Tyle czasu czekania na „GTA VI” i nie wiem, czy warto było czekać… Glitchujące się postacie, zmieniające się twarze, przenikające obiekty i płynność rodem z 2005 ;/
A tak serio - w oczekiwaniu na Genie 3 pojawił się podobny generative world engine - Mirage 2 od Dynamics Lab. Na szybko wygenerowałem sobie „GTA VI” i wrzuciłem gameplay w wideo
Jedno jest pewne: to jeszcze długa droga zanim AI dorówna prawdziwym światom z gier.
Tak technologicznie, to by miało sens w takim wydaniu, że normalny engine renderuje hashe promptów, które potem model zamienia na piksele. Pewnie nawet podobnie to działa teraz.
Ewentualnie być może oświetlenie w postprocessingu. Engine renderuje scene w taki sposób, by model miał łatwo wygenerować oświetlenie. Coś w stylu Forward+.
Uwielbiam Cry of Fear! Mod do Half-Life'a po roku wydany jako osobny tytuł, CoF to mroczny i horrorowy brat bliźniak gry Valve. Historia Simona który przechodzi przez osobiste piekło, a wybory przez niego podjęte rzutują na jego losie jest pięknym elementem całości na którą składa się także zwiedzanie koszmarnej wersji Sztokholmu i walka ze szkaradami jakie stają na naszej drodze.
Wszystko tutaj zagrało: przerywniki filmowe, udźwiękowienie, w miarę zróżnicowane bronie i akcesoria, ograniczony ekwipunek, tajemnicza fabuła, abstrakcyjne etapy prosto z koszmaru, elementy grozy, różnorodne potwory i kryjący się za nimi symbolizm, szereg lokacji (parki, ulice, budynki, kanały, las), ciekawe i angażujące zagadki, sekrety i easter eggi oraz dodatkowe kampanie do ogrania.
Z wad muszę wymienić częściowo irytującą walkę na bliski dystans, sekcje platformowe które z paskiem staminy stają się niepotrzebnie wkurzające oraz parę trudniejszych momentów (mam na myśli głównie etapy w których goni nas facet z piłą łańcuchową i trudno jest w czasie pościgu dotrzeć do bezpiecznego miejsca).
Do dziś jest to godna polecenia gra i rozumiem dlaczego jest to jeden z klasyków jeżeli chodzi o mody do Half Life'a. Obecnie ogrywam podstawkę i po jej przejściu planuję zagrać we wcześniejszą produkcję Szwedów znaną jako Afraid of Monsters, do której nawiązania można znaleźć tutaj.
Taka ciekawostka - w pierwszego Hollow Knight gra aktualnie prawie 70k osób. Ja tymczasem daje tej grze szanse numer cztery. Zapewne odrzuce, na #steamdeck wydaje sie idealna, ale cos mi w niej nie gra totalnie.
@kopytakonia To jest chyba jedyna platformówka 2D jaką w życiu przeszedłem obok może Mario Brosa xD Nigdy mnie takie gry nie kręciły ale ta mnie wessała na maxa. Dwójkę też na pewno sprawdzę ale tyle teraz wysypało niezłych gier że nie wiadomo w co ręce wsadzić
Taki dzisiaj tytuł odebrałem z paczkomatu jeszcze ciepłe!
Mafie lubie jedynke kocham, dwójkę wspominam bardzo nostalgicznie bo gdy złożyłem sobie pierwszego (i ostatniego bo potem stałem sie konsolowcem) PC do grania po komunii to ogrywalem wlasnie pierwsze co Mafie 2
O trójce nie wspominam bo to shit.
Tutaj chyba bardziej powroty gameplayowo do jedynki i dwójki co mi sie powinno teoretycznie spodobać. Zobaczymy.
Pogralem wczoraj - przeszedłem prolog i chwilę początku i wieje nudą. Mam nadzieję, że się rozkręci. Szczerze mówiąc grając dopadła mnie senność aż i poszedłem spać xD
Nawiązując do poprzedniego wpisu, po długich bojach i kilometrach zrobionych góra <-> dół udało się. Żeby wymusić 4k i 120Hz musiałem olać Steam Linka. Na TV zainstalowałem Moonlight a na komputerze Sunshine. No i wbrew nazewnictwu gadają ze sobą. Do tego musiałem doinstalować wirtualny pulpit o rozdzielczości 4k i na potrzeby gry ustawić go jako główny. Dopiero to oszukało MK11. Gra chodzi płynnie i mam wrażenie, że nawet lepiej niż przez Steam Link.
Chyba sporo popsuł mój monitor, mający proporcje 16:10, co nie podobało się sterownikowi graficznemu i nie pozwoliło stworzyć 16:9 jako custom resolution. Rozwiązanie nie jest jakieś super eleganckie, ale działa.
@hellgihad super zabawa ciu ciu ciu orbami a potem blink do kazdego wszystko rozjebane a ja przez dobre 3 sec nie wiem gdzie dokladnie jest moja postac xd a ten node to tylko wisienka na torcie
Gierka co rusz jest na promocji za kilka ziko i tak mi się jakoś kliknęło. Ale fortunnie.
W grze gramy takim ziomeczkiem i ratujemy innych ziomeczków, którzy stracili nadzieję (bo oni wtedy zamieniają się w kamień, o czym pewnie wie każdy, kto kiedyś stracił nadzieję). Oprócz tytułowego ogniska są jeszcze trzy inne, każde wymaga 4 ziomeczków (dla ambitnych 7) do przejścia dalej. Łącznie z "final bossem" musimy wyratować 13 ludzików rozwiązując bardzo proste (może oprócz kilku) łamigłówki. Czyli gra jest krótka? No, jest krótka, ale nie aż tak, bo w międzyczasie dzieje się jeszcze sporo innych rzeczy. Samo dostanie się do niektórych skamieniałych ludzików potrafi być dość czasochłonne. Poza tym od czasu do czasu dzieje się coś niespodziewanego. Co jest fajne, bo mamy poczucie, że faktycznie odbywamy jakąś podróż, a nie tylko odhaczamy poszczególne zagadki.
Fabuły jest tyle, żeby to wszystko miało jakiś sens i nawet się smutno robi momentami. Klimat jest fajny, grafika też i głos narratorki również. Poziom trudności jest bardzo niski, ale też nie aż tak, żeby się nudzić. Gra nie ma polskiej wersji językowej, więc dzieci mogą mieć pewne problemy jak nie rozumieją. Ogólnie za tę cenę to szkoda nie zagrać.
Gra od polskich twórców Cronos New Dawn zbiera całkiem przyzwoite ocenki - na Metacritic ma bardzo dobre 77.
Z tego co zdążyłem ogarnąć jest to połączenie Residenta z Dead Space. W dodatku dzieje sie w postapokaliptycznej wersji Nowej Huty, myślę ze jako Krakowianin mam obowiązek to ograć, szczególnie, ze nie jest to zły tytuł.
Gra tak alternatywna, że nawet miała recenzję w Dwutygodniku. A ja aby podkreślić swą pretensjonalność piszę tego posta w modnych okularach zerówkach.
Wikipedia twierdzi, że ta gra to point-and-click, ale tak naprawdę spełnia może minimalne kryteria gatunku jednak efektywnie gra się jak w VNkę, wybieramy kwestie, możemy się trochę ruszać, czasem możemy coś podnieść, jest nawet kilka prostych zagadek w całej grze, ale realnie mamy mały wpływ na przebieg akcji. Nie ma nawet alternatywnych zakończeń, chociaż możemy wpłynąć na pewne jego aspekty.
W grze na początku poznajemy Conwaya i jego psa (imię do ustalenia). Gościu jest dostawcą i musi się dostać na ulicę, o której nikt nie słyszał. Niedługo dowiadujemy się, że można się tam dostać przez tytułową route zero, ale do tej — dla odmiany — nikt nie wie jak dojechać. I tak się to kręci, w miarę postępu gry poznajemy nowe postacie, poznajemy historie ich życia i podziwiamy te wszystkie dziwne rzeczy dziejące się dookoła.
Na początku jest nawet fajnie, szczególnie jak poszczególne wątki się ze sobą zazębiają, jak powoli dowiadujemy się o działalności tajemniczej gorzelni albo jak gra się bawi narracją. Potem ta dziwność zaczyna nudzić, a poszczególne lokacje są coraz mniej interesujące. Być może jest to spowodowane tym, że gra powstawała przez wiele lat — w formule epizodycznej — i od początku miała mieć 5 aktów, więc twórcy starali się je czymś wypełnić. Szczególnie w aktach III i IV ma się poczucie, że wiele miejscówek zostało dodanych na siłę. Końcówka jest nawet ok, ale jakoś nie porusza.
Ogólnie można pograć jak będzie na jakiejś sporej promocji i nie będziecie mieli mocy na nic z gameplayem. No chyba, że nosicie śmieszne okulary i chodzicie do opery to wtedy trzeba zagrać koniecznie!
Damn, muszę Hollow Knighta skończyć... a w sumie nie pamiętam, co robiłem, wiec chyba po prostu zacznę jeszcze raz ^^
Aczkolwiek boję się, bo co najmniej jednego bossa do dzis nie wiem jak pokonałem, a mimo tego, że słuchałem tego motywu muzycznego setke razy przy każdej próbie, nadal mi się podoba ^^
No to witamy w endgame. Nowy content bardzo smakowity jak dla mnie, a ostatni mini akt to czułem się jakbym grał w dodatek do Diablo 2
Currency dropi obficie, i Abyssy o wiele lepsze niż te wispy z poprzedniej ligii. No i Deadeye to taki samograj że lol. Zobaczymy ile wytrzymam na mapkach bo jakoś mnie ten nieskończony Atlas nudzi.
@Greenzoll No te kamienie w jedynce które się wkłada w ekwipunek mogą przytłoczyć. Teraz jest oddzielny panel na te kamyki, nie są one powiązane z itemami w żaden sposób i wszystko jest o wiele lepiej opisane.
Pod względem czytelności jest dużo przejrzyściej, chociaż dalej opcji rozbudowy, craftingu, zależności, rodzajów damage, statusów i wszystkiego takiego jest od groma. No ale o to chodzi w sumie xD
Grając w trzecią część szóstej części #hitman mocno już czułem, że twórcy mają dość trzymania się sztywnych ram tej marki. Choćby po mocno fabularyzowanej misji ze śledztwem rodem z Na Noże widać było, że klepanie tego samego ich nudzi, ale mają mocno ograniczone pole manewru.. Po 007 zatem spodziewałem się nadal Hitmana, ale na sterydach. Z akcją, pościgami, wybuchami.
I wygląda na to, że dokładnie to dostanę. Ja się jaram.
Wczoraj skończyłem grę "Indika". Polecam. Krótka gierka ale całkiem przyjemna. Bardzo klimatyczne lokacje (starocerkiewna Rosja XIX wiek), ciekawe zagadki i spora dawka polemiki z teologią chrześcijańską. Gramy nawiedzoną zakonnicą, której nikt nie lubi w zakonie. TPP, zawarta w psplus
@szatkus kurde nie pamietam go ale duzo swietnych dialogow tam bylo. daj wiecej informacji to sobie odslucham.
mi najbardziej utkwił w gowie ten przy koncowce, jak szla do celi. O świętym Makarze, który zamordował swoją rodzinę. Do teraz we mnie siedzi i nie chce wyjsc
Kupiłem drugi taki sam kontroler - pierwszy ma ponad 10 lat. Teraz jeszcze sprawdzić czy steam link i telewizor to ładnie pociągną i nie trzeba konsoli
@Bigos od Valve. Tylko mam jeden fakap - mam jedną skrętkę do telewizora, bo nie przewidziałem dekodera TV. Ale jako, że mam za darmo i wymaga to teraz muszę jakiś switch kupić. Miałem jeden mały ale się spieprzył
Na szczęście pierwszy akt jest już prawie zrobiony.
Dzisiaj ogarnąłem etap z Bossem i zrobiłem małe zmiany, zamiast kupować postaci będziemy je odblokowywać, a te będą miały dialogi dopasowane do postaci, którą aktualnie gramy, więc będzie odzywała się dosłownie do gracza a nie ogólnikowo ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
No i zaszła zmiana w fabule, od teraz nie idziemy odzyskać kryształu, ale odzyskać swoją rodzinę
Jack jako młody chłopak, jako jedyny ocalał nalot na wioskę a resztę jego sióstr porwał wróg, gracz będzie co akt ratował jedną z 8 postaci
Na każdy akt przypadać będzie około 10 poziomów.
Po odblokowaniu wszystkich zostanie finalny boss ( ͡° ͜ʖ ͡°)
A tutaj filmik jak się odzywa pierwsza uwięziona siostra w zależności od postaci.
Teraz tylko poprawić stare dialogi, ogarnąć i ogromny update wpada na steam 乁( ʖ̯)ㄏ
Od pierwszej wersji gry zmieniło się już praktycznie wszystko
@Gagger A gdzie to na tym Steamie masz? Też się bawię tematem, jakieś tam prototypy w Unity rozgrzebane, ale jak zerknąłem co się dzieje na Steam, np. w gry wydane danego dnia, to trudno zachować zapał.
Znów będzie niepopularna opinia o Wiedźminie, ale pamiętajcie że nie jestem krytykiem i to tylko moje zdanie. Tak wysoka ocena bierze się z mojej specyfiki grania. Lubię maksować gry. Nie do końca lubię otwarty świat, bo za dużo się tam dzieje i ciężko wszystko sprawdzić. M.in. z tych powodów Wiedźmin II trafił w me gusta. Nie miejsce mi też mocno za złe, jak opisałem jedynkę - może faktycznie za mało jej zalet wymieniłem, ale to wciąż fajna gra.
Ale wracając do tematu. Przede wszystkim tempo gry jest dużo szybsze, a przygoda jakby bardziej epicka. No i fabuła zaczyna w końcu zmierzać do wyjaśniania co się w ogóle stało, że Geralt wrócił i jaki los spotkał Yennefer. Powraca dużo z ciekawych postaci z jedynki i książek. Dostajemy też nowe, bardzo udane, jak Ves, Vernon Roche (patriota chociaż c⁎⁎j), Iorweth, Saskia (choć fatalnie zdubbingowana), Letho czy kompanię krasnoludów (z czego część jest nowa). Gra przeszła sporo zmian graficznych pod spodem, bo nie wiem czy wiecie ale przepisano cały silnik i moim zdaniem do dziś jest grywalna. No może poza dialogami czy walkami na pięści. Na uwagę zasługują też lokacje - unikalne i piękne. Las Flotsam, bitwa demonów czy Vergen. No i tajemnicze Loc Muine i jego górskie okolice. W jedynce (poza wsią Odmęty) wszystko było jakby na jedno kopyto. Tutaj mamy duży przekrój unikalnej architektury i otoczenia. Ehh, Vergen by night czy Dwarven Stone Upon Dwarven Stone. Poezja. Zadania poboczne też stoją tutaj co najmniej poziom wyżej od średniej z jedynki. Natomiast watek Seltkirka i Vandergrifta to jest moje ulubione zadanie w całej trylogii. Stawiam je na równo z Panem Lusterko z trójki.
Gra posuwa też fabułę świata. Zmienia się sporo. Magowie popadają w niełaskę, a granice zaczynają się zmieniać, co jest wstępem do kolejnej części. Koronowane głowy spadają. Foltesta to nawet mi było szkoda. Jedynka nic w tej kwestii w zasadzie nie zmieniała, bo miała małą skalę.
Zabieram -1 realizacja dialogów. Nadal sztywno, choć lepiej.
P.S. fani zrobili fajny dodatek - Pożegnanie Białego Wilka na silniku II i nawet obiecują go udźwiękowić, tylko mają obsuwę. Grałem i widać, że to od fanów dla fanów. Fabularnie i graficznie perfekt.
W przeciwieństwie do pozostałych 2 gier, tutaj wątek główny mamy wagi ciężkiej, a gra (o ile dobrze pamiętam) jest mocno na nim skupiona, przez co ma zawsze dobre tempo. Nie licząc modnych wtedy QTE, gra mechanicznie jest zupełnie współczesna i wygląda nadal ładnie. Wolę ją dużo bardziej od W1, mimo iż silnik Aurora w NWN lubiłem, ale w tamtej grze mi przeszkadzał.
@maly_ludek_lego takie czasy ( ͡° ͜ʖ ͡°) jak gra miała mieć "nowoczesna grafikę", to musial byc bloom. Nie dość, że wszyscy sie zachwycali, to jeszcze pomagał ukryć graficzne niedoskonałości. No to tworcy ładowali tego do porzygu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Próbowałem kilka razy zagrać ale zawsze się odbijałem od tej części. Pewnie dlatego że nie cierpię pokracznych cut-scenek na silniku gry, a tam to było co chwila.