Z trzema kolegami zagraliśmy w demo gry „Invokyr”. W wielkim skrócie to takie „Jumanji” dla maksymalnie czterech graczy. Rzuca się kostką, pionek przesuwa się po planszy zgodnie z liczbą wyrzuconych oczek, a następnie wylosowany zostaje modyfikator rozgrywki. Są mniej lub bardziej upierdliwe. Przykładem niech będzie myśliwy poruszający się po posiadłości, który może i jest ślepy, ale ma doskonały słuch.
Zanim będziemy mogli rzucić kolejny raz kostką, musimy zebrać odpowiednią liczbę złotych bożków, które również mają swoje modyfikatory. Na przykład wzięcie jednego sprawia, że widzimy maksymalnie na pół metra wokół siebie, a drugiego, że... widzimy obraz innego gracza.
Ukończenie dema zajęło nam półtorej godziny, jednakże uzależnione jest to po prostu od szczęścia w wylosowanych modyfikatorach. No i od tego, jak dużo będzie rund, bo przecież można wyrzucić sześć oczek, a można jedną. ; )
Bawiliśmy się bardzo dobrze. Była masa wpadek, było dużo śmiechu, a to jest według mnie najważniejsze w grach kooperacyjnych. Może wpadki nie do końca są wskazane w przypadku takiego „GTFO”, gdzie błąd potrafi kosztować godzinną misję, ale w „Invokyr” dają dużo radości. Co prawda jak wszyscy zginą, trzeba zacząć grę od nowa, jednakże w trakcie rund można znaleźć różne kostki, spośród których jedna potrafi przywrócić poległych towarzyszy do życia.
Obawiam się jedynie tego, jak dużo pomysłów mają twórcy i czy przez to, że wszystko jest losowe, nie będzie tak, że niektóre modyfikatory będą pojawiać się bardzo często, a niektóre niezwykle rzadko. Mimo to dodałem grę do listy życzeń i jeśli tylko premierowa cena nie będzie z kosmosu, to na pewno kupię pełną wersję.
Odkąd mamy system kaucyjny znalazłem upodobanie w chodzeniu po śmietnikach o szóstej rano i wyciąganiu puszek #systemkaucyjny Nie ukrywam, że podoba mi się ta aktywność w ramach porannego rozruchu, jest dreszczyk emocji
Chłop w sumie w tym roku nie planował kupić moto, ale lokalnie został wystawiony jedyny model w który celuję. Sensowny setup, po zdjęciach zadbany stan, historia na stronie gov trzyma się kupy. Miałem dzisiaj po 17 go oglądać. Oddzwania do mnie właściciel, że już ktoś jedzie z przyczepką z Wrocławia (150km) i na 99% nie będzie już dostępny.
Trochę szkoda, trochę c⁎⁎j mi w d⁎⁎ę, ale widocznie tak miało być
To zależy ? Jeśli wsparcie militarne oznacza osłabienie obrony Polski - raczej nie, jeśli oznacza możliwość testów nowych zabawek do zabijania, czy opróżnienie magazynów przez dostawą (zaplanowaną, w niedługim czasie i pewną ) nowych zabawek - jak najbardziej tak.