Widzieliśmy w ostatnich dniach bardzo poważne osłabienie Lewicy, ponieważ partia Razem – zgodnie ze swoją nazwą – zawsze jest osobno i teraz jest już bardzo osobno. Niektórzy, bo też rozmawiam na ulicach, ludzie mnie zaczepiają, mówią: „co z tą Lewicą się porobiło, że ta prawdziwa lewica właśnie odeszła z koalicji?” Bo tak partia Razem jest traktowana. Partia pod przewodem marszałka Czarzastego nie do końca jest traktowana jak partia lewicowa, tylko trochę były PZPR, trochę może socjaldemokraci, trochę liberałowie, właściwie nie wiadomo co. A partia Zandberga była i jest traktowana dość skrajnie, ale [jako] lewicowa partia. Dziś nie ma jej w naszej koalicji i nie ma jej w klubie Lewicy.
@Cybulion ja się nie mogę doczekać aż się Tuskowi w końcu znudzi to czytanie n-ty raz, że jest Niemcem albo działa na zlecenie Berlina i dostanie ktoś pozew o zniesławienie:)
O kurde chyba nie jestem w temacie. Czy właśnie wydarza się sytuacja tego typu że jesli Donald Tusk nie zmieni tego co powiedział to wypierdalam z koalicji?
No to stało się. Mam nadzieję, że to początek współpracy Razem, Dwie Lewe Ręce, Polska Sieć Ekonomii, Miasto jest nasze i co tam jeszcze na altlefcie jest, medialnie potencjał do wykorzystania wydaje się spory
@smierdakow Powinna powstać lewicowa TV Republika. 24/7 jechać po Tusku, Kaczynskim, libkach i deweloperach. To, ze Jakub Dymek zaprosi Magdalene Biejat i wpuszcza ją w intelektualne maliny jest spoko, ale nie sluzy sprawie. Wysmiewaja haslo, ze lewica umacnia sie przez podział, a sami w tym uczestniczą.
@Deykun "chcemy robić dobre rzeczy, bo skrajna prawica rośnie w siłę" - szkoda, że nie robicie dosłownie nic, a nawet nie nazwałyście tych rzeczy, które chcecie robić XD
Niespecjalnie mnie to dziwi. Przed wyborami samorządowymi, gdzie Biejat starała się o stołek prezydenta Warszawy, zaczęto mówić, że ona ma duże ambicje polityczne.
A ambicje nie zawsze idą w parze z ideowością, którą chyba chciał zachować Zandberg.
To zmiana globalna... no ok, przynajmniej na zachodzie, że lewica totalnie odkleiła się od proletariatu. Jak partie reprezentujące w teorii z 80% ludzi, jak nie więcej, mogą mieć kilka % realnego poparcia?
Sercem lewicy jest dbanie o równość, ale w wyniku głębokiego upośledzenia skupia się na "miękkich" równościach obyczajowych wobec arbitralnie wybranych grup społecznych, które w praktyce mało kogo interesują. Ja ani homoseksualistami nie napalę w piecu, ani ich szczęściem (z powodu możliwości formalizacji związku) nie zasilę lodówki.
Kawiorowa lewica to partia wielkomiejskich "ynteligentów" z dużymi pokładami hipokryzji, a takich ludzi nie ma wielu.
...to gdzie proletariat ulokował swoje głosy? W partii, która wygr... zdobyła najwięcej głosów, czyli PiS. PiS to taka konserwatywna lewica, wbrew temu, jak się nazywają.
A co do samych praw pracowniczych, moje kręgi socjalne rozciągają się od neetów i proletariatu do klasy średniej i nie uważam, że w PL jest jakoś źle z prawami pracowniczymi, źle jest za to z ich egzekwowaniem i przestrzeganiem w tak zwanej Polsce Powiatowej, i tu jest właśnie główny problem. Same kontrole PIP to było często lecenie w kulki, o ile w ogóle inspekcja została uruchomiona.
Gdyby w Lewicy nie siedziały stare zgredy i obrażony Czarzasty, to już dawno by promowali Litewkę i by mieli solidnego kandydata do prezydenckich. Przecież to "Trzaskowski z sąsiedztwa" , taki Trzaskowski dla ludzi spoza Warszawy i jeszcze zwierzęta ratuje
@smierdakow jakby lewica zajmowała się tym czym zajmowała się kiedyś, czyli prawami pracowników, a nie sprawami światopoglądowymi to spokojnie wygryźli by większość elektoratu konfederacji, bo pieniądz przemawia najmocniej i mieliby stabilne 10-15 procent (IDzD).
@smierdakow przecież jakby lewica cokolwiek wygrała, to by wyszła tajemnica poliszynela, że zupełnie jak reszta są w stanie zrobić dokładnie to samo co poprzednicy. Jakby ktokolwiek miał wątpliwość co, to zaszkodzić wszystkim, nie pomóc.
@smierdakow Albo to koniec lewicy, albo partii razem. Mozliwe, ze i tych i tych. Teraz tylko czekac z popcornem jak nowa lewica jest wsysana przez PO xd
Zapowiada sie swietna rozmowa na kanale Dwie Lewe Ręce z Mateuszem Morawieckim. Redaktorzy moim prywatnym zdaniem to elita polskiej mysli lewicowej. Jestem ciekawy jak dadza sobie rade z takim wytrawnym krętaczem
Na lewicy wesoło, oprócz wojny w całej lewicy, walka trwa też w samym Razem:
W Nowej Lewicy zaczęły się przygotowania do zmiany władz. Ma się to stać dopiero za rok, po wyborach prezydenckich. Ale partia już się przygotowuje. Zarówno Włodzimierz Czarzasty, jak i Robert Biedroń zapewniają, że przestaną przewodniczyć Nowej Lewicy. O ile deklaracje Biedronia, założyciela Wiosny, dla naszych rozmówców z lewicy brzmią wiarygodnie, o tyle w odejście byłego szefa SLD wielu powątpiewa. Bo następców na horyzoncie nie widać.
W ostatnich dniach października odbędzie się Kongres, który według statutu jest najwyższą władzą Razem. Członkowie partii najpierw zmienią statut, a potem wybiorą nowe władze.
Dziś partia ma dwoje przewodniczących, są nimi Magdalena Biejat i Adrian Zandberg. Ich kadencja kończy się w listopadzie. Jednak trudno sobie wyobrazić, żeby Zandberg i Biejat wciąż wspólnie kierowali partią, bo reprezentują różne wizje tego, jak ma działać Razem i jaka ma być rola lewicy w polskiej polityce.
Za wyjściem z klubu Nowej Lewicy są: Maciej Konieczny, Adrian Zandberg i Marcelina Zawisza. Za pozostaniem, a nawet za wejściem do rządu: Magdalena Biejat, Daria Gosek-Popiołek, Anna Górska, Dorota Olko.
Jedni i drugie prowadzą wewnątrzpartyjną kampanię i walczą o partyjne głosy.
Trójka Zandberg-Konieczny-Zawisza działała na początku lat 2000 w stowarzyszeniu Młodzi Socjaliści. Na lewicy są nazywani „zakonem emes [MS]”.
„Następuje marginalizacja »zakonu«” – uważa członek Nowej Lewicy z rządu. To opinia może prawdziwa w stosunku do całego klubu lewicy, ale na wyrost wobec sytuacji w Razem. Na razie siły są bowiem wyrównane.
Wystarczy że posłanka i jej praca spodoba się takiemu "prawakowi" jak ja to trzeba ją odstrzelić. Nie chce zaczynać dyskusji o jowach ale to nie prezes partii powinien decydować o miejscach na liście a ludzie i ich głosy...
Dlaczego stałem się ultra lewicowy? Nigdy takich poglądów nie miałem, a od kilku miesięcy czuję się jakby moje poglądy szły w stronę skrajnej lewicy #lewica #pogladypolityczne
W kilkaset osób protestowaliśmy wczoraj przeciwko rządowym planom podwyżek cen mieszkań i stawek najmu. W tym czasie premier Tusk zdementował pogłoski o wycofaniu się ze szkodliwej ustawy Kredyt 0% gwarantującej miliardy dla banków z publicznego budżetu. Marsz protestacyjny przeszedł z siedziby Ministra Rozwoju na pl. Trzech Krzyży, przez sejm, pod kancelarię premiera. Uczestnicy demonstracji wznosili hasła „Mieszkania dla milionów, nie dla milionerów!”, „Tusk do roboty za 3 tysiące złotych!”, „Rząd na bruk, bruk na rząd”, „Mieszkanie prawem, nie towarem”. Władze pogłębiają kryzys przez dekady wsparcia banków i rentierów oraz niszczenie publicznego zasobu mieszkań komunalnych i akademików. W tej sprawie głos zajęli m.in studenci i mieszkańcy warszawskiego Osiedla Przyjaźń, z którego warszawski ratusz dokonuje masowych wysiedleń (już ponad 100 osób) i nasyła codzienne patrole policyjne. Grupa z Przyjaźni zakończyła przemowę hasłami „Dość eksmisji, Trzaskowski do dymisji!”, "Więcej mieszkań, mniej policji!" i „Nasza Przyjaźń nie jest na sprzedaż!”. Na demonstracji przemawiali także członkowie Inicjatywy Pracowniczej, Warszawskiego i Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów, Miasto Jest Nasze, Czerwonych, Pomorskiej Akcji Lokatorskiej, mieszkańcy warszawskich i poznańskich skłotów Rozbrat i Syrena, lokatorzy terenów zagrożonych eksmisjami jak Osiedle Maltańskie w Poznaniu, czyszczone przez Kościół i deweloperów. Protest zwrócił uwagę wszystkich głównych mediów poza TVN, która niebezpiecznie staje się telewizją czysto partyjną pod redakcją Donalda Tuska. Po demonstracji WSL i Inicjatywa Pracownicza zorganizowały na skłocie Syrena spotkanie pt „Bieżące walki mieszkaniowe w Polsce” z udziałem zagrożonych eksmisjami mieszkańców Osiedla Przyjaźń i Maltańskiego oraz Pomorskiej Akcji Lokatorskiej i Rozbratu. Przy pełnej sali wysłuchaliśmy jak można wspierać zmagania lokatorów. Zwróciliśmy uwagę na potrzebę walki z dezinformacją, jakiej towarzyszą masowe wysiedlenia. Samorządy za publiczne pieniądze publikują multimedialne materiały, mające wmówić mieszkańcom że nie dochodzi do eksmisji, a władze prowadzą dialog z zagrożonymi lokatorami. Jeden z mieszkańców skwitował to hasłem „My już mamy swoje 0%, to 0% zaufania dla politycznych elit!”.
@Astro Zgadzam się. Z ciekawości sprawdziłem co to za osiedle przyjaźń i z jakiego powodu są oni eksmitowani, na jakiej podstawie? Za wiki:
Jest ono własnością Skarbu Państwa[17]. Budynkami pełniącymi funkcję domów studenckich zarządzała przez 12 lat Akademia Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej[18] i zwróciła je w maju 2024 roku Miastu Stołecznemu Warszawa po wygaśnięciu dzierżawy.
Wychodzi na to że ludziom pokończyły się umowy najmu. Nikt na tym osiedlu nie ma prawa własności więc najwyraźniej mieszkańcy burzą się że ktoś śmiał im wypowiedzieć umowy i nie godzą się na wyprowadzkę - stąd eksmisje. Trudno o żal dla takiej osoby, skoro nie potrafi poszanować ładu społecznego.
2. Mieszkania są w różnych standardach, co lepsze dostają osoby zaprzyjaźnione z władzą po za kolejką i pewnie część po cichu wynajmują
3. Na tanie mieszkania są cholernie długie kolejki, dostaje je patologia i powstają nowe getta blokowiska dla patusów, które będą tak trwać w patoli przynajmniej przez dwa pokolenia dopóki ktoś się nie postanowi pozbyć mieszkań komunalnych, wyprzedać je za 5% i usunąć problematyczne osiedla
4. Projekty państwowe wciągają część specjalistów więc ludzie co chcą kupić od dewelopera mają drożej mieszkania (nadal ich brakuje), ustawiają się te osoby w kolejkach z punktu drugiego i trzeciego
6. Zandberg nadal ma odziedziczone mieszkanie w warszawie
1.1. Na rynku pojawia się kasa z powietrza, więc ceny wszystkiego okołobudowlanego rosną dokładnie tak jak przy dopłatach do kredytów.
1.2. Krewni i znajomi królika tuczą się na państwowej budowlance do obrzydliwości.
1.3. Patodeweloperka przykleja się do państwowego cyca i produkuje taśmowo schowki na miotły, kurniki i fatalnie zaprojektowane budynki bez wind czy parkingów podziemnych, bo przecież ma być tanio. Dystopijny standard azjatycki staje się nową normą.
1.4. Miasta zaśmiecane są tanim budownictwem na miejskich gruntach, powstają getta i rozsadniki patologii.
2. Rośnie popyt na przyzwoitej jakości i standardu mieszkalnictwo, ceny nadal rosną.
2.1. Towarzysz Zandberg stęka znad "Kapitału" Marksa, że to nie był prawdziwy komunizm, ale następnym razem się uda.
@jonas No właśnie nie do końca. Mieszkalnictwo i zagospodarowanie przestrzenne miast w konteście osiedli mieszkalnych to tak jedna z nielicznych rzeczy która w PRLu działała. Jak spojrzysz na duże osiedla z tamtych czasów (ja mieszkam we Worcławiu więc widziałem to na Gaju i Kozanowie) to zobaczycz gęstą zabudowę wielopiętrowych bloków, z jednoczesnym przygotowaniem infrastruktury i okolicy pod to. Ilość miejsc parkingowych większa niż potrzebna bo kiedyś ludzie będa mieli więcej samochodów. Sklepy, szkoły, tereny zielone. Przestrzeń między poszczególnymi blokami.
Państwowe mieszkalnictwo nie ma rozwalić rynku a dołożyć do puli nieco mieszkań dla tych którzy nie są w stanie sobie na nie pozwolić, mimo pracowania. Wyobraź sobie małżeństwo z dzieckiem, oboje zarabiają najniższa krajowa +500zł. To daje domowy budżet na poziomie 6500zł miesięcznie. Wynajem 50 metrowego mieszkania może pożreć nawet połowę tych kosztów, ale załóżmy że będzie to 2500. Pozostaje wtedy 4000 na życie. W takich warunkach trudno odłożyć na wkład własny.
@Jarasznikos Mieszkałem 10 lat na osiedlu z wielkiej płyty, zaplanowanym dokładnie wg PRLowskich kryteriów - w najbliższej okolicy przychodnia, szkoła, sklepy, przedszkole, idea miasta 15-minutowego spełniona w bardzo dużym zakresie. Można było sobie śmiało planować takie rzeczy i stawiać budynki mieszkalne w przyzwoitych odległościach względem siebie, bo nie trzeba było uwzględniać ceny gruntu. Ten w miastach jest bardzo drogi, więc obecni deweloperzy wciskają ile wlezie i jeszcze dopychają kolanem, a na jakieś przychodnie i przedszkola mają całkowicie wywalone, bo niewidzialna ręka wolnego rynku ani myśli im dosypywać choćby złotówki za takie rzeczy.
Państwowe mieszkalnictwo rozwali rynek, bo tak się dzieje zawsze ilekroć na owym rynku pojawia się kasa z powietrza, kreowana przez owo państwo właśnie. Obojętnie czego rzecz dotyczy - mieszkań, samochodów, energii elektrycznej - dopłaty zawsze oznaczają podwyżki cen. Para z dwiema najniższymi krajowymi nie powinna nawet myśleć o kredycie na mieszkanie, to nie są sprawy dla gołodupców. Potem się kończy jak w 2008, jebitnym kryzysem gospodarczym, kiedy łaskawie dawano kredyty każdemu kto miał puls i oddech, pompując balonik aż trzasnęło.
Pulę mieszkań na wynajem zwiększy uproszczenie procedur eksmisyjnych wobec niepłacących pasożytów. Przy okazji obniży to ceny, to elementarne prawo ekonomii. Teraz niejedno mieszkanie odziedziczone po babci stoi puste, bo właścicielowi nie chce się użerać z zadłużającym i niszczącym lokal patusem. Prawo niezmiennie stoi po stronie patusa, który może nie płacić miesiącami, zmienić zamki i nie wpuszczać właściciela w ogóle, śmiejąc mu się w twarz. Niedobór lokali komunalnych dla patusów sprytnie przerzucono na zwykłych ludzi, a skutek łatwy do przewidzenia - drożyzna, ciasnota w miastach i pustostany. Wprowadzenie katastru - kolejny cudowny pomysł czerwonych na naprawę świata - niczego tu nie rozwiąże, zostanie to przerzucone na najemców jak wszystkie inne podatki, a i tak bardziej się będzie kalkulowało zapłacić kataster od pustego lokalu, niż szarpać po sądach z karaluchem.