Wieczorem znowu ma być burza, więc poszedłem w południe. No ciepło było, ale wiatr w morde bardziej chłodził niż przeszkadzał, więc to na plus, a dodatkowo pierwszy raz z potówką z decathlonu. Nie wiem czy było cieplej z nią niż bez, ale na pewno bardziej sucho, koszulka nie kleiła się do ciała, więc bardzo pozytywne pierwsze wrażenia. Ogólnie mało ostatnio jeździłem, żeby nie powiedzieć prawie wcale, bo miesiąc nie byłem na rowerze, ale ogólnie spoko. Do przetestowania mam jeszcze pas HR, ale nie chciało mi się go dzisiaj konfigurować i łączyć.
Dodatkowo nad wodą ze zdjęcia miałem ładny koncert #ptaki, apka Merlin podpowiedziała, że był to trzciniak, kos i kapturka. Co do trzciniaka i kosa jestem pewny, do kapturka nie (dodatkowo czasem pokazywała piecuszka i do niego też pewny nie jestem). Na drugim zdjęciu rozpisane co może tam występować
Podobno mnie lubi (przy jego aktualnej randze boję się używać słowa zaczynającego się na "ko", a kończących na "cha", bo odpalą się w nim żądze, straszliwe homoseksualne żądze), więc wybaczy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Czas trwania: 5x 35min (25 min już bez długich napisów)
Ocena: 8/10
Pozytywne zaskoczenie. Temat przewodni chyba każdy mniej więcej zna, ale tym razem mamy bitwę wodzów. Dość śmieszny, fajna zabawa słowami i wyrażeniami dostosowana do aktualnych czasów i za to najbardziej cenię ten serial. Poza tym to po prostu przyjemna animacja dla każdego, fajnie się ogląda, odcinki krótkie (dość długie napisy końcowe, więc realnie około 25min), choć te lepsze żarty zrozumieją głównie dorośli. W pierwszym odcinku dowiesz się od czego się zaczęło, a w ostatnim? Kto wie, dlaczego by nie, nauczysz się ot, choćby robić... znaczy... bigos.
Ale się spasłem od wczoraj, wyglądam jakbym zjadł ze 21 tysięcy piorunów. W ogóle to wydaje mi się, że ktoś mi dosypuje piorunów do jedzenia... Ale kto i po co miałby to robić?
Pojawiła się piosenka z Męskie Granie Orkiestra 2025, w tym roku w składzie: Igor Herbut, Ralph Kaminski, Błażej Król, Natalia Przybysz.
Niestety moim zdaniem takie sobie, Herbut jeszcze nawet spoko ma głos, ale brakuje mi tych starszych piosenek z jebnięciem, energią. Byłem przez ostatnie 2 lata w Krakowie, ale tylko w piątki i w tym roku również wolałbym iść w piątek. Osoby, z którymi chodziłem rezygnują, ceny poszły do góry, sporo tych samych wykonawców.
Dzięki! Bo się zastanawiałem co będzie w tym roku i... się zawiodłem. Jakoś totalnie mi nie podchodzi. Właśnie odnoszę podobne wrażenie, że w ostatnich latach czegoś brakuje i za spokojne. Tej z poprzedniego roku nawet nie potrafię sobie przypomnieć 😂 Aż sobie posłucham Nieboskłon i Wataha 😜
Kiedy @bori , @Heterodyna , @Rozpierpapierduchacz , @ataxbras i @Dziwen (i Ty Dziwenku przeciwko mnie... ) powiedzieli "Ty nie wbijesz? Potrzymaj mi piwo". Nie wiedzą, że brakowało jakieś 84 tysiące do Gejuru, ale są wytrwali, ojjjjj są wytrwali XDDD
@Mbs001 hej hej! Nie znam nic od SHL, jednak wiele razy zastanawiałem się, żeby spróbować czegoś. Czy warto pójść w jakiś discovery set, żeby poznać markę?
@dziadekmarian hejo!:) ten konkretny bardzo lubie i moge polecic z czystym sumieniem. Szczegolnie teraz, z tego co widze, na eglamour za 350 zl to swietna okazja. Jest owocowo, yuzu, porzeczka, miety nie czuje, do tego jest moim zdaniem bardzo wyrazny balsam peruwianski, bardzo podobny do tego w Montale Red Vetiver. To nie jest typowy oud, albo natural. Ogolnie oryginalny zapach, dodaje animuszu, cieplejszy i lekko slodki, chyba bardziej pasuje na chlodniejsza pogode, ale dzis bardzo mi lezal. Dobra calodzienna trwalosc, robi sie banka zapachowa i raczej nie zadusza otoczenia. Testowalem jeszcze 2: o hira (bardzo szybki test z odlewki, dla mnie miod, piwo i plastry opatrunkowe, wiec nieco syntetycznie) i venom incarnat (nadgarstkowy test w sklepie, bardzo owocowy, czerwone owoce ale tez gabinet dentystyczny, znowu syntetycznie). Takze wydaje mi sie, ze cala marka nie zapowiada sie jakos wybitnie, ale moze ktos inny lepiej ja poznal i moze sie szerzej wypowiedziec.
Potrzebny, mocny i dobrze zagrany serial. Porusza sporo tematów dość aktualnych i trudnych, których rozwiązanie nie jest łatwe, o ile w ogóle możliwe.
Widziałem sporo różnych opinii o tym serialu, zarówno tych bardzo pozytywnych jak i bardzo negatywnych, które moim zdaniem wynikają ze złego zrozumienia celu tego serialu. Nie, nie jest to serial tylko dla rodziców, choć większość młodszych być może powinna go zobaczyć. Nie jest to też serial kryminalny. Ma pokazać rzeczywistość, brutalną, z perspektywy różnych osób, a nie rozwiązać zagadkę. Moim zdaniem najlepszy był 3 odcinek, takie zderzenie się w sumie obu osób z czymś innym, niż wcześniej wierzyli.
Pomijając fabułę i przekaz to warto zwrócić uwagę, że serial kręcono jednym ujęciem kamery. Fantastycznie to wygląda i daje świetne wrażenia wizualne.
Główny aktor, policjant grał główną rolę w kilku sezonach "Top Boy" - serialu o gangach narkotykowych w UK. Jak dla mnie zarówno "Dojrzewanie" jak i "Top Boy" to czołówka Netflixa i warto zobaczyć oba.
@pingWIN a to akurat przez Paszkę chyba, o ile dobrze pamiętam. W sensie mój rysunek, ale był dialog w kawiarence o tym, że każdy tam już był i że będziesz wystrzelony w dupsko owczego z czołgu - do którego kluczyki wtedy mieli @UmytaPacha , @ErwinoRommelo , @vredo i @DiscoKhan [*]. xD
Ehh nom szukam wszedzie pytam ale nikt nie widzial paszki to wziolem kredki i z jezykiem miedzy zebami narysowalem plakat ale nie bylo odzewu. No juz niewiem no ( ‾ʖ̫‾)
Świetne anime, bardzo mi się podobało. Jest tu chyba wszystko - ładna kreska , świetna muzyka, ciekawe postacie, dobry morał, a nawet w sumie kilka... Nawet pewna amerykańska piosenka, którą kojarzę jako prostą i trochę memiczną jest tutaj pokazana inaczej i nabiera dodatkowego sensu z napisami końcowymi, choć nie wiem czy jest przetłumaczona 1:1. Przewija się natomiast przez całość w różnych formach.
Studio Ghibli nie zawodzi, tutaj akurat dostajemy bardziej życiowe, realistyczne anime tylko z małym dodatkiem ich "magii" często obecnej w produkcjach, co osobiście mi się podoba. Zastanawiałem się nad oceną 10, ale jednak dałem 9+, bo do najwyższej oceny zabrakło jakiegoś takiego poruszenia w środku, głębszej i ciężkiej do opisania emocji, którą bardzo rzadko, ale zdarza mi się doświadczyć, szczególnie w tych smutniejszych filmach, do którego to anime trochę należy, choć nie zupełnie. W każdym razie polecam, trafia do mojej topki i pewnie wrócę do niego jeszcze.
Kategoria: popularnonaukowa / psychologia / nauki medyczne
Wydawnictwo: Znak
Format: e-book
ISBN: 9788324068623
Liczba stron: 224
Ocena: 7/10
Obiektywnie ocena bliżej 8. Ciężko było mi ocenić tę książkę, bo oczekiwałem od niej trochę czegoś innego. Z jednej strony napisana dobrze i dość lekko, a z drugiej czułem, że można to napisać krócej - mimo, że książka nie jest długa.
Sporo jest w niej informacji o tym, skąd prawdopodobnie wzięło się ADHD i jak naszym przodkom było przydatne. Z jednej strony fajnie, a z drugiej jest o tym moim zdaniem za dużo. Szczerze to mało mnie obchodzi, że było nam łatwiej polować na zwierzynę 20 tysięcy lat temu, bo coś tam (nie będę robił spoilerów). Sporo też było o genach, a konkretniej nawet jednym genie, który jest mocno przebadany i wiązany mocno z ADHD.
Czy są tutaj zatem porady jakie są potęgi ADHD dzisiaj i jak je wykorzystać? Ano są, ale nie jest to nic, czego bym chyba wcześniej nie wiedział. Same porady są ok, ale trochę zbyt ogólnie są opisane, bez wchodzenia w szczegóły. Są też poruszane tematy kreatywności, prowadzenia firmy, systemie nauczania. Jasne, nie powinien być to zarzut do książki, że wcześniej przeczytałem "Z tego się nie wyrasta" i sporo rzeczy w sieci przez co porady w większości były dla mnie mało odkrywcze. Pojawia się trochę danych, badań i wniosków z nimi związanych, których nie znałem, więc fajnie.
To, co podobało mi się też w tej książce to brak takiego ścisłego spojrzenia na ADHD. Co mam na myśli? Ano zdroworozsądkowość, czyli nie ma czegoś takiego, że "musisz mieć diagnozę", "musisz zażywać leki", "jeśli masz tak to na pewno masz ADHD" tylko autor, który jest swoją drogą psychiatrą, pokazuje kiedy można mówić o ADHD oraz jak zastąpić leki.
Na koniec rzecz, która mi się nie podobała i mogła wynikać z wyżej wspomnianych innych oczekiwań co do książki. No więc czytałem tę książkę, czytałem, czytałem... byłem w 40% książki, czytam nadal o tych przodkach i genie jednym... No i czuję jakby ta książka dopiero się zaczynała, to był jakiś wstęp do czasów aktualnych, oczekuję jakiegoś mięsa - no ludzie, gdzie ta potęga, którą mogę zaraz wykorzystać? - ale go nigdy chyba nie dostałem. Czuję trochę niedosyt, bo spodziewałem się książki nakierunkowanej na konkretniej opisane porady praktyczne.
Czy polecam? Oj trudne, trudne się wylosowało... Ogólnie tak. Jeśli nie czytałeś za dużo o ADHD, nie masz diagnozy / dopiero ją dostałeś / podejrzewasz, że możesz Ty lub ktoś bliski mieć ADHD - tak, polecam. Dowiesz się dlaczego prawdopodobnie istnieje ADHD, kiedy warto coś z nim robić, dostaniesz mimo wszystko dobre porady, a wszystko czyta się dość lekko i przyjemnie. Jeśli jak ja czytałeś "Z tego się nie wyrasta", a oprócz tego jeszcze sporo w sieci to nie jest to pozycja obowiązkowa, ale warta przeczytania.
No i wyszło jak zawsze, czyli nie dość, że długo, a więc mało dopasowane pod osoby mające ADHD, to jeszcze chyba za bardzo ją zjechałem. Mimo wszystko nie uważam ją za złą książkę, bo jest całkiem dobra i lekko napisana. Gdyby to była pierwsza książka jaką przeczytałem zaraz po diagnozie lub nawet przed w tej tematyce to zapewne ocena była by wyższa. Mimo wszystko polecam.
Tak więc piłeczka po Twojej stronie @Statyczny_Stefek Pisałeś już sonety, więc mam nadzieję, że się nie pogniewasz i odbijesz (lub zostawisz dla wygranej ) piłeczkę sonetową
Tak szczerze to prześledziłem podsumowania ostatnich edycji, żeby dać piłeczkę komuś niedawno aktywnemu, a który jeszcze nie był w tę edycję wciągnięty i wyszło, że są tylko 2 takie osoby. Ciebie znam bardziej, ciekawe rzeczy robisz to wybrałem Ciebie
No hej, to znowu ja. Wracam z inną kawką i zdjęciami filtra + bananem dla skali na prośbę @UncleFester
Kawiarka jak wczoraj, a w niej:
Juicy Blast od Coffee Plant, czyli blend (Kenia Kegwa z obróbki mytej oraz Brazylia z obróbki naturalnej). Jak smakuje? Ano bardziej owocowa niż wczorajsza Gwatemala, a sama kawa jest bardziej soczysta (owocowość taka bardziej cytrusowa), wyrazista, ale za to ma mniej słodyczy i do mlecznych kaw moim zdaniem gorzej się nada. Ogólnie bardzo smaczna, polecam dla fanów owocowych espresso. Dla mnie trochę za droga, z owocowych espresso wolałbym tańszy różowy HAYB ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
23g kawy (dzisiaj 2g więcej. Czemu? Ano zbiorniczek na kawę w kawiarce obchodzi objętość, a nie waga. Ta sama grubość, a trzeba tej kawki nasypać więcej . Niby niuanse, ale z paczki 250g tutaj zrobię 1 kawę mniej )
92ml wody
43ml uzysku - znów dość mało, na 1 kliku grubiej wychodziło 50ml, ale wtedy była mało wyrazista, ogólnie gorsza. Być może na następny raz zwiększę ilość wody do 100ml, aby zwiększyć balans.
No i wrzucam zdjęcie (drugie) filtra z uszczelką włoskiego E&B Lab. Jak widać dziurek jest zdecydowanie więcej i są one mniejsze. Jakość wykonania jest bardzo dobra. Dla porównania na 3 zdjęciu wygląd filtra Bialetti (zdjęcia z neta).
Kolejne zamówienie kawowe wpadnie może od Coffee & Sons, więc jeśli macie od nich jakieś warte polecenia kawy (oraz takie jakie lepiej omijać) to chętnie posłucham. Brałem od nich raz ze 4 lata temu i zapamiętałem je tak, że mają dobre krówki kawowe i dość słabawe kawy do przelewu (a brałem 4 różne) xD. Wiem natomiast, że niektóre palarnie są lepsze w espresso i tutaj czuję, że tak może być, więc dam im szansę jeszcze.
@pingWIN próbowałeś może stosować dodatkowo papierowe filtry od Aeropressa na sitko? Ja tak robiłem i można było wyczuć różnicę w smaku i fakturze na plus
@favien-freize nie wiem czy widziałem mój post ze wczoraj, tam więcej pisałem o tym filtrze. Ogólnie tak, stosowałem, ale z filtrem Bialetti przez długi czas, a aktualnie nie czuję potrzeby przy tym E&B Lab, bo już bym stracił za dużo body - od tego mam Aeropress i V60