Film opowiada o Williamie "Buffalo Billu" Codym (Paul Newman), który w 1885 roku prowadzi rewię "Wild West". Zatrudnia on wodza Siedzącego Byka, by uświetnić show, lecz ich zderzenie ukazuje mistyfikację legendy Dzikiego Zachodu.
Doborowa obsada a mocno średni. Liczyłem na normalny western a tu było tyle tyle go co kot napłakał
Jezuici prowadzą misję mającą na celu chrystianizację oraz ucywilizowanie ludów indiańskich zamieszkujących rozległe puszcze. Ich sytuacja ulega dramatycznej zmianie, gdy tereny, na których działają, zostają sprzedane Portugalii przez Hiszpanię.
Poruszający film okraszony pięknymi zdjęciami oraz kojącą muzyką Ennio Morricone. Obraz o miłości i poświęceniu, zdradzie i przebaczeniu, a także chciwości i bezwzględności. Mocno wybielający samych misjonarzy, pokazujący zazwyczaj Indian jako niewinnych i czystych, jednak nie pozostawiający też złudzeń co do ludzkiej natury i tego, że tam, gdzie w grę wchodzą interesy, jakakolwiek cnota przestaje się liczyć. I choć na końcu pojawia się coś, co można interpretować jako motyw nadziei i przetrwania, to ja nie byłem w stanie go tak odebrać i w dalszym ciągu czuję po seansie smutek. Polecam wrażliwym duszom.
/ Post, który zamieściłem ostatnio na fejsie. Moje luźne przemyślenia /
Dziś po południu wraz z żoną obejrzeliśmy jeden z najbardziej wstrząsających filmów w naszym życiu. Z ciężkim sercem i pod napływem emocji postanowiłem podzielić się własnymi przemyśleniami. Szczególnie, że opowiada PRAWDZIWĄ HISTORIĘ - "Sound of Freedom. Dźwięk wolności".
Otóż sam film mówiąc krótko jest bardzo dobry. W odpowiednich momentach trzyma w napięciu, a kiedy trzeba, wzrusza do łez. Najwyraźniej nie było to tylko moje odczucie, gdyż odgłosy pociągania nosem docierały do mnie również z tej części kanapy, na której leżała Natalia. Twórcy w subtelny sposób przedstawiają ten nieludzki proceder jakim jest handel dziećmi w celach se*sualnych, tak więc osoby bez nerwów ze stali, będących w ciężkim, życiowym momencie być może nie powinny go oglądać - choć mimo tego całym sercem polecam, bo ten film potrafi zmienić człowieka na lepsze.
Aktorzy są wiarygodni, bez chwili wahania utożsamiamy się z przedstawionymi postaciami, szybko odczuwając do nich sympatię. Pomijając już fakt, że główną rolę gra tutaj Jim Caviezel odtwórca roli Jezusa Chrystusa w Pasji. Wyjątkowo przekonująco prezentują emocje, jakie targają nimi mierząc się z dramatami, które mogą wydawać się ponad siły ludzkie. Na pochwałę zasługują również ci najmłodsi aktorzy, gdyż odegrali swoje role niezwykle profesjonalnie, bez wyolbrzymionej dramaturgii. Wszystko świetnie wyważone.
Nie przedłużając jest to bez wątpienia jeden z najcięższych tematów, z jakim może zmierzyć się reżyser, aktorzy oraz widz (PE*OFILIA). Jak już napisałem, twórcy sprawnie i subtelnie poruszają się w tych zagadnieniach i dają widzowi odczuć tragedię bohaterów bez epatowania scenami przemocy fizycznej czy se*sualnej. A jest to tragedia bez wątpienia kolosalna. Film oparty został na prawdziwych wydarzeniach, część elementów historii została oczywiście zmodyfikowana na potrzeby produkcji kinowej, ale jest to nadal historia trzymająca w napięciu przez cały seans i niektóre zwroty akcji były wyjątkowo zaskakujące. Dziw bierze, że film otrzymał tak niskie noty od wielu światowych „guru” recenzentów.
Kiedy już jesteśmy przy "recenzentach", to nie sposób nie odnieść wrażenia, iż ocena "2" wydana przez jedną z tęgich głów portalu Filmweb jest zwyczajną zabarwioną politycznie zagrywką, a nie rzetelnym dziennikarstwem. Uderza to tym bardziej, że 7 na 10 ofiar handlu ludźmi to kobiety i można by się spodziewać, że recenzentki płci pięknej powinny poruszany temat wspierać, ale okazuje się, że w hierarchii celów współczesnego feminizmu wyżej jest niechęć do mężczyzn aniżeli troska o cierpiące kobiety, zwłaszcza te z klasy niższej. Ku zdziwieniu zamiast intensyfikacji debaty o tym, jak przeciwdziałać „sex trafficingowi” (z ang. handel ludźmi w celu wykorzystywania se*sualnego), my widzimy tytuły recenzji typu "bohater, którego nie potrzebowaliśmy".
A właśnie, że potrzebowaliśmy! Statystyki wskazują, iż skala niewolnictwa gwałtownie się powiększa, a każdego roku do sieci trafiają tysiące nowych treści po*no z udziałem dzieci. Co więcej, spora część aktorek filmów dla dorosłych to ofiary handlu ludźmi i tutaj warto zadać sobie pytanie, czy otwierając tego typu strony nie wspieramy ich działalności? Statystyki wskazują na to, że korzystanie z takich stron xxx jest pośrednim wspieraniem handlu ludźmi i napędzaniem tej obrzydliwej machiny wyzysku, dehumanizacji i deprawacji.
Ale chwileczkę, czy wybitnie wyedukowani psycholodzy nie powtarzają od lat, że korzystanie z por*ografii jest zdrowe, a nawet niezbędne do prawidłowego rozwoju ludzkiej seksualności? Otóż nie, nie jest to zdrowe. Korzystanie z por*ografii to aktywność, która szybko przeradza się w kompulsję i uzależnienie. Całkowicie zaburza obraz naturalnej relacji dwójki szanujących się ludzi, a co więcej, jak wykazano to w badaniach obrazowych, uzależnienie od por*ografii powoduje "wygładzenie" płatów czołowych kory mózgowej i pogorszenie zdolności do myślenia abstrakcyjnego i samokontroli. Zanim ktoś mnie nazwie szurem, to proszę dokonać samodzielnego przeglądu literatury naukowej (PubMed).
Co więcej prowadzi to do niezdolności odczuwania przyjemności i satysfakcji z normalnych stosunków intymnych, a niekiedy impotencji. Ludzki popęd w ogromnej mierze regulowany jest przez dopaminę, która wydziela się w odpowiedzi na bodziec oraz w trakcie skutecznego zdobywania obiektu pożądania. Z tym że tolerancja dla dopaminy wzrasta, tak jak tolerancja dla alkoholu czy innych narkotyków. Dlatego też dla uzyskania podobnego poziomu pobudzenia i satysfakcji konieczne są co raz większe dawki środków stymulujących i tak samo jest z por*ografią. Osoby uzależnione oglądają co raz bardziej intensywne treści, otwierają jednocześnie wiele zakładek z różnymi filmami, żeby przeskakiwać między nimi aż dochodzą do takiego momentu, że dla poczucia nowości i ekscytacji konsumują treści, których kilka lat wstecz nigdy by nie dotknęły. Zjawisko to jest dobrze opisane w literaturze i niestety przemilczając to wszystko, dajemy jednocześnie ciche przyzwolenie. Im młodszy jest mózg wystawiony na działanie takich treści, tym większe są patologiczne zmiany w jego strukturze oraz funkcjonowaniu i jest to o tyle niebezpieczne, iż teraz masowo dajemy dostęp do Internetu dzieciom, które z własnej woli lub bez niej są eksponowane na takie treści.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że cały ten instagramowo-netfliksowo-tiktokowy szlam sprawia, że stajemy się zobojętniali na ogromną krzywdę jaka spotyka obecnie od kilku do kilkunastu milionów dzieci, będących se*sualnymi niewolnikami, ku wszechobecnej akceptacji. Jest to nasza mała osobiście, lecz wielka globalnie tragedia, gdzie często Ci na samej górze są uwikłani w „te” sprawy.
Jestem w pełni świadomy, że poruszając „tę” tematykę wystawiam się na atak z jakiejkolwiek strony w naszej odwiecznej wojnie polsko-polskiej lub jak kto woli damsko-męskiej. Mimo to moim wpisem chciałbym zachęcić do obejrzenia tego filmu (link poniżej) pragnąc jednocześnie dać trochę otuchy nie tylko młodym facetom, którzy czują, że są w szponach nałogów, ale przede wszystkim młodym kobietom, które poddawane są nieustannej se*sualizacji i uprzedmiotowieniu. Istnieje czyste zło, a sama zmiana świata to katorżnicza praca, lecz każdy może przecież zacząć od osoby, którą codziennie widzi w lustrze. Może gdy nabierzemy w tym nieco pokory i zaczniemy częściej pracować nad sobą zamiast szukać wad wśród innych, to życie na tej dziwnej planecie pośrodku nieskończonego kosmosu stanie się nieco mniej samotne i nieznośne, a nasze bezbronne dzieci poczują się bardziej bezpieczne, "bo Dzieci Boże nie są na sprzedaż..." - cytat z filmu.
Pozdrawiam,
Paweł
*niestety pewne słowa musiałem ocenzurować – polityka Facebooka. Część zawartego tekstu jest zaczerpnięta z Internetu.
Link do obejrzenia filmu ON-LINE (przed publikacją był blokowany 5 lat i nie ma go na żadnym innym VOD). Cena 14,99zł:
W dzieciństwie w moim domu telewizor służył raczej jako sprzęt do bajek dla mnie. Rodzice korzystali z niego dość rzadko. W związku z tym zapamiętałem głównie kreskówki oraz od czasu do czasu oglądaną przez mamę klasykę kina i polskie seriale. Jednym z nich był "Jan serce". Jednak oprócz tego, że jako nastolatek zarejestrowałem w głowie, że grał w nim Kazimierz Kaczor nic o tej produkcji nie wiedziałem. Na szybko: facet w wieku 40 lat wiedzie typowe życie tzw. starego kawalera mieszkającego z matką. Jego problemem jest to, iż pozostaje idealistą i w pewnym sensie romantykiem szukającym miłości. Ktoś w internecie napisał, że po takim serialu, to tylko kupić sznur. Fakt, jest niewesoło. Tytułowy Jan miota się uczuciowo między różnymi kobietami nie zaznając szczęścia. Jednak nie to mnie trzymało przy ekranie. Akcja dzieje się we wczesnych latach 80. i doskonal pokazuje w jakiej szarzyźnie pogrążony był nasz kraj. Wszechobecna bylejakość, wóda lejąca się przy każdej okazji, a jak nie wóda, to piwko na smutki, na radości, przy rozmowie, po rozmowie a jak nie piwko to "pani naleje dwa koniaki". Janek ma 40 lat a wygląda gorzej niż mój ojciec emeryt z problemami kardiologicznymi. Dodatkowo serial świetnie pokazuje toksyczną relację syn-matka z której niby każde chce się uwolnić ale nie potrafi chociaż powinno walnąć pięścią w stół i ułożyć sobie życie po swojemu. Duży plus za sceny, które są niemal jak z filmu dokumentalnego np. bal dla samotnych organizowany przez biuro matrymonialne. Serial na pewno nie dla współczesnego widza. Sceny bywają długie, dialogi rozwleczone. Przyznam, że kocham klimat kina sprzed lat, ale nawet dla mnie było to czasami nie do zniesienia. No i momentami chciałem potrząsnąć Jankiem, który w tym swoim idealizmie jest nie do zniesienia nawet dla mnie urodzonego romantyka. Chciałem go trzepnąć w łeb i powiedzieć "weź se chłopie znajdź normalną laskę a nie te toksyczne baby". Aha Janek jest kibicem Polonii Warszawa i za to ma plusa.
@ArmandoNumber5 pewnie chodzi Ci o ten wpis: https://www.hejto.pl/wpis/jezeli-bylby-jakis-serial-majacy-oddac-ducha-przegryw-to-jan-serce-zdecydowanie-
Też miałem małe Deja Vu jak zacząłem czytać ten dzisiejszy ;)
Kolejny "szybki" film Safdiego. Dynamika akcji czasem wkracza na takie zakręty, że prawie driftujemy w kinowym fotelu (lub na kanapie, jak kto woli). Chalamet podąża z charyzmą i potęgą ambicji niczym na złamanie karku jako Marty.
To typ faceta, który nie cofnie się przed niczym by dążyć do swojego celu - tym celem jest wyjazd do Tokio, na mistrzostwa w tenisie stołowym. Dla Marty'ego nie ma granic nie do przekroczenia - podejmie się wszystkiego byle zdobyć, to co chce.
Wielkie zachwycenie jest tym filmem, ale dla mnie jednak Nieoszlifowane diamenty miały bardziej równą dynamikę. Marty biega, piędzi, krzyczy - jest go wszędzie pełno, Wypełnia obraz całym sobą i dobrą decyzją było obsadzenie Chalameta.
Jednak już w trakcie i po seansie czułam się przytłoczona - nie ma tam czasu na głębszy oddech, refleksje same się nawijają, ale akcja leci dalej i czas na rozmyślania minął. Oglądając ten film czułam się jakbym robiła speedrun chociaż film trwa przecież 2 i pół godziny, więc całkiem sporo!
Film z dwupaku - poszłam do kina właśnie na Martiego, był moim docelowym seansem, ale jak idę do studyjniaka to lubię jeszcze dołożyć jakiś seans, jeden po drugim i tam wpadła przed Martym "La grazia", która mnie po prostu rozwaliła i zdominowała ten filmowy wieczór. Marty wypadł po tym obrazie nieźle, ale nie aż tak nieźle.
Prezydent Włoch (fikcyjny) i jego ostatnie pół roku mandatu. Akcja filmu skupia się wokół dwóch próśb o ułaskawienie i ustawy o eutanazji. Podróżujemy więc razem z Prezydentem (w tej roli znakomity Tony Servillo) nie tylko przez gabinety i rozmowy o polityce, ale także przez jego życie - wielka tęsknota za zmarłą żoną, skomplikowane stosunki z córką, którą Prezydent wprost wielbi i ceni mocno - wie już, że ona go przerosła.
W tym filmie każda wymiana zdań jest ważna, a przemyślane zdjęcia dodają uroku, nie jest to przy tym wcale nadęty obraz (papież w dredach odjeżdżający na skuterze vibe). Oglądało mi się wybornie, wprost na spiętej d⁎⁎ie. Jestem absolutnie zachwycona tym obrazem, nie spodziewałam się, że tak mnie skupi i tak weźmie równocześnie za głowę i serce.
Warto zobaczyć prawdziwe rozterki głowy państwa, szczególnie w czasach gdy na czele jednego z największych krajów na świecie jest klaun, który uprawia ze swojego zawodu pośmiewisko.
W filmie Sorrentino nie ma tego - tu są poważne sprawy i prezydent czuje wielką wagę swoich decyzji.
Mały, niepozorny ninja w kratkę znowu wraca do akcji i jak zwykle pakuje się w kłopoty większe niż on sam. Jest sporo absurdu, czarnego humoru i tekstów zdecydowanie nie dla najmłodszych dzieci.
Taxi
Kraj produkcji: Francja Gatunek: komedia sensacyjna / akcja
Taksówkarz który zamienia ulice Marsylii w tor wyścigowy łamiąc wszelkie możliwe przepisy. Gdy jego klientem zostaje policjant bez prawa jazdy razem w zmodyfikowanym Peugeot 406 usiłują złapać niemiecki gang złodziei.
Teściowie 3 Kraj produkcji: Polska Gatunek: Komedia familijna / komedia obyczajowa
Kto powiedział, że chrzciny są spokojne? Tutaj to dopiero pole minowe… Na prowincji, gdzie cisza powinna panować jak w kościele, chrzciny zamieniają się w ciąg obyczajowo‑kabaretowy, każdy ma swoje żale, tajemnice i… romansowe plany!
Wielki marsz
Kraj produkcji: USA Gatunek: Thriller / horror
Fabuła filmu to najbardziej ekstremalny spacer dla odważnych! 50 uczestników rusza w świat przyszłości, gdzie każdy krok może być ostatnim, a tempo… cóż, nie zna litości. Jeśli myślałeś, że maratony są męczące, poczekaj, aż zobaczysz, co się dzieje, gdy ‘idź albo giń’ staje się oficjalną regułą gry.
Wakacje Jasia Fasoli Kraj produkcji: Wielka Brytania Gatunek: Komedia
Jaś Fasola jedzie na wakacje, a po drodze psuje wszystko, co się da, myli taksówki, kręci „film” i przypadkowo ląduje na festiwalu filmowym.
@AdelbertVonBimberstein @TyGrySSek Osobiście bardziej podobał mi się pierwszy sezon pełny humoru jaki mnie bawił. Ten film był trochę inny i nie do końca w moim guście ale myślę, że zawsze warto sprawdzić bo ogólnie ma dobre oceny.
Im dłużej myślę o tym filmie, tym niższą ocenę chcę mu dać. Zaczęło się od szóstki, a zjechało o oczko, a teraz zastanawiam się, czy nie wystawić czwórki. Zostawmy więc piątkę - średni.
Uwaga, spoilery.
Do pewnego momentu bardzo mi się podobał, nie będę ukrywał - jak to znajomy ujął, gdy poszedł do kina, myślał, że to film, który spodobałby się raczej jego mamie, niż jemu. Wychodzi na to, że bym się z nią pogadał. ; )
Przestało mi się podobać po pierwszej zmianie narratorki. A im dalej w las, tym gorzej. O zakończeniu nawet nie chce mi się mówić, było strasznie głupie. Zadziwiający zbieg okoliczności, że do domu przyjechała akurat policjantka, której siostra była kiedyś zaręczona z Andrew. Szkoda gadać.
Irański mechanik zbiegiem okoliczności spotyka człowieka, którego podejrzewa, że był jego prześladowcą w czasie więziennych represji
Film skutecznie łączy bycie politycznym dramatem i czarną komedią. Miejscami zbyt łopatologicznie wypowiada swoje tezy jak na mój gust, ale to dalej dobry film o cyklach zemsty
Szanuję Was Tomeczki, więc znowu przychodzę z prośbą o polecajkę. Tym razem chciałbym z Waszą pomocą stworzyć listę "formatywnych dzieł kultury" które kolektywnie uważamy że warto polecić do analizy albo spróbowania młodym chłopakom, żeby mieli z czego wyrosnąć na ludzi. Myślę bardziej o płycie "Kilka numerów o czymś" niż "Panu Tadeuszu". O kontrybucję w społeczności typu klan gry MMO a nie wolontariat w schronisku.
Film - Na zachodzie bez zmian
Serial - Ted Lasso lub The office (niby komedie, ale dzięki wielowymiarowym postaciom jednak głębsze dzieła)
Książka - Kwantechizm 2.0
Muzyka - Łona - Miej wątpliwość
@wombatDaiquiri z filmów mogę polecić "kidulthood" i drugą część "adulthood" bardzo fajnie pokazuje, ze wszystko co robimy ma konsekwencje, szczególnie gowniakom, którzy myślą, ze są Panami Świata. Polecam poszukać i obejrzeć, kiedyś był ciężko dostępny.
Niby to body horror, ale w sumie jakby też nie do końca horror, bo to zaledwie szaty mające przykryć metaforę związku.
Millie i Tim wyjeżdżają na wieś. Oczywiście ten wyjazd ma pomóc im związkowi. I pomaga, ale nie do końca tak jakby oni chcieli. Po tylu latach w ich relację wchodzi lekka stagnacja, zachowują się trochę jak stare dobre małżeństwo.
Niezbyt udana przygoda w lesie prowadzi do niezwykłych wydarzeń. Nagle ich ciała zaczynają działać na siebie jak magnes. Oboje będą próbować do samego końca nie dopuścić do fizycznego zjednoczenia, ale czy koniecznie to będzie najlepszy pomysł? Alternatywą pozostaje niedopasowany związek, który i tak będzie trwał, bo oboje mimo zanikającej między nimi chemii, która reprezentuje zakochanie, nie potrafią bez siebie żyć.
Myślałam, że będzie gorzej. Co prawda na moje oko to body horroru jest ilość legitna, lecz minimalna. Raczej robotę czynią tu aktorzy: Dave Franco i Allison Brie - i ten duet właśnie jest moim zdaniem siłą tego filmu.
@cebulaZrosolu e tam, fajny film w ubraniu body horroru. Nic wyjątkowego, ale dobrze się ogląda, niektóre sceny podnoszą włosy na skórze i wykrzywiają mordkę w obrzydzeniu xD
Jakoś nie czułem tej zachwalanej przez recenzentów chemii pomiędzy bohaterami. Może jedynie w scenie seksu, kiedy czuć, że często widzieli się nago, skoro są małżeństwem.
@cyberpunkowy_neuromantyk bo tam chemia była tylko na papierze, związek w fazie transformacji nie wykazuje cech typowych dla zakochanych, to już praktycznie pełnoprawne małżeństwo w lekkim kryzysie
Sergiusz i jego banda to nastolatkowie zafiksowani na fantasy, RPG i LARPpie. W szkole muszą się męczyć z zapyziałymi nauczycielami i bullerami, jeden szczególnie sobie przypodobał rzucanie jedzeniem w Sergiusza.
Wszystko się zmienia gdy do szkoły przychodzi nowa uczennica - Helena. Sergiusz natychmiast się w niej zakochuje i zaprzyjaźnia się z dziewczyną. Ale ona jakby się bała tego znęcania i przystaje z grupką "elitarnych" uczniów.
Tymczasem Sergiusz ma swoje problemy, z przyjaciółmi, którzy mu zwracają uwagę, że za bardzo się od nich odciął i z ojcem, który stara wychowywać samotnie dwóch synów, no i wiadomo, że nie do końca mu to wychodzi.
Ogólnie całkiem zgrabna komedia coming-out-of-age. Ma sznyt nerdowski, szkolny. Wiele razy pośmiane, i to dobrze pośmiane, ogólnie wyszło lepiej niż podejrzewałam. Good fun.