Wybierz się dowolnym środkiem transportu do pobliskiego miasta, w którym dawno nie byłeś i pokaż go z najciekawszej strony
Wybrałem się autem. Oto Łochów z najciekawszej strony. Dziura, jak ta w kominie, tyle że dookoła zielono
#jesiennewyzwania

Wybierz się dowolnym środkiem transportu do pobliskiego miasta, w którym dawno nie byłeś i pokaż go z najciekawszej strony
Wybrałem się autem. Oto Łochów z najciekawszej strony. Dziura, jak ta w kominie, tyle że dookoła zielono
#jesiennewyzwania

Zaloguj się aby komentować
#jesiennewyzwania
Zrób w domu bazę z koca, poduszek i krzeseł
Wybierz się na grzyby i zaprezentuj swoje zdobycze
Namaluj dowolną techniką jesienny obraz
Dobrze, że @fonfi sprezentował mi kredki to miałem czym dać upust mojej wenie artystycznej
#grzyby #owady

Zaloguj się aby komentować
#jesiennewyzwania
Niestety, z trzech wyzwań udało mi się ukończyć jedno:
Zaprezentuj się w stroju jesieniarza bądź jesieniary
Przez 3 dni z rzędu dołącz do #zyciejestdobre i wymień rzeczy, za które jesteś wdzięczny/a z danego dnia
Daj drugie życie staremu sprzętowi, odnów coś starego, coś zużytego
Stroju jesieniarza niestety nie posiadam, podczas jesieni wyglądam jak zwykły, szary Polak. Myślałem, że uda mi się czemuś przewrócić drugie życie, ale niestety okazało się, że po prostu posiadam albo rzeczy zużyte do cna, albo jeszcze w stanie nie potrzebującym odnowienia
Sama idea wyzwań mi się bardzo podoba, i z niecierpliwością czekam na #zimowewyzwania (o ile @bojowonastawionaowca takowe planuje).
Zaloguj się aby komentować
#jesiennewyzwania uffff 1/3 udało mi się zrobić, zaraz jeszcze spróbuję odwalić jakieś malowidło jak Picasso
Zrób w domu bazę z koca, poduszek i krzeseł
Wybierz się na grzyby i zaprezentuj swoje zdobycze
Namaluj dowolną techniką jesienny obraz
Twierdza Deblin- fort nr1 Puławy-Miasto
No młody znał hasło to go wpuściłem, może się pobawić zabawkami teraz
A Wy nie znacie hasła to was nie wpuszczę, możecie tylko na zdjęciu zobaczyć.





Zaloguj się aby komentować
#jesiennewyzwania
Prosiłam o wymianę, bo pierwszy zestaw był taki se.
Drugi był zdecydowanie lepszy, ale i tak lenistwo zwyciężyło, więc zrobiłam tylko dwa zadania
Nowy zestaw zadań:
Było super, ale jeszcze bardziej super było obserwowanie w jak kreatywny sposób radzą sobie z zadaniami inni.
Skorzystałam również na tym, że @onpanopticon i @trixx.420 dostali zadania, żeby wysłać coś do kogoś
Wiesz @bojowonastawionaowca , moim skromnym zdaniem, to chyba było najlepsze zadanie jakie wymyśliłeś
Dziękuję!

@KatieWee Poproś o drugie krzesło w #hejtopaka
Zaloguj się aby komentować
Rzutem na taśmę, zainspirowana pewnym memem, wykonałam kolejne zadanie #jesiennewyzwania


Zaloguj się aby komentować
Chodziłem po lesie i niewiele z tego wynikło.
Na działce musiałem zakręcić zasuwę wodną i przygotować na zimę cały domek. Także dziko żyjące, bo w zasadzie to 300 dni w roku ma działkę i domek dla siebie. Wystawiłem go jednak na dwór przed ozonowaniem. Pewnie wróci
Taką bestię ustrzeliłem
#jesiennewyzwania
#pajaki

Zaloguj się aby komentować
#jesiennewyzwania #filmy
Udaj się do najbliższego rezerwatu albo pomnika przyrody i go zaprezentuj
Zapal świeczki i obejrzyj swój ulubiony film
Napisz creepypastę
Wybrałem drugie wyzwanie. Film to Hardcore Henry
Fabuły opisywać nie będę ponieważ jest ona tylko pretekstem służącym do pokazania następnych scen wypchanych akcją, wybuchami i mordobiciem (oraz sporą ilością easter eggów i czarnego humoru). Autorzy nawet nie próbują udawać że jest inaczej. Cała magia i jednocześnie jedyne co odróżnia go od tysięcy podobnych wytworów to fakt że jest to film FPV (First person view). Wszystkie sceny obserwujemy tak jak widzi je główny bohater. Niestandardowa perspektywa połączona z naprawdę dobrze zrealizowanymi scenami akcji sprawia że jest to przyjemny ale nie generyczny odmóżdżacz. Jednak nawet ten film ma morał który brzmi nie zachowuj się jak k⁎⁎as. Polecam.

#jesiennewyzwania
Rzutem na taśmę wyrobiłem się.
Przejdź lub przejedź na dowolnym urządzaniu poruszanym siłą mięśni tyle km, ile masz lat (nie musi być w 1 podejściu) - Nie mam ani roweru ani innego środka transportu poruszanego siłą mięśni poza własnymi nogami więc mimo chęci nie byłem w stanie tego wykonać. Mogłem wypożyczyć rower miejski, ale że nie używałem roweru od 10+ lat podejrzewam że skończyło by się to w najlepszym wypadku utratą kilku zębów.
Napisz list do samego siebie, który otworzysz za rok o tej porze- Z punktu psychologi nie działają na mnie rzeczy typu pamiętniki czy pisanie listów do samego siebie, więc nie widziałem sensu robienia tego. Z resztą są bardzo duże szanse że za rok będę w tym samym miejscu i sytuacji więc ma to jeszcze mniej sensu. Smutne ale c'est la vie.
Anyway:
Użytkownika @Trupus raczej nie pobiję w technice, więc trzeba było podejść do zadani z innej strony. Co się dobrze sprzedaję? Przemoc. Jebnięciem w kasztana młotkiem raczej piorunów nie zbiorę. Co jeszcze się dobrze sprzedaję? Seks! A więc przedstawiam Państwu Draństwu:
Upadła Madonna z wielkim żołędziem VanDąbba!
Mogło wyjść lepiej. Szyja mogła być krótsza a ramiona mniej napakowane, ale i tak jestem zadowolony.

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Jak się klika we wszystko co Pan @bojowonastawionaowca napisze, to później tak jest, że albo trzeba dziergać albo cukrem się faszerować. "Zrób prawdziwą gorącą czekoladę ze śmietanką i piankami" - napisał. Fajnie będzie, napisał.
No to zrobiłem. I nawet wypiłem (na co przedstawiam dowód rzeczowy nr. 3). A teraz idę wąsy umyć, bo żona mnie z krucyfiksem goni.
#jesiennewyzwania



Zaloguj się aby komentować
W ramach #jesiennewyzwania melduję wykonanie jednego z 3 zadań które brzmiało:

Zaloguj się aby komentować
To ja tylko przypomnę, że jutro (t.j. 11.11) ostatni dzień na prezentowanie swoich #jesiennewyzwania :) powodzonka!
#owcacontent
Zaloguj się aby komentować
I od razu trzecie, ostatnie #jesiennewyzwania
Weź udział w jednej ze sportowych aktywności, której dawno nie robiłeś
Pomóż starszej osobie potrzebującej pomocy w Twoim otoczeniu
Napisz creepypastę
No cóż, dawno nie wykonywałem czegokolwiek, więc latwa sprawa. Spacerek przy okazji wizyty w zoo. Oprócz własnego bebzona miałem dodatkowy obciążnik 5kg w postaci plecaka oraz przez większość czasu dźwigałem na barkach aktywny obciążnik 20kg w postaci mojego minionka.



Zaloguj się aby komentować
Zadanie: Napisz list do samego siebie który otworzysz za rok o tej porze.
List wysłany. Postanowiłem wykorzystać go do tego aby opierdzielić siebie w przyszłości jeśli nadal będzie leniwą bułą, oraz do przytulenia samego siebie z przyszłości w związku z jedną dużą zmianą która mnie czeka w życiu, a z której jestem totalnie niezadowolony.
#jesiennewyzwania


Zaloguj się aby komentować
Słuchaj, bo to się działo naprawdę, u nas na wsi, pod Laskiem, w 2009 albo 2010. Wszyscy znaliśmy Małego Jędrusia. Chudy jak patyk, włosy białe jak mleko, oczy sine, jakby nigdy nie spał. Miał dziewięć lat i jedno jedyne marzenie: zostać rycerzem. Nie takim z bajki, tylko prawdziwym – z mieczem, z koniem i z zamkiem, który sam sobie zbuduje z desek po starym chlewie.
Matka Jędrusia pracowała w mieście, wracała późno, ojca nie było od dawna. Chłopak żył sam, jak kot dachowiec. Ale jadł tylko jedno: twaróg. Nie chleb, nie ziemniaki, nie kiełbasę – tylko twaróg. Babcia zostawiała mu w lodówce całe kostki, bo mówiła, że „to zdrowe dla kości, będzie rycerz silny”. Jędruś brał łyżkę i żarł prosto z opakowania, aż mu się uszy trzęsły. Po tygodniu śmierdziało w całym domu jak w oborze, ale on tylko się śmiał i mówił: „Rycerze muszą mieć paliwo w brzuchu!”.
I wtedy zaczęło się pierdzenie.
Najpierw ciche, jakby mysz puszczała bąki pod podłogą. Potem głośniejsze – bum, bum, jakby ktoś walił deską o deskę. Jędruś latał po podwórku w tekturowej zbroi zrobionej z pudeł po telewizorze i krzyczał: „To mój rumak! Galopuje na wiatr!”. Jak pierdnął, to naprawdę leciał metr do przodu. Sąsiedzi się śmiali, ale po zmroku już nie. Bo pierdzenie nie ustawało. Całymi nocami. Bum. Bum. Bum. Jakby w chałupie siedziała cała armia.
Po miesiącu Jędruś wyglądał… dziwnie. Skóra mu pobladła jeszcze bardziej, prawie przezroczysta. Oczy zrobiły się ogromne, białka żółte jak ser. I śmierdział. Nie zwykłym serem – czymś słodkim, mdłym, jakby zgniłe mleko zmieszane z padliną. Ale nadal żarł. Tylko twaróg. Babcia przestała kupować w sklepie, bo „za drogi”. Zaczęła przynosić z piwnicy. W słoikach. Bez etykiet. Mówiła, że „to domowy, lepszy”.
Pewnej nocy obudziłem się, bo coś waliło w okno. Patrzę – Jędruś. Stoi pod domem w swojej zbroi, ale już nie tekturowej. Z jakiegoś białego, śliskiego materiału, jakby z twardego śluzu. W ręku trzyma miecz – długi, biały, zakończony czymś, co wygląda jak… odwłok. I patrzy na mnie. Bez mrugania.
– Chodź – mówi – pokażę ci mój zamek.
Poszedłem. Bo się bałem nie pójść.
Zaprowadził mnie do starego chlewu. Drzwi otwarte. W środku… nie było podłogi. Tylko biała, pulsująca masa. Jak twaróg, ale żywy. Pełzał. Miliony małych, białych robaczków, wielkości ziarenek ryżu, tłoczyły się jedno na drugim, wydając ten sam dźwięk co Jędruś – bum, bum, bum. Tworzyły ściany, sufit, tron. Na tronie siedział Jędruś, już nie chłopak. Zbroja z robaków porastała mu ciało, wchodziła w skórę, wychodziła z ust. Zamiast oczu miał dwie czarne dziury, a z tyłka… coś długiego, białego, wijącego się jak ogon smoka.
– To mój twaróg – powiedział głosem, który brzmiał jak tysiąc dzieci naraz. – Zrobiony z nas. My jesteśmy twarogiem. Ty też będziesz.
I wtedy pierdnął. Tak głośno, że szyby w chałupie wypadły. Fala białych robaczków runęła na mnie. Pamiętam tylko, że się dusiłem. Słodko. Mlecznie. Jakby ktoś wlał mi do płuc cały słoik zgniłego sera.
Rano znaleźli mnie w chlewie. Leżałem w kałuży białej mazi. Żywy. Ale od tamtej pory… jak jem twaróg, to czuję, że coś się we mnie rusza. Małe. Białe. Czeka.
A Jędruś? Zniknął. Tylko czasem, jak przejdziesz koło chlewu w nocy, usłyszysz:
Bum.
Bum.
Bum.
Rycerz pierdzi na warcie.
#jesiennewyzwania #creepypasta
Zaloguj się aby komentować
Zrób prawdziwą gorącą czekoladę ze śmietanką i piankami
Bez śmietanki, ale za to z piankami, mam nadzieję, że wystarczy do zaliczenia
#jesiennewyzwania

Zaloguj się aby komentować
Czołem. Czas na moje #jesiennewyzwania
Do wyboru miałem:
Wybrać się na grzyby, przejsc któraś z tras #piechurwedruje bądź posprzątać składzik.
Mimo dobrych chęci nie udało mi się zrealizować dwóch pierwszych wyzwań. Brak czasu spowodował więc zajęcie się trzecim czyli sprzątaniem.
Z racji tego, że na dniach wchodzi szpec od kafli wysprzątałem łazienkę. Zdjęcia w trakcie i po, bo zapomniałem zrobić przed, ale musicie mi wierzyć, że bajzel byl okrutny, bo łazienka przez prawie dwa lata robiła za składzik.
Można więc powiedzieć, że dalem z siebie całe 30% więc jest za⁎⁎⁎⁎ście.


Zaloguj się aby komentować
Zadanie:Zrób sobie spokojny wieczór ze swoim ulubionym ciepłym napojem
Razem z ziomeczkiem.
#jesiennewyzwania

Tam palce pływają 🤮
Zaloguj się aby komentować
Będzie pite i relaksowane! Czym realizuję 2/3 z moich #jesiennewyzwania . Trzeciego zadania nie robię, bo tuż po wakacjach wywaliłem jakieś 120l ciuchów z szafy, więc już nie mam czego się pozbywać. ¯\_(ツ)_/¯

Zaloguj się aby komentować
Melduję wykonanie #jesiennewyzwania ! Moje zadanie (kurde najtrudniejsze jakie mogło być): - Upiecz rogale świętomarcińskie
Jako że szanuję wielkopolskie tradycje (no i siebie oraz większość użytkowników na tym portalu) to robię rogale marcińskie po prostu. Koło świętomarcińskich toto nie stało i nie stanie przez kilka następnych lat (po prostu umiejętności mi nie pozwalają i nie będę się oszukiwać) xD
Już przeglądając przepisy dotarło do mnie w co się wpakowałwm. Ilości rogali prognozowane na dużą rodzinę wielodzietną, trzy dni na przygotowanie (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
Na szczęście istnieje też przepis, który nie straszy trzema dniami, a i rogali ma wyjść 12. 12 dużych rogali to jest coś co z małą pomocą drugiej połówki ogarniemy (chce czy nie chce, będzie zmuszona do dobrodziejstwa w postaci rogali😈)
No to zakupy udało mi się zrobić nie w ostatniej chwili. Było trochę na skróty, bo biały mak tylko na alledrogo a ja potrzebuję w nocy na jutro, więc gotowa masa z niebieskiego, reszta raczej zgodnie z przepisem.
Przygotowanie rogali rozpoczęło się koło 13 w niedzielę. Ciasto co chwilę trzeba wkładać do lodówki na dłuższy czas, mąka sypała się na stół zamiast do szklanki, marcepan uciekł mi na podłogę. Dużo rzeczy, co to mnie wkurzały. (Spokojnie, żadnych fafołów, okruszków czy innych takich na marcepanie nie było bo na szczęście nie wypadł z opakowania.)
W przepisie nie było wytłumaczone jak kroić ciasto, co też mnie zaskoczyło, bo nie każdy robił wcześniej rogaliki, a trójkąty mogą być różne. Ale jakoś tam mi się udało ogarnąć.
Do nierównej walki przeciw mnie i rogalikom stanął stary piekarnik gazowy (jak ja się z tym dziadem nie dogaduję (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻) i ogólnie kuchnia w wynajmowanym mieszkaniu (brak blatu roboczego, jeden mały stół) (tak, to pralka pod rozwałkowanym ciastem).
Na całe szczęście nie udało mi się upchnąć wszystkich do pieczenia na raz, bo dopiero w piekarniku zaczęły rosnąć. Około północy pierwsza partia poszła do pieczenia. Drugą partię udało się upiec rano przed pracą.
Całkiem smaczne, kruszą się jak świętomarcińskie, smakują podobnie ale bardziej maślanie.
Kuchnia to raczej nie jest moje miejsce (oprócz zmywania i robienia gziku), ale ciekawe przeżycie, polecam. Udało mi się nie robić ekstremalnie na ostatnią chwilę więc możecie być ze mnie dumni.





Zaloguj się aby komentować