@Taxidriver ja pamiętam jak dwa razy miałem 30k kroków kiedy robiłem elektrykę na budowie. Nogi wiadomo gdzie wchodziły. Ale potem ściągnąłem zegarek i już się nie musiałem przejmować :D
O tym, że DB (Deutsche Bahn) k⁎⁎wą jest nie muszę chyba wspominać.
Kupiłem wczoraj bilet Hanower- #zbaszynek
Wsiadam w pociąg (tylko 6min spóźnienia) wysiadam na wskazanej stacji w Berlinie i co? Haha, głupi polaczku, 2 dni temu mieliśmy pożar na stacji i pociągi są przekierowane na południowy Berlin.
Taka mała niezręczność, że zapomnieliśmy to wklepać w kakuter, więc setki ludzi kupiło bilety na połączenie, które nie ma szans dojść do skutku.
Spoko DB, to tylko 2 godziny mojego życia.
Ale na stacji Berlin Sud czy jakoś tak zobaczyłem obraz prawdziwego upadku Niemiec jakie znałem za dziecka:
Oto postój taksówek, 4 Toyoty Prius plus i tylko jeden Mercedes.
Pejzażysta się w grobie kręci wydając dzięk skrzyni eCVT katowanej jazda pod górkę.
Raz zamiast pociągiem, to zwykłymi dwoma autobusami przegubowymi puscili nas, normalnie autostradą, Albaniec tak zapierdalał że aż latał na boki, ale tyle dobrego że nie zdążyłem biletu kupić, bo taki był rozpierdziel, że nie ogarnąłem, a kierowca zapytany o możliwość kupienia machnął ręką
Jeżdżąc na taxi w łódzką noc sylwestrową, byłem świadkiem, bądź nie bądź, przerażającej sytuacji.
Pół godziny po północy, jadąc ku Placu Wolności, przejeżdżając po Pomorskiej ulicą Wschodnią, byłem świadkiem, jak około 20 chłopa narodowości patologicznej, tłukło i kopało dostawcę jedzenia, okładając jego, jego skuter oraz torbę, pięściami i kopniakami.
Tak, jak w Łodzi jest spokojnie, tak sytuacja mnie przeraziła, bo... nie było nawet jak takiemu człowiekowi pomóc. Już zwykłe strąbienie, bez zatrzymywania się, spowodowało chęć skopania mojego auta, co udałoby im się, gdybym nie przyspieszył. Wszystko działo się pod kamerami miejskich służb.
@dolchus mam podobny plan, nawet próbowałem w WK dowiedzieć się jak wygląda spraw znaczku Taxi Marseille z punktu widzenia przepisów. Jak się za jakiś czas dorobię garażu, to może jeszcze jakieś 406 ocaleją
Z baru wychodzą dwie rodzinki z dziećmi ok 6-10 lat.
Do mnie wsiada czwóreczka i do drugiej taksówki kolejna grupka.
Wiadomo, standard pytań: “jak święta, czy duży ruch jest, czy długo w UK” itp standard.
Pod koniec ok 20 minutowej trasy dziewczynka nr1 rzuca tekstem: “ ten pan jest lepszym kierowcą od ciebie mamusiu, i od taty chyba też” druga jej zaczyna wtórować xD
Potem jeszcze były argumenty, że pan taksówkarz nie przeklina jak jeździ samochodem i jeszcze nie najechał na żaden krawężnik :)))
I tak to imigranci w UK zabierają autohtonom nie tylko pracę ale i godność oraz szacunek pociech :)
Do siego a ja odpalam świąteczną taryfę i jadę do pracy!
Powiedziałyby tak u Ahmeda w rodzince, to dupska by puchły przez tydzień. Dla adresata komplementu miło, ale patrząc z boku to jest upadek białego faceta, który daje po sobie jeździć czy to dzieciom, czy kobietom, a nawet własnej żonie, a potem frustrację wylewa na drodze albo wobec innych "ziomków", a czasem skacząc pod pociąg. Z tego też wychodzi cała gama współczesnych problemów społecznych, od samobójów po dzietność.
Takie tam noworoczne rozkminki.
U siebie mam ostatnio problem z kobitą, bo nasłucha się od koleżanek i napatrzy na tych wszystkich yebanych pantoflarzy i potem mnie próbuje ustawiać, co kończy się często awanturami.
Byłam spóźniona, a musiałam jeszcze podjechać na Mokotów do mojej menadżerki. Chciałam zamówić taksówkę z popularnej aplikacji, jednak czas oczekiwania był bardzo długi.
Po chwili podszedł do mnie postawny mężczyzna i zapytał, czy nie potrzebuję taksówki. Potrzebowałam i to bardzo, więc odpowiedziałam twierdząco. Zapytałam go o cenę, ponieważ znałam przybliżony koszt takiej trasy z aplikacji. Zakomunikował, że trochę więcej, w końcu to taksówka, a nie aplikacja. Dopytałam, o ile więcej, na co on, że kwota będzie zgodna z taryfą. Wsiadłam.
Już na samym początku zapaliła mi się czerwona lampka. Drzwi były rozsuwane, więc nie dało się bez pomocy kierowcy wsiąść i wysiąść z auta. Gdy dotarliśmy na miejsce, kierowca zażądał ode mnie 360 złotych. Myślałam, że się przesłyszałam. Zapytałam, czy nie chodzi przypadkiem o 36 złotych. Okazało się, że usłyszałam dobrze. Próbowałam dociekać, skąd wzięła się ta kwota. Niewzruszony powiedział, że taką ma taryfę. I faktycznie mikrodrukiem na rozsuwanych drzwiach była rozpisana taryfa, z tym że z pozycji pasażera samochodu nie było jej widać. Dopiero po opuszczeniu samochodu można było ją dostrzec.
Kobieta podkreśliła, że musiała zapłacić za przejazd, w innym przypadku mężczyzna nie wypuściłby jej z pojazdu.
@slawek-borowy to nie taxi, tylko oszustwo na przewóz osób. Stawki maksymalne dla taxi są ustalone odgórnie, właśnie po to aby uniknąć takich sytuacji.
Oczywiście sprawę zgłosiłam na policji na dworcu. Tam powiedzieli mi, że wiedzą o tym mężczyźnie i jemu podobnych. To cała szajka. Niestety nie mogą nic z tym zrobić, bo sprytnie omijają prawo. Nie są taksówkami, a "przewozem osób" i mogą wystawiać rachunki za przejazdy na kosmiczne kwoty.
@smierdakow no i to też jest chore, wiadomo że jest taka sytuacja to powinno iść "wyżej" żeby prawo naprawić xD, no ale w sumie na cholerę, komu się chce, niech oszukujo
@smierdakow A dlaczego w ogóle zapłaciła? Taryfiarz jej nie powiedział kwoty, wbił 360 na terminalu płatniczym a babka ot tak przyłożyła kartę? Przecież kręcił bym malysza jak tylko zobaczyłbym kwotę jaką koleś wpisuje.
"Musiałam zapłacić, inaczej nie wypuściłby mnie z auta " to dzwonię na pały w tym samym momencie.
Samochód przeszedł korektę lakieru, polerkę i nałożenie folii na cały samochód.
Furka wygląda jak nowa, dodatkowo ci dobrzy ludzie psiknęli czymś na fotele (i dali temu ku%#a poleżeć), położyli coś hydrofobowego na szyby(w tym szyberdach) i kilka razy pobłogoslawili kropidłem czy tam innym pędzelkiem felgi.
Samochód wygląda jak nowy a do tego pozbyłem się naklejek.
Potop? Idealna okazja, żeby iść do roboty i zapuścić Kind of Blue Milesa Davisa na głośnikach. A więc krążę po Krakowie przecinając kałuże, odworząc do domów zbłąkane dusze.