@MementoMori W sumie to nigdy nie jest dobra pora bo zawsze może się zdarzyć że "a mogłem poczekać jednak..." ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯ ale ja powiedziałem STOP, idę na żywioł i biere. Wziąłem 7800X3D, RTX 4080 Super, 32 GB RAM, 2TB NVMe - wyszło 10k. Owszem, mógłbym czekać na Ryzena 8800X3D i RTX 5080 ale wiadomo dokąd takie czekanie? Więc wziąłem i mam High-End PC 4K 120 super duper ekstra git! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@bartek555 Reddit to też straszny ściek. Napiszesz prawdę -1 karmy, napiszesz nieprawdę -1 karmy, wyrazisz swoje zdanie -1 karmy, przytoczysz sensowne argumenty w konwersacji -1 karmy. Wszyscy wiedzą, że masz rację, ale nie pasuje to do życzeniowego wirtualnego świata komentujących -100 karmy. W sumie cokolwiek się tam napisze to zawsze dostanie się -X do karmy, a jak ktoś da +1 do karmy to można świętować i pić kompot.
Dzisiaj wpis na temat #inwestowanie , a więc zacznę standarodowo, że poniższe nie jest doradztwem finansowym i jeżeli takiego oczekujecie to zwróćcie się do dardzcy finansowego
Dobry pieniądz to pracujący pieniądz. Obecnie cel inflacyjny większości banków centralnych to 2%. Jeżeli ktoś jest ciekawy czemu może o tym poczytać tutaj . W praktyce oznacza to, że jeżeli pieniądze leżą w skarpecie to w ciągu 10 lat stracą 19% na swojej realnej wartości, a w ciągu 30 lat 45%. Jak widzicie trzymanie pięniedzy w skarpecie jest długotermiono średnio opłacalne. Zwłaszcza, że inflacja za ostatnie 10 lat w Polsce to 3.8% rocznie, więc jeżeli przez ostatnie 10 lat trzymaliście gotówkę to straciliście 32%. Złośliwi powiedzą, że pieniądze można stracić szybciej jedynie inwestując w #crypto .
Jakie więc mamy alternatywy? W zasadzie główne szerokodostępne typy inwestycji to: obligacje, lokaty, akcje, ETFy i indeksy, nieruchomości (w różnych modelach inwestycji), metale szlachetne, surowce, sztuka, inne dobra ruchome (samochody, torebki, pierścionki), waluty i kryptowaluty, wszelkiej maści inne instrumenty finansowe, których ja osobiście nie tykam (dźwignie, opcje, shorty, pożyczki itp.) i oczywiście własny biznes.
Najbardziej znaną strategią inwestycji jest albo kupno nieruchomości pod najem, albo tzw. strategia 60/40 - gdzie 60% stanowią akcje i ETFy, a 40% obligacje i fundusze obligacji. Jednak nim wybierzemy strategię naszej inwestycji to powinniśmy zacząć od określenia celu naszych inwestycji. Bo inaczej będziemy inwestować jeżeli naszym celem jest odłożenie na emeryturę za 30-40 lat, inaczej gdy zbieramy na dom za 4-5 lat, a jeszcze inaczej gdy odkładamy na przykład na studia dzieci za 15-20 lat. Dlaczego? Ponieważ generalnie im wyższy poziom ryzyka tym wyższa powinna być spodziewana stopa zwrotu, ale i możliwa strata. Nie chcę wchodzić w to jak można zniwelować ryzyko, ale przyjemnie jest to opisane w metodzie Ray Dalio na wyborze nieskorelowanych inwestycji o podobnym poziomie ryzyka (proste w teorii trochę gorsze w aplikacji). Jednakże ogólnie ryzyko zmniejszamy nie trzymając wszystkich jajek w jednym koszyku, a więc na przykład zamiast wybierając akcje jednej firmy to inwestyjemy w 500 najwięszych spółek, dzięki temu nie jesteśmy tak zależni od jednej branży czy wręcz jednej firmy. I tak jeżeli chcemy kupić dom za 4-5 lat to chcemy być praktycznie pewni, że przez te 5 lat dostaniemy przynajmniej te 5% rocznie, więc wtedy inwestujemy w obligacje i (czego nie polecam) lokaty.
Ponieważ jest to wpis nie mogę omówić wszystkiego, więc chcę się skupić na inwestowaniu z długim okresem czasu - na przykład na emeryturę. Tutaj właśnie króluje podejście 60/40, którego sam używam w zmienionej formie o czym niżej. Muszę jednak dodać, że uważam, iż przez różne zwolnienia podatkowe inwestowanie w nieruchomości ma swoje uzasadnienie - możliwość sprzedaży nieruchomości z zyskiem po 5 latach bez zapłacenia żadnego podatku jest wyjątkiem z reguły we wszystkich krajach, od każdej innej inwestycji zapłacimy podatek, dodatkowo mamy bardzo korzystne warunki finansowania. Jednakże w moim przypadku po prostu nie chce mi się jeb*ć z najemcami, wolę coś wrzucić w akcje i mieć święty spokój, a jako rezydent Niemiec mam inne możliwości optymalizacji podatkowej inwestycji.
Więc jak ja inwestuję:
Inwestuje od 2019 roku. Mam jeszcze ponad 30 lat do emerytury, więc moim planem jest dojście do inwestycji 60/40 z biegiem czasu, jednak z dodatkiem Bitcoina i Ethereum (tutaj pewnie 70% przestanie czytać powiem tylko, że Ray Dalio, Tim Cook i wiele ludzi ma crypto w portfolio, a ja mam dodatkowe uzasadnie poniżej), mniej więcej tak (c- crypto, a - akcje i ETFy, o - obligacje):
Emerytura: ~2050-2060
2029: c - 30%, a - 70%
2040: c - 25%, a - 65%, o - 10%
2050: c - 15%, a - 55%, o - 30%
2060: c - 5%, a - 60%, o - 35%
Ogólnie podejście może być opisane tak: im bliżej emerytury tym mniejsze ryzyko. Dobrym pytaniem jest - dlaczego crypto? Są na to dwie odpowiedzi: 1. wiem więcej na temat Bitcoina i Ethereum niż wy i wiem, że to jest spore ryzyko i 2. w Niemczech trzymając Bitcoina i Ethereum przez rok nie płaci się żadnego podatku od zysków. Jeżeli chodzi o akcje to 90% moich inwestycji to ETFy i tutaj mam takie samo podejście malejącego ryzyka obecnie moje inwestycje to 60% to ETF śledzący NASDAQ100, 25% S&P500 i 15% Euro50, a zapewne w 2060 całość to będzie VTI (czyli cała giełda na świecie). 10% a to akcje, które wybieram i którymi sobie rotuje, bardziej zabawa i zainteresowanie, ale parę fajnych zakładów weszło. Nigdy nie shortuję - nie warte ryzyka.
Jeżeli chodzi o mój cel to do 2050 chcę mieć realną wartość obecnych 2 milionów Euro, czy to będzie 2.5, 3 czy 4 zależy od inflacji i nie wliczam do tego własnej nieruchomości, środków odkładanych na studia i start w zycie dzieci i bieżącej gotówki trzymanej w różnych walutach - Euro, Franki, Dolary pozwalającej przeżyć 3 miesiące. Ile mam obecnie - nie powiem, ale cel nadal jest daleki.
@travel_learn_wine O ładnie, ja zacząłem od Iwucia, ale zacząłem modyfikować z ponad rok temu po wieloletnim czytaniu i słuchaniu https://inwestomat.eu/
Postanowiłem dodać ten dłuższy wpis z kategorii #ekonomia , bo uważam, że niewiele osób o tym wie i zastanawia się czemu mimo iż dostałem kilka awansów stać mnie na mniej? Plus na koniec rada jak to wykorzystać.
TLDR: Od 2008 banki centralne ru⁎⁎⁎ją przeciętnego obywatele w d⁎⁎e zwiększając w nieskończoność swój balance sheet.
Aby to zrozumieć należy cofnąć się do roku 2007 i upadku Lehman Brothers co wstrząsnęło światową gospodarką. Dla FEDu i innych banków centralnych stało się jasne, że nie uratują gospodarki tylko zmniejszając stopy procentowe. W związku z tym banki centralne poszły na „zakupy” i masowo zaczęły skupować różne papiery dłużne, na początku obligacje państw, a potem w zasadzie to co tylko się udało i to największe zakupy w historii. Przykładowo w roku 2008 FED (Amerykański Bank Centralny) podwoił swój bilans zakupując papiery dłużne o wartości przekraczającej 1 bilion dolarów (czyli 1000 miliardów dolarów) tym samym pompując te pieniądze do państwa, banków, firm i powodując odbicie na cenach akcji, nieruchomości. Przykładowo państwo lub firma mogła zacząć emitować obligacje i FED je kupował za pieniądze, które sam wydrukował.
Powiecie i co z tego? Pieniądze te trzeba oddać! Pewnie tylko, że jeżeli ktoś pompuje bilion w gospodarkę to jak wspominałem ceny mieszkań, akcji i innych aktywów wzrosnie (patrz wykres) i pieniądz zacznie pracować w gospodarce. I kto na tym zyska najwięcej? Ten kto kupi pierwszy, a kto kupi pierwszy?? Ten komu bank centralny da pieniądze. Co z tego, że będzie musiał oddać 5% więcej skoro aktywa które zakupił w efekcie wzrosły o 100%? Skoro jest wygrany musi też być przegrany i jest nim w zasadzie każdy kto nie dostał pieniędzy. Wygląda to mniej więcej tak (na przykładzie nieruchomości i uproszczone): fundusz inwestycyjny dostaje zastrzyk pieniądżemy, za które płaci za mieszkanie 1 milion, deweloper inwestuje 1 milion, ale z racji rosnącego popytu, bo takich funduszy jest więcej musi kupić nowy grunt o 20% drożej, ale nie musi się martwić, bo przychodzi inny fundusz z zastrzykiem gotówki i kupuje mieszkanie na pniu. W ciągu 2-3 lat cena mieszkania rośnie o 70% i taki tam Bob, który ma 30 lat i właśnie uzbierał wkład własny nagle musi dozbierać jeszcze 70% i w efekcie nigdy nie kupi mieszkania. Dlaczego nigdy? Bo FED jak raz dał to większość swoich instrumentów dłużnych reinwestuje, niestety nie tylko….
W 2008 bilans FEDu urósł do 2 bilionów. W zasadzie nie wiadomo jak i czemu w 2014 wynosił już 4 biliony dolarów na poziomie, którym utrzymał się do 2019 roku. Przyszedł Covid i uruchomiono największą do tej pory drukarkę pieniędzy. Bilans FEDu w ciągu roku(!) wzrósł do 7 bilionów czyli ponad 30% PKB USA, a swój szczyt osiągnął w 2023 roku - 9 bilionów dolarów i zaczął powoli spadać przez szalejącą inflację, do następnego kryzysu.
Dla porównania bilans ECB wynosi aktualnie 6,9 biliona Euro, a więc jest bardzo zbliżony.
Jak to przerwać? Po pierwsze Banki Centralne nie powinny móc skupować papierów wartościowych za świeżo wydrukowane pieniądze. Po drugie należałoby się solidnie przyjrzeć monopolom w wielu sektorach gospodarki, a po trzecie uciąć jak najwięcej dopłat czy to do firm czy społeczeństwa w celach mieszkalnych, stymulowania popytu itp. Jedyne dopłaty jakie warto zostawić i jaka powinna być rola państwa to strategiczne inwestycje długoterminowe, a więc obrona, transport, sustainability itp.
Niestety to się nie wydarzy, a więc przy następnym kryzysie polecam zadłużyć się po same kule i wrzucić to w nieruchomość i kupić nowe auto sportowe. Tak zrobiłem w 2020, po roku działkę sprzedałem za 200% ceny, a auto według otomoto nadal jest w cenie, którą zapłaciłem 4 lata temu… Jak mawia książę Arabii Saudyjskiej: Never miss a crisis
@travel_learn_wine Ach, no i jeszcze jedno - QE nie zaczęło się w 2007 czy 2008 roku, ale w 2001 roku w Japonii, która zresztą w ostatnich latach jest swojego rodzaju poligonem dla polityki monetarnej w warunkach pogarszającej się sytuacji demograficznej, co jest cenną nauką dla całego świata
Trzeba bylo wstawac wczesniej, brac zimne prysznice i czytac ksiazki samorozwojowe. Ehh ci milenialsi tlumacza wykresami swoje lenistwo. Co za czasy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@travel_learn_wine potwierdzam. Byłem tym pierwszym co dostał pieniądze. Wtedy można było o mnie powiedzieć zakredytowany pod korek. Obecna wartość długów jest śmieszna, a ja mogę śmiało powiedzieć, że pieniądze wykorzystałem bardzo dobrze.
Na zdjęciu opublikowanym przez dom aukcyjny Monnaies de Collection (MDC) w Monako można zobaczyć złotą monetę 80 dukatów Zygmunta III Wazy. Została ona sprzedana na aukcji dwa dni temu, a jej cena wyniosła 1,3 mln euro (ok. 5,6 mln zł). Była to cena wywoławcza.
Moneta prawdopodobnie została wybita po Bitwie pod Chocimiem w 1621 r. w mennicy Bydgoskiej. Waży 282.84 g i ma średnicę 69 mm.
Dane nabywcy nie zostały podane do wiadomości publicznej.
@rebe-szunis zobaczmy, co ma do powiedzenia w tej sprawie sztuczna inteligencja:
Anna Zalewskato polska polityk, była minister edukacji narodowej i europosłanka. W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku Anna Zalewska wystartuje z listy Prawa i Sprawiedliwości w okręgu dolnośląsko-opolskim. Warto wspomnieć, że w przeszłości pojawiły się kontrowersje związane z jej kampanią wyborczą. Przynajmniej trzy osoby oskarżone o okradanie kontenerów Polskiego Czerwonego Krzyża (PCK) wspierały kampanię wyborcząAnny Zalewskiejw 2015 roku. Oskarżeni wpłacili na fundusz wyborczyAnny Zalewskiejłącznie 12 tysięcy złotych. Materiały wyborczeZalewskiejzostały również odnalezione podczas przeszukania siedziby PCK. Niestety, prokuratura nie wyjaśniła do końca tych wątków, a Anna Zalewska domagała się ścigania dziennikarzy, którzy opisywali tę aferę. To jeden z najczarniejszych rozdziałów pisowskich rządów, który w przeszłości był szeroko komentowany przez media na całym świecie. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, śmiało pytaj!