Proszę zobaczyć jaki fajny mały czołg. A tak właściwie to ciągnik artyleryjski Vickers-Carden-Loyd Utility Tractor. Ciągniki VCL były używane przez Brytyjskie, Belgijskie i Holenderskie Indie Wschodnie. Istniały różne odmiany tych ciągników, tzw. wersje piechoty i kawalerii. Różniły się one nadbudową i typem gąsienic, szerokością gąsienic. Very smol
Tramwaj (spalinowy wagon silnikowy projektu inż. Piegutowskiego) nr"3" z pasażerami stojący na przystanku przy pl. Katedralnym. Widoczne autobusy komunikacji miejskiej. Tramwaje te powstały z przebudowy wagonów tramwaju konnego działającego w Wilnie w latach 1893-1915, a ich eksploatację podjęto od września 1924 roku. Komunikacja wagonami spalinowymi Piegutowskiego była nieregularna ze względu na ich awaryjność, więc ostatecznie zarzucono ten sposób transportu pasażerów 5 listopada 1926 roku.
Kronprinz Wilhelm był w tym czasie (II polowa 1918) dowódcą Grupy Armii na froncie zachodnim. Opisywana sytuacja miała miejsce po zakończeniu V wiosennej ofensywy Niemieckiej 1918 roku na froncie zachodnim. Patrz mapka.
Niemcy wykorzystując zawarcie pokoju z Rosja Bolszewicką w Brześciu (3 marca opisywałem pod tagiem #pokojbrzeski1918) przerzucili duże siły z frontou wschodniego na zachodni, próbując uzyskac zwycięstwo zanim duże siły amerykańskie napłyną do Francji.
Do wielkiej ofensywy na Reims w lipcu 1918 r. Naczelne Dowództwo (Oberste Heeresleitung) zebrało wszystkie dostępne siły, rezerwując jedynie kilka nowych dywizji i ciężką artylerię z Grupy Armii Księcia Rupprechta do ataku na Hagen. Kiedy ten atak na Reims nie powiódł się, nie miałem już wątpliwości, że sprawy na froncie i w kraju zmierzają ku ostatecznej katastrofie, która była nieunikniona, chyba że "za pięć dwunasta" zostaną podjęte i energicznie przeprowadzone wielkie decyzje. Mój szef sztabu, hrabia von der Schulenburg, w pełni podzielał moje poglądy i dlatego po wielkiej ofensywie nieprzyjaciela pod Villers-Cotterets, nie pozostawiliśmy żadnych środków bez próby przekonania Naczelnego Dowództwa (Oberste Heeresleitung) do przyjęcia przede wszystkim dwóch środków; mianowicie umieszczenia spraw na froncie i spraw w kraju na solidniejszych podstawach.
Biorąc pod uwagę naszą niezwykle trudną sytuację militarną, uznaliśmy za konieczne natychmiastowe wycofanie całego frontu do pozycji Antwerpia-Moza. Przyniosłoby to cały szereg korzyści. Po pierwsze, powinniśmy byli oddalić się od wroga na tyle, by dać naszym poważnie zmęczonym i przygnębionym moralnie oddziałom czas na odpoczynek i regenerację sił. Co więcej, cały front zostałby znacznie skrócony, a naturalnie silna pozycja frontu Mozy w Ardenach zapewniłaby nam, nawet przy stosunkowo słabych siłach, silną linię oporu. W ten sposób można było zwiększyć rezerwy. Słabymi punktami frontu pozostawały oczywiście prawe skrzydło w Belgii i lewe pod Verdun.
Nasze poglądy na sytuację zostały przedstawione Naczelnemu Dowództwu w raporcie, w którym stwierdziliśmy, że teraz wszystko zależy od przetrwania ataków wroga do nadejścia deszczowej pogody, co nastąpi pod koniec listopada. Jeśli nie mieliśmy wystarczających sił, aby utrzymać długą linię frontu, powinniśmy w odpowiednim czasie wycofać się na krótszą linię. Nie miało znaczenia, gdzie się zatrzymamy; ważne było, aby nasza armia pozostała niezniszczona i w stanie bojowym. Nasze lewe skrzydło między Sedanem a Wogezami nie mogło się wycofać i dlatego musiało zostać wzmocnione rezerwami.
Naczelne Dowództwo odpowiedziało, że może co najwyżej podjąć decyzję o wycofaniu się do punktu wyjściowego wiosennego natarcia w 1918 roku. Przyjęli pogląd, który sam w sobie był zupełnie słuszny, że po pierwsze, dalsze wycofanie się byłoby przyznaniem się do naszej słabości, co doprowadziłoby do najbardziej niepożądanych politycznych dedukcji ze strony wroga; po drugie, że nasze koleje nie pozwoliłyby nam na szybką ewakuację rozległej strefy wojennej poza linią Antwerpia- Moza, tak że ogromne ilości amunicji i zapasów wpadłyby w ręce wroga; po trzecie, że linia Antwerpia- Moza stanowiłaby niekorzystną stałą pozycję, ponieważ linie kolejowe, nie mając komunikacji bocznej, sprawiłyby, że transport wojsk za frontem i z jednego skrzydła na drugie byłby uciążliwy i powolny. Byliśmy jednak zdania, że wycofanie się jest nieuniknione i że lepiej będzie wycofać się, dopóki oddziały są zdolne do walki, niż czekać, aż zostaną całkowicie wyniszczone. Uważaliśmy, że względy polityczne powinny ustąpić przed wojskową koniecznością utrzymania armii zdolnej do walki. Stratom materialnym i niekorzystnym warunkom kolejowym nie można było zaradzić; musieliśmy się wycofać; i lepiej byłoby to zrobić we właściwym czasie.
W kraju chcieliśmy energicznej, bezwzględnej i całkowitej władzy dyktatury, stłumienia wszelkich prób rewolucyjnych, przykładnego karania dezerterów i próżniaków, militaryzacji zakładów produkujących amunicję itd. itp., wydalenia podejrzanych obcokrajowców itd. Ale nasze propozycje i ostrzeżenia nie odniosły żadnego skutku; wiedzieliśmy zatem, co nadchodzi. Wkrótce zobaczyliśmy, że znajdujemy się w samym środku tragedii; musieliśmy patrzeć z otwartymi oczami na nieuchronną katastrofę, która zbliżała się coraz bardziej, dzień po dniu, coraz szybciej i coraz bardziej nieodwracalnie. Kiedy patrzę wstecz i porównuję przeszłość, ten czas jest najsmutniejszy w całym moim życiu, smutniejszy nawet niż krytyczne miesiące pod Verdun czy głęboko bolesne dni, tygodnie i miesiące, które nastąpiły po ostatecznej katastrofie. Z niespokojnym sercem wchodziłem każdego ranka do sztabu Grupy Armii; zawsze byłem przygotowany na złe wieści i zbyt często je otrzymywałem. Jazdy na front, które wcześniej były dla mnie przyjemnością i rekreacją, teraz przepełnione były goryczą. Czoła oficerów sztabowych były zmarszczone z niepokoju.
Żołnierze, choć prawie wszędzie perfekcyjni pod względem dyscypliny i postawy, chętni, przyjaźni i radośni w swoich salutach, byli śmiertelnie wyczerpani. Serce mi się krajało, gdy widziałem ich puste policzki, ich chude i zmęczone sylwetki, ich potargane i brudne mundury; chciałoby się powiedzieć: „Idźcie do domu, towarzyszu, wyśpijcie się, zjedzcie dobry, obfity posiłek, zrobiliście już wystarczająco dużo”, gdy ci dzielni chłopcy podnosili się elegancko, gdy zwracałem się do nich lub podawałem im rękę. A najgorsze w tym wszystkim było to, że nie mogłem im pomóc; ci zmęczeni i wyczerpani ludzie byli ostatnimi resztkami naszej armii, musieli być bezlitośnie eksploatowani, jeśli chcieliśmy uniknąć katastrofy i uzyskać pokój możliwy do zniesienia przez Niemcy. Tak więc, z dnia na dzień, musiałem patrzeć, jak stara wartość bojowa mojej najwaleczniejszej dywizji kurczy się, podczas gdy wigor i pewność siebie są coraz słabsze w nieustannych i wyczerpujących bitwach.
Uzupełnienia niemal całkowicie ustały, a nieliczne oddziały, które do nas docierały, były jedynie podrzędnej wartości. Składały się one głównie ze starych i wycieńczonych żołnierzy odesłanych z powrotem na front; często byli oni zbierani ze szpitali w stanie na wpół rekonwalescencji; często byli to na wpół dorośli chłopcy bez odpowiedniego przeszkolenia i zdyscyplinowania. Większość z nich miała krnąbrne i buntownicze usposobienie, co było wynikiem pracy agitatorów w kraju i słabości rządu, który nie zrobił nic, aby przeciwdziałać tym agitatorom i ich rewolucyjnym intrygom.
Otrzymaliśmy jako dodatkowych poborowych ludzi, którzy wyruszyli z determinacją, by podnieść "ręce do góry" przy pierwszej nadarzającej się okazji. Ale to błędna metoda obsadzania odpowiedzialnych stanowisk w komendach uzupełnień zemściła się najstraszliwiej. Latem i wczesną jesienią 1918 r. szerząca się demoralizacja stawała się coraz bardziej zauważalna na okupowanym terytorium. Porządek, który pierwotnie istniał za liniami frontu, wyraźnie się pogarszał. W większych miastach na liniach komunikacyjnych błąkały się tysiące maruderów i urlopowanych mężczyzn; niektórzy z nich uważali każdy dzień, w którym mogli trzymać się z dala od swoich jednostek, za dobrodziejstwo niebios; niektórzy z nich byli całkowicie niezdolni do dołączenia do swoich pułków z powodu przeciążenia kolei.
Pamiętam podróż na front przez węzeł komunikacyjny Hirson. Była to pora kolacji dla mężczyzn udających się na urlop i maruderów, którzy stali wokół setkami. Wmieszałem się w tłum i rozmawiałem z wieloma z nich. To, co usłyszałem, było naprawdę smutne. Większość z nich była chora i zmęczona wojną i ledwo starała się ukryć swoją niechęć do powrotu do swoich jednostek. Nie wszyscy byli łajdakami; wiele twarzy wskazywało na to, że nie wytrzymali nerwowo, że opuściła ich energia, że prymitywny i niekontrolowany impuls samozachowawczy wziął górę nad wszelkim uznaniem konieczności trzymania się lub stawiania oporu.
Oczywiście wśród maruderów w Hirson było również wielu wspaniałych ludzi, którzy zachowali odwagę i postawę. Aby sprostać tej demoralizacji sił, które mogły zostać skoncentrowane w cenną pomoc dla naszych codziennych rosnących potrzeb, nie próbowano nic lub prawie nic. Konieczne były nowe, kompleksowe i gruntowne środki, których wdrożenie należało powierzyć Naczelnemu Dowództwu.
W ramach naszej Grupy Armii zrobiliśmy oczywiście wszystko, co było w naszej mocy, aby wprowadzić jakiś porządek w chaosie, ale otrzymaliśmy bardzo skąpe wsparcie w naszych wysiłkach. Dyscyplina za liniami frontu złowieszczo spadła. Zauważyłem to w Charleville, głównej kwaterze Grupy Armii. Żołnierze musieli być nieustannie upominani z powodu swobodnego zachowania i braku salutowania. Mężczyźni powracający z urlopu, którzy wcześniej wzorowo wykonywali swoje obowiązki, byli skłonni do niesubordynacji i buntu. Młodsi poborowi byli w najlepszym razie całkowicie pozbawieni entuzjazmu i generalnie wykazywali całkowicie niepoważne pojęcie patriotyzmu, obowiązku i wierności, które dla żołnierza powinny być sprawami świętymi. Niestety, najwyższe władze nie zdecydowały się na żadne energiczne lub wzorcowe środki w odniesieniu do tych niebezpiecznych zjawisk. Zachowanie ludności francuskiej było, to prawda, poprawne, ale nie ukrywali oni swojej radości z naszego oczywistego upadku.
1954 "Autoportret ze Stalinem" (hiszp. "Autorretrato con Stalin") - Frida Kahlo (1907-1954)
Rzadka Frida dla @ErwinoRommelo , a jak już w temacie Stalina...
W latach 1939-1941 Polacy mieszkający i przebywający na kresach po raz pierwszy mieli okazję zetknąć się ze Stalinem jako postacią lansowaną przez propagandę i otoczoną kultem gwarantowanym środkami represji. [...]
W sposób szczególny dotyczyło to ludzi pracujących w aparacie propagandy.
Obsesją korektorów "Czerwonego Sztandaru", co powtarza się często w wielu wspomnieniach, był ogarniający ich strach na myśl, iż mogliby w poprawionym tekście przepuścić błąd w pisowni słowa "Stalin".
"Drżałem robiąc korektę - wspomina Aleksander War - Najmniejsza omyłka, a nie tylko zecer [pracownik drukarni składający tekst] idzie do mamra, także oczywiście i korektor za to odpowiada. [...] Mnie się ciągle zdawało, że za mojej korekty wyjdzie straszna gafa, jedna literka będzie zmieniona i wyjdzie Sralin zamiast Stalin. Ciągle pilnowałem tego Sralina."
Po rosyjsku "Сралин" działa tak samo, więc podobnie drżeli wszyscy korektorzy ZSRR za stalinizmu.
1872 "Gentleman in a Railway Carriage" - James Tissot (1838-1902)
Na dzień dobry kilka ciekawostek o rozwoju kolei żelaznych w XIX wieku:
1825 w UK powstaje pierwsza linia kolejowa na świecie, 1830 w USA (które prędko stały się absolutnym pociągowym liderem), w Europie w latach 1830. tworzą kilka i od 1840. już sporo (w tym w Królestwie Polskim). W latach 1850. dochodzą dalsze kraje (np. Skandynawia, Portugalia) i pozaeuropejskie oraz kolonie (np. Brazylia, Meksyk, Indie, Egipt, Australia)
w latach 1830. ruszają pierwsze budowy dworców kolejowych stylizowanych na dwory (stąd polski "dworzec") i pałace, które miały zachwycać architektonicznie
w 1839 powstaje pierwszy pociągowy rozkład jazdy
pierwsze koleje są bardzo zawodne - wypadają z szyn, płoną w pożarach (wewnątrz były kominki dla pasażerów), wypadki przez pasażerów co wysiadają kiedy chcą bo nie są przyzwyczajeni do niebezpieczeństw takich prędkości
jak zwykle z nowymi wynalazkami - pojawiły się sprzeciwy. Niektórzy kapłani i politycy uważali je za "diabelskie nasienie zagrażające staremu światu", bywali uczeni dowodzący np. że krowy stracą mleko i od prędkości dostanie się delirium, monarchowie że to głupota bez przyszłości, a inni z obawy że pociągi zabiorą im pracę. Upowszechnienie pociągów pchali przedsiębiorcy.
w Europie najciężej podróżowało się w otwartych wagonach bez ławek w 3 i 4 klasie - USA w idei równości nie tworzy podziału na klasy
w 1850 roku pierwszy pociąg przekroczył prędkość 50km/h
koleje bardzo spodobały się Japonii, która w 1870.-1914 nabudowała u siebie 11 tys. km torów
1879 pierwsza lokomotywa elektryczna
1883 powstaje sławny pociąg sypialniany Orient Express z Paryża do Stambułu
1884 upowszechnienie zegarków, telegrafu i pociągów skłoniło państwa do wprowadzenia stref czasowych, na Międzynarodowej Konferencji Południkowej podzielono świat na 24 strefy z południkiem przechodzącym przez Greenwich jako punkt wyjścia
podróż z Paryża do Petersburga (stolicy Rosji) w 1800 roku trwa ok. 25 dni - w 1900 dzięki pociągom to ok. 36 godzin (Nord Express)
w 1903 ukończono linię BB (Berlin-Bagdad)
w 1904 ukończono Kolej Transsyberyjską liczącą 8 tys. km
jak zwykle z nowymi wynalazkami - pojawiły się sprzeciwy. Niektórzy kapłani i politycy uważali je za "diabelskie nasienie zagrażające staremu światu", bywali uczeni dowodzący np. że krowy stracą mleko i od prędkości dostanie się delirium, monarchowie że to głupota bez przyszłości, a inni z obawy że pociągi zabiorą im pracę
Konserwy nigdy się nie zmieniają, zawsze chcą trzymać świat w tyle, choćby same na tym traciły.
A po co, a na co to komu?
A źle jest teraz? Mi jest dobrze! No czasem się umiera, takie jest życie!
@GazelkaFarelka ewolucja jest za⁎⁎⁎⁎sta. Jak się pomyśli jak ona działa, ile czasu potrzebuje, jakie mutację nie okazały się przydatne, jakie mutacje nie otrzymały szansy na przekazanie ich w genach i to wszystko zestawić z tym co dziś jest tego efektem to zawsze jestem w ogromnym szoku
Troche czasu minelo ale co zrobisz, obie strony winne kazdy sie troche opierdalal.
Wracajac do tego wpisu, dostalem w koncu zeskanowane zapiski, 274 strony recznie przepisane z orygnialnej wersji ktora sie rozpadla.
Samo tlumaczenie nie jest problemem ale zamiast robic to recznie chce sie czegos nauczyc bo jestem generalnie glupi a chcialbym umrzec troche mniej glupszy.
Mam 274 pliki PNG, skan w dobrej jakosci. Pierwsze sie bede bawil w badania czy kompresja bedzie miala jakis wplyw na programy typu OCR ( PNG>TXT) bo takim czyms chcialbym sobie ulatwic prace. Narazie wiekszosc programow wydaje sie byc platna ale to sie jakos obejdzie.
Nie wiem czy uzycie jakiegos LLM do wstepnego tlumaczenia i potem poprawianie ma jakis sens i czy nie bedzie bardziej jebalo bani niz zrobienie tego samemu od 0.
Bede sie staral wstawiac sample i ciekawsze fragmenty z zycia pana Tarnawskiego / Tarnowskiego. na > #wechikulczasu
( jak ktos dal obs to plecam kliknac znowu w starym tagu byly polskie znaki wiec moze nie dzialac)
Jak macie jakies tipsy czy pomysly to zapraszam do klikania.
@ErwinoRommelo hm. Spisać raczej i tak musisz, bo nie sądzę by jakikolwiek program wykrył poprawnie takie literki. Jak już to spiszesz cyfrowo, to DeepL'a masz za darmo, z kontem tłumaczysz bodaj 1500 znaków na raz. GPT4o jest dużo lepszy, ale tu bez inwestycji 25€ się nie obejdzie.
Ogólnie miałem pytać, czy dzisiaj coś psocimy, ale widzę, że masz ambitniejsze zadanie.
Zaobserwowałem tag, bo ciekawi mnie co znajdziesz.
@Dziwen narazie bede testowal strone Transkirbus, taki OCR jak jest boostowany AI da sobie rade, bo jak jakiejs literki nie odczyta to sobie z otaczajacych ja dojdzie do tego jak. Zaraz bede testowal na 10 stronach co i jak.
@ErwinoRommelo w sumie zawołaj, bo ciekawe jak sobie poradzi. Tu nawet ja mam lekki problem, żeby te strony płynnie przeczytać, stąd lekkie powątpiewanie w AI. xd