#literatura

10
697

Wisława Szymborska. Szukanie słów w kamieniu


2 lipca 1923 roku urodziła się Wisława Szymborska, jedna z najbardziej znanych, a przy tym najbardziej lubianych poetek XX i XXI wieku. Publikowała z rozwagą, dlatego w jej dorobku znajduje się zaledwie 350 wierszy. Międzynarodową sławę przyniosła jej Literacka Nagroda Nobla, przyznana w 1996 roku "za poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości". Oprócz poezji zajmowała się także eseistyką, krytyką literacką, felietonistyką i tłumaczeniem.


– Poeci nie robią nic innego, tylko szukają słów – mówiła Wisława Szymborska w Polskim Radiu w 1974 roku. Proces pisania wiersza porównywała zaś do wydobywania kształtu rzeźby z kamienia. – To jest robota kamieniarska – powiedziała w radiowym wywiadzie.


Więcej na ten temat: https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2542914,Wislawa-Szymborska-Szukanie-slow-w-kamieniu

Zaloguj się aby komentować

#Książki #Polecajka #UkochaneRownanieProfesora


“Ukochane Równanie Profesora” (博士の愛した数式) autorstwa Yōko Ogawa.

Książka dość krótka (240 stron) przynależąca do kategorii literatury pięknej. Książka zachęca nas takich opisem:

“Jak przystało na wybitnego matematyka, Profesor ma swoje dziwactwa. Pewnego dnia w progu jego domu pojawia się nowa gosposia z synem, od tej pory nazywanym pieszczotliwie Pierwiastkiem. Wspólne życie pokaże, że znacznie łatwiej napisać skomplikowane równanie niż ułożyć relacje z drugim człowiekiem. Językiem, który pozwoli im zbudować namiastkę rodziny, stają się matematyka i baseball. Ale swoją relację będą musieli odbudowywać co osiemdziesiąt minut…”

(Źródło: lubimyczytac.pl)

Książka w wielkim skrócie opowiada o relacji gosposi oraz jej syna z profesorem matematyki który w wyniku nieszczęśliwego wypadku, doznał uszczerbku na zdrowiu. Jego pamięć “resetuje się” co 80 minut.

Książkę skończyłem czytać jakiś czas temu i przyznam, że jestem bardzo zadowolony. Dzieło to, w swojej prostocie przekazuje naprawdę wiele. Nie jest ono przeznaczone jedynie dla miłośników matematyki, lecz dla każdego z nas.

Książka nie jest na tyle wzruszająca, na ile mogłem obstawiać przed jej przeczytaniem. Mimo wszystko ukazane w niej relacje, problemy oraz zagadnienia, wciągają czytelnika. Nie nudzimy się, wydarzenia bowiem są na tyle dynamiczne, że cały czas dzieje się coś, co przykuje naszą uwagę. Z uwagi na to, że całe dzieło jest dość krótkie, jesteśmy zdolni by przeczytać je w jeden wieczór. Ciekawym motywem jest sam aspekt matematyki w całym dziele. Dla takiej osoby jak ja, gdzie matematyka nie jest najmocniejszym przedmiotem w szkole, niektóre pojęcia był dość obce. Czytając jednak, zapomniałem o tym, gdyż wszystkie problemy matematyczne, przedstawione są w bardzo ciekawy sposób. I sama postać profesora przykuwa sporą uwagę. Ah… ileż bym oddał by to właśnie taki matematyk uczył mnie w liceum czy podstawówce. Postacie Gosposi oraz jej syna, również zwracają naszą uwagę.

Bardzo szybko możemy pokochać naszych bohaterów, gdyż nie ma w nich niczego co może odpychać. Również i realia życia w państwie orientu są bardzo dobrze ukazane, jednak nie ma to aż tak wielkiego znaczenia.

Jakże więc podsumować dzieło “Ukochane Równanie Profesora”? Książka godna polecenia. Warto poświęcić ten “jeden wieczór” na to, by poznać całą historię dogłębnie. Moje osobiste odczucia są bardzo pozytywne.

87b172e8-bc23-4dc6-9790-2cec470bfc9d

Zaloguj się aby komentować

Witam bardzo serdecznie.

Przychodzę dzisiaj do państwa z pewnym pytaniem, które zrodziło się w mojej głowie jakiś czas temu.

Czytając rozmaite wiersze różnych epok, dostrzegłem bardzo łatwo powtarzający się format. Z epoki na epokę zmienia się sposób myślenia społeczeństwa. Dodatkowo cyklicznie rozważa się: Naukę, Emocje, Naukę, Emocję etc. etc.

Pada teraz pytanie: w jakiej epoce (literackiej) żyjemy teraz? Bardziej zwracamy uwagę na emocje człowieka, to co czuje, czy może jednak nieustannie oddajemy się nauce, edukacji, postępowi?

Jakie jest wasze zdanie w tej kwestii? Bardzo mnie interesuje to, jak inni postrzegają dzisiejsze czasy w sferze literackiej.

@Havelock_Vetinari Twórczość współczesnych jest bardzo ciekawa, ale czasami mam wrażenie że właśnie zbyt banalna. Odbiera to urody całej formie literackiej, którą jest poezja, lecz każdy może tworzyć co się mu jawnie podoba. Jeśli natomiast chodzi o mieszanie się uczuć oraz nauki... to ciężko mi się wypowiedzieć na ten temat.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Stanisław Lem - pisarz, naukowiec, filozof


15 lat temu, 27 marca 2006 roku zmarł Stanisław Lem, polski pisarz, eseista, filozof i futurolog.


  • Był to typ i człowieka i pisarza, u którego intelekt przeważał - charakteryzował Lema publicysta i tłumacz, Lech Jęczmyk. - Nic dziwnego, że literatura popularnonaukowa szczególnie mu odpowiadała.

Więcej na ten temat [+audycja]: https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/1230577,Stanislaw-Lem-pisarz-naukowiec-filozof

acc1f855-f835-4480-9fdd-f7503c94dbf9

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj korzystam z chęci bycia produktywnym, oraz małego "okna czasowego" więc kolejny post, tym razem...

#Literatura


Stephen Hawking - "Krótkie odpowiedzi na wielkie pytania"


Książka ciekawa, prosta w przyswojeniu.

Przyznam że kupiłem ją z ciekawości, dość szybko po wydaniu, gdy królowała już w różnych księgarniach. Początkowo nie byłem pewny, czy przypadnie mi do gustu, gdyż nigdy nie interesowałem się fizyką. Interesowałem się jednak kosmosem, tym co się w nim dzieje, oraz jak działa. Przekonała mnie więc okładka, oraz opis który znalazłem na tyle książki. Szybkie przepatrzenie, jaka czcionka, i już byłem szczęśliwym posiadaczem, "Krótkich odpowiedzi..."


Czy są to jednak faktycznie tytułowe "Krótkie odpowiedzi"?

Myślę że tak, bo całość czyta się bardzo szybko (dzieło ukończyłem czytać w 2 dni)

Jestem naprawdę zadowolony z tej książki, jak wspominałem, jest ona prosta w odbiorze. Dla takiej osoby jak ja - która na fizyce i matematyce nie zna się zbyt dobrze - wydawała się ona przejrzysta. No tak, może faktycznie, tylko "wydawała się" lecz muszę przyznać, że była dobra, i że jest to pozycja godna polecenia.


Czy jest to dzieło dla każdego?

Myślę że nie. Mimo wszystko trzeba w minimalnym stopniu interesować się tymi faktami. Podróże w czasie, kosmos, fizyka, matematyka, a nawet myślenie nad faktem "Czy Bóg istnieje?", "Co z wielkim wybuchem?" etc. etc.


Czy polecam?

Tak jak wspomniałem, polecam i zachęcam by się zapoznać, lecz podkreślam, nie każdemu przypadnie to dzieło do gustu.

f20ae004-a5e3-4e2e-8f02-6165ae2206bd

Zaloguj się aby komentować

"Solaris" - nielubiane dziecko Lema i Tarkowskiego


20 marca 1972 roku odbyła się premiera filmu "Solaris" w reżyserii Andrieja Tarkowskiego, na podstawie powieści Stanisława Lema. Współpraca Polaka i Rosjanina jednak do łatwych nie należała i nie chodziło tu jedynie o odwieczne napięcie, które w tym czasie szczególnie dzieliło oba narody, choć o to również.


Solaris


Wydana w 1961 roku powieść Lema opowiada o Krisie Kelwinie (Donatas Banionis) kosmonaucie przyszłości, który zostaje wysłany z ziemi na odległą stację kosmiczną. Na miejscu orientuje się jednak, że kosmiczny ocean, którego badaniem zajmują się naukowcy pracujący na stacji, ma bardzo specyficzne właściwości. Będąc czymś w rodzaju inteligentnej istoty, być może figury Boga, próbuje "porozumiewać" się z ludźmi wytwarzając istoty przypominające postaci, z którymi naukowcy zetknęli się w przeszłości na ziemi, a nawet byli z nimi w bliskich relacjach.


Więćej na ten temat [+audycja]: https://www.polskieradio24.pl/39/156/Artykul/2477541,Solaris-nielubiane-dziecko-Lema-i-Tarkowskiego

5a09cfa2-5a5b-46e4-ae24-ddb236a0b28a

Zaloguj się aby komentować

Upadek Bestii. Nakładem Wydawnictwa Prószyński ukazała się druga część monumentalnej biografii Hitlera w ujęciu Volkera Ullricha. Tym razem autor skupił się na okresie upadku dyktatora. Książka ukazuje smutny i przerażający obraz człowieka, który dopuścił się w imię ideologii narodowego socjalizmu makabrycznych zbrodni. W połączaniu z pierwszą częścią tworzą niesamowitą biografię, pozwalającą na nowo odkryć umysł jednego z największych zbrodniarzy ubiegłego wieku, ale i poznać czasy, które sprawiły, że taki człowiek doszedł do władzy.


http://kulturacja.pl/2021/03/hitler-upadek-zla-1939-1945-recenzja/

06ed5881-7f2f-4dcc-8ec2-1071727b8780

@pescyn Cyt."Szczegółowe przebadanie niemieckich źródeł w połączeniu z wciągającym, dziennikarskim stylem narracji dało w rezultacie najlepszą książkę poświęconą SS jaką dane mi było dotychczas przeczytać. Zamiast wymieniać po kolei ogólnie znane fakty dotyczące Shutzstaffel Autor postanowił skupić się raczej na ludziach tworzących tę niezwykłą, pełną wewnętrznych sprzeczności organizację. W efekcie poznajemy, także od strony wspomnień świadków, wszystkie ważniejsze osoby które zostawiły jakiś swój ślad w funkcjonowaniu SS, czy to służąc w Waffen-SS, SD czy w innym odgałęzieniu Sztafet Ochronnych. Największą zaletą książki jest rozprawienie się z mitem SS jako monolitu, panującego niepodzielnie nad niemal każdą dziedziną życia Niemców w czasach III Rzeszy. Lektura "Zakonu Trupiej Czaszki" pozwala zrozumieć że SS nie tylko musiało rywalizować na wielu...

Zaloguj się aby komentować

#Literatura

Rod Dreher - Opcja Benedykta

*

Literatura, która omawia problemy związane z religią, wiarą etc. zawsze mnie przyciągała. Lubiłem zagłębiać się w różne ciekawe sprawy, dotyczące otaczającego nas świata, w wymiarze ogólnie rozumianej metafizyki.

Ile razy bowiem można czytać biblię. Mimo że sama w sobie, jest skarbnicą wielu prawd, to może okazać się ciekawa nawet dla osób które nie mają nic wspólnego z wiarą chrześcijańską.

Trzeba więc przejść na kolejny poziom. Należy czytać takie dzieła, które omawiają problemy biblijne, życiowe, takie które są związane z wiarą.

*

"Opcja Benedykta" porusza akurat tematy wszelakie. Poczynając od kwestii typowo związanych z wiarą człowieka, przechodząc przez zagadnienia polityczne. Autor zadaje pytania, odpowiada, ale jednocześnie wymaga od czytelnika, by ten sam analizował całe dzieło, powoli i skrupulatnie.

#Dreher nie pisze jednak w prosty sposób. Do książki trzeba się przyzwyczaić, potraktować ją bardzo z wyczuciem. Dlaczego? Bo nie jest to łatwa pozycja czytelnicza. Szczególnie problematyczne są tematy związane z polityką, to właśnie tam miałem największy problem z czytaniem.

***

Mimo wszystko dzieło jest godne polecenia. Zachęcam każdego zainteresowanego, by sięgnął po "Opcja Benedykta". Gwarantuję dobrą zabawę intelektualną.

e2825885-fbd2-40c6-9130-5667200cd3ba

Zaloguj się aby komentować

"Bo skoro już jestem Tobą tak bardzo zachwycony, to nie chciałbym być w tym całym zachwycie nudny i monotonny. I nie wiem, skąd mi brać synonimy, żeby ciągle inaczej jakoś mówić Ci o tym wielkim i wszystko przesłaniającym przeżyciu, jakim dla mnie jesteś i które stało się dla mnie od razu takim od pierwszych słów, jakie zamieniliśmy, i od pierwszego dotknięcia Ciebie w pierwszym tańcu."


Jest pewien urok w relacji dwóch kochanków, którego na próżno zwykle szukać w miłościach sformalizowanych - romans wydaje się posiadać wszystkie składowe miłości romantycznej, nieopodatkowanej codziennością, zmywaniem naczyń, sznurowaniem dzieciom butów do przedszkola i dźwiękami dochodzącymi z łazienki. Czy gdyby Osiecka i Przybora zamieszkali ze sobą na stałe, widzieli się na co dzień, mieli dziecko (o którego posiadaniu wspominali zresztą w niektórych listach) i zmagali się z inwentarzem codzienności, czy wciąż mieliby siłę i natchnienie na pisanie sobie tego rodzaju słów? Myślę, że nie - a słowa często są tym piękniejsze, im uczucie bardziej tajne lub zakazane. Sam Przybora zresztą pisał:


"Dlatego też tak mnie strasznie podniosła na duchu owa kartka, napisana po Kamieniołomach, że były w niej takie piękne, króciutkie zdania, których nie da się pisać na lipę. Co nie znaczy, że po pewnym czasie i bliższym poznaniu partnera nie można przestać mieć ochotę mówić takie rzeczy, to już co innego i o to nie miałbym do Ciebie pretensji. Błagam Cię, nie psuj tego, czego się już z Tobą dorobiłem, - zbędnymi informacjami - jestem mało zamożny, nie chcę tracić nawet <<lipy>>."


Trochę mi niezręcznie opisywać tę książkę, tak jak niezręcznie było mi ją czytać - bo to tak, gdybyśmy poznali czyjeś hasło do aplikacji, przez którą ktoś komunikuje się z kochankiem i mógł zajrzeć w najgłębsze myśli i najczulsze słowa dwójki ludzi. Ludzi, których uczucie przypałętało się znienacka i nie do końca wiadomo było, co z nim począć - jak zresztą pisała sama Osiecka:


"A gdy się zejdą, raz i drugi,

kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością,

bardzo się męczą, męczą przez czas długi,

co zrobić, co zrobić z tą miłością?"


No bo co zrobić z miłością dwójki ludzi, których łączyła inteligencja, błyskotliwość, poczucie humoru i umiejętności słowotwórcze - a dzieliło praktycznie wszystko inne, łącznie z wiekiem i stanem cywilnym? Oboje być może czuli, że nie przyniesie im to nic dobrego, a mimo to narkotycznie przywiązani do siebie kontynuowali swoją znajomość przez dwa lata. Ona, co “nigdy nikomu nie umiała dać spokoju, nawet sobie” - on, co tęsknił za nią nawet “przez drzwi łazienki, przez schody, przez naskórek, szczelnie przywarty do jej ciała” - traktowali się z wielką czułością i niespotykanym uwielbieniem, a ich listy były tym piękniejsze, im okoliczności (dzieląca ich odległość, zawiłości towarzyskie czy rodzinne) trudniejsze. O tyle ciężko jest pisać o tej książce, że chociaż piszę o niej po polsku, to czuję jakbym miała do wykorzystania limitowany słownik mało znanego mi języka - jakakolwiek próba opisania korespondencji tej dwójki zawsze będzie jedynie wersją demo piękna słów i bogactwa połączeń ze sztuką i literaturą, jakie zamieścili tam sami autorzy. Jak zresztą zawarte jest w jednym z listów:


"Wymyśliłem sobie język, a może nie wymyśliłem go, tylko to był i jest po prostu język mój i tylko mój. I nagle ktoś do mnie przemówił tym samym językiem. Więc jak mógłbym nie być olśniony tym, że tak jest, że ktoś mówił tak pięknie i śpiewa tak pięknie tym samym językiem co ja?"


Ja niestety językiem tych dwojga mówić nie umiem - i myślę, że nikt nie jest w stanie w pełni się go nauczyć tak, aby nie biła spod tego sztuczność i oczywiste naśladownictwo. Byłby to zresztą chyba pewnego rodzaju nietakt, bo całe piękno tego języka polega na tym, że był on właśnie na ich wyłączność. Tak czy inaczej, czytając słowa Przybory do Osieckiej chyba każdą kobietę ukłuje to zazdrość (by takie słowa od mężczyzny kiedyś otrzymać, by aż tak mężczyzna na ich punkcie kiedyś oszalał) to nostalgia, jeżeli ktoś podobne słowa o sobie kiedyś czytał.


Ja miałam to szczęście, że czytałam. W rocznicę śmierci Agnieszki Osieckiej tym bardziej zachęcam Was więc do literackiego wojeryzmu i zaopatrzenia się w “Listy na wyczerpanym papierze”.

bab58ed4-9224-46b8-96fa-d989eb1a3ef4

Zaloguj się aby komentować

72 lat temu, 2 marca 1949 roku, Kazimierz Moczarski, były żołnierz Armii Krajowej, w ramach prowadzonego postępowania, by złamać go psychicznie, został umieszczony w jednej celi z Jürgenem Stroopem – generałem SS, który prowadził likwidację warszawskiego getta.


Komunistyczny reżim przez wiele miesięcy trzymał go w celi śmierci. Ubowcy wybijali mu zęby i rozdeptywali palce. W końcu wsadzili go do jednej celi ze Stroopem.


Stroop był lepiej traktowany przez władze więzienia – wychodził na spacery, nie był bity. Moczarskiego za to torturowano nawet kilka razy dziennie. Nie uległ jednak śledczym. Zamiast tego w rozmowach, trwających przez 255 dni wspólnego pobytu w celi, usiłował wniknąć w życie i poglądy Stroopa, aby „odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki mechanizm historyczny, psychologiczny, socjologiczny doprowadził część Niemców do uformowania się w zespół ludobójców, którzy kierowali Rzeszą i usiłowali zaprowadzić swój Ordnung w Europie i w świecie”. Dzięki niezwykle wyostrzonej przez napięcie psychiczne pamięci udało mu się zapamiętać z wielką precyzją wypowiedzi towarzysza z celi.


"Ta książka pokazuje prawdziwy układ nie tylko II wojny światowej, ale polityki i moralności XX wieku" – recenzował historyk Norman Davies.


Elżbieta Moczarska, córka Kazimierza wspominała po latach: – To dla mnie jest bardzo trudne i właściwie niewyobrażalne, jak czytam o torturach ojca. W ogóle nie mogę sobie tego wyobrazić, bo mój ojciec był tak pogodnym człowiekiem i pełnym optymizmu oraz takiej rozwagi, że ja nie mogę sobie tego wyobrazić, jak on to wszystko mógł przejść.


Więcej na ten temat [+załączona do artykułu audycja]: https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/942017,Kazimierz-Moczarski-%E2%80%93-autor-ksiazki-Rozmowy-z-katem


także Ż.I.H

cdb13105-1124-4d7a-b566-59e32784f191

Zaloguj się aby komentować

#Literatura

W listopadzie zeszłego roku, przeczytałem dzieło Blaise Pascal'a "Myśli".

Jest to dzieło typowo filozoficzne, z wieloma elementami teologii.

*

Przyznam bardzo szczerze, że całą książkę czytałem (z przerwami) cały rok. Ilość treści, natężenie filozofii zmieszanej z teologią sprawiało mi pewne problemy. Może i faktycznie rzuciłem się na głęboką wodę, gdyż wcześniej czytałem o wiele "lżejsze" dzieła, które zawierały w sobie rozmyślania na różne tematy.

*

Pascal w swoim dziele przygląda się wielu kwestiom duchowy, ale też i tym typowo ludzkim, które dotykały społeczeństwo tamtych lat. Ostatni rozdział, to w praktyce jechanie po Jezuitach oraz (okazjonalnie) papieżu jeśli ten wg. Pascala zachował się jakoś niegodnie. Jestem zdolny uwierzyć w to, że akurat w tymże sporze, to Pascal miał rację. (Jeśli macie ochotę na więcej to odsyłam do literatury)

*

Co sądzę o całym dziele? Jest ono naprawdę dobre, wciągające i ciekawe, lecz dla mnie, dość ciężkie do przyswojenia. Niektóre fragmenty czyta się naprawdę opornie, gdyż treść zmusza do natychmiastowego myślenia.

Jest to jednocześnie wada i zaleta. Męczymy się intelektualnie, lecz przynosi to swoje owoce. Pascal, mimo iż całe dzieło pisał naprawdę dawno, to rzucił nowe światło na pewne tematy, które były dla mnie albo oczywiste, albo w jakiś sposób jasne. W skrócie, jest co czytać.

***

Nadejdzie czas, gdy podejmę się Pascala jeszcze raz, lecz musi minąć pewny okres czasu. Obecnie jestem w trakcie lektury książek prostych, przygodowych etc. ale o takich, następnym razem.

***

Zachęcam by zapoznać się nawet z fragmentami "Myśli" Pascala, a jeśli macie na tyle samozaparcia, to możecie podjąć się całości.

***

Dobrej niedzieli!

063c56e4-cf99-4a13-9478-33098e255b98

Zaloguj się aby komentować

Jak gdzieś tam w komentarzu wspominałem, nadszedł czas na moją krótką opinię na temat książki "Rok 1984" George'a Orwella. Książki niezwykłej, bo stanowiącej dogłębną analizę systemów rządzących ludźmi oraz umysłu zniewolonego przez władzę.


"Rok 1984" opowiada historię Winstona Smitha - przeciętnego człowieka po trzydziestce, który żyję w Londynie - w czasach, gdzie każdy ruch, każda myśl, każdy czyn, jest kontrolowany przez Partie. Partia ma władzę absolutną nad życiem obywateli oraz wymusza od ludzi żyjących w ich kraju bezwzględny szacunek do mistycznego Wielkiego Brata (kult jednostki).


Nie chcę rozpisywać się na temat fabuły, ponieważ najlepszym sposobem będzie przeczytanie tego dzieła (a już mogę powiedzieć, że zdecydowanie warto i nie pożałujecie). Chciałbym skupić się na głównym aspekcie tejże literatury, czyli podjętego tematu totalitaryzmu.


Choć świat wykreowany przez Orwella może wydawać się fantastyczny to bez dwóch zdań przeraża samym swoim istnieniem. Jest coś strasznego w rzeczywistości, którą stworzył pisarz i z pewnością jest to możliwość pojawienia się takiego systemu totalitarnego. Systemu, w którym nie ma miejsca na miłość, uczucia, emocje, bycie dobrym i życzliwym... Sama świadomość występowania takiej rzeczywistości przerażała mnie podczas czytania tej książki. A moje poczucie strachu stopniowo wzrastało, gdy uświadamiałem sobie, że poniekąd możemy doprowadzić do świata w "Roku 1984"...


Nasze czyny oraz ich brak, w stosunku do tego, jakie decyzje podejmują partie polityczne czy głowy państwa, niesie za sobą poważne konsekwencje. My jako ludzie nie możemy dopuścić do sytuacji, w której bezgranicznie ufamy "tym postawionym na górze", bo wtedy to zaufanie może zostać wykorzystane przeciwko nam. Oczywiście jest to tylko jedna z moich luźnych refleksji po przeczytaniu tej książki.


Niestety (albo stety), Orwell kończąc "Rok 1984" nie daje żadnych nadziei. Może to i dobrze, bo taka forma przestrogi zakorzenia się najbardziej w pamięci człowieka. Przestrogi mówiącej o tym, że powinniśmy się "obudzić". "Obudzić" w momencie, gdy zaczynamy widzieć, że ktoś knebluje naszą wolność. Powinniśmy zadbać o to, aby nigdy nie zacząć żyć w Roku 1984. Abyśmy nie musieli wybierać pomiędzy hasłami "PRECZ Z WIELKIM BRATEM" lub "KOCHAM WIELKIEGO BRATA"...

ac21cf29-9241-4ad6-88c3-b9305f154e67

Zaloguj się aby komentować