Zdjęcie w tle

Vampiress

Fenomen
  • 218wpisów
  • 2164komentarzy

Matrix: Remanent

Panie Ferdku, wstawaj pan, afera jest!


Za fanpejem Sigillum Authenticum:


Dawno nie czułem takiego zażenowania.


Karolina Opolska, dziennikarka i wykładowczyni dziennikarstwa, nie miała cywilnej odwagi przyznać się, że w swojej książce "Teoria spisku, czyli prawdziwa historia świata"… po prostu zmyśliła część przypisów. Nie pomyliła się, wymyśliła nieistniejące książki, albo nie zweryfikowała tego co wypluł jej AI.


W poniedziałek zapytałem ją publicznie na platformie X, dlaczego posunęła się do czegoś takiego. Trudno tu mówić o prowokacji czy o żarcie, te fikcyjne źródła są zbyt banalne, by mogły być zamierzonym pastiszem (casus Kpinomira). To nie jest kwestia błędu w nazwisku autora, pomyłki w tytule, roku wydania czy numerze strony. Mówimy o całkowicie zmyślonych publikacjach, rzekomo autorstwa znanych historyków:

• Stanisław Mikołajczyk, Historia Polski, PWN, Warszawa 1989, s. 55-59 - taka książka nie istnieje, nie figuruje w żadnym katalogu bibliotecznym.

• Witold Kula, Historia cywilizacji słowiańskiej, PWN, Warszawa 1984, s. 89-95 - również nie istnieje. Zresztą Kula zajmował się przede wszystkim historią gospodarczą, więc od razu mnie zdziwiło, skąd u niego ta słowiańszczyzna.

• Gerard Labuda, Chrystianizacja Polski, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1999, s. 17-20 - ta pozycja także nigdy nie została wydana.

Edycja Roczników Jana Długosza też jest pomylona.


Sami przyznacie to nie są zwykłe i przypadkowe błędy. To rodzi duże wątpliwości w jaki sposób powstawała książka, a to tylko fragment jednego z osiemnastu rozdziałów. Dalej już nie sprawdzałem, ale nie z lenistwa, lecz z obrzydzenia, bo jaki był następnie bieg spraw…


Zamiast rzeczowo odnieść się do sprawy, Karolina Opolska nie odpowiedziała publicznie, tylko zaczęła kontaktować się z naszymi wspólnymi znajomymi, próbując wciągnąć ich w „wyjaśnianie” sytuacji. Nie był to przejaw odwagi, tylko próba rozproszenia odpowiedzialności i wywarcia nacisku środowiskowego. Przyznam, przez chwilę ta toksyczna taktyka zadziałała, przez dobę zastanawiałem się, czy w ogóle warto sprawę nagłaśniać, by nie obciążać ludzi, którzy nie mają z tym nic wspólnego.


Ostatecznie otrzymałem od Karoliny Opolskiej prywatną wiadomość na Fanpage. Napisała, że to wina wydawnictwa i jeśli będzie taka potrzeba to wydawnictwo wyda oświadczenie. Zabrzmiało to tak, jakbym to ja miał o tym zdecydować. Dodała też, że nie odpisała publicznie, ponieważ nie wypowiada się na platformie X. To dziwne tłumaczenie, bo nie tylko ma tam konto, ale i aktywnie je prowadzi. Lepiej przecież spróbować zamieść sprawę pod dywan.


Czuję żenadę, bo mówimy o osobie uchodzącej za doświadczoną dziennikarkę, wykładającą warsztat przyszłym dziennikarzom. Zamiast wziąć odpowiedzialność, zrzuca winę na okoliczności, system, przypadek, na wszystkich, tylko nie na siebie. W „Sarmatii” popełniłem błąd nazwisku koleżanki, która podsunęła mi jedno źródło, wyszła głupia sprawa, ale nie obwiniam wszystkich wokół, tylko wziąłem to na klatę, przeprosiłem publicznie i prywatnie.


Nie łudźmy się też, że ktokolwiek w mediach nagłośni sprawę. Nie będzie artykułów w stylu „Znana dziennikarka wymyśla książki w przypisach”. Taki Cynarski od lechickiej hoplologii to wdzięczny przypadek, więc pojawiły się artykuły w portalach informacyjnych. Tu zadziała mechanizm, który dobrze znamy: kolesiostwo i źle pojmowana solidarność zawodowa.


Używajmy AI, ale mądrze.


#ai #sztucznainteligencja #bekazdziennikarzy #pseudodziennikarstwo

fe405b85-e7e0-435a-a6d0-38e8c6f0d7a0

@Vampiress gdy opowiadasz jak to się znasz na AI, jakie przynosi zagrożenia, ale i jak pożyteczne to narzędzie, a później wpierdalasz się po szyję w kałużę, o której sama mówiłaś innym z perspektywy eksperta

Ale w czym problem. Mama ginekolog zabierała sobie narzedzia medyczne badania znajomych poza kolejnsocia i jej się też nic nie stało. Czy ktoś w ogóle jeszcze to pamięta?


Poczeka aż sprawa przycichnie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

839 + 1 = 840


Tytuł: Bohemian Rhapsody

Rok produkcji: 2018

Kategoria: Biograficzny

Reżyseria: Bryan Singer

Czas trwania: 2h 14m

Ocena: 7/10


Historia Freddiego Mercury'ego i zespołu Queen.


Pamiętam jeszcze, jaki hype towarzyszył tej produkcji. Dobry film, jednak nie trzeba być die-hard fanem zespołu żeby dostrzec, iż to typowy do bólu współczesny biopic, z ogranymi w gatunku schematami fabularnymi i maksymalnie uładzony, żeby broń Boże nikt mu nie dał kategorii "R". To film dla przeciętnego widza, który coś tam kiedyś słyszał z repertuaru Queen, coś tam kojarzy, że grał kiedyś taki zespół i taki facet jak Mercury, ale ultrafani powinni się trzymać od tej produkcji z daleka.


Dostępny na CDA.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

0b0e20c2-b0f9-4758-b2fa-a2c7007bdbfd

może nie jestem ultrafanem ale trzymam się z daleka

Historia zespołu dawno zamknięta i wszelkie filmowy, powroty w stylu Queen + Adam Lambert nie mają racji bytu. Jedyne co jak wygrzebią jakiś niewydany utwór np Face It Alone to OK.

@Vampiress i pomyśleć, że chciał to napisać i nakręcić Sasha Coen, a oni mu nie dali. Ja tam tego wysrywu Maya i Taylora oglądać nie zamierzam

Zaloguj się aby komentować

@Vampiress z tymi kostkami rosołowymi to dowcip znany od lat, ale to trzeba być c⁎⁎⁎em. Nie chcesz otwierać to nie otwieraj. Do mnie przyszły dzieciaki wzięły cukierki (ciasta nie chciały), pośmialiśmy i poszli sobie.

@Vampiress a ja tam wolę nic obcym gówniakom nie rozdawać... Trafi się jakiś psychol co wkłada do cukierków gwoździe czy trutkę na szczury i potem będą sprawdzać wszystkich, co coś rozdawali, bo nikt nie będzie pamiętał co gdzie dostał. Na cholerę potem mam się tłumaczyć, że nie jestem koniem.

Zaloguj się aby komentować

Nalewaja znałem. Fantastyczny ortopeda. Na wszystkich imprezach obsługiwał butelki, dzięki czemu całe towarzystwo zawsze rzucało hasło no to "polewoj" a nie nalewaj. Dusza towarzystwa.

Zaloguj się aby komentować

@Vampiress sraloween... Ciekawe czy jakieś gnoje w tym roku też przyjdą na żebry. Spryskiwacz przy furtce już ustawiony jak coś. Kartka z napisem "tu czeka na ciebie tylko psikus" też 

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

1490 + 1 = 1491


Tytuł: Północ i Południe

Autor: John Jakes

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

ISBN: 9788367426725

Liczba stron: 832

Ocena: 7/10 (dobra)


USA, lata 40. XIX w. George Hazard, pochodzący z Pensylwanii syn właściciela stalowni, oraz Orry Main, potomek plantatorów z Karoliny Południowej, poznają się jako nastolatkowie w drodze do akademii wojskowej West Point. Obaj kadeci szybko zaprzyjaźniają się ze sobą, dzięki czemu również ich rodziny nawiązują wzajemny kontakt. Z biegiem lat na dobrych stosunkach między obiema familiami coraz mocniej kładą się różnice światopoglądowe między Jankesami i Południowcami, zaś w coraz bardziej podzielonym narodzie nakręca się spirala wzajemnej nienawiści.


Północ i Południe do tego stopnia przypomina mi powieści historyczne Kena Folletta, iż myślę, że fani serii Kingsbridge mogą spokojnie zaopatrzyć się od razu w całą trylogię Jakesa (nieprzypadkowo obu autorów wydało w naszym kraju Wydawnictwo Albatros). Wciągająca fabuła i akcja – check, barwnie opisany świat przedstawiony – check, zakazany romans – check,  kilkoro szwarccharakterów nakreślonych, niestety, grubą kreską – check. Porównanie z Przeminęło z wiatrem wypada odrobinę gorzej – pod względem literackim Północ i Południe nie dorównuje słynnej amerykańskiej epopei, stanowi za to lepsze źródło wiedzy o społeczeństwie amerykańskim połowy XIX wieku, co rzecz jasna wynika z drobiazgowego sportretowania obu stron konfliktu oraz wyznawanych przez nich i ewoluujących w czasie poglądów, a nie tylko, jak w przypadku opus magnum Margaret Mitchell, jednej strony barykady.


Dałabym ocenę bdb, niestety, muszę odjąć jeden punkt za przedstawienie żeńskich bohaterek, stanowiące, niestety, klasyczny przykład „men writing women”. Kto kojarzy moje wypowiedzi z obecnego i poprzedniego wcielenia ten wie, że daleko mi do zlewaczałej Julki węszącej wszędzie mizoginię i spiseg patriarchatu. Nie lubię jednak, kiedy pisarze i pisarki robią kurtyzanę z logiki i historii, bo ich ciśnie przelać na papier swoje fantazje seksualne. W sposobie, w jaki Jakes opisał przedstawicielki rodzin Hazardów i Mainów, da się niejako dostrzec syndrom Madonny i ladacznicy – dobre bohaterki są mądre, ciepłe, opiekuńcze i namiętnością pałają dopiero po ślubie, a villainki to psychopatki dające na prawo i lewo. Z tego podziału wyłamują się nieco „nawrócona grzesznica” Madeleine oraz mean girl Isabel.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

d2cd2003-f5b7-4a70-ac4a-b7fca48319ae

@Vampiress Jeżeli kiedykolwiek podkusi mnie pisać postacie żeńskie, to chyba poproszę Cię o pomoc.

Chociaż z Dominiką Legion mi się udało, ale ją rozwijałem od gimnazjum.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

819 + 1 = 820


Tytuł: Liberator

Rok produkcji: 1992

Kategoria: Akcja

Reżyseria: Andrew Davis

Czas trwania: 1h 43m

Ocena: 6/10


Były komandos przebrany za kucharza i króliczek Playboya rozprawiają się z terrorystami, którzy przejęli kontrolę nad lotniskowcem uzbrojonym w Tomahawki.


Klasyczny akcyjniak z lat 90., co prawda oglądany bez otoczki "film mojego dzieciństwa" d⁎⁎y nie urywa, ale też nie jest zupełnie nieoglądalny, na co mogłaby wskazywać obecność Seagala Największy plus to i tak występ Tomilidżonsa.


Tak często leci w TV, że można sobie darować szukanie go na streamingach.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

b92f6f30-4c93-4a64-b339-4b4baa1e919d

@Vampiress Podoba mi się przedstawienie roli kobiecej w tym filmie. Dziewczyna nie jest do końca głupią blondyneczką, która tylko przeszkadza, jest świadoma swoich możliwości i stara się pomagać (np. scena z robieniem bomby przez Stallone'a).

Szkoda, że teraz nie umieją często pisać postaci kobiecych.

Od kiedy ten pan został podnóżkiem putina to ja nie jestem w stanie oglądać filmów z nim, które zresztą i tak nigdy nie były wysokich lotów.

Zaloguj się aby komentować

to nie ma, ta mapa przestępczości, powtarzam, nie ma absolutnie żadnego powiązania z niekontrolowanym napływem kolorowych z afryki i okolic

@sireplama sorry, miało być, że w UK legalnie nie kupisz pistoletu (strzelba to co innego ale mówimy tutaj o łowiectwie/celach sportowych) Wspominani przez ciebie obcokrajowcy (tak samo jak i miejscowi przestępcy) broń kupią na czarnym rynku. Ilość legalnie posiadanej broni, per capita, ma mało wspólnego z rzeczywistością.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

813 + 1 = 814


Tytuł: Jojo Rabbit

Rok produkcji: 2019

Kategoria: Dramat / Komedia

Reżyseria: Taika Waititi

Czas trwania: 1h 48m

Ocena: 7/10


Żyjący w małym niemieckim miasteczku pod koniec II WŚ 10-letni Johannes, zwany Jojo, szczerze wierzy w nazizm i Hitlera. Jego życie zmienia się kiedy odkrywa, że jego matka ukrywa w zakamarkach domu młodą Żydówkę.


Fabularnie w konwencji Życie jest piękne Benigniego, a wizualnie w konwencji Wesa Andersona.


Szczerze mówiąc obawiałam się, że reżyser nie dźwignie tematyki i konwencji, ale wyszło bardzo spoko.


Jest jednak parę rzeczy, które tak mi się rzuciły w oczy podczas seansu, że aż je muszę wylistować w tym wpisie, chociaż nie przyczyniły się one do finalnego obniżenia mojej oceny:


  • Zaburzona chronologia: pory roku Vivaldiego zmieniające się jak światło w twoich oczach wskazywałyby, że akcja filmu toczy się z dużymi przerwami na przestrzeni roku, tymczasem pod koniec okazuje się, że minęło ledwie 6 miesięcy - tutaj twórcy mogli lepiej dopracować scenografię, albo zmienić timeline historii.

  • [lekki spoiler] Dziwi mnie, jakim cudem Jojo i Żydówka nie zostali aresztowani po wsypie ruchu oporu.

  • Trzecioplanowy wątek LGBT nie dość, że wciśnięty na siłę, to jeszcze będący chamskim feminine gay trope.


Dostępny na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

c8c641a8-9445-4c4d-becf-e75645587f24

Zaloguj się aby komentować

@Rozpierpapierduchacz miałeś, zdaje się, prowadzić tag #nekroblog i cisza, a tu nowe #usunkonto się zdarzyły


W ciągu ostatnich dwóch dni odeszli z portalu:


https://www.hejto.pl/uzytkownik/lurker_z_internetu


https://www.hejto.pl/uzytkownik/Knight


https://www.hejto.pl/uzytkownik/pokojowonastawionaowca


#znikajacyuzytkownicy #zniknieciuserzy

Czy ostatnio uprościła się jakoś procedura usuwania konta, że taki pogrom? Czy starym ludziom się palec ześlizguje z przycisku wyloguj?

Zaloguj się aby komentować

@Vampiress Jestem kociarzem, i moje koty doskonale wiedzą, że jedzenie będzie wtedy, kiedy zechce mi się wstać - ani wcześniej, ani później. Trzeba naprawdę mieć zero konsekwencji aby pozwolić kotom dyktować sobie rytm dnia.

Zaloguj się aby komentować

803 + 1 = 804


Tytuł: Elegia dla bidoków

Rok produkcji: 2020

Kategoria: Dramat obyczajowy

Reżyseria: Ron Howard

Czas trwania: 1h 56m

Ocena: 7/10


Fabularyzowana biografia J.D. Vance'a.


Cukierkowa i pokrzepiająca serca historia o dorastaniu w dysfunkcyjnej rodzinie (oksymoron, ale trafny). Myślałam, że film lepiej rozliczy się z mitem amerykańskiego snu, jednak realia ekonomiczno-społeczne rzutujące na sytuację rodziny młodego J.D. pokazano w maksymalnie złagodzonej formie. Mimo to, dobry film, chociaż bardziej niż scenariusz i odtwórca głównej roli ciągną go Glenn Close i Amy Adams.


Dostępny na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #wieczorzwampirem

93ef409e-0d34-473b-8a96-b9027b3ee3c2

@Vampiress Podobno film totalnie nie dotknal problemow spolecznych z ksiazki - wszystko zostało ugładzone, coby nie zasiać niepokoju w amerykańskim widzu i nie zburzyć dobrego samopoczucia o własnym narodzie.
No bo jak to tak - bieda w USA? W najwspanialszym miejscu na ziemi? To niemozliwe!

@maly_ludek_lego nie czytałam, ale to bardzo możliwe. W zeszłym roku oglądałam Nomadland, a w tym roku przeczytałam reportaż i odkryłam, że w filmie praktycznie wgl nie poruszono tematu, jak emeryci-nomadzi są dymani w pracach tymczasowych przez pracodawców. Ba, w filmie można było wręcz odnieść wrażenie, że korporacje pokroju Amazona zatrudniający zdesperowanych emerytów do prac sezonowych to spoko pracodawcy.

@Vampiress oglądałem ostatnio i dopiero z początkowych napisów zorientowałem się że to o JD Vance - wybierałem kierując się samym opisem fabuły. Moja główna konkluzja to - jeżeli JD faktycznie ma taką historię, to jakim cudem wyrósł na takiego dupka?

Zaloguj się aby komentować

Czerstwy = po czesku to 'świeży'


Co jest logiczne, bo w polskim mamy rozdwojenie jaźni z tym wyrazem

Czerstwy chleb, czyli taki starawy.

Ale jak o kimś mówimy, że wygląda czerstwo, to znaczy, że wygląda 'świeżo' Taki zaróżowiony.

Zaloguj się aby komentować