Najdłuższa limuzyna świata mierzy około 30,5 metra długości i jest dziełem Jaya Ohrberga, który nazwał maszynę "American Dream". Wewnątrz auta zainstalowano m.in. łóżko wodne i basen. 26-kołowy potwór jest obecnie obiektem muzealnym.
2. Najlżejsze auto świata zostało zbudowane przez Louisa Borsi z Londynu, jego ostateczna waga wyniosła jedyne 9,5 kilograma. Maluch mógł rozpędzić się do zawrotnej prędkości 25 km/h.
3. Architektura
Spelling Manor to rezydencja uznana za największą w Hollywood(przynajmniej było tak jeszcze w roku 1999). Wybudowana w roku 1988 posiadłość zajmuje 5250 metrów kwadratowych. Powstała ona dla amerykańskiego producenta filmowego, Aarona Spellinga. Obiekt od 2019 roku należy do nieznanego kupca, który wydał na niego prawie 120 milionów dolarów.
To zobacz Louis Borsi car, ale że to samochodzik dla dziecka i w jednym egzemplarzu to raczej nic niezwykłego, pewnie seryjnie produkowane mają kilka kg więcej, to tak jakby do elektrycznej deskorolki dorobić karoserię z pudła kartonowego i już jest samochód dla dziecka dla rekordu
Nastąpiła kompromitacja cwela, ech, ani tego poprawić ani usunąć, to jest naprawdę duży minus, jeśli chodzi o działanie hejto, na razie zawieszam wpisy i czekam na "rozwój" portalu, może kiedyś dołączą taką funkcjonalność jak likwidacja własnych postów.
Firmy nastawione na zysk, uparcie przepalają kolejne miliony na filmy przynoszące same straty. A wszystko po to, żeby zadowolić skrajną lewicę i wywołać ból d⁎⁎y skrajnej prawicy.
Piękna sprawa. Tak piękna, że aż szkoda, że to bzdura.
To pokazuje jak ludzie potrafią być przekonani co do rzeczy podłapanych w Internecie. To samo, w mniejsze lub większej skali pokazują wszyscy domorośli eksperci od klimatu, szczepień, 5G, kształtu Ziemi etc.
Powtarzanie bredni z pełnym przekonaniem co do ich słuszności, mimo popełniania podstawowych błędów. Używanie "fachowego" słownictwa w przypadkowy sposób. Doszukiwanie się spisków i tajemniczych "tamtych", którzy próbują uciszyć prawdę.
Jakby ktoś się interesował skąd ten gość wziął te swoje teorie to poszukajcie "Electric Universe". Świetne podsumowanie zrobił Profesor Dave:
Spyglass Media Group, LLC (formerly Spyglass Entertainment) is an film and television production and finance company founded by Gary Barber and Roger Birnbaum in 1998.
Gary Barber
Barber was born to a Jewish family[2] in Johannesburg, South Africa.
Roger Birnbaum
Birnbaum was born to a Jewish family[4] in Teaneck, New Jersey
Też macie wrażenie, że memy z barbie i oppenheimer to czysty zabieg marketingowy, bo na Barbie nikt normalnie by nie poszedł nawet z gówniakiem, bo gówniak zaraz będzie chciał lalkę?
Tą Barbie były zasrane całe TV od rana do wieczora. Już wtedy wiedziałem, że to "MA" się sprzedać i chu...
@cdbs gdyby była klapa kinowa, straty poszłyby w miliardy. Zobacz takiego Flasha, którego zdjęli z kin po 5 tygodniach. Indiana Jones nawet się nie sprzedał
@cdbs z drugiej strony, poczekajmy na drugi weekend. Obstawiam, że Nolan będzie trzymał się stabilnie w boxoffice, a Barbie może się znudzić. Reklamą do pożygu. Albo będzie wzrost, bo reklama zadziała i ludzie pójdą jak to bydło za modą
@Zjedzon ponoć Mel Gibson nagrywa jakieś materiały dokumentalne demaskujące sposób funkcjonowania Hollywood - że to środowisko zwyrodnialców, pedofili, zboczeńców, satanistów i szaleńców.
W ten sposób bardzo by się narażał na "samobójstwo". Więc musi być z niego bardzo odważny człowiek, skoro chce się narazić takiemu mrocznemu środowisku, obrzydliwym i złym ludziom, którzy mają pieniądze, władzę, znajomości i wpływ na świadomość milionów ludzi.
Na zdjęciu widać Gibsona jako przypakowanego maczo, stąd pomysł na powiązanie zdjęcia z faktem o pracy nad takim niebezpiecznym filmem.
Tego pana nie trzeba nikomu przedstawiać. 31 maja, czyli już za kilka godzin kończy 93 lata. Niech żyje 200, bo drugiego takiego prędko nie będzie. Jest naszym łącznikiem ze światem, który już nie istnieje. Ikona męskości, symbol USA, znany na całym globie tak jak Coca Cola czy McDonalds. Wszyscy wychowaliśmy się na jego kultowych filmach i ciężko sobie wyobrazić że może go kiedyś już po prostu nie być. Jeden z nielicznych w Hollywood, którzy odnieśli sukces po obu stronach kamery. Do tego śpiewanie też całkiem nieźle mu wychodziło. Prawdziwy człowiek orkiestra.
W jednym z wywiadów powiedział że w młodości, spędzając czas ze swoim dziadkiem, który był po 90-tce (dożył 92) pomyślał sobie: kto chciałby żyć tak długo?
Ostatnio w mediach pojawiły się spekulacje dotyczące jego stanu zdrowia. Wyliczyli że nie pokazywał się publicznie od ponad roku a kto w dzisiejszych czasach nie świeci gębą w mediach ten nie istnieje. Zapomniano że chłop ma ponad 90 lat a w tym wieku nie biega się po ściankach. Jedno z jego ostatnich zdjęć jest z końca listopada 2022 i pochodzi z instagrama jego córki (Francesca Eastwood) na którym jest ona oraz Clint z wnukiem.
Każdemu podoba się inna. Ja uważam że wszystkie trzy mają to coś, bo są różnego pochodzenia no i każda z nich ma na koncie duże produkcje filmowe. Niecodzienne urodziny obchodzą trzy aktorki takiego kalibru.
Something's Got to Give to film, który kręcono w 1962 roku. W głównych rolach obsadzeni byli Marilyn Monroe i Dean Martin. Producent filmu, Henry Weinstein wspominał, że Marilyn bała się kamery i wymiotowała przed scenami. Według źródeł, Marilyn w tym okresie była szczuplejsza niż kiedykolwiek wcześniej.
Na nagraniu poniżej z 29 maja 1962 roku widać jej problemy na planie i to jaką cierpliwością wykazuje się filmowy partner, Dean Martin. 10 dni później, 8 czerwca na dwa miesiące przed śmiercią, Marilyn została wyrzucona z obsady. Przez cały okres poprzedzający wyrzucenie borykała się z problemami zdrowotnymi i rzadko zjawiała się na planie filmowym. Jeśli już się pojawiła, to było widać że coś jest z nią nie tak, nie potrafiła zapamiętać tekstu, sceny z jej udziałem trzeba było wielokrotnie powtarzać. 20th Century Fox pozwało Marilyn na kwotę $750 000 tytułem naruszenia kontraktu, które wynikało z jej licznych nieobecności na planie.
Studio obsadziło Lee Remick na miejsce Marilyn. Dean Martin jednak odmówił z nią współpracy i zagroził odejściem z planu, twierdząc że podpisał kontrakt na rolę u boku Marilyn Monroe i nie będzie grał z inną aktorką. Doprowadziło to do dziwnej sytuacji w której Marilyn ponownie zatrudniono. Zdjęcia do filmu miały być wznowione w październiku 1962 ale z powodu śmierci aktorki w sierpniu, filmu nigdy nie dokończono.
W tych okolicznościach, ostatnim filmem w karierze Marilyn jest The Misfits z 1961 roku (zdjęcia ukończono pod koniec 1960 roku) gdzie partneruje jej sam Clark Gable. Jak się potem okaże, ten film będzie dla obojga z nich ostatnią ukończoną produkcją filmową. Mówiono o klątwie, która ciążyła nad produkcją. Film kręcono na pustyni w Nevadzie, jedna z lokacji to podobno był stary indiański cmentarz.
W ostatnim dniu na planie, Gable powiedział mając w domyśle Marilyn Monroe:
Jezu, cieszę się że to już koniec. Ona o mało nie przyprawiła mnie o zawał.
Te słowa okazały się prorocze. Na drugi dzień po ich wypowiedzeniu dostał zawału a 10 dni później legendarny aktor zmarł mając 59 lat. Gable nie był okazem zdrowia i już wcześniej miał problemy. Oblał pierwsze badania przed rozpoczęciem zdjęć do filmu. Aktor nie stronił od alkoholu i papierosów. Gable był dumny ze swojej roli w The Misfits i nazwał ją drugą najlepszą w swojej karierze obok Przeminęło z wiatrem.
Montgomery Clift, który partnerował Monroe i Gable zmarł na zawał w 1966 mając 45 lat. On także borykał się z problemami. W 1956 roku, wracając z przyjęcia wydawanego przez Elizabeth Taylor, nieomal zginął w wypadku samochodowym. Przeszedł liczne operacje plastyczne w celu zrekonstruowania uszkodzonej w wypadku twarzy i wpadł w uzależnienie od alkoholu i leków. Marilyn powiedziała nawet że Clift to jedyna osoba, która była w gorszym stanie niż ona sama.
Na zdjęciach: trójka aktorów z The Misfits, która zmarła w przeciągu 6 lat (Clift, Monroe i Gable), Monroe i Gable oraz Monroe na planie niedokończonego Something's Got to Give