Czy mieliście bądź macie jakieś nietypowe uzależnienia?

Moim były kiedyś krople do nosa, konkretnie Xylorin. Były, bo „rzuciłam” je jakieś nie cale 10 lat temu. Od tamtego momentu ani razu nie użyłam psikaczy zawierających ksylometazolinę (związek od którego byłam uzależniona). Zaczęło się niewinnie, w wieku około 15 lat po prostu byłam przeziębiona, nos zatkany, Xylorin często byl używany u mnie w domu to psikałam. No i wyzdrowiałam, ale nos dalej mi się zatykał. Bez kataru, ale nie szło praktycznie oddychać więc systematycznie leciało psik psik i w moment dziurki w nosie rozszerzały się i powstawała autostrada do oddychania. Moją rutyną stało się korzystanie z nich 3x dziennie. Od razu po przebudzeniu, w środku dnia, zazwyczaj na ostatnich lekcjach w szkole (godzina 13-16) oraz przed snem. Doszło do tego, że jak wychodziłam z domu czy to do szkoły czy gdzieś na wyjście ze znajomymi - musiałam mieć ze sobą Xylorin. Bez niego czułam się jak bez kluczy/telefonu/portfela bo a co jeśli zatka mi noc i nie będę mogła jak człowiek oddychać? I pojawiał się stres z tym związany. I żeby nie było, nie psikałam z niego jak mi się podoba, tylko jak mi się nos zatykał. Błona śluzowa jamy nosowej pod wpływem ciągłego bodźcowania przez xylorin była przewlekle obrzeknięta.

Jak poszłam na studia zdecydowałam się, że trzeba to ogarnąć. Szykował mi się wyjazd za granice na kilka miesięcy, nie wiedziałam czy nie będę miala tam problemu z zdobyciem kropli. Zapisałam się do laryngologa. Przepisał mi jakieś leki przeciwalergiczne które powodują obkurczenie obrzęknietej błony śluzowej w nosie plus jakiś roztwór aerozolowy do nawilżania. Zalecil też tego samego dnia wyrzucić xylorin do kosza i nigdy więcej nie mieć ich w domu. Tak się zastosowałam i zadziałało to. Pierwsze dwa dni były trochę cięższe ale bez dramatu. Nos nie był taki drożny jak po xylorinie ale dało się oddychać. A potem było już tylko lepiej 😃

#uzaleznienie #zapytajhejto

b280cc01-f6b0-4518-bf26-881d809ec377

Komentarze (63)

Kumpel też był uzależniony od Ksylometazolinu - za każdym razem te paniczne przeszukiwanie kieszeni, tylko nie szukał portfela, kluczy, czy telefonu, a właśnie kropli.

@Trypsyna dokładnie przypadek mojego ojca, który był dobre 20 lat uzależniony od kropli Thymazen. Obecnie już ich nie ma na rynku. Tata miał problemy z zatokami i jak mu kiedyś Thymazen pomógł na katar, to sobie wkręcił, że to remedium na kłopoty zatokowe. Zabierał je nawet na urlop. Jak jechał za granicę, to się bał żeby nie zapomnieć kropli, bo gdzie on kupi Thymazen np. w Austrii albo we Włoszech. Na szczęście się od tego uwolnił.

Ja całe lata byłem uzależniony do Coli. Piłem ją weekendowo, tak jak niektórzy alkohol. Sobota bez Coli była dniem straconym.

@WatluszPierwszy


Ja całe lata byłem uzależniony do Coli. Piłem ją weekendowo, tak jak niektórzy alkohol. Sobota bez Coli była dniem straconym


Zazdroszczę bycia uzależnionym tylko weekendowo. Nauczyłem się ją pić jak byłem na IF - oczywiście wersję max/zero. Pomagała na wnerwiające dźwięki dobiegające z pustego brzucha. Z IF skończyłem na studiach, ale colę dalej piłem, a jak były promocje po 2,5 zł/2l to wręcz ją chlałem. Myślę, że przez długie miesiące mogłem mieć średnią 10l+/tydzień. Uratował mnie zjebany podatek cukrowy, który spowodował, że studencka kieszeń wolała się wykosztować mimo wszystko na pizzę, bo ta miała chociaż kalorie.

Uzależniony będę już pewnie do końca życia, jak tylko w pobliżu pojawia się butelka Pepsi Max lub chociaż promocja na nią, to już "mnie nie ma". Teraz, po kilkunastu latach ponownie jestem na IF, ale po prostu słucham koncertu z kiszek

Nigdy nie rozumiałem pojęcia uzależnienia. Jedyne do czego mógłbym powiedzieć że jestem uzależniony to uczenie się nowych rzeczy - zdarza mi się wejść w króliczą norę i stracić naście-dziesiąt godzin z rzędu nad czymś, czego nie powinienem się uczyć/robić/researchować.

@Acrivec interesowałam się tematem z racji wpadnięcia w krople i niestety często jest tak, że otrzymuje się je od rodziców w domu, w którym wszyscy/większość jest uzależniona, więc taka osoba bardzo długo nie widzi problemu, jest to dla niej norma. Osobiście uważałam, że w rodzinie mamy po prostu genetyczne predyspozycje do problemów z oddychaniem i to dlatego bierzemy te krople, a okazało się, że były one sabotażystą. Najgorsze, że nawet lekarze o tym nie mówili. Tyle lat łażenia po laryngologach/rodzinnych/alergologach i każdy pytał o palenie, a nikt o krople. Może będzie się to zmieniać, bo okazuje się, że to uzależnienie jest powszechniejsze niż się wydawało.


A kiedy w końcu dotarło do mnie, że to uzależnienie, bardzo trudno było to rzucić. Człowiek po prostu lubi i potrzebuje swobodnie oddychać, szczególnie w nocy. Brak dobrej jakości snu bardzo wpływa na nastrój i inne choroby. Tak naprawdę musiałam dojść do swojej granicy i jednocześnie poukładać życie i psychikę na tyle, żeby być w stanie znieść skutki odstawienia.


Ot, taki to potencjalny mechanizm. Szczerze zazdroszczę, że nie rozumiesz pojęcia uzależnienia, bo najprawdopodobniej nie byłeś blisko żadnego, co mnie cieszy.

@Hasti jaką operację masz na myśli? przegroda już była robiona ¯\_(ツ)_/¯ zresztą o to właśnie chodzi, że w wielu przypadkach to krople powodują zatkanie nosa i po ich odstawieniu nie trzeba żadnych operacji.

@Kaligula_Minus nie, to nie jest uzależnienie. To styl życia. a tak naprawdę to zastąpienie chleba czymś bardziej wartościowym. Jedzenie traktuję generalnie jako bilans energetyczny, a to tego Twaróg (niech nas wszystkich błogosławi) jest doskonałym źródłem białka, lubię jego smak i świetnie komponuje się z dodatkami.

@AdelbertVonBimberstein podziw bo ja twaróg tylko z czymś (szczypiorek, rzodkiewka, szpinak, itp) Twaróg goły mi nie podchodzi. Ale za to mascarpone to mogę łyżkami z pudełka jeść

A Ty nie masz czasem zapalenia sitowia? Bo ja mam i objawy jak przy alergii. Dostałem Avamys i Rupafin i pomogło.

@LITE Z tymi kroplami jest "błędne koło". One nie powinny być używane dłużej, niż 2-3 dni. Potem wytwarza się taki mechanizm, że bez nich nos jest cały czas zatkany, więc ich używasz cały czas. To jest dość znany i powszechny problem.

@Trypsyna ostatnio na reddicie czytałam wątek o wychodzeniu z uzależnienia od kropli do nosa (co, okazuje się, jest bardzo popularne). Ludzie sugerowali dwie metody: powolne rozwadnianie kropli, albo odzwyczajanie najpierw jednej dziurki (druga w tym czasie dostaje krople normalnie, żeby zachować drożność), a gdy już będzie sama z siebie drożna - odzwyczajanie drugiej. :D

A z uzależnień, to dawniej tylko typowe alko i nikotyna. Trzeźwe życie to jest to. Ale kawy nie rzucę, nikt mnie do tego nie przekona.

@Wrzoo ostatnio wspominałem różowej, że teraz wizja picia alko jest tak samo nierealna jak np. picie z butelki oleju xD Bardziej podoba mi się wygląd butelek niż ich zawartość. Zresztą, większość osób z przeszłością z % pewnie już spróbowało wszystkiego co było "warto" spróbować (my mieliśmy akurat dyskusję o greckim Uzo i.. kopalniokach )

@Wrzoo u mnie alko nigdy nie było w życiu dużo, chyba najwięcej w roku gdy mój rocznik miał 18nastki. Sama z siebie nie wchodziłam w alko. Natomiast z nikotyną miewałam epizody popalania, głównie towarzysko. Odkąd zaczęłam ambitniej biegać zdecydowałam się odrzucić całkowicie. I od ponad 2 lat nie zaciągnełam się niczym 😁nawet mnie nie ciągnie więc w pyte. Szkoda zdrowia i kasy ;)

@Wrzoo Kawa to raczej nie jest już uważana za używkę z powodu dużej ilości prozdrowotnych efektów picia kawy.

Zastanawiam się, czy jestem uzależniony od kawy, czy od ekspresu. Bo piję 3 razy dziennie (choć słabą i z mlekiem), ale z drugiej strony na gościnnych występach jeśli nie ma ekspresu, to kawy nie chcę.

@Nemrod Tylko że ciężko o bardziej typowe uzależnienie - alko, fajki, kawa, społecznościówki i porno to chyba najczęstsze występujące

@Nemrod No to troche jak Hemingway co pił tylko rum, uzależnienia nie mają chyba podklas postaci


Choć byłoby ciekawe

Alkoholik Wódkarz -2 do charyzmy

Alkoholik Whisky +1 do charyzmy, -2 do majętności

Alkoholik Drinkarz -3 do walki, +5 do homoseksualizmu


@Nemrod To tak jakby powiedzieć, że jesteś uzależniony od herbaty;) Picie kawy jest zdrowe więc tym bardziej nie może być mowy o uzależnieniu.

@Trypsyna jarałem fajki przez około 20 lat, nie palę już z 8-9 lat. Ciężko było, jeszcze mi się śni czasem fajek po nocy. Mam też złe nawyki, np. czytania podczas jedzenia itp.

@Trypsyna próbowałem z 20 razy, jeszcze jak mieszkałem z rodzicami i rzucałem (w trakcie studiów) to mój brat zawsze miał limo w trakcie mojego rzucania XD kiedyś mieszkałem z dziewczyną i ona sama powiedziała, wróć kukiz do tego palenia bo się z tobą wytrzymać nie da.

Zacząłem palić te pierwsze elektroniczne. Ciągle to bateria padła lub wyciekł ten płyn. Wkurzyłem się kiedyś i mówię: basta. Nie będzie mnie to gówno więcej upokarzać. Rzuciłem z dnia na dzień. Żarłem tabexy jak cukierki ale się udało!

@peposlav mam to samo z żoną. Każda jej próba rzucania palenia, to jest istne piekło dla mnie. Wiecznie wkurzona, nabuzowana albo z fochem na wszystko i wszystkich. Żyć się nie da. Niech już pali. Przynajmniej mam spokój.

@WatluszPierwszy eee, to jest przejściowe, jak już minie fizyczne uzależnienie, to jest lepiej. Kilka tygodni nieprzyjemnych - ale zdrowie, zapachy itd. dużo lepsze. Warto.

@Trypsyna
Kawa! I nie mam zamiaru rezygnować ʕ•ᴥ•ʔ Poza tym papieroski w gimnazjum - kompletna głupota, na szczęście szybko skończyłem...
Mój dziadek - laryngolog był uzależniony od xylometazolinu. Nigdy nie mogłem tego zrozumieć, bo mnie po prostu nie łapało mimo częstego i intensywnego używania. Ot zdrowiałem, nos był zatkany jeszcze kilka dni, a potem się udrażniał.

Czaiłam się z wpisem na ten temat, bo niedawno rzuciłam to dziadostwo. W moim przypadku krople po wielu latach używania (nie wiem dokładnie ile, bo nie pamiętam, kiedy się to zaczęło, ale na pewno jeszcze za nastolatka) ostatecznie przestały działać, jednocześnie powodując stale zamknięte nozdrza. Na ostatniej prostej budziłam się w nocy z koszmarów o duszeniu i musiałam się zakroplić, co zwykle już nie pomagało, miałam stale katar i zapalenie zatok, a od nich migreny. Używałam kropli wielokrotnie w ciągu dnia i nie było rezultatów, i tak nie mogłam oddychać. Rzuciłam to z dnia na dzień, pierwsze dwa dni to było umieranie, rozsadzało mi czaszkę od zatok. Potem z każdym dniem lepiej, leki od laryngologa też pomogły. Teraz jedyny problem, jaki pozostał, to zatykanie się nosa na leżąco (sen), czyli to, przez co kiedyś, gdy rzuciłam krople w okolicach operacji prostowania przegrody, znowu mnie do nich przygnało. Niemniej nie występuje to codziennie, a w ciągu dnia normalnie oddycham, przeszedł katar, zatoki się uspokoiły, więc nie zamierzam wracać. Być może z czasem i problem z oddychaniem na leżąco się polepszy, a jeśli nie, to laryngolog już ma na to pomysł, także jestem dobrej myśli. Jeśli ktoś to czyta i codziennie sprejuje nozdrza kroplami, polecam rzucić jak najszybciej, bo będzie tylko gorzej. A każdemu innemu doradzam trzymać się od tego z dala. Jak dla mnie to ten środek powinien być na receptę, szczególnie że wiele osób zostało uzależnionych przez rodziców w dzieciństwie.

@Trypsyna Też miałem kiedyś z tym problem. Straszne dziadostwo - po kieszeniach miałem poupychane te spraye jak jakiś ćpun. Udało mi się to odstawić ale nie było to przyjemne.


Na zatkany nos polecam od siebie ziółka. Mam problemy z zatokami od dziecka i stąd wzięło się u mnie nadużywanie kropli do nosa. Ta mieszanka działa u mnie cuda. Piję ją raz na jakiś czas i w zasadzie zapomniałem o zapaleniach zatok i zatkanym nosie.

94be7686-cc5a-4e8f-b10b-fa7cf8926ff9

Przy ostatnim przeziębieniu lekarz zapisał mi ten preparat. I faktycznie - każde użycie powodowało natychmiastową ulgę, nie wysuszając śluzówki nosa. Magia jakaś, gdzie wszystkie inne podobne specyfiki szybciej w nosa wypływały niż dawały jakikolwiek efekt. Ale na szczęście zawsze szybko zapomniam o zaleceniach lekarzy i kropelki poszły w odstawkę. Teraz wychodzi na to, że dobrze czasem zapominać… ;)

Ja kiedyś nie potrafiłem spać bez zatyczek do uszu. Używałem przez kilka lat, musiałem mieć na każdym wyjeździe XD Poznałem przyszłą żonę, zacząłem nocować u niej i nagle się okazało, że mogę zasnąć bez;)

@Trypsyna znajomy brał otrivin i pamiętam motyw jak raz w aptece z nim byłem i pani z tekstem że to można brać przez tydz. A w odp. dostała "tak wiem od 4 lat mi o tym mówią."

Po urodzeniu drugiego dziecka miałam jakiś rodzaj odpieluszkowego zapalenia mózgu i nałogowo przeglądałam vinted i kompulsywnie kupowałam różne dziwne rzeczy, które wtedy uznawałam za ładne lub wyjątkowe. Dziś wiszą u mnie ciągle bo vinted nie jest na powrót nimi zainteresowane a dziś korzystam też, ale kupuję tylko to, co do czego jestem pewna, że będę używać

O kurde czyli to faktycznie w miarę popularny problem. A nie chciało mi się wierzyć jak mi żona ostatnio mówiła że mąż jej koleżanki jest uzależniony od sudafetu.

@Pstronk przy sudafedzie, to może być uzależnienie od pseudoefedryny jeżeli mowa o tabletkach. To taka substancja, która działa trochę jak amfetamina - pobudza, ale też ma swoje skutki uboczne.

@Taxidriver z Peru ale i tak to nie jest to, za bardzo ciapaki mieszają z lidokaina, a bu to Buszek (marihuana). Wszystko z głową, już nie te lata gdzie miałem 7 żyć 😀

Też kiedyś męczyłem się z tymi kroplami, rzuciłem bez kombinowania tj. bez innych leków, bez rozcieńczania kropli itd. Potem podczas choroby używałem kilkakrotnie i bez problemu, dopóki się wie kiedy skończyć

Z takich nietypowych.


Jak byłem w 3, albo 4 klasie szkoły podstawowej ,,zjadałem" długopisy. Rozgryzałem obudowy i żułem, codziennie, albo prawie codziennie.

Wszystkie długopisy z domu wyniosłem, piórnik był wypełniony resztkami.

Dopiero pod groźbą matki, że więcej mi żadnego nie kupi zacząłem nad sobą panować.


Z perspektywy jak na to patrzę, nosiło to już znamiona kompulsywnego zaspokajania potrzeby.

Cześć, jestem Scibearmonky i też byłem uzależniony od xylorinu. Te wszystkie zatkane noce, i brak prześwitu do dziś się na mnie odbija.

/Grupa/ Czee-eść.

268774bb-2677-45df-abdd-f8a500b79101

@Trypsyna Również byłem uzależniony od xylometazolinu przez jakieś 5 lat.

Ktoś, kto ma zawsze udrożniony nos nie rozumie jak bardzo może to przeszkadzać w życiu.


Xylometazolin to substancja obkurczające naczynia krwionośne. Dzięki temu tkanki w nosie się obkurczają i przepuszczają powietrze. Problem jest taki, że odpowiedź organizmu jest taka, że skoro zostały obkurczone to później muszą być przez podobny czas znacznie powiększone zanim wrócą do normalnego stanu. Mój nos był zatkany całkowicie przez dwa-trzy dni zanim mi przeszło.

Zaloguj się aby komentować