Jezeli jestes Rosjaninem i doswiadczasz minimalnych, przejsciowych i ledwie zauwazalnych trudnosci z zatankowaniem swojego auta to patrz w przyszlosc i wsiadz do pociagu (juz wkrotce)!
Bardzo dlugi wywiad w Komsomolskiej Prawdzie:
Rosyjskie pociągi dużych prędkości, warunki dla rodzin z dziećmi w samolotach i taksówkach oraz transport bezzałogowy: obszerny wywiad z ministrem transportu Andriejem Nikitinem dla Radia „KP”
Andriej Nikitin: Nasz prototypowy pociąg dużych prędkości ruszy za rok lub półtora
Aleksander GAMOW
Minister transportu Rosji Andriej Nikitin udzielił ekskluzywnego wywiadu w radiu „Komsomolskaja Prawda” publicyście Aleksandrowi Gamowowi.
KIEDY ZACZNIEMY PODRÓŻOWAĆ PO TORACH?
- Andriej Siergiejewicz, zacznijmy naszą rozmowę od projektu linii kolejowej dużych prędkości (VSМ) „Moskwa – Sankt Petersburg”. Mówił Pan, że to wyjątkowe przedsięwzięcie, którego jeszcze nie było na świecie w warunkach naszego klimatu. Na jakim etapie są prace budowlane? Kiedy w końcu będziemy pędzić po torach z prędkością 400 kilometrów na godzinę?
– Aleksandrze, projekt pierwszej linii kolei dużych prędkości (Moskwa – Sankt Petersburg) już od dawna znajduje się w fazie praktycznej realizacji. Prace budowlane trwają we wszystkich regionach na trasie linii (w obwodach moskiewskim, twerskim, nowogrodzkim, leningradzkim oraz w Sankt Petersburgu).
– Można to prześledzić na mapie…
– Tak. I jest to rzeczywiście wyjątkowy projekt, ponieważ tworzymy magistralę i tabor dostosowane do rosyjskich warunków przyrodniczo-klimatycznych, w tym do skomplikowanej geologii i odcinków z terenami podmokłymi.
- Gdzie obecnie prowadzone są głównie prace?
- Szczególną uwagę poświęcamy odcinkowi trasy od Zielenogradu do Tweri. Jest to dla nas kluczowy odcinek, ponieważ właśnie tam rozpoczną się testy pierwszego krajowego pociągu dużych prędkości. To bardzo ważny etap…
- Dlaczego?
- Ponieważ tworzymy w Rosji własny system kolei dużych prędkości. Aby więc „pędzić po torach” z prędkością do 400 km/h, nie wystarczy tylko zbudować torowisko. Potrzebny jest cały system technologiczny: nowoczesna infrastruktura, niezawodne zasilanie trakcyjne, cyfrowe systemy sterowania ruchem, rozwiązania w zakresie bezpieczeństwa…
- O rany!
- … i oczywiście nowy tabor, w którego tworzeniu bierze już udział ponad 150 rosyjskich przedsiębiorstw, instytucji naukowych i ośrodków inżynieryjnych.
- A ile w sumie kilometrów trzeba będzie pokonać linią szybkiej kolei?
- Około 700. To prawdziwa narodowa inwestycja budowlana. Prace te prowadzimy pod kierownictwem wicepremiera Witalija Sawieljewa.
- A dlaczego nazywa się to „prezydencką budową”?
- To chyba najważniejszy i najbardziej zakrojony na szeroką skalę projekt najbliższych lat. Wiąże się to z ogromną odpowiedzialnością. Ponieważ prędkości, jakie się tam przewiduje, wymagają zupełnie innej kultury inżynierskiej i innego poziomu jakości rozwiązań. Obecnie wszystkie nasze wysiłki, wysiłki wykonawców oraz „Rosyjskich Kolei”, które pełnią tu rolę generalnego wykonawcy, skupiają się na odcinku od Zelenogradu do Tweri. Jest to pierwszy odcinek testowy, na którym już w ciągu najbliższego roku lub półtora roku rozpocznie kursowanie pociąg testowy.
– A czy sam pan nim pojedzie?
– Oczywiście!
– Zabierze nas pan na tę jazdę próbną?
– Oczywiście, że zabierzemy. I tam będziemy musieli dopracować wszystkie ostateczne rozwiązania inżynieryjne.
- A poza tym, wie pan, kiedyś zadałem panu to pytanie, a pan nie tyle uniknął odpowiedzi, co odpowiedział pan żartobliwie. Zapytałem, czy nam, którzy pamiętamy jeszcze te stare linie kolejowe, podoba się stuk kołek wagonowych. Kiedy długo nigdzie się nie jedzie, tak bardzo tego brakuje. A tutaj, wyobraźcie sobie, jedzie się w ciszy. Czy będą specjalne wagony dla takich pasażerów, którzy chcą zasnąć przy stukocie kół wagonowych? Będziecie tam puszczać nagrania, czy coś innego?
- (śmieje się) Myślę, że da się to zorganizować, oczywiście. Koleje Rosyjskie (RŻD) bardzo aktywnie zajmują się obecnie obsługą pasażerską. Ogólnie rzecz biorąc, koleje przewożą rocznie miliard pasażerów. I co roku wprowadza się coś nowego. Pojawiają się nowe wagony, remontuje się stare składy, organizuje się pociągi turystyczne. 80% pasażerów pozytywnie ocenia działalność RŻD w zakresie przewozów. Koledzy bardzo się starają. Myślę więc, że jeśli pojawi się prośba o odtworzenie odgłosu kołowania wagonów, to oczywiście da się to również zorganizować. Tylko w słuchawkach, żeby nikomu nie przeszkadzać.
NOWY IL-114-300 WCHODZI NA LINIE PRODUKCYJNE
– Podczas Międzynarodowego Forum Gospodarczego w Sankt Petersburgu z radością opowiadał nam Pan, a my razem z Panem cieszyliśmy się, że nasz nowy Il-114-300 w zasadzie wchodzi na linie produkcyjne. Stało się to w rekordowym czasie.
– Tak, Aleksandrze, to prawda…
– Pamiętam, jak Pan mówił, że zazwyczaj stworzenie nowego samolotu pasażerskiego zajmuje 12 lat, a nam udało się to w ciągu 6. Pamiętam też, że Anton Alikhanow, szef Ministerstwa Przemysłu i Handlu, również z ogromnym entuzjazmem wypowiadał się o tym osiągnięciu.
– Oczywiście, z niecierpliwością czekamy na krajowe samoloty. Jesteśmy gotowi latać częściej i przewozić więcej pasażerów. W tym zakresie bardzo aktywnie współpracujemy z kolegami z Ministerstwa Przemysłu i Handlu.
– A z czego wynikała ta radość?
– Samolot wznosi się w powietrze, gdy przejdzie już wszystkie testy i otrzyma certyfikat zdatności do lotu. A ten samolot, jak mówili mi eksperci, jest naprawdę dobry. Wielu specjalistów, którzy zajmowali się jego kontrolą, w tym również kwestią bezpieczeństwa, bardzo pozytywnie wypowiadało się o tym samolocie.
- Stukam w drewno.
- Przed nami jeszcze testy i dopracowanie szczegółów. Na przykład zachodnie samoloty, nawet gdy są już w eksploatacji od 5–6 lat, wciąż są udoskonalane z uwzględnieniem zgłoszonych uwag.
- A czy otrzymaliście już certyfikat dla tego samolotu?
- Uzyskanie certyfikatu oznacza, że nie ma żadnych krytycznych uwag, że samolot jest bezpieczny. Ale potem kwestie takie jak jakość, zużycie paliwa i inne szczegóły są dopracowywane w trakcie eksploatacji. Inaczej nie da się tego sprawdzić. I oczywiście z niecierpliwością czekamy na samoloty krajowej produkcji. Dlatego obecnie jest to prawdopodobnie nasz główny priorytet. Ale co jest najważniejsze? Od czego wychodzimy przy planowaniu przewozów lotniczych? Oczywiście w pierwszej kolejności są to regiony trudno dostępne, Daleki Wschód, czyli takie miejsca w Rosji, do których można dojechać pociągiem, ale podróż trwa długo. Albo w ogóle nie da się tam dojechać. Dlatego głównym priorytetem są przewozy wewnątrzrosyjskie. Bardzo istotne jest tutaj to, że turystyka krajowa rozwija się u nas w bardzo szybkim tempie. Dlatego bardzo wiele osób zaczęło podróżować po kraju, odkrywając dla siebie nowe miejsca.
– Dlatego samoloty są pełne.
– Między innymi również z tego powodu. Ponieważ rośnie popyt i zainteresowanie poznawaniem naszego kraju. Oprócz pasażerów biznesowych, przyczyniły się do tego również rodziny. Z punktu widzenia komfortu. Po pierwsze, nasze linie lotnicze utrzymują bardzo wysoki poziom obsługi. Zauważają to między innymi nasi zagraniczni goście. Wszyscy chętnie latają rosyjskimi liniami, zwłaszcza tymi dużymi, takimi jak „Aeroflot”, S7 i tak dalej. Ale my też nie stoimy w miejscu. Od 1 września wchodzi w życie nowe rozporządzenie.
- Ministra?
- Ministra, tak, ale przygotowuje to oczywiście Rosaviacja, bo to oni są głównymi ekspertami. To oni ustalają zasady obsługi pasażerów o ograniczonej sprawności ruchowej oraz nowe standardy obsługi.
- Takich przepisów wcześniej nie było, prawda?
- Były one nieaktualne. Trzeba je zmienić. Wymagania ludzi rosną. Mamy duży, wielki kraj. Dlaczego więc mielibyśmy poprzestać na wymaganiach z lat 70. czy 80.? Pojawiają się u nas – a właściwie już istnieją – wymagania, zgodnie z którymi nie wolno rozdzielać rodzin.
- To znaczy, w jakim sensie nie wolno rozdzielać rodzin?
– Chodzi o to, że nie można umieszczać dziecka oddzielnie od rodziców.
– A czy takie sytuacje się zdarzają?
– Zdarzały się, tak, ale teraz wszystko to zmieniono.
– A minister zwraca uwagę na takie niuanse?
– Mam dzieci.
– Dwoje?
– Dwoje, tak, i one też latają samolotami. I my na to wszystko zwracamy uwagę.
- Robi pan to nie tylko dla swoich dzieci, ale dla wszystkich dzieci Federacji Rosyjskiej.
- To oczekiwanie społeczeństwa, kwestia jakości pracy. Dlatego osobnym tematem jest podejście zorientowane na rodzinę. Podnosimy wymagania dotyczące jakości kącików dla dzieci, pokoi rodzinnych oraz pokoi dla matek z dziećmi. Wszystkie nowe lotniska i dworce kolejowe są już projektowane zgodnie z nowymi standardami.
- A czy to tam nie jest drogie?
- To nie ma znaczenia.
- Chodzi mi o to, czy trzeba za to płacić?
- To nic nie kosztuje.
- Nic nie kosztuje?!
- Te pokoje dla matek z dziećmi są oczywiście bezpłatne.
- Świetnie.
- Oczywiście, pewnie w dużych lotniskach są jakieś strefy zabaw, gdzie mogą pobierać opłaty za opiekę nad dzieckiem. Ale pokoje dla matek z dziećmi i te podstawowe usługi są oczywiście bezpłatne. I zawsze były bezpłatne.
- A co jeszcze jest bezpłatne?
- Podam przykład jednej z tych drobnych, ale ważnych dla pasażerów rzeczy. Pamiętacie, kiedy mieliśmy te długie „dywaniki”, wielu narzekało, że nie ma wody. I dogadaliśmy się z lotniskiem. Po pierwsze, wszyscy kupili dywaniki, jeśli były potrzebne. A co najważniejsze, zaczęto stawiać fontanniki z wodą.
- Tak jak kiedyś w parkach?
- Tak. Oczywiście niezbędna jest kontrola jakości tej wody. Żeby każdy mógł napić się tyle, ile potrzebuje.
– Czy są one teraz we wszystkich terminalach lotniczych?
– Na razie jeszcze nie we wszystkich, ale wszyscy aktywnie nad tym pracują. To bardzo wygodne. Nawiasem mówiąc, podglądałem to w Chinach. Tam mają nawet dwie fontanny. Jedna z zimną wodą, a druga z gorącą. Często jedzą tam makaron, więc potrzebują też gorącej wody.
- A u nas na razie będzie zimna.
- Na razie zimna, tak. Myślę, że biorąc pod uwagę liczbę Chińczyków, którzy do nas przyjeżdżają, chińskich turystów, nie potrwa to długo, zanim pojawi się ciepła woda.
- Świetnie. Bardzo interesujące.
MINISTERSTWO TRANSPORTU ZATWIERDZA ELEKTRONICZNE FAKTURY
- Oto dość specyficzne pytanie. Od 1 września w naszym kraju rozpocznie się obowiązkowe przejście na elektroniczne listy przewozowe i dokumenty transportowe. Nazywa się to GIS EPD. Dla branży, a właściwie dla całej branży transportowej, jest to prawdziwa rewolucja cyfrowa, o której już wspomniałeś. Jednak kierowcy na trasach z pewnością się martwią: a co, jeśli zniknie zasięg? A jeśli w trasie nie będzie internetu? Jak w ogóle przewozić ładunek? W jaki sposób Ministerstwo Transportu i minister Andriej Siergiejewicz Nikitin zabezpieczyli system przed takimi awariami, aby logistyka nie zawiodła?
- Proszę zauważyć, że tak naprawdę ta sprawa nie pojawiła się dopiero teraz. Testy pilotażowe tego systemu trwają już czwarty rok. Oznacza to, że wszyscy, którzy chcieli wypróbować ten system i zacząć z niego korzystać, mogli to zrobić dwa lub trzy lata temu. Większość dużych firm już korzysta z tego systemu. Nie jest to więc nic nowego. Po prostu przez trzy lata, a teraz już czwarty, system ten był testowany na zasadzie dobrowolności, a od września staje się obowiązkowy. I oczywiście wszyscy mieli czas, aby się przygotować i przestawić swoją działalność na tryb elektroniczny. Rozumiemy jednak, że istnieją mali przewoźnicy oraz przewoźnicy indywidualni. Dlatego od razu uzgodniliśmy – i informowałem o tym prezydenta, który to poparł – że nawet jeśli pojawią się jakieś naruszenia, przez pół roku nie będą za to nakładane kary, a jedynie ostrzeżenia. Ponadto dopracowaliśmy system tak, że w przypadku braku internetu istnieje sposób na zorganizowanie tej pracy bez niego. Istnieje obszerny wykaz wyjątków, w których można obejść się bez elektronicznego listu przewozowego.
Dlatego pozostajemy w stałym kontakcie z producentami rolnymi oraz z tymi, którzy przewożą ładunki specjalne. Wszystkie niezbędne wyjaśnienia i wyjątki, jeśli są potrzebne, oczywiście są dostępne. Jednak bez wątpienia bliżej września będziemy jeszcze bardziej szczegółowo wyjaśniać te kwestie; myślę, że stworzymy nawet komiks z obrazkami – „A co, jeśli?”. Jeśli spotkacie się z taką sytuacją, jak należy postąpić?
- A gdzie to wszystko zostanie opublikowane?
- Na pewno na wszystkich platformach Ministerstwa Transportu.
- A jest ich dużo – tych platform?
- Oczywiście, mamy kanał na Maxie, grupę na VK, kanał na Telegramie, stronę internetową Ministerstwa Transportu oraz gazetę „Transport Rosji”. Opublikujemy to wszędzie.
ZA CO MINISTER CZASAMI SIĘ WSTYDZI
– Kiedy był pan gubernatorem obwodu nowogrodzkiego i przyjechałem tam do pana, wie pan, co mnie uderzyło? (Pracuję w „Komsomolskiej” od ponad 30 lat i nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem.) To wtedy, gdy zaprowadził mnie pan do starego przedszkola, które już praktycznie się rozpada. Co więcej – było to dopiero drugiego dnia, a pan nawet nie chciał mi go pokazać. I właśnie wtedy nagle zaczerwienił się pan. Powiedziałem: „A dlaczego, Andriej Siergiejewicz, tak się pan zaczerwienił?” A pan: „Wstydzę się”. A czy teraz zdarza się, że minister za coś się wstydzi?
– Oczywiście.
– Czy ta cecha pozostała w panu?
- Oczywiście, zdarza się. Chodzi przede wszystkim o wszystko, co wiąże się z jakością, zwłaszcza – wiecie – w takich nieodnowionych miejscach, a konkretnie o jakość naszych rodzinnych punktów usługowych. Zwłaszcza jeśli porównać to z tym, jak dobrze robi się to dzisiaj w naszej państwowej spółce „Avtodor” na nowoczesnych drogach. Jedziesz zwykłą drogą, widzisz pozostałości z lat 90., kiedy obok drogi stoi jakiś niezrozumiały „szalman”, a nie wiadomo, czym i jak tam karmi się ludzi. Brakuje tam też infrastruktury dla dzieci. Zaczęliśmy się tym zajmować i okazało się, że w zasadzie „Rosavtodor” nie ma uprawnień do kontrolowania tej infrastruktury. Jedyne, co robią, to zapewniają dojazd i zjazd z trasy do tego miejsca, a dalej – buduj tam, co chcesz.
Prawdopodobnie to nie jest właściwe; jeśli coś robimy, powinno to odpowiadać pewnym podstawowym standardom. Jest to jedno z zadań, które obecnie rozwiązujemy wraz z kolegami z Federalnej Agencji Drogowej i na pewno je zrealizujemy. Oczywiście ważne są małe dworce kolejowe i nasze lotniska, które obecnie aktywnie modernizujemy, aby wszędzie była infrastruktura dla rodzin z dziećmi. Prawdopodobnie porusza mnie to po prostu z ludzkiego punktu widzenia, z jednego prostego powodu: dzieci to nasza przyszłość. To banał, ale taka jest prawda. I wszystko, co możemy teraz zrobić, aby rodzice czuli się komfortowo z dziećmi, musimy robić.
A TAK NA MARGINESIE
Dlaczego minister transportu lubi chodzić pieszo
– Andriej Siergiejewicz, a potem jeszcze, wie pan, mam takie pytanie, jeśli pan pozwoli? Jak udaje się panu utrzymać tak świetną formę? Dlaczego minister transportu schudł? To widać, a kobiety zwróciły na to uwagę. Czy to może jakiś zestaw ćwiczeń, czy też praca tak na pana wpływa?
– Tak, to właśnie praca tak na mnie wpływa; wymaga dobrego zdrowia i gotowości do reagowania na różne sytuacje 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.
– Ale może są jeszcze jakieś ćwiczenia albo dieta, sposób odżywiania?
– Staram się więcej chodzić pieszo, kiedy tylko jest to możliwe.
– A gdzie pan chodzi?
– Cóż, do domu chodzę pieszo.
- Serio?
- Tak, w weekendy też staram się chodzić. To wszystkie moje sekrety…
PRZYKŁAD Z ŻYCIA
Jak minister czekał 40 minut na taksówkę
– Andriej Siergiejewicz, poruszyliśmy z panem jeszcze jedną ważną kwestię podczas Międzynarodowego Forum Gospodarczego w Sankt Petersburgu. Mam na myśli niesprawiedliwość taryf taksówkowych, w ramach których przejazdy z dzieckiem są droższe. Powiedział pan wówczas stanowczo: albo platformy taksówkowe same znajdą rozwiązanie, albo Ministerstwo Transportu ureguluje tę kwestię na drodze przepisów. Czy są już jakieś postępy? Czy udało się Panu, czy udaje się Panu chronić portfele rodziców?
– Aleksandrze, od 1 czerwca w Ufie uruchomiono projekt pilotażowy dla rodzin wielodzietnych, obejmujący zniżki na przejazdy. Zniżkę w wysokości 30% będzie można wykorzystać w ramach kilku taryf za pomocą kodu promocyjnego przez okres dwóch miesięcy. Agregatory przedstawiły już swoje propozycje, jak to zrealizować. Ale poczekamy jeszcze dwa, trzy miesiące, a potem spotkamy się z nimi, omówimy wszystko i zdecydujemy, jak postępować dalej…
– A co się dzieje?
- Kierowcy odmawiają przewozu dzieci. Miałem taką sytuację: wybierałem się z dzieckiem na imprezę dla dzieci.
- Zamówił pan taksówkę?
- Tak, najpierw czekałem w domu jakieś 30 minut, bo samochód (śledziłem trasę na mapie) po prostu jechał i jechał, a potem nagle otrzymałem odmowę.
- A kierowca nie wiedział, że to minister transportu zamówił samochód?
- Oczywiście, że nie. Gdzie to jest napisane? A potem, już po uroczystości, zamówiłem taksówkę w drodze powrotnej… Wyszliśmy z centrum handlowego, gdzie odbywała się uroczystość, stanęliśmy na przystanku i czekaliśmy 25 minut. Potem kierowca po prostu zniknął, najwyraźniej zrezygnował, uznał, że nie warto jechać. A my czekaliśmy jeszcze 20 minut na następne taksówki.
– W sumie 45 minut?
– Tak, 45 minut.
– A kiedy to było?
– To było niedawno. Było lato, no cóż, dzień wolny. Ale co, jeśli pada deszcz, a co, jeśli jest zima, a co, jeśli pada śnieg? Oczywiście mam nadzieję, że koledzy z platform sami znajdą rozwiązanie, bo zawsze łatwiej jest, gdy biznes sam znajduje takie rozwiązania. Jeśli nie, to my to uregulujemy.
- A przecież mógł pan zwrócić się do „Komsomolki”, zadzwonić do mnie i powiedzieć: słuchaj, Aleksandrze, możesz pomóc? Nie chcę mówić, że to minister zamówił taksówkę, a ty... Ty możesz wszystko, pomóż, czekamy już 45 minut. Przecież mógłby pan tak zrobić?
- Przez te 45 minut próbowałem zabawiać mojego czteroletniego syna, który – jak państwo rozumieją – nie miał ochoty stać przez 45 minut w jednym miejscu przy drodze. Nie rozumiał, dlaczego zabrałem go z tego placu zabaw, dlaczego stoimy po prostu przy drodze. Nawiasem mówiąc, był to „Dzień Ojca”. Dlatego byliśmy tylko we dwójkę z synem – bez żony i bez córki…
NA ŁĄCZY – PASAŻEROWIE
– Andriej Siergiejewicz, kiedy czekaliśmy na Pana wizytę, zwróciliśmy się do naszych słuchaczy i czytelników (nawiasem mówiąc, to była Pana propozycja), aby przesłali nam swoje pytania do tego wywiadu. Chciałbym, jeśli nie ma Pan nic przeciwko, również je zadać.
– Oczywiście.
– Zdradzę sekret: aby odpowiedzi były wyczerpujące, zapoznaliśmy Andrieja Siergiejewicza z tymi pytaniami, żeby go, jak to się mówi, nie zaskoczyć. Chociaż zaskoczenie ministra transportu jest bardzo trudne. A więc…
1. CZY W ROSJI BĘDZIE ZAPOTRZEBOWANIE NA TRANSPORT BEZPILOTOWY?
- Wiecie, stopniowo wkracza on w nasze życie, tak jak zresztą każda innowacja – powoli się do tego przyzwyczajamy. Mieszkańcy Moskwy przyzwyczajają się do autonomicznych, bezzałogowych tramwajów. Jest ich coraz więcej, więcej i więcej. Autonomiczny pociąg elektryczny „Lastoczka” przejechał po linii MCC ponad 165 tysięcy kilometrów. Obecnie nawet w metrze kursuje pociąg bezzałogowy, który na razie znajduje się w fazie testów. W Innopolisie testowany jest już bezzałogowy autobus elektryczny, który przewozi pasażerów na trasie o długości 3 km. A te zabawne rowery, które dostarczają przesyłki, też już jakoś nas nie dziwią. I to, nawiasem mówiąc, nie tylko w Moskwie. Te wszystkie projekty pilotażowe rozprzestrzeniają się już na inne miasta.
- Czy to Ministerstwo Transportu zajmuje się tym, czy Nikitin?
- Robią to firmy, a my oczywiście je tutaj wspieramy. Ponieważ są tam zarówno zadania Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego, jak i nasze. Pojawia się technika bezzałogowa w obsłudze lotnisk i budowie dróg. Ciężarówki jeżdżą już od trzech lat po trasach M-11, M-12, pod obwodnicą Moskwy (CKD) oraz na trasie M-4 „Don”. Spodziewamy się, że do końca 2035 roku flota bezzałogowych ciężarówek będzie liczyła dziesiątki tysięcy pojazdów. Dzięki temu 25% logistyki kraju będzie realizowane przez pojazdy bezzałogowe. Zaledwie kilka tygodni temu, z okazji wizyty naszego prezydenta w Kazachstanie, bezzałogowa ciężarówka przejechała z Moskwy do Astany. Był to pierwszy na świecie międzynarodowy transport bezzałogowy. Nie spieszymy się jednak z tą całą „bezpilotową historią”. Bardzo ważne jest bowiem bezpieczeństwo, bardzo ważne jest dopracowanie mechanizmów, w tym również cyberochrony. Zalety są oczywiste, ważne jest jednak, aby nie było wad związanych z bezpieczeństwem. Z jednej strony nasz kraj jest prawdopodobnie jednym z trzech światowych liderów w zakresie rozwoju technologii bezzałogowych. Z drugiej strony nie będziemy podejmować pochopnych decyzji. Technologia ta będzie wdrażana stopniowo, w miarę zwiększania kompetencji producentów w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa.
2. JAK BĘDZIE SIĘ ROZWIJAŁ TRANSPORT WODNY
– Prezydent Władimir Władimirowicz Putin zlecił nam przygotowanie do przyszłego roku kompleksowej koncepcji rozwoju transportu wodnego do 2035 roku wraz z prognozą do 2050 roku, i właśnie ją opracowujemy. Dlaczego jest nam ona potrzebna? Rozwijanie każdego rodzaju transportu osobno w dzisiejszych realiach to ślepa uliczka. Dlatego dążymy do połączenia szlaków rzecznych z innymi rodzajami transportu w jeden spójny system. Obecnie 60% nabrzeży portów rzecznych nie ma bezpośredniego dostępu do linii kolejowych. Z powodu braku płynnego połączenia ponad 100 milionów ton ładunków jest obecnie transportowanych w sposób nieefektywny. Transport wodny jest bardziej opłacalny: zużycie energii jest tu 24 razy niższe niż w transporcie samochodowym, a utrzymanie infrastruktury 14,5 razy tańsze niż w przypadku dróg. Jeden statek z własnym napędem o nośności 5100 ton w pełni zastępuje 255 ciężarówek lub 78 wagonów kolejowych.
Strategia będzie opierać się na kilku zasadach. Pierwsza zasada – priorytet tam, gdzie są pasażerowie i ładunki. Nie angażować się w bezsensowne działania. Tam, gdzie dostrzegamy wzrost bazy ładunkowej, tam należy kierować wysiłki. Drugą zasadą jest oczywiście zapewnienie bezpieczeństwa przewozów. Trzecią (ale nie mówię tu o kolejności według ważności) jest transport na północ. Musimy go zapewnić w każdym przypadku. Nie chodzi tu o żadne kwestie ekonomiczne. Chodzi o to, że ludzie muszą otrzymać towary w momencie, gdy można je tam dostarczyć. I tak dalej. A dzisiaj, na przykład, w Czeboksarach mamy doskonały port rzeczny. W Tatarstanie powstanie taki sam, równie wydajny. W Jakucji, w Niżnym Bestjach, również budowany jest nowoczesny port. A poza tym – transport pasażerski na rzekach rozwija się u nas w absolutnie fantastycznym tempie. To właśnie projekt „Magistrale rzeczne”, w ramach którego co roku praktycznie podwaja się liczba osób, które szybkim transportem, na przykład z Czeboksar, jadą do Kazania. Nie autobusem ani pociągiem, ale szybkim statkiem „Walda”. To projekty rejsów…
– To znaczy, czy są to rejsy turystyczne, czy po prostu do pracy, czy w odwiedziny?
– Pod względem czasu trwania są one mniej więcej takie same. Zasadniczo jest to międzyregionalna trasa pasażerska. Z roku na rok takich tras przybywa. Są to rejsy pasażerskie, rejsy turystyczne. Widzimy, że nie da się kupić biletów na statki wycieczkowe. Obecnie wszystko sprzedaje się zimą. Z punktu widzenia turystyki, z punktu widzenia przewozów pasażerskich już widać wzrost.
- Ale zamierzacie rozszerzyć działalność, prawda?
- Oczywiście. Najważniejsze jest tutaj wykonanie poleceń prezydenta, które wydał kilka lat temu. Chodzi o budowę węzłów wodnych w Gorodcu i Bagaevsku. Zespół wodny w Gorodcu na Wołdze – jak sama nazwa wskazuje, w mieście Gorodec – gdzie bardzo ważne jest podniesienie poziomu wody. Wiosną poziom ten jest odpowiedni, ale latem znacznie spada, co utrudnia przepływ statków. Dlatego pływają one z niedoładowaniem, aby pokonać te płytkie odcinki w rejonie Gorodca. Zespół wodny w Gorodcu pozwoli na maksymalne wykorzystanie ładowności statków rzecznych. To samo dotyczy zespołu wodnego w Bagaevsku, który znajduje się już na Donie. Tam również budowa zespołu wodnego pozwoli na trzykrotne zwiększenie obrotu towarowego. Są to dwa rozwiązania, które podniosą poziom wody na Wołdze i pozwolą w pełni wykorzystać jej potencjał. Prace budowlane trwają zarówno tam, jak i tam.
3. CZY NAPRAWDĘ MOŻNA URUCHOMIĆ SZYBKI POCIĄG „MOSKWA – WŁADYWOSTOK”?
– Proszę posłuchać, pociągi dużych prędkości są najbardziej efektywne na odległościach do 1500 kilometrów. Tam, gdzie jest to szybsze niż samolot. Ponieważ pociąg oczywiście jedzie wolniej, ale za to dociera z centrum miasta do centrum miasta. A potem nie trzeba jechać na lotnisko, czekać i tak dalej. Linie dużych prędkości będą się rozwijać przede wszystkim na takich odległościach między naszymi dużymi aglomeracjami. Istnieje jednak również transport szybki, taki jak obecnie kursujący „Sapsan”, który porusza się po istniejących torach z prędkością 200–250 kilometrów na godzinę. I prawdopodobnie kiedyś, za kilka lat, pojawi się możliwość szybkiego transportu między Chabarowskiem a Władywostokiem – tak sądzę. Jednak na tak duże odległości łatwiej jest jednak podróżować samolotem. Jest to bardziej opłacalne ekonomicznie.
Uff. koniec.
#rosja #pravda #transport





















