Wiecie, czym się różni bycie dorosłym od bycia dzieckiem?
.
.
.
Tym, że kiedy będąc dorosłym chcesz Kinder Niespodzianki z brelokami z Minecrafta, to sobie kupujesz Kinder Niespodzianki z brelokami z Minecrafta i nie musisz się nikogo o nie upraszać. (。◕‿‿◕。)
opie, niemcy rozliczyli się z Hitlera , SS i z zbrodni na ludności cywilnej, Chorwaci też się rozliczyli z rzeźników podrzynających gardła bo pocisk do pistoletu/karabinu był za drogi, my Polacy rozliczyliśmy się za Jedwabne.
troszkę faktów z historii Ukrainy:
0członkowie ukraińskich organizacji nacjonalistycznych oraz lokalna ludność brali udział w zbrodniach pomocniczych u boku Einsatzgruppen w latach 1941–1942. Odbywało się to w następujący sposób:
Ukraińska Policja Pomocnicza (Schutzmannschaften): Niemcy masowo rekrutowali lokalnych Ukraińców (często powiązanych z OUN) do oddziałów policyjnych. Policjanci ci pomagali Einsatzgruppen w konwojowaniu Żydów, wskazywaniu ich miejsc ukrycia, pilnowaniu gett oraz w samych egzekucjach.
Pogromy antyżydowskie: W pierwszych tygodniach niemieckiej inwazji (czerwiec-lipiec 1941), pod wpływem propagandy OUN o "żydokomunie", dochodziło do krwawych pogromów (np. we Lwowie czy Złoczowie). Einsatzgruppen celowo inspirowały i wykorzystywały te nastroje do realizacji własnych celów eksterminacyjnych.
Dezercja do UPA: Wiosną 1943 roku nastąpił kluczowy zwrot – tysiące ukraińskich policjantów na służbie niemieckiej zdezerterowało "do lasu", zasilając szeregi nowo powstałej UPA. Przynieśli oni ze sobą wyszkolenie wojskowe i doświadczenie w masowych mordach, które później zostało wykorzystane podczas czystek etnicznych na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.Narzędziem niemieckich szwadronów śmierci w latach 1941–1942 była ukraińska policja pomocnicza oraz milicje OUN, z których wielu członków zasiliło struktury UPA dopiero w roku 1943, gdy Einsatzgruppen zakończyły już swoją główną fazę działań na Ukrainie
W zasadzie to tak trochę wracam na portal, a zrobiłem sobie dość dłuższą przerwę. Stresy w życiu i w pracy powodowały to, że człowiek sobie jeszcze bardziej dowalił różnymi bodźcami, w tym również social media, i mózg był po prostu ugotowany. Stąd przerwa w jakiejkolwiek aktywności do czasu, aż głowa się nieco uspokoi. A że jeszcze oprócz pracy etatowej ciągnąłem dodatkową, to strasznie się wypalałem.
No i to chyba ten moment, kiedy mogę znowu wrócić i coś dawać od siebie, a nie tylko lurkować sobie i przepalać czas, jak to miałem w zwyczaju. A że dużo się działo, to czas upuścić troche frustracji z siebie:
- auto, które w teorii sie nie psuje (Volvo here) zaczeło strasznie dziwne rzeczy z elektryka pieprzyć, że bujałem się z tym przez 4 miesiące po warsztatach, co chwila wracając. Na koniec, jak już wszystko zrobione i nawet 2 trasy dłuższe miałem za sobą, przyjebałem w sarne jadąc o 4 rano na szkolenie (dosłownie 15km od domu). Także laweta zamiast szkolenia.
- młodemu wywaliły ostro alergie podczas tej wiosny - ale udało się chociaż ogarnąć testy, które będzie miał dopiero za miesiąc. Za to 2 razy z rodzinką byliśmy już na SOR
- dokładnie wtedy, kiedy zabrałem się za remont łazienki na piętrze i wyniosłem wszystko i skułem płytki, pod brodzikiem na parterze rozszczelniła się rura i zalała mi całą piwnicę. Oczywiście, demontaż części łazienki wszedł w grę.
- zegarek Coros se wziął i se umarł. Przestał działać przycisk głowny, więc nic nie można było zrobić. I jako domorosły zwolennik #diy probowałem sobie go naprawić. Niestety, nie obejrzałem tutoriala żadnego wcześniej i otwierałem go dokładnie z tej strony, gdzie najbliżej jest taśma od ekranu, której poszarpałem ścieżki, więc mam teraz ciemny ekran ale z funkcją wibracji
- a do tego mniejsze urazy i słaba regeneracja sprawiły, że stoję w miejscu z formą.
Ale nie dzieją się same złe rzeczy:
- Zrezygnowałem z pracy dodatkowej na rzecz awansu w moim korpo. Śmieszna rzecz, bo w pracy dodatkowej też proponowano mi awans. Nie robię już też nadgodzin, więc czas poświęcam albo na doładowanie baterii, albo na rodzinę (albo na remont!).
- zamieniłem przemiłą konwersacje z supportem Coros i dostałem od Pani rabat na nowy zegarek w wysokości 20%
- sam naprawiłem wyciek oleju w Volvo spod pokrywy zaworów (brzmi to jak poważna sprawa, ale dokręciłem jedną srubę o ćwierć obrotu. Mekanik here)
- dostałem na urodziny drukarkę 3D i coś tam się bawie, chociaż głownie gotowce lecą
- zacząłem lekko romansować ze #stoicyzm
- miałem parę razy farta i dwa razy byłem na podium w OPEN na 5km
- pojechałem z pracy na rajd Kaszebe Runda swoim rowerem MTB i załapałem się w TOP 15 wyścigu na 70km (to pierwszy raz kiedy przejechałem więcej niż 30km na strzała)
Nie powiem, że teraz jest dobrze, ale jest inaczej. I postanowiłem, że jeśli odwiedzam portal, to też po to, żeby dać cegiełkę od siebie, albo nie wchodzić wcale.
Mega się cieszę, że hejtostats @Marvina tak ładnie wygląda obecnie i że dużo osób tego używa, ja pewnie też niebawem zacznę. A starą sztafetę po prostu zaoram, jak domenka wygaśnie.
Cele na kolejne pół roku?
- przeżyć w zdrowiu
A resztę i tak dowiozę
A i przepraszam, że na PW nikomu nie odpisałem.
#oswiadczeniezdupy
@mkbiega Super, trzymam kciuki aby spełniły się półroczne cele
Najważniejsze to starać się szukać balansu w tym wszsytkim - zdrowia psychicznego i mniejszego ciężaru na plecach nie kupisz - hajs mniejszy bo nie ma drugiego etatu ale za to w bezcenne rzeczy można inwestować jak rodzina.
Co do auta to miałem ostatnio podobnie z reduktorem LPG. Ma już nalatane 120kkm i myślałem, że to jego koniec bo już pluł na dole płynem chłodnicznym, może jakieś membrany w środku juz wysłużone. Dokręciłem 3 opaski z wężami płynu chłodniczego dla pewności jakie szły do niego i od tamtej pory sucho
Słuchajcie, ja wiem, że kolejna edycja #nasonety powinna być zamknięta, ale jeśli @splash545 nie ma nic przeciwko, to bym chciała ją przedłużyć. Raz, że aktualnie nie za bardzo mam głowę nad tym przysiąść, bo życie prywatne trochę ruszyło, a dwa jeszcze nie ma wszystkich sonetów. Co wy na to? Macie jakieś wąty?
Muszę przyznać że po czwartym, słabym sezonie bałem się że finałowy będzie jeszcze gorszy. Po obejrzeniu pierwszego odcinka jestem jednak pozytywnie zaskoczony.
Weźmy to słynne zdanie: jeśli masz dobry ryj, to wystarczy ci (i tutaj szare mydło, Brutal itd.) . Często pada ono jako odpowiedź na zapytanie o polecenie perfum, które będą komplementowane. W rzeczywistości stawia zapach na drugim planie, przenosząc temat na to, czym kobietę zdobyć. Czy odpowiada na zadane pytanie? Nie. Ale mówi nam trochę o tym, czym komplement jest dla części mężczyzn: zaproszeniem. Stawia nas to w niezbyt korzystnym świetle. I myślę, że kobiety boją się naszej nadinterpretacji. To jeden z powodów.
Inny to zapewne taki, że duża część kobiet (zwłaszcza tych bardzo młodych) jest tak zatkana tonką, wanilią i karmelem, że kompozycje, które nosisz, nie docierają do nich w swym pełnym brzmieniu.
Z moich licznych rozmów z młodymi kobietami wiem niestety, że mają dość mocno ograniczoną paletę zapachów akceptowalnych. Poza tym w większości same uważają, że ich zapach ma za zadanie podbijać atrakcyjność fizyczną, przyciągać uwagę płci przeciwnej. I tak samo myślą o nas.
Wiele kobiet, z którymi mam bliższą relację uważa, że zawsze pachnę bardzo dobrze, ładnie, za⁎⁎⁎⁎ście lub ciekawie. I często o tym mówią - nawet w rozmowach o mnie z nieznanymi mi osobami. Ale kiedy ktoś obcy ładnie pachnie, to mówią mi to na ucho. I jest widoczny ten czynnik, gdzie kobieta musi obliczyć, ile będzie trzeba zapłacić za komplement.
Tak na szybko pomyślałem o tym, ale w głowie już mi się rozkręca temat, więc może tu skończę.
Ostatnio zrobiłem sobie tydzień przerwy od internetu prawie w ogóle. Doskonałe posunięcie, muszę częściej je stosować. Zostawiłem do wykorzystania tylko te apki i strony, których potrzebowałem na co dzień do życia, a cała reszta była nieodwiedzana, a w przypadku Discorda w ogóle wyrzuciłem go z telefonu. Ogólnie to #czujedobrzeczlowiek Wykorzystanie apek innych niż niezbędne (niezbędne = mapy, apka od książki, pogoda itp.) spadało czasem poniżej 5 minut dziennie.
W międzyczasie też doszedłem do tego, że to już czas pożegnać się z dzienniczkiem treningowym pod #stefeksiewspina - spełnił swoje zadanie, motywując do regularności, teraz już od pewnego czasu na siłę musiałem szukać czegoś bardziej kreatywnego niż suche podsumowanie. Dzienniczek spadł do podziemia, pobrany do excela (w żadne API nie będziemy się bawić, będziemy się napierdalać Pythonem po HTTP i turlać regexpami). Nie czuję, żebym potrzebował jakiejś dodatkowej motywacji, więc jest to już drugi tag (po [hash]rokmedytacji), który spełnił swoje zadanie i idzie na zasłużoną emeryturę... prawie. Zmienię mu przeznaczenie i zostawię go sobie na istotne rzeczy typu wyjazdy wspinaczkowe lub ciekawsze sytuacje. Ale regularnie już nie będę się produkował, przynajmniej na razie.
Muszę też przemyśleć podejście do innych sztafet, bo z motywującej zabawy zaczęły stawać się obowiązkiem, a ja szybko (za szybko) wpadam w wir grindu xD Ale to już bez uprzedzania, ani omówień, nie muszę pisać swojego planu na rok na Hejto.
Podsumowując: w styczniu pozbyłem się grindowej, nieskończonej gierki, którą po ponad dwóch latach oceniłem jako "gram coraz bardziej z powodu efektu utopionych kosztów " (gdzie "kosztem" jest poświęcony czas, nie złote monety). Teraz odrzucę kolejne przywiązania-przymusy w ramach nieskończonej pracy nad #rozwojosobisty
Nie wiem na co przeznaczę oszczędzony czas, mam nadzieję, że nie na jakieś bardzo głupie głupoty, tylko takie rozsądniejsze.
09:00 a ja lecę z czwartym litrem płynów.
Dzisiaj pobierałem krew na markery nowotworowe, a jak wróciłem to jeszcze strzeliłem ponad pół litra + zupka + teraz połowa monsterka.
Pobłogosławiony przez wodziankę chyba.
Szanowni państwo, drogie Panie i drodzy panowie #oswiadczeniezdupy
Palenie szkodzi!
Godzinę straciliśmy dzisiaj w samolocie bo jedna dziunia zapaliła sobie efajka przed wejściem na schody. Nie umiała utrzymać telefonu w ręce kiedy stała znowu na płycie lotniska tylko, że zamiast oczekiwać na start oczekiwała na mandat. Ręce pewnie trzęsły się z braku nikotyny xD. Została z chłopakiem, no tu pokłony dla niego bo mógł zostawić xD czy mi jej żal? Ani k⁎⁎wa trochę. Wszędzie są ostrzeżenia, co chwilę to powtarzają ale nie, trzeba się zaciągnąć xD
Jak już palicie to weźcie to schowajcie do plecaka tak żeby nie kusiło.
@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz jestem nałogowym alkoholikiem, ale kurwa umiem się powstrzymać żeby nie chlać cały czas, ba, mogę nawet innym polewać samemu nie pijąc więc mam w dupie, że kogoś ciągnie do fajki
Mam tak samo, mamy tu jedna ktora jest oblegana przez cala gmine (obok jest starostwo i gmina). Tragedia od 7 do 21. Trzese sie potem w kacie przez godzinę
Byłam na spotkaniu z takim jednym podcasterem i wracałam sobie z buta - spacerek 3 km.
Czy to spotkanie mnie jakoś ubogacilo? Generalnie nie, ale jednak tak, bo stałam godzinę na auli i słuchałam historii w stylu "spałem na dworcu, a teraz rozmawiam z celebrytami". Boli mnie teraz kręgosłup, a cierpienie uszlachetnia, więc jestem ubogacona w szlachetność xD
Poza tym, że słońce świeci to wiosny jeszcze nie widać, ale też jest za⁎⁎⁎⁎ście