Złote kaczuszki To stadko pięćdziesięciu miniaturowych kaczuszek to element zdobień etruskiej złotej zapinki z 675-650 p.n.e. Zapinka ta została odnaleziona w bogato wyposażonym etruskim grobie komorowym znanym obecnie jako grób Regolini-Galassi, odkrytym w 1836 roku na cmentarzysku Sorbo w Cerveteri we Włoszech. W grobowcu pochowano trzy osoby: jedną kobietę i dwóch mężczyzn, z których jeden został skremowany. Zapinka znajdowała się na szczątkach kobiety.
Przedmiot mierzy w całości 29,2 cm i składa się z kilku bogato zdobionych elementów. Kaczuszki, płynące po stylizowanej powierzchni wody, nawiązują do starożytnej etruskiej symboliki ptaków wodnych. Ich zdolność do życia w trzech sferach - w powietrzu, na wodzie i na lądzie - łączyła je symbolicznie z funkcją przewodników dusz mogących przemieszczać się pomiędzy światami żywych i umarłych, a także z pośmiertnym odrodzeniem w zaświatach.
To zabawne, bo rozmnażają się u nas, ale w sumie większą część roku spędzają tam. I co, tam też brodzą. Gdzie to w ogóle jest tam? Też się tam może rozmnażają?
@RogerThat Afryka. Klasycznie spierdalają na wakacje, żeby spędzić je w ciepłych krajach. Bez dzieci bo już dorosłe. Tylko relaks - ciepłe morze, zimne drinki.
@RogerThat jak bylem w Egipcie to mi Beduin pokazywal bociany jak po smietnisku chodzą, jedzą resztki. Tak sie upodlic za "cieple kraje", z polskimi modelkami by sie boćki dogadaly, latawice jedne
@Gilgamesh Takie małe "ale"... Sikorki, które zimują u nas to w większości ptaki, które przyleciały do nas z Finlandii i "okolic", więc również uciekły w łagodniejsze klimaty
Kaczkokalipsa Tak wygląda stado około dziesięciu tysięcy kaczek wypuszczonych na pola ryżowe. Po żniwach kaczki zjadają kryjące się wśród roślin szkodniki, takie jak owady i ślimaki, a także "sprzątają" łuski ryżowe i udeptują ściernisko.
W niektórych regionach Azji praktykuje się również wypuszczanie młodych kaczek na pola w czasie, kiedy ryż dopiero zaczyna rosnąć - pomaga to ograniczyć stosowanie w uprawach sztucznych środków ochrony roślin i nawozów. Kaczki nie tylko zjadają szkodniki, ale także podczas przemieszczania się po polach wzburzają wodę i muł, co ogranicza fotosyntezę i wzrost chwastów. Przy okazji dostarczają też naturalnego nawozu.
@sireplama Zainspirowana Twoim komentarzem wyszukałam sobie później ten filmik i pomyślałam, że fajnie byłoby go wrzucić jako kolejną kaczą ciekawostkę
Kaczka ekstremalna Zbrojówka (Merganetta armata), w języku angielskim znana jako torrent duck, występuje w pobliżu szybko płynących górskich rzek i strumieni w Andach w Ameryce Południowej. Żyje na wysokościach przekraczających 1500 m n.p.m. i jest dobrze przystosowana do funkcjonowania w środowisku, w którym łatwo o niedotlenienie – poziom hemoglobiny w jej krwi może wynosić nawet nawet 25 g/dL, dodatkowo jej hemoglobina wykazuje wyższe powinowactwo do tlenu, czyli silniej go wiąże.
Zbrojówki niechętnie latają, za to znakomicie pływają i nurkują w rwącej wodzie i to nie tylko jako osobniki dorosłe, ale nawet jako małe kaczątka. Żywią się wodnymi bezkręgowcami, przede wszystkim larwami owadów, oraz małymi rybami. Większość życia spędzają w rzekach i strumieniach, jedynie w sezonie lęgowym przez dłuższy czas przebywają na lądzie. Zakładają gniazda w nadbrzeżnych szczelinach skalnych.
Najrzadsza kaczka świata Podgorzałka madagaskarska (Aythya innotata) nie miała łatwego życia. Populacja tego gatunku zaczęła gwałtownie się kurczyć około połowy XX wieku - głównie przez wprowadzenie do madagaskarskich jezior egzotycznych, drapieżnych ryb, które zabijały kaczęta podgorzałki, a także stopniowo zmniejszały florę wodną zapewniającą kaczkom pokarm i schronienie. Na początku lat 90. XX wieku gatunek, niegdyś powszechnie widywany na jeziorze Alaotra, największym jeziorze Madagaskaru, został uznany za wymarły.
Nieoczekiwanie jednak w 2006 roku odkryto małe stadko podgorzałek madagaskarskich żyjące na jeziorze Matsaborimena w północnej części wyspy. Normalnie takie małe, wulkaniczne jezioro z dość ubogą roślinnością wydawałoby się zbyt głębokie i zbyt zimne dla tych kaczek, jednak najwyraźniej było to ostatnie miejsce, w którym były w stanie przetrwać. Odkrycie to wzbudziło zarówno radość, jak i niepokój badaczy. Stadko składało się z zaledwie 5 samców, 4 samic i 4 młodych - to zdecydowanie zbyt mało, żeby można być spokojnym o przyszłość gatunku.
W celu uratowania podgorzałki madagaskarskiej rozpoczęto program rozmnażania tego gatunku w niewoli, co bardzo pomogło w zwiększeniu jego liczebności. W 2012 roku populacja liczyła już 60 osobników, a w 2017 roku - 90 osobników. Rok później podgorzałki madagaskarskie wprowadzono do środowiska w regionie jeziora Sofia, a w 2023 roku zaobserwowano kilka osobników na jeziorze Alaotra, a więc w miejscu, w którym przeszło pół wieku wcześniej żyli ich przodkowie.
Gatunek nadal jest klasyfikowany jako krytycznie zagrożony, jednak walka o jego przyszłość wciąż trwa. Obecnie liczy około 230 osobników.
przez wprowadzenie do madagaskarskich jezior egzotycznych, drapieżnych ryb
Skojarzyło mi się jak jakas duża uprawa ryżu zrezygnowała ze środków ochrony roślin na rzecz kaczek. Wyżerały jakieś wodne chwasty, ślimaki i owady, nawozili odchodami i jeszcze wzbudzały muł, co miało pomagać ryżowi
@sireplama Zgadza się, w Japonii to się nazywa aigamo, ale jest też praktykowane w innych krajach Azji Czasem w kombinacji ryż + kaczki, czasem ryż + kaczki + ryby słodkowodne.
Podczas koszenia trawy na działce znalazłem śmiesznego gołębia, chyba jest chory bo nie je chleba ale jak chciałem pogłaskać to posiekał mi dłoń, więc myślę żeby dać mu trochę wody lub czegoś co lubią gołębie, jakieś propozycje??? #chlopakizdzialeczek #ciekawostki #zwierzaczki #tworczoscwlasna #ptaki #pytanie #ornitologia
Kaczki jak z kopalni węgla Uhle, w dawnej polskiej tradycji ornitologicznej znane też jako węglice, to kaczki, które od czasu do czasu pojawiają się co prawda w głębi lądu, jednak większość życia spędzają na wybrzeżach mórz i oceanów. Podstawą ich diety są małże i ślimaki, a ich dzioby są znakomicie przystosowane do rozkopywania dna morskiego i chwytania twardych muszli. Upierzenie godowe samców tych kaczek jest niemal całkowicie czarne – stąd też nazwa „uhla”, która wywodzi się od słów oznaczających węgiel w niektórych językach słowiańskich (np. po czesku węgiel to uhlík, uhlí lub uhel).
Jedną z ciekawszych uhli jest uhla pstrodzioba (Melanitta perspicillata), której samce w sezonie godowym wyróżniają się kontrastowo ubarwionymi dziobami z białymi i czarnymi plamami. Uhle pstrodziobe żyją w Ameryce Północnej i z uwagi na swoje ubarwienie w języku angielskim są popularnie określane jako skunk-heads, czyli kaczki „skunksogłowe”.
W polskiej strefie Bałtyku zimuje uhla zwyczajna (Melanitta fusca) objęta ścisłą ochroną gatunkową. Samce tego gatunku mają niemal zupełnie czarne upierzenie z elegancką, białą plamką przy oku przypominającą kształtem przecinek.
Kolorowe karolinki i mandarynki Kaczki nie są raczej kojarzone jako ptaki ozdobne, jednak niektóre ich gatunki wyróżniają się ciekawym ubarwieniem. Karolinka (Aix sponsa) to nieduża kaczka z Ameryki Północnej – samce tego gatunku w szacie godowej mają czerwone oczy i metalicznie zielone głowy z malowniczymi białymi pręgami, dodatkowo zarówno samce, jak i samice, mają charakterystyczne czuby z piór. Mandarynka (Aix galericulata) pochodzi ze wschodniej Azji i jest tam uznawana za symbol wierności i szczęścia małżeńskiego. Ma kształt dzioba niespotykany u innych kaczek, a samce tego gatunku wyróżniają się kontrastowym i wyjątkowo kolorowym ubarwieniem.
Karolinki i mandarynki prowadzą bardzo podobny tryb życia. To jedne z niewielu kaczek, które potrafią siadać na gałęziach drzew – zakładają gniazda w dziuplach, w szczelinach spróchniałych pni lub w zawieszanych na drzewach budkach lęgowych. Kaczątka po około dobie od wyklucia odważnie wyskakują z gniazda, które może znajdować się na wysokości nawet do dziewięciu metrów nad ziemią, i razem z matką udają się nad wodę. Karolinki i mandarynki żywią się owocami i nasionami drzew i krzewów, w tym orzechami, kasztanami i żołędziami, a także małymi wodnymi bezkręgowcami, małymi płazami i rybami.
W hodowlach pojawiają się różne odmiany kolorystyczne tych kaczek, jak biała, morelowa, srebrna czy platynowa.
Czajki już odleciały, bociany się zbierają. Jeszcze jaskółki latają, ale to już też powoli pewnie myślą o zmianie otoczenia.
Po lecie!
#fotografia #ptaki
Bisiorka (Biziura lobata), jak przystało na kaczkę zamieszkującą Australię, jest jednym z dziwniejszych i trudniejszych do sklasyfikowania gatunków z rodziny kaczkowatych To masywna, nieco ociężała kaczka o mało interesującym, czarnobrązowym upierzeniu, osiągająca wagę nawet ponad trzech kilogramów. Bisiorki-samce są nieco większe od samic i posiadają unikatowy w świecie kaczek przydatek głowowy na brodzie, który w czasie toków może powiększać się do rozmiarów piłeczki golfowej.
W języku angielskim bisiorka jest znana jako musk duck, czyli „kaczka piżmowa” – podczas zalotów samce, popisując się przed samicami coraz to dziwniejszymi pozami i stroszeniem piór (jak na pierwszym zdjęciu), wydzielają specjalny feromon przypominający zapachem piżmo. Poza sezonem godowym bisiorki są raczej samotnikami. Poszukują pokarmu głównie w głębszej wodzie i potrafią znakomicie nurkować nawet na głębokość sześciu metrów. Żywią się przede wszystkim małymi skorupiakami, ślimakami, małżami i owadami wodnymi, przy czym ich dieta zmienia się nieco w zależności od płci i wieku.
Bisiorka jest jedyną odnotowaną jak dotąd kaczką, u której potwierdzono umiejętność naśladowania ludzkiego głosu i innych dźwięków. W badaniach, których wyniki opublikowano w 2021 roku, przedstawiono przypadek czteroletniego samca wyklutego i hodowanego w niewoli, który imitował odgłosy ludzkiej mowy (powtarzał „you bloody fool”, zasłyszane zapewne od jednego z opiekunów) i odgłosy trzaskania drzwi. Inny osobnik naśladował z kolei odgłosy kaczek pacyficznych (Anas superciliosa), które pływały z nim w tym samym stawie.
Śpiące łabędzie Łabędzie często śpią na wodzie, ponieważ czują się tam bezpiecznie - mniejsze ryzyko, że będą tam niepokojone przez drapieżniki. Jak wszystkie ptaki, lubią chować głowę w piórach podczas snu, jednak mocno wydłużona szyja sprawia, że w ich wykonaniu wygląda to trochę inaczej niż w przypadku ptaków o krótszych szyjach. Łabędziątka nierzadko przysypiają podczas przejażdżek na grzbiecie rodzica.
Łabędzie dokarmiają rybki Chociaż może niekoniecznie tak, jak to sobie często wyobrażają ludzie W sieci można czasem natknąć się na zdjęcia i nagrania, na których łabędzie pożywiają się karmą dostarczoną przez człowieka i przy okazji "dokarmiają" gromadzące się w wodzie wokół nich ryby ozdobne, głównie karpie koi. Na pierwszy rzut oka może to wyglądać tak, jak gdyby łabędzie bezinteresownie dzieliły się jedzeniem z sąsiadami ze stawu - ale jak to często bywa w takich przypadkach, wytłumaczenie jest nieco bardziej prozaiczne i nieco mniej urocze.
Łabędzie są przyzwyczajone do jedzenia "na mokro", więc jeśli natykają się na suchy pokarm, nabierają go po trochu do dzioba, po czym na moment zanurzają dziób w wodzie, żeby zwilżyć karmę przed przełknięciem. Gromadzące się wokół nich ryby wiedzą o tym i starają się dobrać do wypłukanych przez wodę resztek, choć czasem próbują też dość bezczelnie podbierać karmę prosto z dzioba łabędzia. Łabędzie zapewne niekoniecznie są zadowolone z takiego towarzystwa przy obiedzie.
Łabędzia szyja Zależnie od gatunku, łabędź może mieć od 22 do nawet 25 kręgów w odcinku szyjnym kręgosłupa - dla porównania, większość ptaków ma ich kilkanaście. Z ewolucją elegancko wygiętej, łabędziej szyi nierozerwalnie wiąże się dieta łabędzi, które wyspecjalizowały się w poszukiwaniu pokarmu pod wodą. Długa szyja o nadzwyczaj dużym zakresie ruchu sprawia, że ptak jest w stanie sięgać po głębiej zanurzone rośliny wodne bez konieczności nurkowania całym ciałem.
Najwięcej kręgów szyjnych wśród łabędzi ma łabędź niemy (Cygnus olor), podczas gdy jego krewniacy tacy jak łabędź krzykliwy (Cygnus cygnus) czy łabędź czarnodzioby (Cygnus columbianus) mają ich nieco mniej. Wynika to z tego, że przodkowie łabędzia niemego żyli w cieplejszym klimacie z bogatą zanurzoną roślinnością wodną, która stanowiła podstawę ich pokarmu - natomiast linie ewolucyjne łabędzi krzykliwych i czarnodziobych przystosowały się do chłodniejszego klimatu, w którym całkowicie zanurzone rośliny wodne występowały rzadziej.
@Mr.Mars Faktycznie ciekawe Podobno dziennie dorosły łabędź zjada nawet do czterech kilogramów pokarmu roślinnego, więc obstawiałabym, że większość dnia spędza na poszukiwaniu jedzenia. Chociaż pewnie łabędzie, które są dokarmiane przez człowieka bardziej kalorycznym pokarmem, mają w tym względzie łatwiej.
Anielskie skrzydło i chleb nasz powszedni U niektórych ptaków rozwija się specyficzna deformacja stawu w skrzydle, która powoduje, że część skrzydła wygina się na zewnątrz, a pokrywające ją pióra odstają na boki zamiast przylegać płasko do ciała. Deformacja ta, zwana "anielskim skrzydłem", jest nieodwracalna i uniemożliwia ptakom latanie. Jest obserwowana przede wszystkim u ptaków wodnych, takich jak łabędzie, gęsi czy kaczki, jednak jej przypadki notowano też wśród dropi, jastrzębi oraz niektórych papug.
Anielskie skrzydło ma prawdopodobnie w jakimś stopniu podłoże genetyczne i częściej dotyka samce niż samice - jednak kluczowe znaczenie wydaje się mieć tu przede wszystkim dieta, w której występuje nadmiar węglowodanów i częściowo także białek przy jednoczesnym niedoborze witaminy E, wapnia i manganu. Ponieważ wiele ptaków wodnych z anielskim skrzydłem to ptaki żyjące w pobliżu siedzib ludzkich, dość szybko zaczęto wiązać występowanie tego schorzenia z popularną praktyką dokarmiania łabędzi, gęsi i kaczek chlebem. Przeprowadzane były całe kampanie informacyjne w tym zakresie, popularyzujące dokarmianie ptaków wodnych bardziej odpowiednią dla nich karmą: ziarnami zbóż, płatkami owsianymi czy warzywami. W parkach pojawiły się również tak zwane kaczkomaty i podobne automaty wydające niewielkie ilości zdrowej karmy.
Sprawa jest jednak dużo bardziej skomplikowana niż "dokarmianie chlebem powoduje anielskie skrzydło u ptaków". Zakaz dokarmiania ptaków chlebem spowodował w niektórych regionach, że ludzie w ogóle przestali dokarmiać ptaki wodne w parkach - co dla ptaków przyzwyczajonych do polegania na pokarmie otrzymywanym od ludzi stało się poważnym problemem, szczególnie w zimie. W Wielkiej Brytanii królewski specjalista nadzorujący spis i znakowanie łabędzi na Tamizie (the Queen's Swan Marker), wspierając się opinią profesora Christophera Perrinsa z Wydziału Zoologii Uniwersytetu Oksfordzkiego, wystosował nawet specjalne oświadczenie , w którym zaznaczono, że związek pomiędzy dokarmianiem łabędzi chlebem a rozwijaniem się u nich deformacji stawu jest niepewny.
Tak czy inaczej, chleb na pewno nie jest na dłuższą metę dobrym pokarmem dla ptaków wodnych i jest dla nich tym, czym dla nas są fast foody. Objadające się chlebem ptaki mogą przestać w końcu zwracać uwagę na swój naturalny, bogatszy w składniki odżywcze pokarm, co po jakimś czasie może powodować u nich groźne dla zdrowia niedobory oraz związane z nimi choroby takie jak anielskie skrzydło.
Poważnym problemem jest też nasze obecne podejście do dokarmiania ptaków chlebem. Jeszcze jakiś czas temu nakarmienie ptaków w parku wiązało się z zabraniem z domu jednej lub kilku kromek chleba, zwykle czerstwego, i kruszenie go na drobne kawałeczki - współcześnie ludzie potrafią bez umiaru rzucać ptakom całe bochenki, a miejscami w parkach czy na osiedlach można się natknąć na małe "wysypiska chleba", niekiedy już pleśniejącego, z których częściej niż ptaki korzystają lokalne szczury. W stawach nadmiar niezjedzonego chleba również jest problemem, ponieważ rozkłada się, pogarszając jakość wody i przyspieszając rozwój alg.