Kolejny MOC w klimacie Castle:
Wolfpack Tower & Medieval Ship - 4916 elementów
https://rebrickable.com/mocs/MOC-136695/
#lego #legomac #legomoc



Kolejny MOC w klimacie Castle:
Wolfpack Tower & Medieval Ship - 4916 elementów
https://rebrickable.com/mocs/MOC-136695/
#lego #legomac #legomoc


@damw LEGO to niech sobie daruje zestawy, niech zacznie luźnymi klockami w przystępnej cenie handlować. Dla nich oszczędności na pakowaniu, logistyce i qc. A fani zrobią i tak lepsze zestawy i takiej
Lego to niech to dostarcza max w 2-3 tygodnie. Uwazam ze to jest obecnie najwiekszy mankament LEGO. Jestem w stanie zaplacic ta cene ale szlag mnie trafia gdy czekam na to 3 miesiace. Bo tyle czekalem ostatnim razem na zamowienie.
Druga sprawa, niech to pakuja jakos w papierowe woreczki, bo to we 2 osoby kilka godzin sprawdzali czy wszystko przyszlo.
przy okazji jak nazywaja sie te klocki dachowe z tego MOCa? I klocek odzwierciedlajacy dzwon szukam.
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Nieśmiało przypominam, że to już dzisiaj w nocy.
28 lutego wyjątkowa noc. Kolejne takie zjawisko w 2161 roku
Nad Polską szykuje się prawdziwa uczta dla miłośników astronomii. To niezwykle rzadki układ planet. W piątek wieczorem po zachodzie Słońca na niebie pojawi się siedem planet, które ustawią się w jednym sektorze nieba
Parada planet to zjawisko, w którym kilka planet jest widocznych w jednym sektorze nieba z perspektywy Ziemi, często po jednej stronie Słońca. Z naukowego punktu widzenia nie oznacza to, że planety układają się w idealnie prostą linię – ich orbity są lekko nachylone względem płaszczyzny ekliptyki, czyli umownej płaszczyzny opartej na orbicie Ziemi wokół Słońca. Z tego powodu w przestrzeni trójwymiarowej ich położenie nie jest perfekcyjnie wyrównane, ale z naszej, ziemskiej perspektywy mogą wydawać się skupione w wąskim obszarze nieba.
Obserwację parady planet możemy zacząć w piątek 28 lutego po zmierzchu, gdy Słońce schowa się za horyzontem, a niebo przybierze głęboki granatowy odcień. Około godziny 17.26 światło dzienne ustąpi miejsca mrocznej głębi nocy, a planety zaczną się wyłaniać na tle spokojnego nieba.
Spoglądając na wschód, jako pierwszego zauważymy Marsa, który na niebie wygląda jak czerwona kropka. Przesuwając wzrok na południe, zobaczymy Jowisza i Urana. Następnie, patrząc na południowy zachód, dostrzeżemy Wenus, Neptuna i Merkurego. Całe widowisko zakończy Saturn, który pojawi się na niebie jako ostatni.
Naukowcy NASA podpowiadają, że przed rozpoczęciem obserwacji parady planet, musimy zwrócić szczególną uwagę na wysokość, na jakiej znajdą się one nad horyzontem. Jeśli chcemy dostrzec planetę gołym okiem, powinna ona znajdować się co najmniej kilka stopni nad linią horyzontu, a optymalnie – 10 stopni lub więcej.
Dlaczego jest to tak ważne? Ponieważ w pobliżu powierzchni Ziemi atmosfera działa jak filtr, który rozprasza i przyćmiewa światło obiektów niebieskich. W takich warunkach nawet najjaśniejsze planety mogą stać się trudne do zauważenia, a czasem wręcz niewidoczne. Ich światło zostanie rozproszone i pochłonięte, zanim dotrą do oczu obserwatora.
Dodatkowe wskazówki jak przygotować się do "parady":
lokalizacja : wybierz miejsce z minimalnym zanieczyszczeniem świetlnym – najlepiej na obrzeżach miasta;
sprzęt: choć większość planet będzie widoczna gołym okiem, w przypadku Urana i Neptuna rekomendowane są lornetki lub mały teleskop. Jeśli chcemy uzyskać maksymalny obraz, warto zaopatrzyć się w stabilny statyw;
technologia: warto skorzystać z aplikacji astronomicznych, takich jak Star Walk 2. Dzięki funkcji "Planet Walk" możemy na bieżąco śledzić ruchy planet, ustalić ich pozycje na niebie i dokładnie zaplanować obserwację. Wystarczy skierować urządzenie ku niebu, a aplikacja wskaże nam, gdzie znajduje się każda z planet.
#astronomia #ciekawostki #planety

Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Właśnie do mnie dotarło, że nie tylko jutro jest piątek-piąteczek (czyli zaczynamy weekend), ale przy okazji ostatni dzień miesiąca (w końcu luty ma tylko 28 dni).
A skoro ostatni, to się wystawia fakturki i zamieniamy wykonane w danym miesiącu usługi w "należność krótkoterminową". Wypas
#feelsgoodman #gownowpis #b2b #dzialalnoscgospodarcza

Zaloguj się aby komentować
Jakiś tydzień temu trafiłem na info, że Linus Torvalds (twórca i główny opiekun #linux )
w prywatnej korespondencji zapowiedział, że zaakceptuje kod napisany w Rust, nawet pomimo sprzeciwu opiekunów. Zaskakująca zmiana stanowiska może otworzyć drogę do poważnych reform w strukturze jądra systemu, ale jednocześnie rodzi pytania o przyszłość społeczności rozwijającej system.
Było to o tyle dziwne, że
jeszcze niedawno Torvalds publicznie opowiadał się przeciwko wdrażaniu języka Rust do jądra Linuxa, podkreślając, że system działa znakomicie w C i nie ma potrzeby wprowadzania tak radykalnych zmian. Jego komentarze były surowe i jasno wskazywały na brak akceptacji dla nowego języka w tak kluczowym komponencie oprogramowania.
Jądra systemu napisanego jedynie w języku C bronił jeden z głownych opiekunów Christoph Hellwig:
Hellwig, nie kryjąc oburzenia, po raz kolejny porównał Rust do "nowotworu", który może zagrozić stabilności jądra Linuxa. Podkreśla, że dodanie wsparcia dla innego języka może prowadzić do chaosu i fragmentacji kodu. „Nieustanna rotacja pomiędzy różnych językami to największy koszmar każdego administratora kodu” – stwierdził Hellwig.
https://ithardware.pl/aktualnosci/linus_torvalds_rust_i-39142.html
No i dzisiaj pojawia się nowe info:
Christoph Hellwig, jeden z kluczowych opiekunów jądra systemu, który znany jest ze swojego zdecydowanego sprzeciwu wobec implementacji języka Rust w jądrze Linuksa, zrezygnował z funkcji opiekuna odpowiedzialnego za dma-mapping.
Christoph Hellwig od lat jawnie krytykował wprowadzanie Rusta do kodu jądra Linuksa, nazywając go „rakiem” i podkreślając, że jego obecność rozprzestrzenia się jak „przerzuty” po całym systemie. Hellwig, zagorzały zwolennik języka C, uważał, że to właśnie C zapewnia większą stabilność i bezpieczeństwo kodu. Jego decyzja o rezygnacji z części obowiązków przyszła niespełna tydzień po tym, jak ujawnił treść prywatnej korespondencji z Torvaldsem, w której twórca Linuxa wyraził swoje zaskakujące poparcie dla języka Rust.
Co będzie dalej z Christophem?
Choć Hellwig zrzekł się części swoich obowiązków, nadal pozostaje aktywny w społeczności Linuxa. Wciąż pełni funkcje opiekuna sterownika NVMe oraz sekcji FreeVXFS. Jego odejście z obszaru mapowania DMA oznacza jednak, że Marek Szyprowski, drugi opiekun tej sekcji, będzie musiał samodzielnie przejąć pełną odpowiedzialność za ten kluczowy element infrastruktury Linuxa.
https://ithardware.pl/aktualnosci/fanatyk_kodu_c_rust_linux-39337.html
#programowanie #rust #technologia #linustorvalds

@damw Hellwig, nie porównywał Rust do "nowotworu"
And I also do not want another maintainer. If you want to make Linux
impossible to maintain due to a cross-language codebase do that in
your driver so that you have to do it instead of spreading this
cancer
to core subsystems. (where this cancer explicitly is a cross-
language
codebase and not rust itself, just to escape the flameware brigade).
Dziennikarstwo na które zasłużyliśmy.
Zaloguj się aby komentować
Składałby człowiek:
Ultimate Pirates Harbor (nie ogarniam czemu tak nazwane, jak żołnierzy widać a nie piratów na renderach)
https://rebrickable.com/mocs/MOC-129113/Legat_Of_Legion/ultimate-pirates-harbor/#details
17000 elementów.
#lego #moc #legomac



Zaloguj się aby komentować
Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podczas uroczystości w 56. Bazie Lotniczej w Innowrocławiu podpisał trzy umowy, które rozpoczynają procedurę leasingu ośmiu śmigłowców uderzeniowych AH-64D Apache do Polski. Ich dostawa ma mieć miejsce najwcześniej w czerwcu. Leasing AH-64D to rozwiązanie pomostowe, mające zapewnić szkolenie polskich pilotów i mechaników, przed rozpoczęciem dostaw nowocześniejszych śmigłowców w wersji AH-64E.
Trzy umowy podpisane przez ministra obrony narodowej obok leasingu śmigłowców dotyczą zabezpieczenia eksploatacji oraz szkolenia personelu Sił Zbrojnych RP.
Śmigłowce mają zostać dostarczone do pododdziałów 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych, która jest jedynym związkiem taktycznym w Wojsku Polskim, wykorzystującym śmigłowce uderzeniowe.
Osiem śmigłowców AH-64D ma zapewnić ciągłość szkolenia i przygotowywania żołnierzy z 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych do przyjęcia aż 96 śmigłowców w nowszej wersji AH-64E. Polska będzie posiadała drugą co do wielkości ich flotę na świecie.
Wartość trzech umów na leasing ośmiu śmigłowców AH-64D Apache od Stanów Zjednoczonych do Polski to 300 mln dolarów (1,2 mld zł). Jak zdradził Władysław Kosiniak-Kamysz, wszystkie śmigłowce mają zostać przebazowane do Polski do końca roku. Jak stwierdził, realizacja dostawy śmigłowców AH-64D ma mieć miejsce najwcześniej w czerwcu, najpóźniej we wrześniu. Podczas konferencji prasowej minister Kamysz przypomniał, że obecnie w Stanach Zjednoczonych są prowadzone szkolenia pierwszych polskich pilotów i mechaników na śmigłowce Apache.
Leasingowe AH-64D Apache będą w Polsce do momentu wdrożenia do służby nowych AH-64E, których dostawa ma rozpocząć się w 2028 roku i zakończyć cztery lata później. Obecnie Wojsko Polskie posiada ogromną lukę w śmigłowcach uderzeniowych. Na stanie posiadamy poradzieckie Mi-24D/W, których zasoby i tak zostały uszczuplone po przekazaniu około 11 sztuk Ukrainie. Stąd 1. Brygada Lotnictwa Wojsk Lądowych potrzebuje pomostowego rozwiązania jak leasing AH-64D, aby w ogóle utrzymać sprawność działania
Jeśli chodzi zaś o umowę na 96 AH-64E:
Koszt umowy na AH-64E wyniósł aż 10 mld dolarów brutto (przy tamtejszym kursie dolara ok. 48,2 mld PLN brutto), zawierając także uzbrojenie, pakiet logistyczny i szkoleniowy. Był to jeden z największych zakupów Wojska Polskiego w historii. Przy tym zakupie pozyskano także umowy offsetowe, mające zapewnić transfer technologii. Pierwszą podpisano we wrześniu 2023 roku z Lockheed Martin i obejmowała pozyskanie kompetencji serwisu radarów AN/APG-78 Longbow oraz modułów obserwacyjno-celowniczych M-TADS/PNVS. Jej wartość wyniosła 300 mln złotych. Drugą i trzecią podpisano 5 sierpnia 2024 i obejmowały kolejno pozyskania możliwości i kompetencji serwisu i przeglądu niektórych części do śmigłowców m.in. kadłuby w Polsce i kooperacji w zakresie obsługi technicznej silników serii T700/G7. Kosztowały kolejno 400 i 530 mln złotych.
Czym się różnią wersje D od E?
Z zewnątrz pomiędzy śmigłowcami Apache E i D na pierwszy rzut oka widać różnicy, to systemowo są to znacznie inne maszyny pod względem osiągów i awioniki.
Po pierwsze AH-64E może współpracować z bezzałogowcami, zbierając dodatkowe informacje z pola walki. Dodatkowo względem AH-64D posiada mocniejsze silniki T-700-701D, pozwalające m.in. latać szybciej o 32 km\h. AH-64E posiada także zwiększone możliwości komunikacyjne, które obejmują ulepszenia łączności satelitarną
Należy też pamiętać, że sam AH-64E przechodzi liczne modyfikacje. Polska zakupiła najnowocześniejsze śmigłowce w rozwijanej Version 6.5, które posiadają nowe oprogramowanie oparte o standard awioniki ARINC 661, pozwalające na integrację AH-64E z nowymi zdolnościami w następnych latach.
Więcej można poczytać tutaj:
#wiadomoscipolska #wojsko #helikoptery #usa

Zaloguj się aby komentować
Ehhh kiedyś to była moda, teraz nie ma mody
#filmy #heheszki #80s #nostalgia #modameska #modadamska #disco





@UmytaPacha pośmigać na takich rolkach przy kuli dyskotekowej i muzyczce. Nice
Tutaj akurat rok wcześniej, ale przymknę oko xD
Zaloguj się aby komentować
#heheszki #memy #ai #sztucznainteligencja
#lifehack
PS: pierwszy mocno pozbawiony etyki - tak nie można robić!


Zaloguj się aby komentować
Orlen zamyka ostatni kwartał 2024 na dużym plusie:
Grupa Orlen w ciągu trzech ostatnich miesięcy 2024 r. wypracowała 4 mld 664 mln zł zysku netto. W analogicznym okresie sprzed roku zyski nie przekroczyły 1 mld zł.
Zysk operacyjny wyniósł 7 770 mln zł wobec 3 012 mln zł zysku rok wcześniej.
Zysk EBITDA sięgnął 11 483 mln zł wobec 6 607 mln zł zysku rok wcześniej. Zysk EBITDA LIFO wyniósł 11 527 mln zł wobec 7 234 mln zł rok wcześniej.
Skonsolidowane przychody ze sprzedaży sięgnęły 77 169 mln zł w IV kw. 2024 r. wobec 98 453 mln zł rok wcześniej.
"To był bardzo dobry kwartał dla Orlenu. Osiągnęliśmy świetne wyniki operacyjne. Zakończyliśmy prace nad strategią, która została doskonale przyjęta przez rynek i przyczyniła się do dwucyfrowego wzrostu kursu spółki. Wygenerowaliśmy dużą ilość gotówki, więc możemy zaoferować akcjonariuszom rekordowo wysoką dywidendę. W minionym roku co dziesiąta złotówka odprowadzana do budżetu państwa pochodziła z Orlenu" — skomentował prezes Ireneusz Fąfara, cytowany w komunikacie.
Jak to wyglądało z podziałem na segmenty?
W IV kwartale 2024 r. segment Rafineria wypracował zysk EBITDA LIFO na poziomie 1,5 mld zł, wyższym o blisko 2 mld zł (r/r). Koncern osiągnął ten wynik w otoczeniu normalizujących się marż rafineryjnych, utrzymując wysoki stopień wykorzystania mocy rafineryjnych, sięgający 89 proc. Rafinerie Grupy w Polsce, Czechach i na Litwie przerobiły w tym czasie 9,6 mt ropy. W Polsce i Czechach osiągnięto wyższy uzysk paliw (r/r), przy nieznacznym spadku na Litwie, spowodowanym m.in. pracami konserwacyjnymi, wskazano w komunikacie.
"Segment Petrochemia, pomimo wzrostu sprzedaży o 19 proc., pozostaje pod presją ze względu na niekorzystne czynniki rynkowe i makroekonomiczne. EBITDA LIFO segmentu wyniosła w czwartym kwartale ub.r. (-) 748 mln zł" — czytamy w materiale.
"Segment Energetyka zanotował wynik EBITDA LIFO na poziomie blisko 2,3 mld zł, co potwierdza zasadność strategicznego rozwoju Grupy w tym kierunku.
EBITDA LIFO segmentu Detal wyniosła 660 mln zł.
Największy udział w wyniku miał segment Wydobycie, który wypracował EBITDA na poziomie 5 mld zł. Wpływ na to miał wzrost cen gazu o 9 proc., a także wzrost skali działalności w Norwegii i brak odpisu na Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny
Zysk EBITDA na poziomie 4,4 mld zł zanotował w IV kwartale ub.r. segment Gaz
Warto tutaj podkreślić, że
Łączna moc zainstalowana w Grupie Orlen wyniosła 6,1 GWe. W tym czasie wyprodukowano 4,9 TWh energii elektrycznej. Obecnie już ponad 70 proc. energii elektrycznej w Grupie ORLEN wytwarzane jest z odnawialnych źródeł oraz w jednostkach zasilanych gazem"
Czyli sporo tam OZE.
Sieć Orlen powiększyła się w ciągu roku o 347 stacji paliw, których łącznie koncern ma 3 517 w siedmiu krajach Europy. Jednocześnie konsekwentnie inwestuje w stacje alternatywnego tankowania, których liczba zwiększyła się o 135 (r/r) do 869. Rośnie także liczba punktów sprzedaży pozapaliwowej. Obecnie jest ich już ponad 2,7 tys., podano też w materiale.
Wyniki niby fajne, ale to przecież naszym kosztem - to my płacimy więcej za paliwo, energię, gaz itd, przedsiębiorcy też za to płacą i muszą podnosić ceny za inne produkty (transport i produkcja przecież kosztuje). No mieszane uczucia ma człowiek.
#wiadomoscipolska #ekonomia #orlen #gielda

Zaloguj się aby komentować
Tłusty czwartek może i jest słodki, ale w tym roku będzie też gorzki. Zwłaszcza gdy spojrzymy na ceny pączków.
Jak czytamy w analizie ekspertów z aplikacji PanParagon, w styczniu i lutym 2025 r. za jedną sztukę pączka w cukierniach płaciliśmy ok. 4 zł 60 gr, podczas gdy w tym samym okresie 2023 r. było to ok. 3 zł 50 gr. To wzrost o ok. 30 proc.
Jeszcze większą dynamikę w zmianie cen widać w dyskontach. Tutaj mediana cen za jednego pączka wzrosła z 2 zł 18 gr w 2023 r. do 3 zł 9 gr w 2025 r., co oznacza wzrost o ok. 40 proc.
Ale widać też wyraźny skok w porównaniu z zeszłym rokiem. – Wyższe ceny pączków mogą wynikać z inflacji, która w ostatnich latach przełożyła się na wzrost kosztów niektórych surowców, energii oraz wynagrodzeń pracowników. Dodatkowo w cukierniach i dyskontach coraz częściej pojawiają się słodkości klasy premium. W tym roku dużą popularnością cieszą się pączki w stylu dubajskim czy z nadzieniem pistacjowym, których cennik jest znacząco wyższy od tradycyjnych wypieków. To z kolei może wpływać na medianę cen tych tłustoczwartkowych słodkości – komentuje Antonina Grzelak z aplikacji PanParagon.
30-40% wzrost cen to sporo
Wychodzi też na to, że lubimy świętować "tłusty czwartek":
Jak wynika z badania, w tłusty czwartek 2024 r. pączki lub faworki znalazły się na ok. 30 proc. paragonów spożywczych. To oznacza, że co trzeci dowód zakupu zawierał przynajmniej jedną z tych słodkości na swojej liście. Dla porównania — w zwykły dzień tego samego roku pączki i faworki były obecne na zaledwie 3,7 proc. paragonów.
w ten dzień widać spory wzrost ilości paragonów z przynajmniej 1 produktem pączek lub faworki.
https://businessinsider.com.pl/poradnik-finansowy/tlusty-czwartek-2025-tak-podrozaly-paczki/y6lrhqs
#polska #slodycze #inflacja #wiadomoscipolska

Zaloguj się aby komentować
Fajny artykuł dotyczący #gornictwo w #polska : https://wysokienapiecie.pl/97538-gornictwo-wegla-kamiennego-w-polsce/
Opisuje on jak historycznie wyglądało wydobycie węgla, jak wygląda teraz i jakie są przewidywania, że będzie wyglądać w przyszłości.
Dziś koszt płacy polskiego górnika (ze wszystkimi dodatkami, nagrodami, składkami i podatkiem dochodowym) przekracza 11 tys. zł miesięcznie (z czego na rękę dostaje ok. 6 tys. zł). Amerykański górnik zarabia realnie praktycznie tyle co pół wieku temu (25 tys. zł). Jednym z powodów jest to, że wydajność amerykańskiego górnictwa spada od 20 lat i dziś jest już zaledwie 10-krotnie wyższa niż w Polsce i porównywalna z nowym rosnącym konkurentem – Indonezją.
Gdy przeliczymy koszty płac i wydajność na płacowe koszty wydobycia węgla, to w Indonezji wyniosą one dziś zaledwie 4 dolary, w RPA będzie to 6 dol, w USA już 10 dol., a w Polsce aż 50 dolarów.
Czemu w ogóle o tym wydobyciu się mówi? Ponieważ umowa społeczna z poprzednim rządem zakłada pewne wydobycie które oderwane jest od faktycznego zapotrzebowania przez energetykę. Już dzisiaj wydobywa się więcej niż potrzebujemy (i składuje pod chmurką) bo sprzedać tego nie ma gdzie, bo koszty wydobycia wysokie (więc i koszt produktu wysoki), a w kolejnych latach będzie jeszcze gorzej, bo coraz większy udział OZE (wiatraki, fotowoltaika itp) będzie wymagał coraz mniej węgla spalonego w elektrowniach. Czyli będziemy jako podatnicy jeszcze więcej dorzucać hajsu do tego kosztownego "hobby".
https://www.parkiet.com/surowce/art39687381-gornictwo-znow-ma-problemy
Dlatego też trendy, które miały miejsce w energetyce w 2023 r., wpływały niekorzystnie na popyt na „czarne złoto”: spadek zużycia energii, negatywny bilans wymiany z zagranicą, wzrost znaczenia innych źródeł (OZE, gaz) – w sumie wolumen generacji węglowej w ub.r. spadł o ponad 20 TWh. Prawie 10 TWh dotyczyło produkcji bloków opartych na węglu kamiennym, co oznacza zmniejszenie zapotrzebowania na węgiel ze strony energetyki o ok. 5 mln ton. To bardzo znacząca wielkość, gdyż łączne zużycie tego paliwa przez firmy energetyczne to ok. 30 mln ton rocznie. Dodatkowo w 2023 r. firmy te weszły z wysokimi zapasami węgla, często zakupionymi z importu po wysokich cenach podczas kryzysu paliwowego w 2022 r.
Warto spojrzeć na liczbę 30 mln ton jako zużycie przez firmy energetyczne, ponieważ w zeszłym roku górnictwo wydobyło chyba 33 mln ton. Co zrobić z nadmiarem? Spalić nie ma gdzie (bo sieć energetyczna musi się bilansować - nie można przecież wyprodukowanej energii przechować na "później" w kablach), sprzedać nie ma komu (bo Australia, Indonezja i te sprawy) a za wydobycie trzeba zapłacić.
A tutaj przewidywania ze stycznia zeszłego roku, że będziemy dopłacać po 10 mld PLN rocznie do górnictwa. No nie pomylili się (wynik za zeszły rok to 11 MLD PLN straty w spółkach węglowych, a nie wliczono w to emerytur górniczych)
https://wysokienapiecie.pl/96389-gornicy-wykopali-czarna-dziure-bedziemy-doplacac-10-mld-zl/
Powodów jest kilka, a zacząć można od:
Pierwszy to przyzwolenie na dramatycznie rosnące koszty. W ciągu ostatnich dwóch lat wydobycie w całym polskim górnictwie spadło o 6 mln ton rocznie (w tym o 1,5 mln ton w PGG), chociaż nie wynikało to z żadnej decyzji Brukseli. W tym samym czasie koszt płac, dodatków, pensji i nagród tylko w największej Polskiej Grupie Górniczej wzrósł o 2,8 mld zł. Średnie wynagrodzenie ze wszystkimi dodatkami i premiami w PGG (liczony jako koszt pracodawcy) wzrósł z 10,7 tys. zł w 2022 r. do 17,1 tys. zł miesięcznie brutto. Od 2021 wzrosły także o ponad 2,2 mld zł koszty materiałów i energii, ale w takiej sytuacji tym bardziej należało trzymać płace w ryzach.
#ekonomia #wiadomoscipolska



Mnie zawsze niszczy fakt, że w krajach gdzie koszty są niskie, wynikają m.in. z faktu, że to są kopalnie odkrywkowe 🙃
@AureliaNova no to może wykopmy na Śląsku wielką dziurę i będziemy też wydobywać tanio. A nie czekaj, najpierw my się musiał jeden z drugim szwagrem nakraść przy sprzedaży materiałów/usług/narzędzi, potem by znów rozciągali rok na 15-18 miesięcy i by znów wyszło drożej
Mnie zawsze śmieszy argument ile to nie mamy pod ziemią miliardów ton węgla wartych miliardy, zupełnie jak argument ile złota pływa w oceanach albo jest diamentów na asteroidach - no niby jest, ale weź to stamtąd wydobądź najpierw XD
@GazelkaFarelka no i w wynikach za zeszły rok widać te miliardy. Koszt wydobycia ~50 mld PLN, a sprzedano to za 40 mld.

Uprzywilejowane grupy społeczne to jedna z największych patologii naszego kraju. Jedna noga cały czas stoi w komunie.
Zaloguj się aby komentować
Kilka dni temu pisałem o rozpoczęciu inwestycji Baltica 2. Gdyby ktoś się zastanawiał jak wygląda kwestia łańcuchu dostaw to w poniższym artykule możemy znaleźć więcej informacji:
https://wysokienapiecie.pl/107295-ile-jest-polskich-ogniw-w-lancuchu-dostaw-dla-morskich-wiatrakow/
Zgodnie z porozumieniem sektorowym, które obowiązuje od września 2021 r., local content oznacza „udział przedsiębiorców z siedzibą w Polsce lub przedsiębiorców zagranicznych posiadających na terytorium RP oddział lub przedstawicielstwo i prowadzących działalność produkcyjną lub usługową na terenie RP, tworzących łańcuch dostaw w realizacji zamówień na potrzeby budowy i eksploatacji MFW w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej”.
W dokumencie założono, że dla projektów w pierwszej fazie wsparcia, która obejmuje 5,9 GW, local content wyniesie co najmniej 20-30 proc. łącznej wartości w fazie przedrealizacyjnej, instalacyjnej i eksploatacyjnej, czyli po prostu w całym cyklu „życia farmy wiatrowej”. Drugi etap rozwoju rynku, dla farm realizowanych do 2030 r. w ramach aukcyjnej fazy systemu wsparcia, przewiduje już pułap 45 proc., a dla przedsięwzięć po 2030 r. – 50 proc.
Najbardziej zaawansowanym przedsięwzięciem jest Baltic Power (1,2 GW), realizowany przez Orlen we współpracy z kanadyjskim Northland Power. W styczniu ma ruszyć instalacja pierwszych wiatraków, a oddanie farmy do użytku jest planowane w 2026 r.
– Na bazie posiadanej obecnie już wiedzy szacujemy, że w całym cyklu życia farmy (tj. od fazy dewelopmentu, przez budowę, użytkowanie i utrzymanie, aż po tzw. decomissioning) uzyskamy 21 proc. udziału local content z potencjałem jego wzrostu – informuje nas biuro prasowe Orlenu.
– Spodziewamy się przy tym, że będzie to najwyższy wskaźnik wśród projektów realizowanych w ramach pierwszej fazy rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce. Największy udział polskich przedsiębiorstw w łańcuchu wartości Baltic Power szacujemy w fazie użytkowania i utrzymania (O&M), m.in. w związku z działalnością bazy serwisowej w Łebie przez około 30 lat – dodaje.
Dla Baltica 2:
– W przypadku projektu Baltica 2 szacowany poziom local content osiągnięty na obecnym etapie przez inwestorów mieści się w przedziale 20-30 proc., co znalazło odzwierciedlenie w odpowiednich sprawozdaniach – zapewnia biuro prasowe PGE.
Jeśli chodzi o projekty Bałtyk II/Bałtyk III (1,4 GW), za którymi stoi joint-venture Polenergii i norweskiego Equinora, to FID jest spodziewana w pierwszym kwartale 2025 r. Ci inwestorzy w planie łańcuch dostaw jako jedyni wcześniej otwarcie też wskazali, że zakładają local content w przedziale od 23 proc. (scenariusz podstawowy) do 38 proc. (scenariusz optymistyczny).
#energetyka #wiatraki #offshore #oze


Zaloguj się aby komentować
Kolejne informacje o #polska #elektrowniaatomowa
Rozpoczęcie prac przygotowawczych, kontynuacja badań geologicznych, negocjacje kluczowych umów i dalsze zabezpieczanie finansowania - to tylko niektóre z działań planowanych przez Polskie Elektrownie Jądrowe na najbliższe miesiące. Właściwa budowa, a więc wylanie pierwszego betonu pod elektrownię, ma się rozpocząć w 2028 r.
Polskie Elektrownie Jądrowe, czyli spółka odpowiedzialna za budowę elektrowni lokalizacji Lubiatowo-Kopalino, podsumowała ub. r. i przedstawiła zadania na rok bieżący. W grudniu 2024 r. wszczęte zostało przez Komisję Europejską postępowanie poszerzone w sprawie akceptacji pomocy publicznej dla projektu.
Rozpoczęto m.in. pogłębione badania geologiczne, na potrzeby których wcześniej przygotowano teren o powierzchni ok. 40 ha. Ich wyniki są kluczowe dla trwającego procesu projektowania elektrowni, bowiem umożliwią dobranie odpowiednich rozwiązań technologicznych i inżynieryjnych, aby obiekt mógł bezpiecznie stanąć i funkcjonować. Pierwsze analizy pobranych próbek potwierdzają już, że warunki gruntowe w miejscu przyszłej elektrowni nie stanowią przeszkody dla jej bezpiecznej eksploatacji. Jednocześnie trwa proces projektowania elektrowni jądrowej - poinformował Leszek Juchniewicz, prezes zarządu PEJ.
Rozpoczęto m.in. pogłębione badania geologiczne, na potrzeby których wcześniej przygotowano teren o powierzchni ok. 40 ha. Ich wyniki są kluczowe dla trwającego procesu projektowania elektrowni, bowiem umożliwią dobranie odpowiednich rozwiązań technologicznych i inżynieryjnych, aby obiekt mógł bezpiecznie stanąć i funkcjonować. Pierwsze analizy pobranych próbek potwierdzają już, że warunki gruntowe w miejscu przyszłej elektrowni nie stanowią przeszkody dla jej bezpiecznej eksploatacji. Jednocześnie trwa proces projektowania elektrowni jądrowej - poinformował Leszek Juchniewicz, prezes zarządu PEJ.
Więcej informacji co już zrobiono i co dalej jest planowane można znaleźć tutaj:
#wiadomoscipolska #energetyka

Zaloguj się aby komentować
Pojawiają się przecieki dotyczące cen nowej generacji #gpu od #amd
Pod koniec zeszłego tygodnia AMD przypomniało entuzjastom sprzętu komputerowego o nadchodzącym wydarzeniu poświęconym ich nadchodzącym kartom graficznym – specjalnym RDNA 4 Friday, zaplanowanym na 28 lutego. To właśnie wtedy firma oficjalnie ujawni specyfikację techniczną, wydajność oraz ceny nowych grafik z serii Radeon RX 9070.
Ostatnie przecieki sugerowały wysokie ceny nowych kart, z niektórymi spekulacjami wskazującymi na przedział 739 dolarów i więcej. Jednak według doniesień VideoCardz, które uzyskało dostęp do slajdów z prezentacji AMD, cena serii RX 9070 ma wynosić mniej niż 700 dolarów. Tu mówimy się nawet o starej zasadzie stosowanej przez czerwoną ekipę, czyli cenie takiej jak za konkurencyjnego GeFroce'a minus 50 USD (przypominamy, że GeForce RTX 5070 Ti kosztuje 749 USD, więc Radeon RX 9070 XT może zostać wyceniony na 699 USD).
Czemu taka cena?
AMD podobno argumentuje tę decyzję danymi rynkowymi – aż 85% graczy kupuje karty poniżej tej kwoty, co ma uczynić nowe Radeony bardziej atrakcyjnymi dla szerokiego grona odbiorców.
https://ithardware.pl/aktualnosci/radeon_tanszy_amd_cena-39318.html
#technologia #kartygraficzne

Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
No to już wiadomo co było przyczyną katastrofy, która rozwaliła szczątki Falcon 9 gdzieś po #polska i pod #poznan
Nad Polską w zeszłym tygodniu doszło do katastrofy, która była spowodowana drugim stopniem rakiety Falcon 9. Wpadł on w atmosferę ziemską nad naszym krajem po niekontrolowanej deorbitacji. Konstrukcja nie uległa całkowitemu spaleniu i jej szczątki spadły pod Poznaniem
Oświadczenie #spacex :
Podczas tej misji Starlink doszło do niewielkiego wycieku ciekłego tlenu, co ostatecznie spowodowało wyższe niż oczekiwano wskaźniki zużycia kadłuba pojazdu. W rezultacie, po przeprowadzeniu bezpiecznych koncepcji operacji, nie zdecydowano się na deorbitację, a pojazd został pomyślnie pasywowany na orbicie w celu usunięcia źródeł zmagazynowanej energii
SpaceX ściśle współpracuje z rządem Polski w zakresie działań związanych z odzyskiwaniem i oczyszczaniem. W szczątkach nie ma żadnych toksycznych materiałów. Jeśli uważasz, że zidentyfikowałeś kawałek szczątków, nie próbuj bezpośrednio ich dotykać ani odzyskiwać. Zamiast tego skontaktuj się z lokalnymi władzami lub z infolinią SpaceX Debris Hotline
#wiadomoscipolska #startyrakiet #falcon9

Zaloguj się aby komentować
Mark Darrah, były producent wykonawczy BioWare, w swoim najnowszym nagraniu wideo ostro skrytykował graczy, którzy świętują zwolnienia w branży gier. Podkreślił, że zakup gry nie upoważnia nikogo do bycia okrutnym wobec jej twórców.
W swojej wypowiedzi Darrah szczególnie skrytykował graczy, którzy publicznie cieszą się ze zwolnień w branży gier wideo. "Nie powinieneś być okrutny. To tylko gra wideo. Nie ma potrzeby krzywdzenia innych ludzi z powodu gry, której nie lubisz" — podkreślił. Dodał również, że atakowanie deweloperów na ich prywatnych profilach w mediach społecznościowych oraz triumfowanie z powodu zamknięcia studia czy zwolnień pracowników to zachowania, które nie powinny mieć miejsca.
Ojejku, płaku, płaku, jacy my biedni jesteśmy. Wypuszczamy jedno gówno po drugim (ME Andromeda, DA Veilguard), nie słuchamy graczy czego chcą a potem to wasza wina, że nasza gra się nie sprzedaje...
https://ithardware.pl/aktualnosci/gracze_bioware_granice_okrucienstwo-39133.html
#gry #bioware

@damw a co ma jakiś dev czy artysta do tego jak wygląda ostatecznie gra? Pracownicy są tylko przedłużeniem ręki tego na górze.
Jak szef każe dać coś do gry to ani dev, ani artysta, ani game designer nie mają na to zazwyczaj wpływu bo szefa nie przegadasz i tak się żyje na tej wsi.
@Marcus_Aurelius no jeśli gracze się czepiają tylko DEI/woke I tego typu rzeczy to faktycznie niewiele może jeden dev zrobić. Ale jeśli gadamy o rzeczach typu początkowe bugi w ME Andromeda no to już dużo jest ten dev winny
@damw nadal dev nie jest winny. Winny jest dalej szef który narzuca deadline. Gdyby QA zespół i zespół devow mieli więcej czasów na rozwiązywanie bugów, to by je naprawili.
Ja tam świętuję zwolnienia. Zwalniani są ci, którzy nie potrafią choćby średniej gry zrobić dziś. Nikt nie trzyma ludzi za zasługi. Nikt nie myśli "o DWADZIEŚCIA lat temu zrobił grę, trzymajmy go, może jeszcze kiedyś zrobi". Zamknięcie np. Tango nie było efektem nagrody za "HiFi Rush" tylko założyciel studia odszedł sam, a zabrał ze sobą zdolnych. Zostali wyrobnicy, widocznie nie mieli pomysłu. Reszta? Każde zwolnienia dotyczą studiów, które nie tylko nie zarabiają - ale kosztują w cholerę. Choćby Monolith - od 13 lat zrobili dwie, dobre gry. Z czego druga część Śródziemia na premierę była wręcz średnia. To z czego mają się oni utrzymywać? Mieć posady przez 13 lat, bo ktoś inny (kto już i tak nie pracuje w studiu) zrobił F.E.A.R?
Została tylko nazwa studia i tyle.
Zaloguj się aby komentować
Po miesiącach oczekiwań rząd przyspiesza prace nad liberalizacją ustawy wiatrakowej. Pojawił się wreszcie nowy projekt nowelizacji, który będzie przedmiotem obrad Stałego Komitetu Rady Ministrów 27 lutego. Po pozytywnym rozpatrzeniu projektu trafi następnie na Radę Ministrów.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) uzupełniło projekt nowelizacji ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych m.in. o kwestie dotyczące modernizacji elektrowni wiatrowych (tzw. repowering), a także wprowadzenie wymogu odległości elektrowni wiatrowych od dróg krajowych (sięgający jednej wysokości wiatraka) oraz zakazu lokalizacji elektrowni wiatrowych w przestrzeniach powietrznych (na stałych trasach lotnictwa wojskowego i w strefach kontrolowanej lotniska wojskowego). Resort szacuje, że w latach 2025-2028 modernizacji mogą zostać poddane turbiny wiatrowe o łącznej mocy zainstalowanej 1,1 GW. Obecnie moc wiatraków na lądzie wynosiła na początku 2025 r. ponad 10,8 GW.
Mniejsza odległość tylko z planem zagospodarowania przestrzennego
Poprawki do projektu ustawy odblokowują kilkumiesięczny impas, jaki trwał między ministerstwem klimatu, a innymi resortami, które miały wiele uwag do zapisów projektu. Liberalizacja ustawy wiatrakowej ma pozwolić przede wszystkim na zmniejszenie minimalnej odległości lokowania farm wiatrowych na lądzie od najbliższych zabudowań obecnych 700 m. do 500 m. Nie będzie to jednak zasada z automatu i będzie obradowana wyjątkami. - Ustawowa odległość minimalna turbiny wiatrowej od budynków mieszkalnych jest wartością generalną. Zawsze w konkretnych przypadkach o odległości decyduje organ sporządzający Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego, po zapoznaniu się ze strategiczną oceną oddziaływania na środowisko oraz postulatami społeczności lokalnych, które będą mieszkać w pobliżu planowanej elektrowni wiatrowej.
W latach 2005-2008 w Polsce powstały lądowe elektrownie wiatrowe (LEW) o łącznej mocy zainstalowanej bliskiej 1 GW. Pierwsze z nich kończą 20 lat i mogą zostać zastąpione nowymi mocami.
-Przyjmując 20-letni cykl życia farm wiatrowych w latach 2025-2028 modernizacji mogą zostać poddane turbiny wiatrowe o łącznej mocy zainstalowanej 1,1 GW. Taka modernizacja oznaczać będzie często nawet dwukrotny wzrost mocy zainstalowanej przy dwukrotnym zmniejszeniu liczby turbin wiatrowych – argumentuje resort. Jednocześnie ma zwiększyć się produktywność tych urządzeń.- Współczynnik wykorzystania mocy pierwszych turbin wiatrowych budowanych w Polsce określa się na ok. 20-26 proc., gdzie dla obecnych turbin wiatrowych wynosi on ok. 35 proc. (a nawet 40 proc.), co stanowi wzrost o ponad 15 pkt proc.- czytamy dalej.
#wiadomoscipolska #energetyka #wiatraki

Zaloguj się aby komentować