Ślubna moja kochana kupiła patelnię stalową bo naczytała się że najlepsza. I wszystko fajnie, tylko że trzeci dzień z rzędu absolutnie wszystko mam przypalone (╯°□°)╯︵ ┻━┻
patelnia wypalona według świętych zasad wypalania i sezonowania patelni stalowych
zawsze przed wylaniem tłuszczu rozgrzana
tłuszcz przed wyłożeniem produktów na patelnię rozgrzany
Kude ja taką kupiłem przypadkiem i jestem bardzo zadowolony. Jajka sadzone się czasem przyczepiają i to mnie dziwi, bo wszystko inne ani trochę. Zrobiłem jak ty i starczyło.
@Maciek Próbowałem się przekonać do stalowych i do żeliwnych i tylko się wkurzałem z tym... Ostatecznie kupiłem sobie te "kamienne" i to jest najlepsza warstwa jakiej używałem. Nie tak miękka jak teflon (jedno użycie źle widelca i do widzenia), a jednocześnie nie zawraca d⁎⁎y w kuchni jak te bardziej profesjonalne. Żeliwną mam jedną grillową i do tego celu jest spoko.
Gdyby 5 lat temu ktoś przyszedł do mnie i powiedział mi, że będę do co drugiego dania dodawał seler naciowy, to zapytałbym: kim jesteś i jak się tu dostałeś?
Mam dobry sposób na zakonserwowanie steka ze sklepu, kiedy zbliża się termin ważności, a nie mamy kiedy go porządnie zrobić. Prawie każdy ma taki stojaczek co dają do środka do każdej mikrofalówki. Solimy steka na gotowo i kładziemy na tym stojaku i tak go bez niczego stawiamy w lodówce. Straci sporo wilgoci, więc najlepiej go wtedy zrobić sous vide na 49-50C i zarumienić na koniec. Nie wyjdzie jakoś turbo miękki, ale smak się mega koncentruje.
Zupa-krem z pieczonych białych pomidorów i czosnku. Sa najmniej smaczne i nikt ich nie chce jeść, jak są do wyboru inne. Dorzuciłam jeszcze swoj mrożony bulion warzywny z pieczonych warzyw, ziół i prawdziwków.
EDIT: Mało kwaśna, jak te białe pomidory - są bez smaku, ale dużo i tak jej nie ma, małą nabierkę można zjeść do obiadu.
Polecam bytwanke zamiast blachy. Jak dużo sosu pomidorowego to płatki makaronu same się ugotują, dla zwiększenia ilości polecam wrzucić włoszczyznę do farszu.
Dziś na obiad wjechały Panzerotti - takie smażone na głębokim oleju pizzo-pierogi z nadzieniem.
Oryginalnie pochodzą bodajże z południowej części Włoch - Apulii - i w swojej istocie nazwa pizzo-pieróg dobrze oddaje ich charakter. Ciasto jak na pizzę, do tego nadzienie jak na pizzę, ale w formie pieroga xD
Nadzienie zrobiłem ala Bolognese, dużo sera do tego i kurcze, rozpływały się w ustach.
Olej rozgrzałem do 160 stopni Celsjusza na patelni. 2 minuty na stronę, odsączyłem tłuszcz na papierowym ręczniku.
Wyszło ich 20 więc w sumie mam jedzenia na tak 3 dni minimum ^^
To jest taka idealna przekąska - zjesz dwa trzy i jesteś syty jak po obiedzie. A jednego można po prostu złapać w rękę i zjeść idąc po drodze. Jak byłem parę lat temu w Bari to stanowiły moje ulubione źródło śniadania z rana. Cudowny pomysł mieli ci włosi...
Dzisiejszy potężny meal prep, dla całej rodziny, więc miało być bez glutenu, laktozy, FODMAP friendly i jeszcze w miarę zdrowo o smacznie. Chyba się udało. I jak mnie nagrodził los za dbanie o mamusię i tatusia? Jakąś kontuzją Achillesa czy innym naciągnięciem, drugi dzień bez treningu (biegowego, bo wpadła siłownia i to niezła....), więc jak najbardziej #zalesie
Sezon na "Chcesz cukinię? Nie mam co z niej zrobić" uważam za otwarty. W Dino promka na czerwoną paprykę za ok. 4,50 zł/kg. Swojska cebula, pomidor, marchewka, boczek. Kiełbasa z Wisznic bez konserwantów (mięso, woda, sól, czosnek, przyprawy).
Trzech jeszcze nie wypełniłem bo nadal trwają negocjacje jakie przyprawy tam załadować. Grunt, że burdel w przyprawach ogarnięty bo każda w innym słoiczku, dozowniku albo innej torebce.