Zdjęcie w tle

maly_ludek_lego

Gruba ryba
  • 692wpisy
  • 5005komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Bardzo fajny wątek na twitterze, który budzi dość spore emocje. Ktoś wskazał palcem, że jego zdaniem to glupota i kupowanie takiego domu na glebokiej prowincji to nieodpowiedzialność, tak więc pozwalam sobie przekleić.

Czy uważacie, tak, jak autor - że takie domy z czasem na wsiach popadną w ruinę bo są niesprzedawalne?


1/ Z deszczu pod rynnę Na rynku mieszkaniowym w dużych miastach mamy do czynienia z potężną bańką, wynikającą z wadliwego systemu podatkowego i dodatkowo napędzaną programami dopłat. Jednak jej skala blednie w porównaniu z bańką na prowincji.


2/ Załączony dom, przedstawiany jako alternatywa dla wielkomiejskiej kawalerki, ma już niemal 30 lat. Budowę rozpoczęto w 1997 roku, a zakończono w 2000, co sugeruje metodę gospodarczą i wykorzystanie dostępnych "pod ręką" materiałów. Jego cena to 460 tys. zł, a nie 420 tys. zł, jak sugeruje post. Konieczny remont będzie bardzo kosztowny i przekroczy wartość samego domu.


3/ W samym ogłoszeniu dom jest oznaczony jako “do wykończenia”. Dostosowanie go do współczesnych standardów poprzez wykończenie i remont doprowadzi to końcowego rachunku miliona złotych.



4/ W ogłoszeniu podano, że dom ogrzewany jest węglowym kopciuchem, a brak wzmianki o możliwości podłączenia gazu sugeruje, że sąsiedzi również korzystają z podobnych źródeł ciepła.


Oznacza to życie w smogu przez pół roku – na takich wsiach w sezonie grzewczym jakość powietrza bywa gorsza niż ta, z której słyną najbardziej zanieczyszczone polskie miasta.


5/ Położenie

• Najbliższe miasteczko: Kutno – 22 km

• Najbliższe duże miasto: Łódź – 81 km


Wybór takiej lokalizacji oznacza konieczność ciągłego bycia szoferem, a dla rodziny, zwłaszcza dzieci, dorastanie w społecznej izolacji wśród głównie starszych mieszkańców.


6/ Tak wyglądała „urna demograficzna” powiatu, w którym znajduje się ten dom, cztery lata temu.


To dane GUS, ale w rzeczywistości młodych jest jeszcze mniej. Czy lokalna szkoła będzie otwarta za pięć lat?


Za dziesięć lat nieruchomości w takich miejscach staną się niesprzedawalne.



7/ Czy to znaczy, że mieszkanie na wsi nie ma sensu? Nie! Dla niektórych to dobra opcja, ale kluczowe są warunki: 1. Budowa od zera – kupno działki i postawienie nowego domu we współczesnym standardzie często okaże się tańsze i lepsze niż remont starego budynku w złym stanie. 2. Odpowiednia lokalizacja – warto szukać miejsc, gdzie w okolicy są nowe domy bez kopciuchów, aby uniknąć życia w smogu przez pół roku.


https://x.com/DemografiaPl/status/1903092612187226173


#nieruchomosci #polska #demografia tylko co nieco #polityka #pytanie

17b9d7d7-814d-4470-b4ba-24032ef51def

@maly_ludek_lego w takim domu trzeba zrobić wszystko. Dach często do wymiany, instalacje też. Fundamenty często przeciekają i są nieizolowane. Do tego cała stolarka, tynki (którymi trzeba będzie równać nierówności rzędu 5 i więcej cm) elewacja od nowa.

C⁎⁎j. Taniej postawić nowy.

@maly_ludek_lego

aby uniknąć życia w smogu przez pół roku


Good luck.

Mam rodzinę w małym mieście gminnym ok. 10k mieszkańców i w zimie po prostu nie ma czym oddychać. I to nie jest wyjątek ale reguła.

Ech jakbym widział sytuację, z którą właśnie się próbuje uporać. Parę tygodni temu zszedł sąsiad alkoholik. Pozostawił po sobie działkę i na niej ruinę, w której to libowal do samego końca.

Od 10 lat dziurawy dach, na którym rosną krzaki i jedna brzoza, wszędzie grzyb, wilgoć gołębie gówna. Kopciuch, studnia i prąd. Na tym koniec mediów. Żadnej izolacji, generalnie 30k koszt wyburzenia i może szybsze papiery na postawienie czegoś w to miejsce.

Nowi właściciele, czyli córka zmarłego i konkubent w postaci 60letniego emerytowanego policjanta toczą dziwną grę.

Mi by się przydała ta działka bardzo. Ale nie dam dużo więcej niż cena za metr w okolicy, mogę odpuścić koszt wyburzenia.

Ale chcą sprzedać ale nie chcą podać ceny. Poza tym za niewielkie pieniądze można to wyremontować I tak w kółko gadają, że będą to robić i sprzedadzą za ogromne pieniądze, bo w okolicy domy są drogie.

No nowe domy są drogie ale zgnite ruiny nikt kupi do remontu.

Dałem im miesiąc na zdeklarowanie się i odpuszczam, bo mentalność i upartość z innej epoki.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

O aż mi się dzisiaj przypomniało.


Przypomniało mi się, że za dawnych czasów, jak byłem jeszcze gówniakiem albo kaszojadem, zwał jak zwał, nie miałem zbyt wielu kumpli.

Był jednak on jeden, ten jeden śmieszek-zawadiaka, nazwijmy go dla uproszczenia P. Był postrachem wszystkich nauczycielek, ale tłumy kaszomaniaków go uwielbiały.

No i pewnego razu nadszedł ten dzień.

Pewnego letniego popołudnia, kiedy słońce chowało się za cienkimi chmurami, wsiadłem na mój ulubiony rower - składaka. Przejąłem go od brata po komunii - Wigry 3 - topka na tamte czasy więc nie w kaszę dmuchał! (koszojady - kasza - wiadomo).

Jechałem sobie spokojnie, delektując się ciepłem dnia i zapachem skoszonej trawy- był czerwiec - sianokosy w pełni, tak więc wszędzie można było poczuć ten specyficzny zapach.

Podbaza właśnie się kończyła, w głowie już luz, będzie można odpocząć od ględzenia facetki z majzy na 2 miesiące! Z majzy co prawda dwója, ale przynajmniej stara mnie z domu nie wypierdoli! A to już sukces!

No i tak jadę sobie tym rowerem nieopodal bliskiego lasku, kiedy nagle widzę jego - P. we własnej osobie!

Zatrzymałem się od razu na żużlowej drodze kręcąc pedałami w odwrotną stronę - kiedyś nie było hamulców ręcznych, tak więc istniał ten dość archaiczny mechanizm w moim pokomunijnym rowerze.

Mniejsza o rower - widzę, że P. jest z siebie jakiś bardzo zadowolony. Wzbudziło to moje podejrzenia.

"A co Ci się tak ta morda cieszy?" - pytam z podejrzliwością.

"Ziomuś, stary wziął mnie wczoraj na ryby i złowiliśmy o, takiego szczupaka!"

"Takiego wielkiego, ale jak to możliwe? My w tym stawie to najwyżej z ojcem łowiliśmy małe pizdryki!"

I tak właśnie toczyła się nasza rozmowa przez długie minuty. Opierając się o swój rowerowy nabytek, delektowałem się opowieścią o tym, jak to P. po raz pierwszy złowił rybę na swój nowy spławik. Po pewnym czasie cienie pobliskich brzóz zdawały się powoli wydłużać. Nie mając jednak nic do roboty tamtego popołudnia, pozwoliłem toczyć się rozmowie swoim powolnym rytmem.

W końcu P. ruszył leniwie w swoją stronę, a mi w końcu się przypomniało!

Miałem dzisiaj przecież jeszcze pójść do Biedronki! Od kilku dni chodziły za mną lody – takie duże, waniliowe! Od jakiegoś czasu w naszym kolorowym, kineskopowym telewizorze leciała reklama - piggymilki, czy jakoś tak.

Byłem na te lody strasznie nakręcony, tak więc czym prędzej udałem się w stronę nowootworzonego supermarketu.

W Biedronce było jak zwykle gwarno; ludzie robili zakupy na kolacje i weekendowe grille, a ja niczym dzik w szuwarach przebierałem lody w okolicznej zamrażarce.

I w końcu są! Zapłaciłem dumnie na kasie 2 złote zarobione przeze mnie na pobliskiej plantacji truskawek w zeszły weekend, po czym majestatycznym krokiem udałem się do wyjścia.

Nareszcie nadzedł ten moment! Na pobliskiej ławce, w cieniu podsuszonego iglaka oddałem się konsumpcji moich nowoulubionych lodów. Ale to nie koniec! Okazało się, że wygrałem kolejnego! Cała procedura, mechanicznie się powtórzyła i ponownie udałem się do sklepu.

Cóż to był za cudowny dzień! Dwa piggymilki na jednym ogniu!

Uszczęśliwiony, po zakupach ruszyłem w stronę domu, tym razem trochę inną trasą, nieopodal pobliskiego tartaku Januszwood.

W powietrzu rozchodził się zapach piłowanych desek oraz dżwięk pracującej krajzegi.

Jechałem przez pola i niewielki park, gdzie wiatr powoli szumiał poprzez młode liście na drzewach.

Myślałem o wszystkim i niczym, pozwalając myślom swobodnie płynąć. Kiedy zbliżałem się do głównej drogi, zapadał już zmrok, a ja włączłem dynamo w swojej Wigrówie. Naokoło mnie pobrzmiewał dźwięk czerwcowych świerszczy. W końcu w oddali zaczeły migać światła mojego domu.

Czułem się szczęśliwy – tak po prostu, bez wielkiego powodu, zadowolony z prostego, letniego dnia i małych radości, jakie przyniósł.


#pdk

#gównowpis

25e02c9e-92a2-4c1f-9bd0-4c3db20919b3
539a3f5e-721f-4e13-b308-e54ac9fe0c97

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jak czujecie sie z tym, ze za 2 lata z bardzo duzym prawdodpodobienstwem bedziecie budzic sie rano znowu z pytaniem na ustach:

"Co ten PiS znowu dzisiaj odpi*rdala?"


#polityka #takaprawda #gownowpis

192bd63a-2dd7-4940-9d9e-61e8101312ec

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ameryka: Danio, żałosna jesteś w ch*j, dwulicowa nara! A poza tym dej Grendlandie!


Też Ameryka: Chcesz coś z Ejwonu? (I dej mnie te jajka przy okazji )


#heheszki #politykazagraniczna #dania #usa #trump

e8638500-bd89-4eba-81f4-4325485cd135

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Czy jako prawdziwy tru gracz/graczka (a nie jakieś tam tfu! normictwo) byłbyś w stanie zapłacić 100$ za swoją ulubioną grę GTA VI z uśmiechem?

#gry #pytanie #ankieta #gownowpis

21d0bed1-7e31-4c59-bb44-3f2053e73e7e

Zaplacilbys/Zapłaciłabym?

178 Głosów

No cóż. Od GTA 1 do GTA: SA piraciłem. GTA 4 kupione za 20% wszystkie części, bo długo nie grałem, bo nie było na czym.


Niech zarobią i te 100 USD, zasłużyli.


A inna sprawa, że to w sumie będzie na PS5, którego mam nierozpakowanego nawet, bo kupiony tylko pod GTA6. Pogram 3 miesiące, a potem sprzedam konsolę i grę, a jak wyjdzie na PC to kupię znowu.

Wystarczy poczekać :p oprócz niższej ceny, będzie już chujenka po beta testach, które teraz są przerzucane na klientów xD

Zaloguj się aby komentować