#owcacontent

31
1575

Co wybór w amerykańskich wyborach oznacza dla Chin?


Dla nocnej zmiany pilnującej wyników wyborów i dla porannej, budzącej się wraz z pierwszymi oficjalnymi wynikami Nie znam się za grosz na USA (które uważam za bardzo bogate państwo trzeciego świata), nie będę więc się wypowiadał o tym, który z tych kandydatów jest lepszy dla tego państwa, nie mam też pojęcia kto wygra, jeśli mamy do czynienia ewidentnie z sytuacją 50/50 i o wyniku przesądzić może nawet parę tysięcy głosów. Nie widzę też sensu w wypowiadaniu się o tym, która kandydatura będzie lepsza dla naszej części świata, której zagraża imperializm Putina – niech się o tym wypowiadają mądrzejsi ode mnie w tym zakresie. Skupię się na tym, na czym się znam: a więc wygranej którego kandydata BARDZIEJ by sobie nie życzyły Chiny.


--


Tl;dr: żaden wybór z dwójki Donald Trump/Kamala Harris nie jest dobry dla Chin i Chiny dobrze o tym wiedzą. Polityka USA wobec Chin jest chyba jedyną kwestią, w ramach której w amerykańskiej polityce obowiązuje konsensus praktycznie całej sceny politycznej.


--


Polityka amerykańska niemalże bez żadnego wyjątku widzi w Chinach zagrożenie: dla swojej pozycji międzynarodowej, dla swojego przemysłu, dla swoich interesów, dla swoich sojuszników, etc. Nieunikniona konfrontacja z Chinami (jakkolwiek ją nazywać, np. nowa zimna wojna, którego to określenia osobiście nie lubię) stała się już dogmatem amerykańskiej administracji i nie ma od tego odwrotu, na czym Chinom by zależało. Zmiana nastawienia amerykańskich polityków zaczęła się jeszcze podczas prezydentury Obamy, który nieśmiało próbował przeprowadzić piwot w kierunku azjatyckim, niemniej niewiele z tego wyniknęło.


Odległym wspomnieniem wydaje się również początkowe bardzo przyjazne nastawienie prezydenta Donalda Trumpa, który w 2017 roku zapewniał, że załatwi natychmiast równowagę handlową z Chinami i przyjaźnie wypowiadał się o przywódcy Chin, Xi Jinpingu. Ten zaś wykorzystał naiwność i bez większych ceregieli kontynuował rozwój swojego państwa kosztem, jak uważał m.in. prezydent Trump, rozwoju gospodarczego USA. W końcu jednak naiwność się skończyła i zaczęła się wojna handlowa, podczas której USA oraz Chiny wzajemnie nakładały na siebie kolejne cła, jako że Trump chciał zaszkodzić chińskiej gospodarce, zaś Xi Jinping nie chciał pozostawiać amerykańskich uderzeń bez odpowiedzi.


Prezydentura Bidena nie zboczyła z kursu kolizyjnego z Chinami, aczkolwiek położono nacisk na nieco inne środki. W dalszym ciągu dochodziło do podwyższania ceł (acz bardzo konkretnych np. tegoroczne cła na samochody elektryczne, baterie, panele słoneczne, etc.), ale w większym stopniu skupiono się na inwestowaniu we własną technologię, mającą konkurować z tą chińską, czy też budowaniu międzynarodowego frontu przeciwko Chinom: doprowadzenie do pojednania między Japonią a Koreą Południową, wzmacnianie sojuszników w regionie Azji Południowowschodniej czy nakłanianie państw znajdujących się w łańcuchu dostaw półprzewodników do ograniczania swojego eksportu najnowszych rozwiązań technologicznych do Chin.


Czego możemy się spodziewać po tegorocznych kandydatach? Z grubsza… Tego samego, tylko na większą skalę. Kamala Harris nie ma innej drogi jak podążać szlakiem obecnego prezydenta USA i zacieśniać międzynarodowy sojusz wymierzony w Chiny, zaś administracja Trumpa stawia sobie za cel zdecydowane podwyższenie ceł (nawet do 60%) na import towarów z Chin, by w ten sposób uderzyć w osłabioną gospodarkę Państwa Środka. Żadne z tych rozwiązań dla Chin nie jest czymś, o czym mogliby marzyć. Ewentualna niewielka nadzieja iskrzy się w nieobliczalności kolejnych poczynań Trumpa, z których słynął już podczas poprzedniej kadencji. Nikt nie jest w stanie wykluczyć, że nagle podejmie on jakąś pochopną decyzję, niewynikającą z analiz i w ten sposób zaszkodzi swojej sprawie, np. obrażając kluczowego sojusznika, co wzmocni pozycję międzynarodową Chin w regionie azjatyckim. Harris zaś być może nie będzie przykładała takiej wagi do podwyższania ceł, ale za to może demonstrować swój liberalizm w temacie istnienia Tajwanu, co dla Chin było, jest i będzie punktem krytycznym. Dla Trumpa temat Tajwanu nigdy nie wydawał się mieć wielkiej wagi i do tej pory traktował go bardziej instrumentalnie i biznesowo (m.in. Tajwan powinien „kupować polisę ubezpieczeniową” od USA) niż ideologicznie – co odpowiadało Chinom. Nie ma jednak w Chinach przekonania, że taka postawa się utrzyma, za to zwyciężyć może bardzo widoczna, szczególnie u doradców, chęć konfrontacji z Chinami na wszelkich polach.


Ale, mimo że dla Chin wybór w tych wyborach jest z rodzaju porażka-porażka, to jest coś, co sprawi, że władze w Pekinie zdecydowanie się uśmiechną. Byłyby to ponowne problemy społeczne wynikające z nieuznania wyników wyborów i podminowujące wiarę amerykańskiego społeczeństwa w ustrój swojego państwa. Im więcej USA będą miały problemów na poziomie wewnętrznym, tym mniejszą wagę będą mogły przywiązywać do wyzwań na arenie międzynarodowej, przede wszystkim Chinom – i to już teraz jest widoczne jako cel operacji dezinformacyjnych m.in. w internecie, których źródłem są Chiny.


Przy tym wszystkim zapewne zupełnym przypadkiem dokładnie w tym czasie (4-8 listopada) odbywa się posiedzenie przywódców chińskiego parlamentu, które ma między innymi zatwierdzić pakiet stymulacyjny chińskiej gospodarki. Jest szansa (choć ja w to wątpię), że wielkość pomocy finansowej może być uzależniona od wyniku wyborów i w wypadku wygranej Trumpa, chińskie władze będą dążyły do większego zrekompensowania potencjalnych strat gospodarki wynikających z zagrożenia podwyższenia ceł handlowych. Niezależnie jednak od faktycznego podejścia chińskich urzędników, z całą pewnością będą oni bacznie obserwowali wynik amerykańskich wyborów i będą się starali przygotować na kolejne 4 lata rywalizacji chińsko-amerykańskiej, która będzie czekać świat.


--


Jak już będzie znany werdykt amerykańskich wyborców, to przyjrzę się widokom nowej amerykańskiej administracji na cały region Azji Południowej, Południowo-Wschodniej oraz Wschodniej


#chiny #usa #politykazagraniczna

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

#azjatyckaowca <- dłuższe wpisy poświęcone tematyce azjatyckiej

Kamala Harris nie ma innej drogi jak podążać szlakiem obecnego prezydenta USA i zacieśniać międzynarodowy sojusz wymierzony w Chiny


@bojowonastawionaowca kto jest członkiem tego sojuszu i jaki ma on charakter?

Zaloguj się aby komentować

Obiecane #statystykihejto , zbierane dzięki użytkownikowi @hejtoStats (zakres dat od 13 sierpnia 2023 do 4 listopada 2024)


Niebieska linia: liczba dodanych wpisów

Czerwona linia: liczba użytkowników, którzy dodali wpis tego dnia (nie obejmuje użytkowników, którzy tego dnia komentują, których jest zdecydowanie więcej)

Zielona linia: liczba wpisów na jednego użytkownika dodającego wpis tego dnia


#ciekawostki #hejto #hejtociekawostki #statystyka

#owcacontent

457c6e07-f8ec-4eb3-9039-0e49ff62ff9e

Chyba trochę niepopularna opinia, ale w czasie ledwo zipiących, albo umierających forów, wygląda to dość zdrowo, tylko że mało obiecująco w długim okresie czasu.

Zaloguj się aby komentować

Tymczasem w Niemczech rządząca koalicja świateł znowu bardzo mocno trzeszczy - w piątek wyciekł (z całą pewnością przypadkiem) dokument autorstwa ministra finansów Christiana Lindnera (szefa liberalnej Wolnej Partii Demokratycznej), w którym przedstawia plan cięć podatków dla przedsiębiorców, złagodzenia przepisów klimatycznych oraz wzmocnienia dyscypliny fiskalnej niemieckiego budżetu federalnego poprzez zmniejszenie dotacji i świadczeń socjalnych, co kłóci się z wizją ministra gospodarki Roberta Habecka (członka Zielonych).


Żeby zażegnać nowym (a w zasadzie cały czas tym samym) pęknięciom w koalicji, niemieccy liderzy mają intensywny tydzień spotkań: wczoraj kanclerz Scholz widział się z Lindnerem, dziś ma dojść do powtórki, ale już wraz z Habeckiem, we wtorek i środę kolejne spotkania, zwieńczone posiedzeniem komitetu koalicyjnego w środę wieczorem.


Niemniej wydaje się, że wszyscy koalicjanci mają już siebie dosyć, tyle tylko, że nikt nie chce do tego przyłożyć swojej ręki - włącznie z opozycyjną CDU/CSU, której lider Carsten Linnemann wyklucza takie posunięcie, bo jej możliwości koalicyjne są zbyt ograniczone.


Sprawę komplikuje również końcówka procesu uchwalania nowego budżetu, którego brak doprowadziłby do kolejnego uderzenia w kulejącą gospodarkę Niemiec. Niemniej coraz widać, że najbliższe tygodnie będą decydujące dla przyszłości (a raczej jej braku) niemieckiego rządu.


Źródełko (po niemiecku i z paywallem): https://www.politico.eu/newsletter/berlin-playbook/scholz-lindner-und-ein-essen-im-kanzleramt/


#wiadomosciswiat #niemcy #politykazagraniczna

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

Zaloguj się aby komentować

5-letnia walka dostawcy firewalli z chińskimi hakerami przejmującymi jego urządzenia — w ramach tej walki Sophos pokusił się nawet na zainstalowanie oprogramowania monitorującego, by złapać chińskich hakerów na gorącym uczynku


Świetna historia, ale czuję się zbyt cienki w uszach, by samodzielnie to tłumaczyć — więc bierzcie i czytajcie z tego wszyscy:


https://www.wired.com/story/sophos-chengdu-china-five-year-hacker-war/


#wiadomosciswiat #chiny #technologia

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

Powinno się tych skośnookich chujków w końcu docisnąć, ale czuję że główną barierą jest brak woli politycznej.


https://www.hejto.pl/wpis/fragment-dyskusji-o-tym-jak-chinczycy-podkradaja-i-kopiuja-co-sie-da-niby-nic-no


God Bless @koszotorobur za HejtoSzukaczkę.

BTW., @bojowonastawionaowca może by szefostwo zalinkowało do niej gdzieś w headerze albo co? Jest bardzo przydatna czasami.

Zaloguj się aby komentować