Bałtycki łańcuch (est. Balti kett, łot. Baltijas ceļš, lit. Baltijos kelias) – masowy protest mieszkańców trzech tzw. krajów bałtyckich (Litewskiej, Łotewskiej i Estońskiej SRR) zorganizowany 23 sierpnia 1989 roku. Około 2 milionów osób utworzyło żywy łańcuch o długości ponad 600 km, łączący wszystkie trzy kraje. Bałtycki łańcuch był wyrazem protestu przeciwko ówczesnej sytuacji politycznej tych krajów wchodzących w skład Związku Radzieckiego. Dzień protestu wypadał w 50. rocznicę podpisania tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow o podziale stref wpływu w Europie, na którego skutek kraje bałtyckie popadły w zależność od Związku Radzieckiego.
W roku 2009 wpisany na listę UNESCO Pamięć Świata[1].
Tło
Przeprowadzone przez przywódcę ZSRR Michaiła Gorbaczowa w drugiej połowie lat 80. XX wieku reformy pieriestrojka i głasnost sprawiły, że uliczne manifestacje stały się coraz częściej wyrazem niezadowolenia ludności. W 1986 i 1987 roku pierwsze demonstracje w stolicach krajów bałtyckich były jednak zakazywane i rozpędzane przez milicję. Dopiero w 1988 roku władze zgodziły się na przeprowadzenie pierwszych pokojowych demonstracji.
Na tydzień przed opisywanym wydarzeniem Związek Radziecki ujawnił istnienie tajnego protokołu, twierdząc jednocześnie, że trzy kraje bałtyckie wstąpiły do ZSRR dobrowolnie. W tym samym czasie członkowie litewskiego ruchu Sąjūdis przegłosowali, że Litwa będzie dążyła do uzyskania niepodległości.
Zwiedzałem twierdzę i miasto. Pojeździłem komunikacją miejską - w tramwaju lekko upośledzony konduktor sprzedający bilety. W komunikacji publicznej można było się przekonać, że miejscowi nie są przekonani do dezodorantów, albo też są na bakier z higieną. Albo jedno i drugie.
Miasto generalnie mocno zapuszczone. Infrastruktura w dużej części została w ZSRR. Czułem się jakbym przeniósł się do lat 90. Podoba mi się!
Twierdza częściowo zapuszczona, częściowo odnowiona - ma swój klimat. Na jej terenie muzeum I Wojny Światowej i nie wiedzieć czemu kolekcja radzieckich zabawek. Creepy. Ludzie tutaj lubią zbierac rożne starocie i później to pokazywać za kilka jewro. Niezby dużo tu atrakcji, to człowiek ogląda. Na terenie twierdzy też sporo różnorakich rzeźb, które kontrastują z mocno zniszczonymi budynkami i zardzewiałymi pojazdami policyjnymi, których też tutaj sporo.
@adamszuba Kurde, a propos Łotwy miałem Ci podrzucić ciekawą miejscówkę: filmowe miasteczko pośrodku pola, z kilkoma bardzo ciekawymi planami filmowymi z lat 80-90'... ale tyram od rana do nocy i wciąż zapominam. Choć być może znasz to miejsce. Taki mały raj dla fotografa
Zupełnie przypadkiem trafiłem na HBO Max na łotewski serial "Dżinsy po radziecku". Najpierw mnie nie zachwycił ale dziś już jestem po kilku odcinkach. Wciąga, fajni bohaterowie i niezła historia. W skrócie. Młody koleś handluje towarami ze zgniłego zachodu na Łotwie. Z kolei jego kumpel z dzieciństwa działa w KGB. Wkurza się na głównego bohatera i załatwia mu odsiadkę w psychuszce. Tamten jest sprytny, cwany i niegłupi, więc rozkręca tam produkcję podrabianych Levisów. Trochę dramatu, trochę satyry na komunę. Dla Polaków wszystko bardzo zrozumiałe jeśli chodzi o realia.
Prezydent Rwandy Paul Kagame rozpoczyna wizytę w Łotwie. Są to pierwsze odwiedziny Prezydenta z Afryki w tym kraju.
Podczas wizyty prezydenta Kagame w Bibliotece Narodowej Łotwy zostanie odsłonięty pomnik upamiętniający ofiary ludobójstwa z 1994 r. dokonanego na Tutsi.
Będzie to pierwszy pomnik upamiętniający to ludobójstwo wzniesiony w państwach bałtyckich i Europie Wschodniej
Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam takie stylizowane na średniowiecze knajpy. Pozdrawiam z Rygi i knajpy Rozengrāls (Vinarium civitatis rigensis). Na stole wjechała noga jagnięca z kaszą, zieleniną, pomidorem i czosnkiem. Do dania wjechał zawinięty w jukowy woreczek chleb ziołowy, a animuszu dodaje piwo miodowe. Zgadza się, średnie. Ale chodzi o ten klimat, jak żywcem wyjęty z Kingdom's Come. Drugą taką knajpę, którą mogę polecić jest Piąte Podziemie ze Lwowa. Podzielcie się w komentarzach podobnymi lokalami, zdjęcia mile widziane!
@Earl_Grey_Blue nie znam żadnej ale mogli się bardziej postarać. na plus: drzwi wejściowe, świeczki zamiast elektryczności, kiepskie piwo. do poprawy imersji: ławy zamiast krzeseł oraz gliniane kufle zamiast szklanych
za to lubie po prostu takie stare lokale, jak niektóre angielskie puby, gdzie można na przykład się wy⁎⁎⁎ać na oryginalnych drewnianych schodach, bo stolarz jak je naprawiał 300 lat temu to tak mu wyszło że trzeci schód jest trochę niższy i nikt tego do dzisiaj nie poprawił. albo na parkiecie różnica poziomu między jednym krańcem a drugim to jakieś pół metra i nikt budynku nie prostuje, czasem jakąś klamrą gdzieś coś złapią.
Czy to aż tak wspaniała wiadomość? Raczej woda na młyn putinowskiej propagandy i powód do podjęcia stanowczych kroków ku ochronie rosyjskich braci i ich majątków.
@enkamayo o jezu, uwielbiam te teksty, ze cos jest zle, bo "woda na mlyn dla propagandy". jak ktos chce robic propagande, to sobie byle gowno wymysli, rosjanie to robia od lat demonizujac np. polske. serio, nie musza czekac, az ktos na zachodzie zrobi cos kontrowersyjnego. dajemy rosji te okropna wode na mlyn zwyczajnie broniac swojej racji
@festiwal_otwartego_parasola ciekawe czy odbije się to jakoś na rodzinach bałtów zesłanych wgłąb mongolii w latach 30 XX wieku. ale kto wie czy mieli szczęście dożyć tych czasów
Ujemny przyrost naturalny i emigracja powodują, że Łotwa należy do najszybciej wyludniających się państw na świecie. Każdego roku ubywa tam 18–20 tys. ludzi – odpowiednik łotewskiego miasteczka średniej wielkości.
Ponurego obrazu łotewskiej demografii dopełniają brak społecznej zgody na choćby częściowe rozwiązanie problemów z tej dziedziny za pomocą imigracji spoza UE oraz wyjątkowa na tle członków UE skala kłopotów zdrowotnych mieszkańców.
Na przełomie lat 80. i 90. zamieszkiwało Łotwę 2,66 mln osób. Obecnie żyje tam 1,872 mln osób, czyli o prawie jedną trzecią mniej.
Wybuch wojny na Ukrainie wywołał tymczasowe odchylenie od trendów migracyjnych. Do kraju przyjechało 38 tys. osób – najwięcej w historii. W większości byli to szukający schronienia Ukraińcy. Bilans migracyjny – pierwszy raz od odzyskania niepodległości okazał się wtedy dodatni. Zgodnie z danymi ze stycznia 2024 r. w kraju przebywało już tylko 25,7 tys. uchodźców wojennych.
Negatywny wskaźnik migracji netto to niejedyny problem łotewskiej demografii. O wiele większe znaczenie ma spadająca z roku na rok liczba urodzeń przy względnie stabilnym wolumenie zgonów.
Wśród przyczyn utrzymującej się wysokiej liczby zgonów należy wymienić problemy ze sfery zdrowia publicznego. Statystyka pokazuje, że za aż połowę z nich odpowiadają choroby układu krążenia. Są one zaś w znacznym stopniu skorelowane ze stylem życia mieszkańców kraju – niezdrową dietą, paleniem tytoniu, wysoką konsumpcją alkoholu i niewielką aktywnością fizyczną.
Niemal 25% wszystkich zgonów na Łotwie wiąże się bezpośrednio z dietą (średnia dla UE to 17%). Oprócz tego kraj konsumuje najwięcej czystego alkoholu per capita z państw unijnych (12,2 l, tuż za nim znajdują się Litwa – 12,1 l – i Czechy – 11,6 l). Łotewscy mężczyźni są również w czołówce konsumpcji tytoniu – według danych zebranych przez OECD w 2020 r. aż 35% z nich paliło codziennie (dla UE odsetek ten wynosił jedynie 20%).
Zgodnie z projekcjami opracowanymi przez Eurostat w ciągu najbliższych kilku dekad kraj może się stać mniej liczny niż sąsiednia Estonia.
Uniknięcie depopulacji wydaje się niemożliwe. Ryga nie prowadzi polityki mogącej powstrzymać trendy przewidywane przez Eurostat. Problemy demograficzne mógłby przynajmniej o kilka lat oddalić napływ przybyszów spoza UE, lecz ani elity polityczne, ani społeczeństwo nie są gotowe na taki scenariusz z powodu negatywnego nastawienia do imigracji, nawet tej kontrolowanej.