#dieta

23
1165

We wrześniu 2025 American College of Cardiology opublikowało rekomendacje, dotyczące oznaczania poziomu CRP wraz z lipidogramem, w celu określania ryzyka chorób sercowo-naczyniowych.


Zebrane w ciągu ostatnich dwóch dekad dowody wskazują na to, że poziom CRP jest lepszym wskaźnikiem ryzyka chorób sercowo-naczyniowych niż sam cholesterol ("ten zły" czyli LDL-C).


Badanie CRP to określenie poziomu białka c-reaktywnego we krwi, które jest wskaźnikiem toczącego się w organizmie stanu zapalnego. Poziom tego białka będzie podniesiony przy każdej infekcji wirusowej czy bakteryjnej, a lekki, ale stale podniesiony poziom będzie świadczył o toczącym się w organizmie przewlekłym stanie zapalnym. Przewlekły stan zapalny jest czynnikiem ryzyka bardzo wielu chorób - w tym odkładania się cholesterolu w ścianach naczyń krwionośnych, a w rezultacie nadciśnienia, niedrożności, udarów i zawałów mięśnia sercowego. W odróżnieniu od badania w celu różnicowania infekcji (wirusowa/bakteryjna), przy określaniu ryzyka sercowo-naczyniowego używa się badania hsCRP, które jest tym samym badaniem, ale o po prostu dużo wyższej czułości.


Przewlekły stan zapalny może mieć bardzo wiele przyczyn, ale można go redukować stylem życia (odstawienie alkoholu, papierosów, ruch, brak nadwagi), dietą (zbilansowana dieta, bogata w błonnik i omega-3, z eliminacją alergenów pokarmowych) oraz leczeniem jego przyczyn (np. nieleczone infekcje).


#ciekawostki #dieta #zdrowie


Link do rekomendacji: https://www.jacc.org/doi/10.1016/j.jacc.2025.08.047

Artykuł z obszerniejszym opisem (po angielsku): https://theconversation.com/how-c-reactive-protein-outpaced-bad-cholesterol-as-leading-heart-disease-risk-marker-271143

5227e548-3b4d-4b98-9454-7c00b27d9854

Zaloguj się aby komentować

@Tomekku Mając w pamięci te dziwne chemiczne zupki @owczareknietrzymryjski stawiam na to, że @Endrevoir pierwszy zrzuci wagę. Nie można się bowiem odżywiać bardziej niezdrowo, niż Owczarek.

Zaloguj się aby komentować

Ogólnie śmiesznie jak środowisko naukowe przeszło w pewnym momencie z " grzyby są jałowe jesli chodzi o witaminy" do "grzyby zawierają dużo witamin typu X". Tak samo było też z podrobami np wątróbka a teraz się poleca wątróbkę 😅

Wiadomo, zrobili badania i pojawiły się nowe informacje ale imo coś słabo je poprzednio robili.

Zaloguj się aby komentować

"Niższym ryzykiem zgonu z jakiejkolwiek przyczyny o 24%" - znaczy się dostajemy 24% odporności na wybuchy nuklearne? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Takie przedstawianie wyników badań wg mnie delikatnie podchodzi pod manipulację. Autor niby podaje wszystkie dane zgodnie zgodnie z prawdą, ale co to dokładnie oznacza, rozumieją dopiero ludzie siedzący w nauce. Dobrą praktyką edukacyjno-informacyjną jest klarowne pisanie o tym, co zostało udowodnione, a co nie i dlaczego. Po to, aby mniej świadomi czytelnicy zrozumieli istotę badań, zbudowali prawdziwy obraz mentalny.

A zatem, udowodniona została korelacja jedynie z pierwszego i drugiego obrazka.

@bartek555 to nie jest przytyk do Ciebie. Dobrze, że się interesujesz, czytasz takie rzeczy i podajesz dalej :) Uważam, że ta treść wymagała uzupełnienia.

Rozwinięcie klasyfikacji: W medycynie opartej na dowodach (EBM), klasy dowodów określają siłę rekomendacji, przy czym Klasa I oznacza, że leczenie jest korzystne i zalecone (najsilniejsze dowody: metaanalizy, RCTs), a Klasa II (z podziałem na IIa i IIb) oznacza sprzeczne dowody lub słabsze potwierdzenie skuteczności, gdzie IIa jest bardziej za, a IIb mniej, z kolei Klasa III to procedury niezalecane, a poziomy dowodów (A, B, C) określają jakość badań (A - najsilniejsze, np. wiele RCTs; C - najsłabsze, np. opinie ekspertów).

Klasy zaleceń (Siła dowodu)\\ Klasa I: Dowody i/lub powszechna zgoda, że interwencja jest korzystna/skuteczna; zalecana.\

  • Klasa II: Sprzeczne dowody lub rozbieżność opinii; w tym:\ \
  • Klasa IIa: Dowody/opinie przemawiają w większości za.\
  • \\ Klasa IIb: Dowody/opinie gorzej potwierdzają przydatność/skuteczność.\ Klasa III: Postępowanie niezalecane, może być szkodliwe. 
  • \
  • Poziomy wiarygodności dowodów (Jakość badań)\\
  • Poziom A (Najwyższy): Dane z wielu dobrze przeprowadzonych, dużych badań z randomizacją (RCTs) lub ich metaanaliz.\\ Poziom B (Pośredni): Dane z pojedynczych RCTs lub dużych badań nierandomizowanych.\ Poziom C (Najniższy): Zgodna opinia ekspertów, małe badania, badania obserwacyjne (kohortowe, kliniczno-kontrolne), opisy przypadków. 
  • \
  • Hierarchia badań naukowych (od najsilniejszego)\\
  1. Metaanalizy i przeglądy systematyczne RCTs.\\
  2. Randomizowane badania kontrolowane (RCTs).\\
  3. Badania kliniczno-kontrolne.\\
  4. Badania kohortowe.\\
  5. Opisy przypadków, serie przypadków, opinie ekspertów.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Przypomniała mi się taka ciekawostka o Słowianach. Otóż Słowianie praktycznie nie jedli chleba. Skąd to wiadomo? Ponieważ archeolodzy badający pochówki wywnioskowali to między innymi po stanie uzębienia. Ludzie z kultur, w których zboża mielono na mąkę i wypiekano z niej chleb, mieli porysowane, starte szkliwo - dawna mąka, mielona na kamiennych żarnach zawierała sporo drobinek kamienia, co jest widoczne na zębach pod mikroskopem, a w przypadku starszych osobnikow mocno starte zęby widać gołym okiem.


Rownież analiza naczyń i przyrządów kuchennych czy pieców (a raczej brak pieców chlebowych) wskazują na to, że w diecie Słowian zboża były spożywane w postaci kaszy. Nie dość, że było to zdrowsze dla zębów w ówczesnych czasach, to wiemy też dziś, że jest to zdrowsze pod względem mikrobiomu jelitowego i poziomu glukozy we krwi. A na dodatek było to dużo mniej pracochłonne - ziarna wystarczyło tylko obtłuc i ugotować, zamiast żmudnego mielenia, przygotowania ciasta i pieczenia.


#ciekawostki #dieta #slowianie

Zaloguj się aby komentować

@bartek555 No po 40 latach bezskutecznego leczenia pacjentów dietą z 80% węgli w końcu czas stwierdzić, że może to niekoniecznie był dobry pomysł i istnieją inne opcje

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@bartek555 Ja na lowcarb od pół roku i część dolegliwości zniknęła, jak dreszcze, poty, dezorientacja. Od dwóch miesięcy zero alko, rzadziej cheat day'e, prawie zero słodyczy i też czuję, że coś się zmienia Do pełni zdrowia pewnie potrzebny jest jeszcze czas, jak się ponad 10 lat "pracowało" na stan przedcukrzycowy...

Zaloguj się aby komentować

Ej, oryginalne są chyba takiej wielkości. Kiedyś sobie sam robiłem i się edukowałem, więc meksykańskie mamasitas takie właśnie robiły. Miałem też w łapie maszynką do prasowania ich i to też była taka średnica.

Zgadzam się, że to bardziej do taco, niż rolek, jakie się u nas robi, no ale, to już nasze fantazje.

Zaloguj się aby komentować

Prawie każdy mówiąc że jest na diecie chce schudnąć. Ja chce natomiast przytyć co okazuje się nie mniej trudnym zadaniem. Muszę każdego dnia spożywać 3700 kcal (23 lata, kilka ciężkich treningów w tygodniu, 195cm) żeby z 70kg zrobić 90 albo 100.

Kiedy wypełnie cel z jednego dnia, nie mam apetytu przez pół kolejnego dnia. W efekcie jedzenie to walka żeby wcisnąć w siebie jak najwięcej przy ograniczonym apetycie. Dziś musze z samego białka wyciągnąć ponak 1k kalorii.

Dodatkowo, nie ma aż tylu kalorycznych produktów w sklepach, o ile nie chce sie żywić samymi waflami z toffi albo goframi (a to mnie w ciul zamula). Już wpierdalam cokolwiek i nie łudze sie że zrobie to zdrową dietą, bo tylko tak jestem w stanie to osiągnąć.

Zapowiada sie drugi dzień z rzędu gdzie chyba wypełnie cel, ale nie ma lekko, jakkolwiek komicznie wygląda dieta naczosowo-gofrowa zapita kefirem i skyrem #hejtokoksy #dieta #gownowpis

9b4f7fed-1d1a-49d6-a2d8-71b2ac72684e

Podobne jak Ty chciałam kiedyś przytyć. Dostałam rozpiskę od dietetyka i wytrzymałam 5 dni. Jedzenie mi nie smakowało, szczególnie obiady były słabym punktem no i ta ilość...po kilku dniach chciało mi sie już wyć jak sobie pomyślałam ile i co mam zjeść danego dnia. Fakt faktem, w tak krótkim czasie poszło chyba 1-1.5kg do góry. Ale nie dałam rady więcej.

Kalorie się fajnie podbija tłuszczem ale najlepiej zdrowym. Można polewać oliwą z oliwek albo olejem lnianym warzywa.

Sam przerabiam to co Ty od zawsze i więcej mogę zjeść gdy przeplatam posiłki wytrawne ze słodkimi.

Kiedyś do normalnego dziennego jadłospisu dorzucałem worek ryżu z tłustym mlekiem i tak codziennie ten 1 dodatkowy posiłek ale ogólnie to niezdrowo tak się zapychać.

Zaloguj się aby komentować

Dzień doberek Owsianka na napoju migdałowym z borówkami, orzechami nerkowca, pestkami dyni i miodem. Kleks skyru dla podbicia białka. Około 575 kcal. #jedzenie #jedzzhejto #sniadanie #dieta

9d277e9f-aff3-4d4e-9ca2-968a08473896

Zaloguj się aby komentować

Pieczywo pełnoziarniste a zakwas


Pieczywo pełnoziarniste zawiera kwas fitynowy - występujący w osłonce zboża - który w jelicie wiąże się z metalami, takimi jak żelazo, selen, magnez czy cynk, uniemożliwiając ich wchłanianie. Zatem paradoksalnie, mimo tego, że pełnoziarniste pieczywo jest bogate w te pierwiastki - to nie zostaną one przyswojone przez organizm.


Rozwiązaniem tej sytuacji jest zakwaszanie pieczywa poprzez fermentację na naturalnym zakwasie. Bakterie octowo-mlekowe występujące w zakwasie niszczą kwas fitynowy, zwiększając tym samym biodostępność zawartych w osłonce ziarna mikroelementów. Dodatkowo, jako produkt rozkładu kwasu fitynowego powstaje inozytol - cenny składnik odżywczy. Zatem chleb na zakwasie jest zdrowszy nie dlatego, że "bo to tradycyjna metoda, a kiedyś wszystko było lepsze", tylko rzeczywiście znane są mechanizmy odpowiadające za to, dlaczego jest zdrowszy. Chleb na zakwasie jest de facto kolejną kiszonką - oprócz kapusty, ogórków, różnych innych potraw kiszonych typu kimchi.


Pamiętajcie - chleb, zwłaszcza razowy, pełnoziarnisty - najlepiej na zakwasie, ewentualnie jedzony z czymś kwaśnym.


Wiele piekarni oszukuje, dodając nieaktywny biologicznie zakwas do składu pieczywa, który w takim pieczywie jest tylko dodatkiem smakowym. Taki chleb można poznać po drożdżach w składzie - drożdże są aktywnym składnikiem powodującym wzrost pieczywa, ale nie mają zdolności rozkładania kwasu fitynowego - zatem wartości odżywcze (poza kaloriami) ma w dużej mierze tylko na papierze.


#bojowkapiekarska #dieta #ciekawostki

Co własne, to własne - wiadomix.

Jak biorę te włókniste/ziarniste, to bardziej z myślą o błonniku, bo jednak biały chleb na zakwasie zatwardza. Jak się robi samemu, pod siebie, to nie ma takich dylematów i nie ma żadnych kompromisów. No ale, jak ze wszystkim co poprawia jakość naszego życia, trzeba poświęcić czas.

@GazelkaFarelka miałem spięcie dzisiaj z kumpela w pracy. Dla mnie zakwas = bakterie mlekowe i octowe (chociaż oczywiście pojawiają się też dzikie drożdże), ona twierdzi, że też i drożdże, a nawet dodaje się specjalnie drożdże!


Kto się myli?!

Zaloguj się aby komentować

Mordunie, ktoś się orientuje czy w Lydlu nadal mają w ofercie takie kimczi w workach plastikowych (w słoiczkach to wiem, że mają)? To się chyba Jongga Kimchi nazywało. #pytanie #dieta #lidl

Zaloguj się aby komentować

NAWYKI ŻYWIENIOWE WYNOSI SIĘ Z DOMU.

z mojego doświadczenia wiem tyle, że mam trochę farta lat w których się urodziłam. Sama wchodząc w dorosłość i mieszkając na własnych warunkach, jadłam tak jak nauczyłam się w domu. Jednak wraz z rosnącą wiedzą na temat żywienia to się zmieniało.

Jadłam głównie domowe jedzenie, które do dziś bardzo lubię, no i panierowania piers z kurczaka z ziemniaczkami i mizerią to dla uber jedzonko. Wynikało to z tego, że mojej rodziny nie było stać na przetworzoną żywosc, która w moich czasach była raczej czymś drogim i nie tak łatwo dostępnym. Zwłaszcza jeżeli chodzi o fastfoody, na kebaba ze znajomymi musiałam sobie oszczędzać xd. To samo tyczyło się słodyczy, jak chciałam je zjeść musiałam sama odkładać na nie pieniądze.

Trochę to się zmieniło jak na salony weszły zupki chińskie, co prawda nigdy nie zasypiały one u mnie obiadów w domu(mój ojciec ich niecierpial) to jako przekąska jak najbardziej. Przez co najmniej 2 lata się od nich uzależniłam. Do dziś się zastanawiam sie jaki miały one wpływ na moje zdrowie, bo jadłam je w opór.

Jednak to do czego uderzam to to jak nawyki żywieniowe różnią się właśnie u ludzi wchodzących w dorosłość. Miałam współlokatorke co narzekała na "gruba d⁎⁎ę", a szafkę miała wypchana po brzegi słodyczami. Jednak największym zadziwieniem było dla mnie żywienie dwóch chłopaków. Jeden z nich jadł jedynie zupki chińskie i mrożone pizzę, czasem rosół od mamy. Drugi jadł raz dziennie zestaw McDonalda popijany orezadami z Biedronki. Po obu było widać ich dietę. Ziemista cera, zakola mimo 20 lat, plus to że wyglądali na 35+ i byli mocno wychudzeni. Jednego z nich raz prawie nie poznałam gdy po 3 miesiącach przerwy w studiach i jedzenia prawdopodobnie normalnej domowej diety, nagle odżył, przytył, cera różowa i włosy mu odrosły. Normalnie totalny glow up. Mój znajomy ma młodego "szwagra", który żywi się jedynie frytkami i nagetsami. Wygląda dobrze, jednak pytanie jak to wpływa na jego rozwój mózgu skoro żywi się tak od kilku lat, a ma aktualnie kilkanaście lat.

Poniekąd trochę też współczuję współczesnym dzieciakom, które mają łatwy dostęp do wszelkiego rodzaju uzależniającej niezdrowej żywności, która jest wszędzie i jest tania. W tym do energoli. Bo kiedyś to wszystko znaczenie wychodzić. Chyba.

Zastanawia mnie też jak to wygląda u was, czy będąc dorosłymi ludźmi pilnujcie tego co jecie. Nie mówię o samej ilości kalorii, nie oceniam tego tym względem, a tym co się po prostu na codzien u was je.

🥑🥕🥦🫐🥐🍟🍕🌮🌯🍣🥘🍬🍨🥟🍙🍥🍔

#dieta #jedzenie

jak wygląda Twoja dieta?

534 Głosów

U nas było biednie więc przetworzonego było niedużo, ziemniaki, warzywa, czasem kotlet z mortadeli albo pierś z kurczaka. Później rodzice zaczęli trochę lepiej zarabiać to były parówki, wędliny, dużo słodyczy i słodzonych napojów.

Ogólnie nie uznałbym tamtego jedzenia za zdrowe bo jadło się dużo węglowodanów w formie ziemniaków, pieczywa, makaronów i cukru, teraz jem wysokobiałkowo, jest inaczej.

80/20 z liczeniem makrosów dziennym oprócz piątku/soboty - co nie znaczy, że w weekend żre jak świnia, ale pozwalam sobie na kilkaset kalorii więcej.

Chyba też moja dieta opiera się głównie o nawyki wyniesione z domu. Normalny obiad to coś zawierającego mięso albo coś wegańskiego, dodatek skrobiowy (za dziecka nie wiedziałem, że to tak można sklasyfikować) i surówkę, najlepiej też zupę. Śniadanie to jajka i pieczywo, kolacja to kanapki.
Tak też jem za dorosłego, okazyjnie odstępuję gdy nie ma czasu na śniadanie albo gdy wieczór spędzam na mieście. Czasem robię też bardziej "fancy" kolację. Obiady jadam w pracy, typowe bistro dla korpoludóków - jedyny jego mankament to za duże porcje bym mógł wziąć zupę i obiad więc biorę tylko obiad.

Zaloguj się aby komentować

Homocysteina - mało znany czynnik ryzyka sercowo-naczyniowego


Ponieważ w otrzymanych przeze mnie wyniku z laba brakuje zakresów referencyjnych, a sama homocysteina jest bardzo rzadko zlecanym badaniem (głównie pewnie dlatego, że nie wiadomo jak interpretować wynik przy braku oficjalnych norm) - poszukałam materiałów źródłowych na własną rękę. Niestety mój wynik (niecałe 15) jest dosyć wysoki na tle populacji.


Wysokie stężenie homocysteiny jest jednym z czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Jest też istotnie dużo wyższe u osób posiadających żylaki oraz ich powikłania. Skłonność do żylaków może być powiązana właśnie z nieprawidłowym usuwaniem z organizmu homocysteiny (niedobory aktywnych form witamin z grupy B, głównie kwasu foliowego, B12 oraz B6 - z powodu braków w diecie albo mutacji genetycznych). Byłoby to też jednym z potencjalnych wytłumaczeń, dlaczego ciąża jest czynnikiem ryzyka żylaków - obniżony poziom tych witamin w organizmie matki z powodu pobierania ich przez rozwijające się dziecko. Zatem żylaki czy "pajączki" byłyby nie tylko "kosmetycznym defektem", budzącym medyczne zmartwienie dopiero przy ewentualnych poważniejszych powikłaniach, ale widocznym gołym okiem markerem problemów sercowo-naczyniowych. (Co wydaje się oczywiste na chłopski rozum, bo trudno myśleć że w jednej części ciała naczynia krwionośne będą w idealnym stanie, podczas gdy w innych będą zdeformowane. Ale nauka działa na zbieranych danych i porównywaniu z grupą kontrolną, potwierdzaniu albo zaprzeczaniu temu, co na pierwszy rzut oka wydaje sie oczywiste).

#zdrowie #ciekawostki #dieta


https://www.researchgate.net/figure/Cumulative-percentages-of-cardiovascular-disease-cases-by-homocysteine-levels-CVD_fig2_396033056

12c6f2aa-518b-401c-969c-d166005e2f9b

Zaloguj się aby komentować