Ankieta z ciekawosci. Sama kawy nie piję bo mi szkodzi i bardzo często spotykam się z reakcją "ALLLEEEE JAKKKK TOOOO nie chcesz kawy?"
#pytanie #kawa
#ankieta
Ankieta z ciekawosci. Sama kawy nie piję bo mi szkodzi i bardzo często spotykam się z reakcją "ALLLEEEE JAKKKK TOOOO nie chcesz kawy?"
#pytanie #kawa
#ankieta
@MoralneSalto wait a minute! Jak to szkodzi? Jest wiele badan i opracowan ktore mowia ze kawa ma pozytywn wplyw na organizm. Masz jakies sprawdzone zrodla do poparcia tezy ze szkodzi (pytam z ciekawosci a nie trollingu). Sam kawy dlugo nie pilem bo nie odpowiada mi jej smak ale zapach akurat lubie. Sam efekt pobudzenia to u mnie placebo. Chyba ze wypije ich kilka (mowie o samym espresso - nie uznaje rozpuszczalnej, z mlekiem, z cukrem czy jakies kubki po 200ml) to wtedy pikawa lata xD.
@MoralneSalto w sumie nie, ale odczuwałem negatywne skutki. Bez kawy byłem nieprzytomny, a po kawie zaczynałem niemal chodzić po ścianach, a serducho waliło jak poejbane, by po 2-3 godzinach znowu zaliczyć zjazd.
Rzuciłem z dnia na dzień chyba już z 5 lat temu i teraz pijam naprawdę okazyjnie niewielkie ilości dla towarzystwa.
@Gepard_z_Libii kawa? Zdrowa? Ciekawe
(gdzie w procesie prażenia ziaren i pozniej parzenia wydzielają się metale cieżkie) - nie bardzo. Ja piję dużo energetyków bez cukru i bardzo lubię jak ktoś próbuje mi wytłumaczyć, że są niezdrowe. Niezdrowe są słodziki, a kofeina może jedynie pogłębiać nerwowość.
@MoralneSalto Krąży taka narracja już od dość dawna przecież, że kawa niewiadomo jak korzystna dla zdrowia jest, bo znaleźli w niej kilka prozdrowotnych składników, jakieś garbniki i antyoksydanty, więc dodali 1+1 i marketing poszedł w ruch xD
Jak kiedyś czytałem, to musi być odpowiednio palona i parzona, żeby była zdrowa, ale kto tak robi?
@MoralneSalto Internety mówio: "Zawartość kofeiny w filiżance zielonej herbaty waha się między 20-35 mg (dla porównania filiżanka czarnej herbaty zawiera około 45 mg a filiżanka kawy około 100-140 mg)"
Nie wiem czy pobudza, ja jestem uzależniony, więc moja opinia nie będzie dla ciebie znacząca, ćpun heheherbaciany jestem, potrafię tego wypić ze 2 litry na dzień.
Piję kawę dwa razy dziennie, w tym od razu po przebudzeniu oraz po południu około godziny 13-14. Koniecznie czarna, najlepiej ze świeżo zmielonych ziaren. Kiedyś piłam z mlekiem, ale przestałam go kupować, bo za często mi się psuł.
Bardzo lubię smak kawy, jej zapach, jej działanie na skórę (fusy wykorzystuję często do peelingu do ciała). Dla mnie picie kawy to celebracja, moment takiego relaksu i wyciszenia. No i pewniak, że rano po niej kupę strzelę i można spokojnie zaczynać dzień. xD
@Sensination no cóż, to akurat wierutna bzdura.
Kawa, oprócz tego, że jest smaczna, w umiarkowanych ilościach (1-2 filiżanki dziennie) ma wiele pozytywnych właściwości. Wspomaga metabolizm, zmniejsza ryzyko cukrzycy, chorób serca i udaru, a także niektórych nowotworów. Dodatkowo wzmacnia wątrobę i zmniejsza ryzyko powstawania kamieni żółciowych. Pokaż mi proszę „narkotyk”, który ma tak korzystny wpływ na organizm.
Jeśli zaś chodzi o terminologię – kofeina jest rzeczywiście substancją psychoaktywną, ale nie jest narkotykiem.
Ja uwielbiam kawę, najlepiej z ekspresu, piję 3-4 dziennie. Mojej żone też szkodzi ale pije słabą i jest ok bo niestety lubi 😉 https://youtu.be/97wHluV2vnI?si=50Q7utaA3zJUIB8E
Uwielbiam kawę i smak kawowy, cukierki kawowe, ciasta kawowe, lody kawowe, pączki z nadzieniem kawowym... Co ciekawe nie działa na mnie jakoś pobudzająco, bardziej odświeżająco. Jakbym wsadziła mózg pod prysznic. Jakby odetkał mi się zatkany nos. Jakby wyczyścić szybę w aucie. Zatemperować ołówek.
Nie pobudza mnie natomiast jakoś, nie odgania senności, mogę wypić kawę i iść spać.
Niestety łatwo u mnie przedawkować, co objawia się trzęsącymi rękoma, zawrotami głowy, osłabieniem, wrażeniem że zaraz zemdleję. Limituję sobie dwie dziennie - rano i po obiedzie.
Piję zalewaną z mlekiem, tylko kawy niezbyt mocno palone (sati, lavazza oro). Kaw mocno przepalonych, które w Polsce są bardzo popularne, nie znoszę. Kawy z ekspresu są dla mnie za drażniące żołądek, żeby pić na dłuższą metę i kupować ekspres do domu.
Tutaj nie ma żadnej magii, kofeina łączy się z tymi samymi receptorami co adenozyna, krótkotrwale można uzyskać poczucie braku zmęczenia, ale w końcu ono przychodzi i jak ktoś nie umie się regenerować to musi zwiększać dawki a potem czuje się źle, fajnie jest wypić dobrze zaparzoną kawkę od święta, ale jak ktoś wali 3x dziennie popłuczyny z ekspresu to nie ma opcji żeby długoterminowo czuć się po tym dobrze. Kumpel w polu raz zaparzył z areopresu i to była dużo lepsza kawka niż z jakichś orlenów. Dla mnie najważniejsze żeby ziarno nie było kwaśne.
@MoralneSalto na tak zadane pytanie ja odpowiem "Tak - lubię smak kawy", moja żona też. Choć ja piję od 1 do 3 kaw dziennie. Głównie bez mleka. Pije je dla smaku, ale nie zawsze tak się da. Głównie dla kofeiny. Natomiast żona pija najczęściej bezkofeinowe i uwielbia mleczną piankę. Za to pije może kilka razy w miesiącu, może raz.
Przez większość życia nie piłem. Kilka lat temu zasmakowało mi posłodzone espresso. Sprawiłem sobie porządny młynek oraz ekspres kolbowy i piję trzy espresso dziennie. Do żadnej innej kawy dotąd się nie przekonałem. Picie kawy traktuję jako przyjemność ze względu na smak dobrej kawy i swoisty rytuał jej przyrządzania. Gdy nie ma możliwości wypicia dobrej kawy, to nie piję w ogóle. Nie potrzebuję jej do funkcjonowania.
Zaloguj się aby komentować