Zdjęcie w tle

rain

Gruba ryba
  • 730wpisów
  • 4126komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ktoś już tu podobnie pisał. Ale był w podobnym wieku, więc w pełni rozumiem. Wczoraj, w piękną niedzielę, spędzoną przeze mnie (podobnie jak równie ładna sobota i podobnie jak wszystkie poprzednie dni w tym miesiącu, kwartale itd.) na pracy, pomyślałam sobie, że jak tylko osiągnę dozwolony prawem wiek emerytalny, od razu przechodzę na emeryturę. Nic mnie nie zatrzyma. Nawet jeśli jakimś cudem zostanę "profesorem belwederskim", nie będę trzymać się roboty pazurami do 70-tki. Chyba że niestety prawo będzie tego wymagać. Inaczej nie dam sobie odebrać ani dnia więcej z mego życia na robienie tej. tzw "nauki".

I jeśli będzie to możliwe, a ja będę wystarczająco zdrowa i sprawna fizycznie, zamieszkam na wsi. Będę mieć psa, albo dwa - żeby miały swoje towarzystwo, może jakiś kawałek ziemi i uczynię z nudy swoją religię. Może też kupię sobie łódkę? Jeśli będę mieć taki kaprys.

Rzekłam.

#pracbaza #przemyslenia

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ogólnie to szukam mieszkania i okazało się, że znajoma ma na sprzedanie dwupokojowe mieszkanie, w dobrej lokalizacji itd. Ale.. 60 metrów. Czyli ponad 600 tys., jak nie 700 tys. Heh... nie stać mnie i na dodatek - jakieś 20 metrów za dużo, jak na moje potrzeby. W końcu przecież jestem samotna, a w cuda typu "love story" w moim przypadku nie wierzę. Ale jakoś oferta wydaje mi się całkiem atrakcyjna - bez pośredników, od znanej mi osoby (która jeszcze przez lata będzie musiała mnie spotykać w robocie, więc chyba głupio coś odjaniepawlić? XD). No i tak siedzę i trochę łapie mnie przygnębienie. Musiałabym wziąć ponad 450 tys kredytu (jak nie lepiej). Nawet nie ma pewności, czy w ogóle dostałabym taką kwotę. Ale co ja będę sama robić na 60 metrach? Grać w piłkę? Ta znajoma zostawiła mi kontakt do ludzi, którzy tam teraz mieszkają i powiedziała, że ich uprzedzi, że będę się kontaktować. Oczywiście mówiłam jej, że chyba raczej nie dostanę tak wielkiego kredytu, więc nie chcę zawracać głowy (ogólnie doopa wołowa ze mnie i nie potrafię ani jasno powiedzieć "nie", ani "tak"). Ale zabawne będzie, jak to mieszkanie "sprzątnie" mi kolega, który teraz szuka czegoś do kupienia (ale on ma żonę, więc wiadomo - zdolność kredytowa większa, a i 60 metrów to dla nich sensowniejsza opcja niż dla mnie) i sam mi powiedział o tej ofercie. Tylko że on nie wiedział ile tam jest metrów. Ale teraz już wie - ode mnie. XDD

Eh.. ogólnie to boję się całego tego procesu szukania mieszkania. Wczoraj widziałam jedno ogłoszenie, które po zdjęciach i opisie wydało mi się w miarę ok, ale... czy już pisałam, że doopa wołowa ze mnie? No więc nie miałam odwagi dzwonić i się umawiać z pośrednikiem na oglądanie. I tak to się żyje w tej piwnicy własnego umysłu.

#gownowpis #przemyslenia #zalesie

Nie wierzę, że nia masz pomysłu na to, co zrobić na dodatkowych 20m kw. mieszkania. To oczywiste: prywatną siłownię!


A tak poważnie, to doskonale rozumiem te rozterki związane z kredytem i całą tą formalną stroną. Największy kredyt w moim życiu to było 20k, a i tak się zestresowałem.

@rain Jeśli na kredyt to bym nie brał większego niż potrzebujesz bo w sumie po co Ci większy dług jak możesz mieć mniejszy. Większe mieszkanie to większa rata, większe odsetki i większy czynsz. Tymbardziej że jesteś singielką i w przypadku jakiegoś okresu bez pracy wszystko będzie na twojej głowie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jest taka strona w necie "futureme.org", na której można napisać list do siebie z przyszłości. Kiedyś na nią trafiłam, coś tam naskrobałam i w zasadzie zapomniałam o całej sprawie. No i dzisiaj właśnie otrzymałam wiadomość od siebie z przeszłości, z 2020. No i.. hmm zaskoczył mnie jej dość oskarżycielski ton. Musiałam wtedy być w złym nastroju, ale nawet jeśli - wrażenie jest nieprzyjemne. Czy dzisiaj napisałabym sobie coś tak ostrego? Raczej nie. W każdym razie - jedna rzecz daje mi do myślenia, a mianowicie pytanie zawarte w tym liście "Czy coś w sobie naprawiłaś?" Chyba teraz będę się długo nad tym zastanawiać. Choć już częściowo znam odpowiedź - tak, jestem bardziej pogodzona z tym, czego nie mogę zmienić. I ze sobą.

Nie oglądałam nigdy serialu "True Detective", ale przypadkiem wpadłam na short ze scenką z niego, gdy Rust Cohle mówi coś takiego: "Given how long it's taken for me to reconcile my nature, I can't figure I'd forego it on your account, Marty." Jakoś w tym momencie to zdanie do mnie "trafia".

#przemyslenia #gownowpis

@rain Kiedyś wysyłałem do siebie co rok. A potem dostałem maila od radosnego człowieka wprost do zniszczonego. Wszystko tam zawarte było już nieaktualne. I to nie było przyjemne, nigdy już tego nie powtórzyłem. xD

Może to nie to samo ale piszę pamiętnik od 2001 roku, są w nim dziury czasowe i teraz już nie piszę tak dużo jak za nastolatki ale raz na jakiś czas siadam i czytam go w całości. Trudno uwierzyć że to jedna ta sama osoba, ten sam świat.

@rain też tak robiłem. Pisałem co pół roku i ustawiałem na wysyłkę za 3 lata. Pisałem je podczas dosc chujowego okresu w moim życiu i dopiero po ich przeczytaniu dostrzegałem jak bardzo ten okres był ch⁎⁎⁎wy


Chyba zacznę znowu to robić

Zaloguj się aby komentować

@rain tak jest. Dlatego trzeba uspokoić emocje i zaprząc w to rozum i wmówić sobie sukces. Wykreować ten entuzjazm. A tak naprawdę uświadomić sobie, że nie cel jest ważny a droga do niego i to ona sprawia przyjemność.

I wyznaczać następne cele.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pytanie do grających na gitarze - czy tylko mi się wydaje, czy też wszystkie tabulatury "Whole Lotta Love" są błędne: jak widzicie na screenie na każdy power chord przypada po 3 nuty "e". Ale jak słucham tej piosenki, to ewidentnie tych "e" jest tylko 2. Mam rację? Od razu mówię - nie znam zapisu nutowego, nigdy się go nie nauczyłam i korzystam tylko z tabulatur. No i słuchania.

#muzyka #gitara #ledzeppelin #pytanie

https://www.youtube.com/watch?v=HQmmM_qwG4k

3893ced2-aa88-4378-b82b-1ea9aaaf2080

Zaloguj się aby komentować

Sprawdzałam dziś cały dzień pracę licencjacką, której jestem promotorką. I mam ochotę zrobić to, co na załączonym obrazku. Liczba błędów stylistycznych i gramatycznych jest porażająca. Dawno nie spotkałam się z tak dziwnymi konstrukcjami zdaniowymi. O treści się nie wypowiem, bo niby "słychać dzwony" tylko nie wiadomo w jakim kościele. Sprawdzam to od rana i jeszcze nie skończyłam, ale nie dam rady, zresztą nawet nie powinnam już dziś tego czytać, bo łapie mnie straszny wk..w i moje komentarze zaraz staną się niepotrzebnie ostre. Uszy opadają. Nie nauczę teraz już niczego kogoś, kto przez całą swoją szkolną edukację i 3 lata studiów uniwersyteckich nie opanował umiejętności pisania tekstów, nie ma wrażliwości językowej i nie zna ojczystego języka. A to nie jest nawet najgorsza praca, jakiej się spodziewam. To jest jedna z lepszych. Wiem, bo już czytałam próbki rozdziałów pisanych przez pozostałe osoby z mego seminarium. Czemu mnie to wkurza? Bo nawet jeśli ci studenci chcą napisać dobre prace, przecież nie zarzucam im złej woli, to nie potrafią. A żeby im wytłumaczyć co jest nie tak, musiałabym z każdym z nich siedzieć i zdanie po zdaniu tłumaczyć. Ale tak się nie da. Zresztą niektórzy nawet by nie zrozumieli. Ogólnie to po prostu martwię się tym, bo jak prace będą złe, to przecież będzie to "moja wina", bo skoro jestem promotorką, to powinnam wymóc na studentach, żeby były dobre. Wyczarować to jakoś.

#nauka #przemysleniazdupy #zalesie #studia

edf2975c-0b99-4a0b-9f6d-e65a5a8fc04e

@rain kiedyś to pisałam na hejto, imo obniżka poziomu studiów to efekt:

- wmówienia kilku pokoleniom wychowywanym przez rodziców urodzonych za komuny, że mieć dyplom to jak wygrać z rakiem; jednocześnie pchało się na siłę dzieciaki, które niezbyt się nadają do trudniejszej pracy umysłowej, do liceów (przez co spadł poziom techników i zawodówek, gdzie trafiał już sam najgorszy odpad; potem wiadomo, że takie szkoły nie przyciągały nieco bardziej ogarniętego i tak koło się zamyka).

- inflacji wymagań pracodawców, którzy do najprostszych prac umysłowych na poziomie junior/mid wymagają magistra i jeszcze najlepiej kilkudziesięciu kursów w dziedzinie; przez taką praktykę, chcąc nie chcąc trzeba iść na studia, jeśli się nie zamierza klepać biedy, a nie ma fachu w ręku.

W każdym razie - przeczytałam tą pracę do końca i odesłałam. Jestem tak zmęczona po tej lekturze, że już mogłabym cały dzień nic nie robić, a jeszcze muszę pisać swoje rzeczy.

Zaloguj się aby komentować

Nadeszła ta chwila, kiedy wreszcie na serio będę szukać mieszkania do kupienia. Trochę się boję całego tego przedsięwzięcia, ale z drugiej strony - jakoś tak naprawdę cieszy mnie myśl o tym, że miałabym własny "dom". No i mam trochę pytań, np. zatrudniać jakiegoś pośrednika, żeby szukał dla mnie chaty, czy też nie? I jak coś, to na co uważać? Kontaktować się z jakimś doradcą kredytowym?

Jako że mieszkam we Wrocku i chyba tak już zostanie (przynajmniej na jakiś czas - życie jest bowiem strasznie nieprzewidywalne), to jakie dzielnice są "sensowne", np. mają dobry dojazd autem czy komunikacją miejską do ścisłego centrum? Nie znam niestety tego miasta i nie wiem, w które jego części się w ogóle nie pchać. Myślę o kupnie z rynku wtórnego, bo nie chcę jeszcze użerać się z wykończeniem mieszkania deweloperskiego.

#mieszkanie #wroclaw #pytanie #nieruchomosci

@rain Z moich doświadczeń:

- Nie potrzebujesz pośredników. Określ dzielnice w których chcesz mieszkać i cierpliwie sprawdzaj ogłoszenia. Nam szukanie odpowiedniej oferty zajęło kilka miesięcy ale trafiliśmy w punkt w idealnie to czego szukaliśmy.

- Dobry doradca kredytowy to skarb. U nas babeczka poza załatwianiem kredytów ogarniała notariusza, wszelkie papiery, jakieś audyty i inne bzdury o których normalny człowiek nie ma pojęcia. Nam wystarczyło składanie podpisów pod stertą dokumentów. Doradca jest dla Ciebie darmowy bo zarabia na prowizjach z banku, więc:

- Uważaj na doradców kredytowych xD Nie spotkałem się osobiście ale słyszałem opowieści o doradcach oferujących gorsze warunki dla klienta żeby zebrać lepszą kasę z banku...

- Stałe oprocentowanie na te pierwsze pięć lat jest bardzo spoko dla psychiki. Długo się nad tym zastanawialiśmy ale ostatecznie mamy stałe i to jest naprawdę super opcja jeśli masz naturę nadmiernego przejmowania się wszystkim. Zanim skończy się okres stałego oprocentowania najpewniej spłacimy/niemal spłacimy cały kredyt więc cała ta obawa o stabilność stóp procentowych w zasadzie nas nie dotyczy.

- Biskupin i Bartoszowice to najlepsze dzielnice we Wrocku i nawet nie ma z tym dyskusji Większość mieszkańców to emeryci, praktycznie zero patoli. Tramwajem do centrum jest ~20 minut. Dwa duże parki, dzikie tereny nad Odrą. Mnóstwo zieleni i ogólnie spokoju. Trochę pomieszkałem w swoim życiu w różnych dzielnicach i teraz nie wyobrażam sobie mieszkać w innej części Wrocławia.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Taka sytuacja. Oczywiście nie mogę się tym z nikim podzielić tak "oficjalnie", bo nie byłoby to "towarzysko" dobrze widziane i w ogóle co się czepiam? Magistrant, którego magisterkę recenzowałam w zeszłym roku teraz dostał nagrodę w jakimś lokalnym konkursie na najlepszą pracę na lokalne tematy (szczegółów rzecz jasna nie mogę podać). Zakładam, że żaden naukowiec nie uczestniczył w jury tego konkursu (pewnie zresztą dlaczego by miał, praca nie dotyczyła np. nowych metod budowy elektrowni jądrowych), bo od razu zauważyłby, że przypisów było w niej mniej niż w przeciętnym artykule na Pudelku. Chłopak brał sobie info z nie wiadomo jakich źródeł i sobie je pisał. Nie znał też dość podstawowych prac obracających się wokół jego tematu. Ani też części podstawowych faktów. Oczywiście o wszystkim tym pisząc recenzję tej pracy wspomniałam. A wcześniej - pisałam o tych problemach jego promotorce. Na obronie tej pracy nawet nie raczył odpowiedzieć na moje pytanie (a wiedział jakie będzie tak mniej więcej na tydzień przed). No ale się po prostu czepiam, prawda? Prawda?

#nauka (LOL) #edukacja #przemyslenia

Pisałem kiedyś na ten temat, że nie kojarzę w Polsce instytucji z długimi tradycjami (tj min. od środka PRL), która nie byłaby siedliskiem patologii, leśnych dziadków, korupcji, nepotyzmu, kolesiostwa. Szkolnictwo wyższe nie jest wyjątkiem.


W wielkim świecie nie jest dużo lepiej, moja ulubiona autystka Sabine Hossenfelder (i nie tylko ona) często o tym opowiada.

Zaloguj się aby komentować

Ciekawy głos w sprawie czytelnictwa (i pisarstwa). Otóż wg autorki wideo wraz z rozwojem popularności "booktok" (czyli takich tiktoków o książkach), które chyba w większości są robione przez kobiety, mężczyźni odwracają się od czytania. Bo uznają je za "kobiece" hobby, a zatem niejako z definicji - za gorsze. Jeszcze inną konsekwencją jest spadek liczby młodych pisarzy mężczyzn. A że mężczyźni nie czytają pisarek tak chętnie jak kobiety czytają pisarzy - ich poziom czytelnictwa w konsekwencji będzie spadał jeszcze bardziej. #literatura #ksiazki #czytelnictwo


https://www.youtube.com/watch?v=TpOS7XZfwVA&t=2s

Nie wiem o co chodzi z teorią, ale zmniejszanie się czytelnictwa to chyba raczej wynika bardziej z ogólnego ogłupiania społeczeństwa i po prostu u kobiet to wolniej zachodzi. Widzieliście ostatnimi czasy co leci na kanałach w TV i to na wszystkich. Przecież to jakaś masakra jest. Co bardziej ogarnięci po prostu odcinają się od telewizji, no ale sądzę że to tylko niewielki procent całego społeczeństwa.

Ale od kiedy czytelnictwo jest męskim zajęciem? Czytanie upadlo już dekady temu u facetów, a "kobieca literatura" je trzymała na jakimś poziomie poza inteligencją.

Plus sądząc z miniaturki, to film chyba wcale nie jest o czytaniu przez facetów XD

A booktok imho baza, jak się nie podoba, to samemu kupować inne książki, a nie p_dolic farmazony i użalać się nad swoją skrzywdzoną męskością

Zaloguj się aby komentować

@rain moim nic nie znaczącym zdaniem, to taka sama, jak między pogoda, a klimatem. Klimat kształtuje się latami poprzez szereg uwarunkowań środowiskowych, na olbrzymim terenie. Pogoda, jest zjawiskiem dostępnym na mniejszym obszarze. Może za nią odpowiadać ukształtowanie terenu, ilość betonu, woda w okolicy. Tak w skrócie.

Osobowość kształtuje się latami na wielkim obszarze własnych doświadczeń, natomiast charakter wynika z klimatu, ale najbardziej ujawnia się w sytuacjach nietypowych/ekstremalnych. Tak jak zjawiska pogodowe. Ale to na prawdę duży skrót myślowy.

Zaloguj się aby komentować

Aleksandra Marinina "Współautorzy". No więc kryminał. I to rosyjski. Należący do serii o milicjantce Nastii Kamieńskiej, z której to wcześniej czytałam, lub słuchałam (jako audiobooki) kilku wcześniejszych części. Sama Marinina, jak pewnie przynajmniej część z Was wie to była milicjantka, więc ma rozeznanie w tej branży. Jak dla mnie jej książki "same się czytają", mimo że nieraz liczą ponad 500 stron. To, co najbardziej w nich lubię to nie intrygi kryminalne, choć i one są sprawnie skonstruowane (czasem jednak trochę zbyt fantastyczne), ale same postaci i ich życiorysy. Praktycznie każdy z bohaterów, nawet trzecioplanowych jest bardzo ciekawie zarysowany i choć (znowu) czasem historie życiowe są trochę "podrasowane" to jednak jakoś w ogóle to nie razi. Narracja też płynie całkowicie naturalnie. (Gdyby więc ktoś poszukiwał czegoś, co po prostu sprawia przyjemność w czytaniu i jest odprężające, a wciąga jak cholera, polecam). Są oczywiście też różne zgrzyty, które mi trochę przeszkadzały w lekturze: przede wszystkim - główna bohaterka jest "stara". Ma 43 lata i nie wiedzieć czemu zachowuje się (w tych momentach, kiedy Marinina przypomina sobie, żeby zawrzeć ten wątek), jakby przechodziła menopauzę. Nosz kurde - 43 lata. Wiek średni. Nie wiem po co to w ogóle było autorce, może akurat sama miała takie przeżycia? No i drugi zgrzyt - jak jeszcze kiedykolwiek przeczytam imię "Glebuszka" w jakiejkolwiek książce, wyleci ona oknem razem z futryną i ścianą. Jak mnie to zdrobnienie wkurzało to nie do opisania. Pochodzi od męskiego imienia "Gleb". Zakładam, że język rosyjski posiada jakiś wybór imion męskich poza Borisem i Iwanem, czemu więc jedna z najważniejszych postaci otrzymała imię Gleb nie jestem w stanie zrozumieć. I tego "glebuszkowania" również nie. Ale jeśli kogoś takie rzeczy nie rażą - to naprawdę fajna książka. Może nie najlepsza wśród tych, które czytałam Marininy, ale całkiem przyzwoita. #ksiazki

a79449a9-a27e-47b6-95f5-2b84c6354a40

@rain Chociaż poświęcanie choćby pięciu minut kacapskiej kulturze to niegodziwość, ale za fajną notkę piorun leci.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować