#jesiennewyzwania

20
212

Zadanie: Napisz list do samego siebie który otworzysz za rok o tej porze.


List wysłany. Postanowiłem wykorzystać go do tego aby opierdzielić siebie w przyszłości jeśli nadal będzie leniwą bułą, oraz do przytulenia samego siebie z przyszłości w związku z jedną dużą zmianą która mnie czeka w życiu, a z której jestem totalnie niezadowolony.


#jesiennewyzwania

ea03a32e-2d6c-49d5-90d0-23105cdcc07b
1c975235-298c-425d-a60a-84761aebf399

Zaloguj się aby komentować

Słuchaj, bo to się działo naprawdę, u nas na wsi, pod Laskiem, w 2009 albo 2010. Wszyscy znaliśmy Małego Jędrusia. Chudy jak patyk, włosy białe jak mleko, oczy sine, jakby nigdy nie spał. Miał dziewięć lat i jedno jedyne marzenie: zostać rycerzem. Nie takim z bajki, tylko prawdziwym – z mieczem, z koniem i z zamkiem, który sam sobie zbuduje z desek po starym chlewie.

Matka Jędrusia pracowała w mieście, wracała późno, ojca nie było od dawna. Chłopak żył sam, jak kot dachowiec. Ale jadł tylko jedno: twaróg. Nie chleb, nie ziemniaki, nie kiełbasę – tylko twaróg. Babcia zostawiała mu w lodówce całe kostki, bo mówiła, że „to zdrowe dla kości, będzie rycerz silny”. Jędruś brał łyżkę i żarł prosto z opakowania, aż mu się uszy trzęsły. Po tygodniu śmierdziało w całym domu jak w oborze, ale on tylko się śmiał i mówił: „Rycerze muszą mieć paliwo w brzuchu!”.

I wtedy zaczęło się pierdzenie.

Najpierw ciche, jakby mysz puszczała bąki pod podłogą. Potem głośniejsze – bum, bum, jakby ktoś walił deską o deskę. Jędruś latał po podwórku w tekturowej zbroi zrobionej z pudeł po telewizorze i krzyczał: „To mój rumak! Galopuje na wiatr!”. Jak pierdnął, to naprawdę leciał metr do przodu. Sąsiedzi się śmiali, ale po zmroku już nie. Bo pierdzenie nie ustawało. Całymi nocami. Bum. Bum. Bum. Jakby w chałupie siedziała cała armia.

Po miesiącu Jędruś wyglądał… dziwnie. Skóra mu pobladła jeszcze bardziej, prawie przezroczysta. Oczy zrobiły się ogromne, białka żółte jak ser. I śmierdział. Nie zwykłym serem – czymś słodkim, mdłym, jakby zgniłe mleko zmieszane z padliną. Ale nadal żarł. Tylko twaróg. Babcia przestała kupować w sklepie, bo „za drogi”. Zaczęła przynosić z piwnicy. W słoikach. Bez etykiet. Mówiła, że „to domowy, lepszy”.

Pewnej nocy obudziłem się, bo coś waliło w okno. Patrzę – Jędruś. Stoi pod domem w swojej zbroi, ale już nie tekturowej. Z jakiegoś białego, śliskiego materiału, jakby z twardego śluzu. W ręku trzyma miecz – długi, biały, zakończony czymś, co wygląda jak… odwłok. I patrzy na mnie. Bez mrugania.

– Chodź – mówi – pokażę ci mój zamek.

Poszedłem. Bo się bałem nie pójść.

Zaprowadził mnie do starego chlewu. Drzwi otwarte. W środku… nie było podłogi. Tylko biała, pulsująca masa. Jak twaróg, ale żywy. Pełzał. Miliony małych, białych robaczków, wielkości ziarenek ryżu, tłoczyły się jedno na drugim, wydając ten sam dźwięk co Jędruś – bum, bum, bum. Tworzyły ściany, sufit, tron. Na tronie siedział Jędruś, już nie chłopak. Zbroja z robaków porastała mu ciało, wchodziła w skórę, wychodziła z ust. Zamiast oczu miał dwie czarne dziury, a z tyłka… coś długiego, białego, wijącego się jak ogon smoka.

– To mój twaróg – powiedział głosem, który brzmiał jak tysiąc dzieci naraz. – Zrobiony z nas. My jesteśmy twarogiem. Ty też będziesz.

I wtedy pierdnął. Tak głośno, że szyby w chałupie wypadły. Fala białych robaczków runęła na mnie. Pamiętam tylko, że się dusiłem. Słodko. Mlecznie. Jakby ktoś wlał mi do płuc cały słoik zgniłego sera.

Rano znaleźli mnie w chlewie. Leżałem w kałuży białej mazi. Żywy. Ale od tamtej pory… jak jem twaróg, to czuję, że coś się we mnie rusza. Małe. Białe. Czeka.

A Jędruś? Zniknął. Tylko czasem, jak przejdziesz koło chlewu w nocy, usłyszysz:

Bum.

Bum.

Bum.

Rycerz pierdzi na warcie.


#jesiennewyzwania #creepypasta

Zaloguj się aby komentować

Zrób prawdziwą gorącą czekoladę ze śmietanką i piankami


Bez śmietanki, ale za to z piankami, mam nadzieję, że wystarczy do zaliczenia


#jesiennewyzwania

e332e1f0-751f-43ef-a61b-522511572cc6

Zaloguj się aby komentować

Czołem. Czas na moje #jesiennewyzwania

Do wyboru miałem:

Wybrać się na grzyby, przejsc któraś z tras #piechurwedruje bądź posprzątać składzik.

Mimo dobrych chęci nie udało mi się zrealizować dwóch pierwszych wyzwań. Brak czasu spowodował więc zajęcie się trzecim czyli sprzątaniem.

Z racji tego, że na dniach wchodzi szpec od kafli wysprzątałem łazienkę. Zdjęcia w trakcie i po, bo zapomniałem zrobić przed, ale musicie mi wierzyć, że bajzel byl okrutny, bo łazienka przez prawie dwa lata robiła za składzik.

Można więc powiedzieć, że dalem z siebie całe 30% więc jest za⁎⁎⁎⁎ście.

dbede3f0-b1de-4f2e-b4a2-624222f30302
c28c8598-8dbd-4099-8386-db5876f063d6

Zaloguj się aby komentować

@Patkapsychopatka  Prosty jest ze mnie człowiek, widzę psiura, daję pioruna.

To owczarek niemiecki tzw. staroniemiecki?

Zaloguj się aby komentować

Będzie pite i relaksowane! Czym realizuję 2/3 z moich #jesiennewyzwania . Trzeciego zadania nie robię, bo tuż po wakacjach wywaliłem jakieś 120l ciuchów z szafy, więc już nie mam czego się pozbywać. ¯\_(ツ)_/¯

07768209-6596-49f8-af52-47d0a06f9b43

Zaloguj się aby komentować

Melduję wykonanie #jesiennewyzwania ! Moje zadanie (kurde najtrudniejsze jakie mogło być): - Upiecz rogale świętomarcińskie

Jako że szanuję wielkopolskie tradycje (no i siebie oraz większość użytkowników na tym portalu) to robię rogale marcińskie po prostu. Koło świętomarcińskich toto nie stało i nie stanie przez kilka następnych lat (po prostu umiejętności mi nie pozwalają i nie będę się oszukiwać) xD

Już przeglądając przepisy dotarło do mnie w co się wpakowałwm. Ilości rogali prognozowane na dużą rodzinę wielodzietną, trzy dni na przygotowanie (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

Na szczęście istnieje też przepis, który nie straszy trzema dniami, a i rogali ma wyjść 12. 12 dużych rogali to jest coś co z małą pomocą drugiej połówki ogarniemy (chce czy nie chce, będzie zmuszona do dobrodziejstwa w postaci rogali😈)

No to zakupy udało mi się zrobić nie w ostatniej chwili. Było trochę na skróty, bo biały mak tylko na alledrogo a ja potrzebuję w nocy na jutro, więc gotowa masa z niebieskiego, reszta raczej zgodnie z przepisem.

Przygotowanie rogali rozpoczęło się koło 13 w niedzielę. Ciasto co chwilę trzeba wkładać do lodówki na dłuższy czas, mąka sypała się na stół zamiast do szklanki, marcepan uciekł mi na podłogę. Dużo rzeczy, co to mnie wkurzały. (Spokojnie, żadnych fafołów, okruszków czy innych takich na marcepanie nie było bo na szczęście nie wypadł z opakowania.)

W przepisie nie było wytłumaczone jak kroić ciasto, co też mnie zaskoczyło, bo nie każdy robił wcześniej rogaliki, a trójkąty mogą być różne. Ale jakoś tam mi się udało ogarnąć.

Do nierównej walki przeciw mnie i rogalikom stanął stary piekarnik gazowy (jak ja się z tym dziadem nie dogaduję (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻) i ogólnie kuchnia w wynajmowanym mieszkaniu (brak blatu roboczego, jeden mały stół) (tak, to pralka pod rozwałkowanym ciastem).

Na całe szczęście nie udało mi się upchnąć wszystkich do pieczenia na raz, bo dopiero w piekarniku zaczęły rosnąć. Około północy pierwsza partia poszła do pieczenia. Drugą partię udało się upiec rano przed pracą.

Całkiem smaczne, kruszą się jak świętomarcińskie, smakują podobnie ale bardziej maślanie.

Kuchnia to raczej nie jest moje miejsce (oprócz zmywania i robienia gziku), ale ciekawe przeżycie, polecam. Udało mi się nie robić ekstremalnie na ostatnią chwilę więc możecie być ze mnie dumni.

6cee20dd-150b-4954-9bf4-4bef83c45b52
bf028d93-cff8-4580-a180-327e79c52a09
a70ec057-ec69-4a5a-804c-07c187bfde1a
4d83e9f6-43b7-4009-8241-f33d48965e19
37a50c41-130e-453c-b0f6-2bbc395fe7b6

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wszystkim


Od Owcy dostałem takie zadania


Otrzymujesz ode mnie następujące zadania, których możesz wykonać dowolną liczbę:


-Wybierz się na jedną z wypraw polecanych przez @ Piechur (# piechurwedruje)

-Po najbliższym deszczu przeskocz przez 20 kałuż (i nie nabaw się przy tym kontuzji)

-Upiecz chleb bądź jesienne ciasto

No tak powiem - trudne się wylosowało. Szkoda że nie doczytałem reszty wiadomości, gdzie była informacja o możliwości kolejnego losowania zadań.

Na wyprawę Piechura musiałbym sobie zarezerwować kilka dni, no i dni są trochę teraz krótkie, więc odpada.

Miały być skoki przez kałuże, ale albo zapomiałem to zrobić, albo przypominało mi się jak nie padało...

Z pieczeniem chleba kiedyś próbowałem i wychodziło mi to wybitnie źle. Ale z pieczeniem ciast to jest inaczej, bo nigdy nie zrobiłem kiepskiego ciasta, czy nawet średniego, w sumie to nawet i nigdy dobrego ciasta nie zrobiłem. Ogólnie to niewiele ciast jadam to i nie robiłem ich nigdy. Ale kiedyś musi byc ten pierwszy raz.


Przy wyborze ciasta kierowałem się tym, aby przede wszystkim był łatwy do zrobienia i żebym z czasem go zjadł, aby mi w lodówce nie zalegał. Po poszukiwaniach padło na piernikowy sernik z polewą czekoladową (bo ładnie na zdjęciach wyglądał:))

Zakupiłem składniki, pożyczyłem od mamy okrągła formę do ciast i w tę niedziele zakasałem rękawy. Dzisiaj, jak sernik się ostudził, polałem polewą czekoladową. Może nie wygląda tak oięknie jak na zdjęciach w intenecie, ale to nie jest najważniejsze. Zabrałem się do degustacji i muszę powiedzieć, że całkiem smaczny sernik mi wyszedł. I z tego powodu jestem z siebie dumny

#jesiennewyzwania #ciasto

2a067bf3-5d8c-4d71-b23b-2cfab549fef2
7d262bb8-239f-43b3-ab92-4406f7375701
9faa3592-1451-49a1-87c8-19197913bb09

Zaloguj się aby komentować

#jesiennewyzwania Oto kałuż. Kałuż jest centralnie na wyjściu z tylnej klatki mojej kamienicy. Chcesz wsiasc do auta? Kic. Chcesz wyrzucic śmieci? Kic.

Tak wiec przekicalem przez ten kałuż dzisiaj w kółko 30 razy pakujac zimowki do auta, wynoszac smieci i ruszajac na sprawunki. I licznik mamy 5/6

I tu koncze zabawe, zostalo mi sprzatanie swiata ale nie dane przez prace mi pojsc do lasu. Jednak jak juz pisalem @bojowonastawionaowca sprzatanie lasu jest dla mnie norma, zazwyczaj z grzybow wracam z plecakiem pelnym butelek i puszek a nawet ostatnio znalazł sie kołpak od ducato. 6 km od drogi asfaltowej.

Fajnie było sie pobawić, dziekuje Panie Owcen za wyzwanka i do nastepnego raza!

Ps. Tak sasiad remontowal hałupe i jak skakal to pekł mu worek z cementem. Wejście w tego kałuża kończy sie upierdzieleniem butow fest.

#cybulionjestinny

8d23f5bc-ba2c-4030-a866-00da563cf95a
Cybulion userbar

Zaloguj się aby komentować

#jesiennewyzwania #rysowanie #niezabij

Moi boj! @bojowonastawionaowca zrobiłam to! :D Ostatniego dnia, bo prokrastynacja mocno, ale oto jest, praca na podstawie sztuki @Dziwen. Kiedyś lubiłam rysować i fajnie mieć znowu powód by do tego wrócić, ale o mój brosze, ile ja się z tym napieprzyłam!

Chciałam na poczatku zrobić jeden rysynek (Dziwena na godle Polski XD), ale pomyślałam że w sumie mogę zrobić parę, lecz w różnym stylu bo materiału sporo. Okee, ambitnie. Trochę AI pomógło, trochę referencji z neta, a reszta to moje autorskie malu malu. Kurde bele, ogółem się fajnie rysowało, ale czułam w pewnym momencie że nie na moje umiejętności to co ja sobie wymyśliłam. Wkurzałam się, odpuszczałam, poprawiałam setki razy. Kolorowanie też trudne, bo nie chciałam aby wszystko utoneło w szarości i żółtości, więc kombinowałam jak przebić jakaś barwą. Zresztą nie umiem dobrze tego robić, więc mieszałam podobne kolory z nadzieją, że coś z tego wyjdzie. Denerwował mnie niemiłosiernie mój czarny cienkopis, który miałam do konturów, bo rozmazywał się nawet następnego dnia, więc widać czarne smugi. Przez niego musiałam zmienić plany. Chciałam oddać ducha naszego Miszcza i pośmieszkować zarazem, ale myślę że wyszło tak o. Nie najgorzej, ale też nie najlepiej.

Ogółem to na czym siedzi Dziwen Duży to nie nocnik, chociaż tak wygląda. Chciałam krzesełko zrobić, że niby myśli nad contentem w spółce, ale ani mebli, ani proporcji nie umiem oddać, więc no mamy ptaka co do firmowego nocnika robi. XD Sorry, nie umiałam tego uratować. Ja sobie wytłumaczyłam, że to worek sako. Taaaak, to worek sako.

Dwa, moja największa porażka. Żółwik. 😔 Chciałam zrobić takiego dziwenowego żółwika, co należy do Dziwena, oddać jego śliczne brązowo-żółto-pomarańczowe barwy, zrobić takiego nieśmiałego, ale fuck! On wygląda jak k...., jak coś czemu jest bardzo zimno, tyle że z oczami i dziobem. :((( Robiłam tego gównioka łącznie z poprawkami z 4h i było tylko gorzej. Aż kartka się pofalowała od warstw. I jeszcze ten podpis. Nie róbcie #pokaszdziwena na Hejto, bo zamkną portal. XDD

Ogolem spoko się bawiłam i mam nadzieję, że Sówce też się spodoba praca. Dobrze było wrócić do maziania po kartce. Sorry, za żółwia ziomek. Ma piękne barwy. Nie wiedziałam, że żółwie mogą mieć niebieskie tony na sobie. :)

Na drugim zdjęciu bardziej realistyczne barwy. Pierwsza focia robiona jakimś apararowym skanerem.

a0946780-33ad-4aac-9dfe-b6b225a10662
8cbb485e-0d2b-49aa-9766-c6182c41153e

Zaloguj się aby komentować

Zdążyłem na #jesiennewyzwania ?

Oto co sie udało ogarnąć: - Stwórz bukiet z opadłych kolorowych liści - Przygotuj nalewkę bądź przetwory z dowolnego owocu lub warzywa

Trzecie polegało na upieczeniu rogali, ale mam zakaz wchodzenia do kuchni samemu "bo rozwalę ", a w domu można mieć wykonane zadanie, albo spokój. Wolę spokój 😆.

Nalewka z pigwy na spirycie- rozgrzewające na zimę xD. A liście powędrowały jako uzupełnienie ozdoby na balkon.

9ead6ccd-42f6-447d-84a3-af8df49ccee5
051bf521-8290-4f2b-9516-68733e70669d

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dobry wieczór!


Ja chciałbym się rozliczyć z moich #jesiennewyzwania póki jest czas, aczkolwiek jestem rozczarowany. Aczkolwiek nie wiem czemu jestem zachwycony, skoro przełom października i listopada to u mnie zawsze zapier...dziel w robocie. Miałem plany B, C i D by nie trafić na listę wstydu, ale powiedzmy, że rzutem na taśmę udało mi się zrealizować w 100% 1 z 3 wyzwań, które dostałem od @bojowonastawionaowca.


Otrzymujesz ode mnie następujące zadania, których możesz wykonać dowolną liczbę:

  • Narysuj samodzielnie jedną z grafik @Dziwen-a

  • Weź udział w jednej ze sportowych aktywności, której dawno nie robiłeś

  • Wspomóż rzeczowo potrzebującą fundację z Twojej okolicy

Największe nadzieje wiązałem z grafiką, nawet mam koncept w głowie, ale nie chciałem iść po łebkach, a żeby zrobić to porządnie to pół dnia roboty. Biorąc pod uwagę, że ostatnio nie mam za dużo wolnego (byle do niedzieli, za tydzień zamkniemy rok i będzie fajrant!), to to ostatecznie odpuściłem.


Przeskoczę do punktu 3 bo tutaj mam poczynione przygotowania. Zrobiłem porządki w szafie i przygotowałem paczkę rzeczy, które pojadą razem z moją ciotką na wieś, no ale to nie jest żadna fundacja, więc nie wiem czy by się liczyło. Więc przejrzałem rzeczy psa i przygotowałem paczkę posłań, karmy i (nie)smaczków (no bo księciu najwyraźniej nie smakuje suszona wieprzowina...) do schroniska, ale z kolegą, który jest wolontariuszem w schronisku się nie mogę dograć, więc to poczeka pewnie do grudnia. Także ostatecznie przelałem dzisiaj pewną kwotę na Ostoję (screen w komentarzu), ale to raczej nie jest rzeczowe wsparcie, więc pewnie też się nie liczy. Pokojowo nastawiona owca pewnie by to uznała, ale nie wiem co o tym obejściu myśli nasz Bojowo nastawiony kolega.


Więc pozostał sport i tutaj też zastanawiałem się co przejdzie, a co nie. Od października wróciłem do klubu triathlonowego na treningi, ale to było jeszcze przed przyjęciem wyzwania, więc raczej odpada. Natomiast 1 i 8 listopada poszedłem na samotne wybieganie, czego nie robiłem od stycznia. No ale to w sumie wpasowuje się w treningi triathlonowe, więc też takie naciągane.


No i dziś, dosłownie rzutem na taśmę, bo o 19 skończyliśmy, wybawiła mnie od ściany wstydu Różowa, ponieważ zgodziła się pójść ze mną na squasha, w którego nie grałem już 1,5 roku, więc to na pewno spełnia wszystkie założenia wyzwania ^^ cieszy mnie to, że bark mnie nie boli, trochę naciągnąłem rozcięgno na początku, bo "po co wiązać porządnie buty, skoro gramy amatorsko", ale to się wymasuje wieczorem.


Także melduje wykonanie zadania i czekam na edycje zimową, gdzie będę miał więcej czasu

339656a3-6a79-4359-aece-33d59b056d5e
495959ff-b9b9-4946-8141-bfd887444ade
f6450704-bd9f-42b8-9100-e0b54706ac81

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór

Wziąłem udział w zabawie #jesiennewyzwania i dostałem trzy zadania do wyboru:

1. Przygotować nalewkę lub przetwory z dowolnego owocu/warzywa

2. Namalować jesienny obraz dowolną techniką

3. Zrobić sobie jeden dzień tylko dla siebie — bez komputera i bez internetu (od rana albo chociaż po pracy)

No i… dwa pierwsze odpadły w przedbiegach 😅 Nie mam ani doświadczenia, ani zaplecza, żeby nagle zacząć robić nalewki czy malować obrazy. Więc padło na opcję nr 3 — najmniej widowiskową, ale za to może najbardziej pożyteczną.

Wybrałem na to wczorajszy dzień. Chciałem, żeby było jak najmniejsze ryzyko, że „z rozpędu” odpalę internet w telefonie. Muszę przyznać, że było to odświeżające i ciekawe, mimo że uważam się za osobę, która nie siedzi jakoś ekstremalnie dużo w telefonie (choć podcasty lecą często 😉).

I niby prosta sprawa… a dopiero wtedy zobaczyłem, jak bardzo odruchowe jest sięganie po telefon „na sekundkę”.

Polecam spróbować — nawet nie w ramach wyzwania. Po prostu sprawdzić, ile razy ręka sama sięga po telefon w ciągu dnia.

f135befa-47fc-4c54-a2dd-b442cfe57e30

@Rzeznik  nalewkę jeszcze zdążysz nastawić. Kup w lidlu mrożone wiśnie, spirytus i cukier, w pepco albo innym action butelkę.

Wsypujesz wiśnie na full. Uzupelniasz cukrem na full. Zalewasz spirytrem na full. Zamykasz na dwa tygodnie.

Zaloguj się aby komentować

Myślałem już, że się nie uda... Oto trzecie i ostatnie zadanie w ramach #jesiennewyzwania , czyli naszyjniki z jarzębiny, które zrobiłem dla moich Myszy Po jarzębinę musiałem jechać do teściów, bo w pobliżu mojego miejsca zamieszkania nic nie rosło jak na złość, ale najważniejsze, że odhaczone

45973231-eff2-4b2f-9976-772c78e388c3

Zaloguj się aby komentować

Witam serdecznie, otrzymałem następujące zadania:

- Zapal świeczki i obejrzyj swój ulubiony film; - Przeczytaj ksiqżkę, którą od dawna trzymasz na półce i odkładasz na później; - upiecz świętomarcińskie rogale.

Wykonałam 1 i 1/2 zadania albowiem zamiast ulubionego filmu, wybrałem oglądanie zaległych odcinków wrestlingu przy świecy.

Co do rogali podsumuję to tak - wiem już dlaczego są takie drogie. Strasznie dużo z nimi jebania. Wyszło dwanaście sztuk, w kuchni siedziałem jakieś 4 godziny, a zniknęły w dwadzieścia minut. W każdym razie było warto, bo przepyszniutkie.

#jesiennewyzwania #gotowanie

f2ef6b08-dc11-4506-8193-3ebad3e8241c
d6c91255-1778-42d5-b47c-98670976a7f8

Zaloguj się aby komentować

Udało mi się zrealizować 2/3 wyzwań:

-Weź udział w jednej ze sportowych aktywności, której dawno nie robiłeś - Znajdź zaniedbany pomnik na pobliskim cmentarzu i postaraj się o niego zadbać

To pierwsze przyszło mi z ogromną przyjemnością, bo dawno nie pływałem (ostatni raz latem w jeziorze), a na basenie nie byłem od kilku lat. Teraz czuję się jak dętka, ale jestem mega zrelaksowany.

Natomiast znalezienie grobu, który jest zaniedbany zaraz po Wszystkich Świętych było duzym wyzwaniem, bo na lokalnym cmentarzu mało było takich kwater. Niemniej odchwaściłem i wyrzuciłem śmieci spod jednego z pomników (choć trudno to nazwać pomnikiem) bezimiennej osoby.

#jesiennewyzwania

b6f7ebff-5aeb-49c9-a62e-8aa2ebc09397
e43ce5ad-4ebd-4891-b2a6-cafea5370d75

Zaloguj się aby komentować

W fabryce każdy dzień jest podobny do poprzedniego. Czasami zdarza się jakiś wypadek, czasem są jakieś popularne imieniny jak Andrzeja czy Anny, gdy wszyscy jeszcze w pracy wypijają łyk czy dwa z niezbyt czystej szklanki i jakoś tak praca idzie szybciej. Ale większość dni jest dokładnie taka sama. Wejść, wpisać się, przebrać, umyć ręce i do roboty.

Tego dnia Hanka już powoli odliczała czas do końca zmiany, gdy kątem oka dostrzegła jakiś ruch przy nogach.

-Ki diabeł? - pomyślała i szybko spojrzała w dół. Obok niej kicał zupełnie niespłoszony hukiem maszyn  i mrowiem ludzi zając. Spojrzał na nią gdy ona patrzyła na niego, a szary nos poruszał się w rytm jego oddechu.

Hanka rozejrzała się po hali. Wszyscy byli zajęci swoją pracą.

-Niedobrze. Niedobrze. - Ale pomimo tego uśmiechnęła się do zająca, który pokicał trochę dalej przejściem między stołami.

Od tego dnia od czasu do czasu zając wracał. Czasem siadał przy jej stanowisku, a jego długie uszy z czarnymi końcówkami poruszały się wtedy niespokojnie.

-Już dobrze, dobrze - Hanka głaskała go wtedy stopą, którą wysuwała z chodaka. Futro miał jednocześnie miękkie i nieco szorstkie, wpadające trochę w brązowy kolor.

Cieszyła się kiedy przychodził i w każdej wolnej chwili wyglądała czy nie kica do niej.

Ostatnio tych wolnych chwil było coraz mniej - musiała przejąć część obowiązków kolegi, który odszedł. Spieszyła się jak mogła, ale robota była nie do przerobienia.

Odpoczywała tylko w niedziele - ale tej niedzieli zwaliło jej się wiele na głowę, więc nie odpoczęła wcale. Dlatego w poniedziałek ucieszyła się tak bardzo, gdy zobaczyła kolegę na stanowisku obok.

-Dobrze, że jesteś, Zbychu - uśmiechnęła się do niego. 

Zaraz po przerwie obiadowej pojawił się też zając i - co za niespodzianka - przyprowadził towarzyszkę.

-No tak, wiosna - śmiała się w duszy Hanka - wszystko w naturze szaleje. 

Z radością patrzyła na wygłupy zajęcy, podczas gdy jej ręce zajęte były pracą.

Pod koniec dnia podeszła do niej koleżanka.

-Stary wzywa cię do siebie - rzuciła z dziwną miną.

Hanka zdjęła fartuch i poszła na górę do gabinetu dyrektora.

-Dzień dobry.

-Dzień dobry. Usiądź.

Hanka usiadła w niskim, niezbyt wygodnym fotelu. Podejrzewała czego może dotyczyć ta rozmowa, ale starała się odsunąć tę myśl od siebie.

-Widzisz je, prawda? - dyrektor walnął prosto z mostu. Jasne wiosenne światło wpadające przez okno sprawiało, że cała ta scena wydała się Hance nierealna.

-Tak - nie było sensu kłamać, wiedziała że on wie i jak to się skończy.

-Musisz odejść.

-Nie możecie mnie zwolnić. Mam dwoje dzieci i męża pijaka. Napiszę do Rady jak mnie zwolnicie - rzuciła unosząc wyżej głowę.

-Możesz pisać nawet do papieża. Wiesz jak to się skończy. Będziesz ich widzieć coraz więcej i więcej. Będą się na ciebie patrzeć, będą błagać o litość, nie dasz rady.

-Dam radę - zacisnęła usta.

-Ponoć dzisiaj widziałaś Zbyszka, do cholery! W zeszłym tygodniu wciągnęła go maszyna, krwi jeszcze nie udało nam się zmyć z sufitu, a ty jakby nigdy nic "cześć Zbyszku!" - dyrektor zaczął tracić cierpliwość.

-No i?

-Zaraz zaczniesz widzieć dziki i łosie, k⁎⁎wa, jak ty sobie wyobrażasz pracę w takich warunkach? To jest zakład przetwórstwa dziczyzny, a nie ZOO, do jasnej cholery! - uniósł się do wrzasku dyrektor doprowadzony do ostateczności.

Ale ona już nie słuchała.

Wyszła, a za nią pokicały dwa widmowe zające.


#naopowiesci #zafirewallem #jesiennewyzwania ("Napisz creepypastę")

a0e01a28-49c8-4f5c-b31f-20cca011d986

@KatieWee kurde poczułem się jak w przetwórni mięsa w której kiedyś pracowałem xD teraz nie wiem czy ten murzyn z Jamajki z którym pracowałem przy obrotowym stole pakując mięso do kartonów, był prawdziwy xD

Zaloguj się aby komentować

No to pora na mnie! Witam w #jesiennewyzwania!


Szanowny pan Owcen posłuchał mojej rezerwacji i wylosował mi:

  • Upiecz ciasteczka w kształcie użytkowników hejto

  • Zrób sobie spokojny wieczór ze swoim ulubionym ciepłym napojem

  • Stwórz karmnik dla ptaków i zawieś go w swojej okolicy

Jako iż majsterkowiczem nie jestem, to trzecie wyzwanie odpada. Umówmy się, wyzwanie nr 2 robię codziennie więc żeby wyzwania były wyzwaniami, trzeba było upiec ciasteczka!


Pierwszy problem, jak zrobić żeby ciasteczka wyglądały jak nasze Tomki i Kasię?? Nie miałem żadnych takich foremek więc trzeba było kupić. No trochę mnie poniosło… 18(słownie osiemnaście) foremek xd z czego 3 wybrała żona, więc ja kupiłem TYLKO 15!!


Podczas wybierania się zacząłem zastanawiać, dlaczego tylko sami użytkownicy? Zróbmy całe hejto!! Nawet rogal się znalazł xd


Kolejny problem, przecież ciastka rosną! No to lecimy z szukaniem przepisu w którym ciastka podczas pieczenia nie rosną. No i się udało, nawet trochę wyszło sezonowo, bo zrobiłem ciastka z orzechów włoskich. Ciastka pyszne, ale dość kruche, więc sporo się rozwaliło podczas przenoszenia z blachy na deskę

Ale udało się! Wyszło!!


Ciekawy jestem czy odszyfrujecie wszystkich hejtownikow dla osoby która odgadnie ich najwięcej/pierwsza odgadnie wszystkie miała być nagroda w postaci ciastek ale niestety są zbyt kruche i nie przetrwają transportu Ale gwarantuje stos piorunów i wieczna chwałę ode mnie! Chyba że ktoś będzie z okolic Kielc to można się umówić na dostawę osobistą


A w kubku zwykła czarna herbata z pomarańczą i sokiem malinowym. W końcu jest jesień!


#gotowanie #gotujzhejto #herbata

4033e939-6d9f-4f18-a007-e5a56c3961e6
b3520150-7439-45f3-8e7d-fa13d9ad0db8

Zaloguj się aby komentować

#jesiennewyzwania


  • Przejdź lub przejedź na dowolnym urządzaniu poruszanym siłą mięśni tyle km, ile masz lat (nie musi być w 1 podejściu)


40 level here.


Często nie noszę zegarka, jak dostałem na urodziny, to nie rozpakowałem przez 2 miesiące

20b210bd-e7c0-40f5-b7d5-b5a0c01a24b6
359ad8a2-fca0-4798-95fd-bc32b26ea472
1be2ac2d-3439-431d-bb28-b5ea10cf5842
5a10e0ca-ec2d-4bfc-88e9-a014a14f49b0
0206ea90-9d7a-4d93-bf3c-284bf4e10676

Zaloguj się aby komentować