tępa baba mu z podporządkowanej wyjechała.


#motocykle #wypadki


https://tvn24.pl/tvnwarszawa/wawer/warszawa-zmarl-motocyklista-ktory-potracil-pare-przy-cmentarzu-st8420391

@Shagwest jak dla mnie to sprawa jest prosta, łamiesz prawo i zapierdalasz - prawo drogowe przestaje cię chronić. Przepisy o pierwszeństwie, zasady ruchu itp. napisane są dla użytkowników dróg poruszających się w ramach ograniczeń prędkości i społecznie przyjętych norm. Jeśli ktoś odkręca i leci 150 w zabudowanym to powinien być świadom, że bierze na siebie odpowiedzialnośc za zachowanie innych użytkowników dróg. To czy ludzie przechodzili czy przebiegali, widoczni czy niewidoczni, na pasach czy poza to rzecz wtórna wobec faktu że gdyby nie jechał jak kretyn to by tych ludzi zauważył i wyhamował lub ominął.

@Shagwest

"Mam takiego kumpla motocyklistę, którego bardzo lubię, ale po mieście to ja boję się z nim jeździć"


O samym wypadku to ja nic nie powiem bo mało wiem ale do tego chciałem się odnieść.

W jeździe miejskiej każdy ma swoją ocenę sytuacji i swoją strategię, ważne żeby jechać to co się umie i wie.

Kiedyś po jednej jeździe ze starym znajomym i jego znajomym powiedziałem że ten kawałek co zostałem to tak powiedzmy dziwnie pojechali, usłyszałem że znajomego-znajomego że przesadzam. Miesiąc później poskładał się w gips.

Z drugiej strony kiedy przewiozłem znajomego co bardzo chciał poczuć wiatr we włosach, jak to z laikiem pojechałem 50% emerytury i po jeździe dowiedziałem się że jestem wariatem oraz mordercą-samobójcą.


Gx

Zaloguj się aby komentować

#wiadomoscipolska #wypadki ktoś dzisiaj wrzucił ten wypadek. są fotki wraku.

rozumiem, że można się zamyślić czy coś, ale skutki takiego pocałunku śmierci są straszne.

od siebie też dodam, żeby absolutnie uważać na przejazdach kolejowych!!

nie taguje nsfw, bo portal też nie, w sumie sama blacha.


https://www.lublin112.pl/mazda-po-zderzeniu-z-pociagiem-rozpadla-sie-na-kilka-czesci-zycia-kierujacej-autem-kobiety-nie-udalo-sie-uratowac-foto/

2942a985-5301-40c2-8f95-13808180b312

@skorpion Raz byłem pasażerem pociągu podczas zderzenia z osobowką na przejeździe. Pamietam, że to był golf 3. Ledwo ruszylismy ze stacji i po około 1km maszynista zaczął hamować, czuć było, że to nie jest zwykłe hamowanie. W samochodzie musieli miec jakieś problemy z uruchomieniem czy coś bo pasazerka siedząca z przodu zdążyła wysiąść i nie miała obrażeń, kierowca razem z drzwiami wpadł ro rowu przy torach, kierowce odrzucilo na jakies 10m, a drzwi na 20. Pociąg, dokladnie przód lokomotywy, zatrzymał się jakieś 150m za przejazdem ze zaczepionym za tylną prawą ćwiartke samochodem. Nie wiem czy kierowca przeżył, zabralo go pogotowie. Pamietam, że zapytałem maszyniste czy może powiedziec co się stało to odpowiedział:

- pamietaj, z prądem, c⁎⁎⁎em i pociągiem nie ma żartów.

Zaloguj się aby komentować