Co mi się wydaje że to ai bo balkon nie pękł by na środku tylko przy samej ścianie.
Edit: a dobra, wystarczy popatrzeć jak długa jest barierka na zdjęciu po prawej
Jeśli ciekawi kogoś ciąg dalszy wczorajszego wpisu, to mimo chwili słabości nie poddałem się i dziś dokończyłem, nie widzę u siebie objawów udaru cieplnego, zostało parę docinek ale tarcza powiedziała dość
Ostatnie 15m2 położone, tak jak mówiłem. Prędzej padne niż dam zarobić złodziejowi brukarzowi
😍
#ogrodnictwo #ogrod #chwalesie Morele duperele pierwsze w tym roku. Ale trzeba pryskać na mszyce bo się przysposabiają. A i czereśnie miałem 9 sztuk 2 zżarły robale i 1 szpak pierdolony.
@kopytakonia sranie w banie, nikt go w Europie oprocz Turasow nie chcial i nikt mu tyle zaplacic gotow nie byl :) zrobil slusznie, bedzie gwiazda dla ktorej bedzie zapelnial sie stadion polskimi kibicami, Anka zamieni Hiszpanow na latynosow, a dzieci pojda do najlepszych koledży xD potem jakies stanowisko eksperta w ESPN, odcinanie kuponow jako celebryta albo inwestycja w klub jak Beckham ;) tam mu ponoc nawet jakis pakiet akcji klubu zaoferowali ;) na jego miejscu zrobilbym tam samo zamiast robic z siebie pacynke dla Arabskich ksieci
To skoro goracy już temat ludzi, którym powinno zbadać się nogi bo na głowę za późno, to nie jest koniec wydarzeń w świecie polskiego ultra.
Główny Szlak Beskidzki to ważny element polskiej sceny ultra i bicie rekordu na nim było popularne w latach między Covidem a 2023, kiedy to Kamil Leśniak ustanowił obecny rekord - 93 godziny 42 minuty i 22 sekundy. Na szlaku co ma ponad 500km, więc nie w kij pierdział
Po tym rekordzie trochę już wyluzowali i liczba prób spadła, ale jak widać nie do końca, bo teraz mamy dwie osoby, co na pewno będą chciały choć powalczyć o FKT (Fastest Known Time). Będzie o tyle ciekawe, że walczą w dwóch kategoriach
Już dziś zaczął Michał Sitarek, który startuje samodzielnie, bez supportu. Jego kropka już biegnie po Bieszczadach: https://poltrax.live/gsb-michal - ma do pobicia rekord wynoszący 129h 35m.
Jutro zaś rusza Łukasz Wróbel, były rekordzista świata w Backyardzie, o którym nie raz już tu pisałem. Start jutro jak wstanie dzień: https://poltrax.live/gsb-lukasz - on jest z ekipa, więc ma do pobicia owe 93 godziny + VAT.
dobre wariaty, z lukaszem sluchalem podcastow przyjemny czlowiek trzymam kciuki i btw nawet nie wiedzialem ze poltraxa mozna na pojedyncze tripy wypozyczyc
Na to pytanie główny bohater powieści 451° Fahrenheita odpowiada "popiół" i właśnie w tej odpowiedzi tkwi wg mnie sedno tej krótkiej historii. Cała historia toczy się wokół ratowania zasobów umysłowych, które są zawarte w książkach zakazanych przez rząd. Ale to nie próba pokazania reżimu jest istotna, a to jak człowiek wpływa na otaczający nas świat co po sobie pozostawi i czy śmierć takiego człowieka jak kolwiek będzie odczuwalna dla tych co pozostają.
Autor porównał to do dotknięcia - każdy czyn który wykonujemy ma sens bo ktoś to zapamięta i ktoś zacznie działać pod jego wpływem. Takim dotknięcie są między innymi książki, czytając je często mamy refleksje i zmienia się sposób myślenia, który utrwala się tym bardziej im bardziej o niej myślimy. Jeden z efektów tego dotknięcia była poezja przeczytana przez bohatera koleżankom swojej żony. Mimo, że słuchaczek było kilka tylko jedna zalała się łzami i jej nastrój zupełnie się zmienił pod wpływem tego co słuchała, to też pokazuje, że ten dotyk nie działa tak samo na wszystkich i czasem trzeba długo szukać żeby poczuć coś co będzie oddziaływać na odbiorcę w specyficzny sposób.
Tak też robi i główny bohater który mimowolnie stał się nośnikiem fragmentów książki, która przeczytał i przeszedł przemianę od tego co zostawia po sobie jedynie popioły w tego który niesie wiedze.
W zasadzie myślę, że książki są tylko symbolem bo bardziej chodzi tu o to czy to co po sobie zostawimy przetrwa i będzie dotykać innych ludzi tak żeby nasz żywot nie był taki bezsensowny i jakkolwiek mieć wpływ na rozwój przyszłego pokolenia naszego gatunku, który może w końcu nauczy się nie zostawiać po sobie zgliszczy. Można tu przytoczyć przykład biblioteki Aleksandryjskiej, ile wiedzy w niej spłonęło i jak bardzo nasza cywilizacja zatrzymała bądź nawet cofnęła się w rozwoju pozbawiać się tak cennej bazy danych, które być może już nigdy nie zostaną ponownie odkryte.
Moim zdaniem można się tam również doszukiwać snobistycznych wniosków, że książki tracą na jakości że ludzie teraz tylko by tiktoka oglądali i że mimo że została ta powieść wydane parę dekad temu to jest dalej aktualna, ale nie sądzę by tak prosty przekaz był tym głównym o którym autor chciał powiedzieć, a przynajmniej dla mnie to był marginalny element tej historii.
Podsumowując polecam, aczkolwiek książka jest napisana w dość chaotycznym stylu, której fragmenty niekiedy zakrawają o bycie strumieniem świadomości. Ale ma w sobie coś co sprawia, że jest niepowtarzalna i na pewno pobudza do myślenia niezależnie od tego jakie wnioski się z niej wyciągnie.
Osoby planujące w najbliższym czasie podróż samochodem do Warszawy od Lublina muszą liczyć się z utrudnieniami.
Jechałem dziś tą trasą w tę i z powrotem. Faktycznie zaraz za węzłem w Żyrzynie było ograniczenie prędkości, najpierw do 90, potem nagle do 60 i za chwilę... dosłownie próg zwalniający (picrel, zdjęcie kradzione).
Wracając mijałem tę rozwałkę i z bliska wyglądało to nieciekawie.
Miałem przez chwilę kodiaqa z takim silnikiem - spalanie 12, przyspiesza słabo (dsg wciąż zrzucał na niski bieg przy wyprzedzaniu co było dość zabawne bo samochód warczał jakbyśmy walczyli o życie a za dużo się nie działo), brzmi słabo ;)
@kubex_to_ja jeździłem zastępczym karoqiem z tym silnikiem. Spoko, kultura pracy ok, wyłączanie 2 cylindrów działa prawie niezauważalnie, spalanie poniżej 7 l/100km co w gównianym suvie jest wynikiem spoko. Dynamika wystarczająca do normalnej jazdy, chociaż gorzej się odpycha niż 2.0 TDi o tej samej mocy. O awaryjności nic nie mogę powiedzieć.
Jak dla mnie spoko silnik, ale nie pakowałbym go to Superba, którym jezdziłbym wypakowanym po dach z całą rodziną. Do Octavii i Golfa w porząsiu.
"Hehe, najchłodniejsze lato twojego życia" imho 5/10, za rok nie pójdzie w takie ekstremum, i antyklimatyczny zjeb sobie tylko we łbie zakoduje kolejne kłamstwo typów od globalnego ocieplenia. Imho wiadomo, że zjebami nie ma co się przejmować, ale to niesmak robi nawet jak ktoś tym zjebem nie jest - bo mem jest naukowo słaby - więc w sumie u wszystkich odbiorców się przegrywa.
@Deykun Jedyne na co mam nadzieje, że jeśli za 30 lat będą fale upałów po 45 stopni to jak jakiś zjeb będzie umierał od udaru cieplnego to będzie można mu powiedzieć "a nie mówiłem?" po czym zdechnąć razem z nim...