Zacznę od plusów:tempo akcji, fajnie przedstawiony klimat tamtych lat i metodyka działania służb bezpieczeństwa oraz wciągająca fabuła. Nie ma czasu się nudzić, sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie a akcja jest poprowadzona bardzo zgrabnie.
Z minusów to najbardziej irytujący jest główny bohater który pomimo tego, że jest świeżakiem to z palcem w nosie rozpracowuje kolegów o stażu pracy większym niż jego wiek, kobiety zdejmują majtki przez głowę na sam jego widok oraz generalnie jest jakimś ubeckim Jamesem Bondem na sterydach - tylko długopisu strzelającego rakietami mu brak. Do tego dodałbym jeszcze końcówkę która następuje dosyć nagle jakby autor nie do końca miał pomysł jak to dalej pociągnąć oraz w mojej opinii zahacza o jakieś wyższe poziomy teorii spiskowej ale po pierwsze za bardzo na temacie się nie znam, a po drugie to typowy akcyjniak w którym główny bohater rozbija się Alfą Romeo po mieście, bez problemu rozkłada na łopatki tych, którzy staną mu na drodze oraz od czasu do czasu przeleci jakąś panienkę, więc nie ma też co wymagać jakiejś przesadnej
Chłop jedzie 50 na 90. Jak by miał sraczke, to by jechał 110/90.
Inny chłop jedzie 70 na 90. Na 50 też jedzie 70. Stabilnie.
To jest najdziwniejsze. Jadę A4 za chłopem, 140 na tempomacie. Rozpoczyna się odcinkowy pomiar prędkości. Chłop zwalnia do 120, i dziwi się, że chce go wyprzedzić.
Co się dzieje z tymi kierowcami? Znaków i przepisów nie znają?
Mamy obecnie dwie skrajności. Zawali drogi. Wczoraj jechałem przez taki Rzeszów 28 km/h przy właściwie zerowym ruchu bo jakiś niedzielny wyjechali na miasto.
W drugą stronę mamy zapierdalaczki i wyprzedzić muszę bo sie udusze. S19 z Rzeszowa do Lublina, jest remont stoi miejscami 60, wszyscy lecą 100 i trafia się on car i mistrz prostej w kaldi. Wyprzedza w miejscu niedozwolonym i pognał. Spotkałem go na mopie 140 km dalej. Łysy zjeb pewnie się zesrał po drodze
@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy stokrotne dzięki za ten wpis, nawet tutaj w małym hejtoświatku już widać co kieruje ludźmi którzy "jeżdżą wolno bo im wolno".
Dzięki temu że @kkdawid wydrukował mi ramki to zrobiłem sobie filtry słoneczne z folii ND5. Mały do obiektywu do telefonu, a duży do teleskopu 5" skywatcher w układzie Newtona.
Pierwsza #astrofotografia telefonem z ręki z okna.
Jak to śpiewał Kazik, "Plamy na Słońcu"
Na zaćmienie Słońca będzie jak znalazł.
Teraz będę musiał wytargać teleskop, wytrzeć go z kurzu i zobaczyć jak widać przez niego.
@kkdawid duży pasuje idealnie, mały musiałem delikatnie przeszlifować. Bo się skurczył, tworzywa sztuczne mają duży współczynnik rozszerzalności. I brakowało jakieś 0,3mm żeby pasowało. Ale już jest gitara.
Wielu Żydów przybyło do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta rzekła do Jezusa: "Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga". Rzekł do niej Jezus: "Brat twój zmartwychwstanie". Rzekła Marta do Niego: "Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym". Rzekł do niej Jezus: "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?". Odpowiedziała Mu: "Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat".
John 11:19-27
and many Jews had come to Martha and Mary to comfort them in the loss of their brother. When Martha heard that Jesus was coming, she went out to meet him, but Mary stayed at home. “Lord,” Martha said to Jesus, “if you had been here, my brother would not have died. But I know that even now God will give you whatever you ask.” Jesus said to her, “Your brother will rise again.” Martha answered, “I know he will rise again in the resurrection at the last day.” Jesus said to her, “I am the resurrection and the life. The one who believes in me will live, even though they die; and whoever lives by believing in me will never die. Do you believe this?” “Yes, Lord,” she replied, “I believe that you are the Messiah, the Son of God, who is to come into the world.”
Książka - legenda, którą od dawna chciałam przeczytać. Co ciekawe, wydawało mi się, że została napisana w latach 80., ale nie - pierwsze wydanie było ledwie 20 lat temu, w 2006 r. Nie ma po co streszczać akcji, bo wszyscy wiecie - ojciec i syn podróżują pieszo przez zniszczone jakimś nieokreślonym kataklizmem USA. Książka jest napisana bardzo oszczędnym językiem i naprawdę "czyta się sama". Ale - czegoś mi jednak brakowało. Może po prostu miałam za duże oczekiwania, może spodziewałam się jakiejś większej "głębi"? Tym niemniej - warto przeczytać. #ksiazki