Zdjęcie w tle

George_Stark

Gruba ryba
  • 744wpisy
  • 3808komentarzy

Toż to nie ma na co czekać i od razu po zakończeniu poprzedniej, otwieramy kolejną, XCV edycję zabawy #nasonety! Ponieważ człowiek na tym niestety już powoli dobiegającym końca szczęśliwym bezrobociu niesamowicie zalatany, nie będzie długo, od razu do konkretów.


W związku z tym, że ostatnio spełniło się jedno z moich małych muzycznych marzeń i miałem okazję (wreszcie!) zobaczyć na scenie zespół KSU (kapitalny koncert, ileż Siczka ciągle ma w sobie energii!; a dodatkowo, granie punk-rocka na flecie uważam za niemały wyczyn!), będziemy układać nasze wytwory do tekstu jednej z piosenek tego właśnie zespołu, a będzie to tekst do piosenki Czym jest wiary sens:


Od lat zemsta rządzi światem

I tak wiara sporem jest

Na świat przychodzi dziś bohater

To znak, że człowiek z Bogiem walczyć chce


Gdzie są Bogowie, gdzie widać wiary sens

Kto będzie kolejny, kto na tej liście jest

Czy przemoc i terror, zawładnie całym światem

Czy wzorcem na życie, jest walka kata z katem


I znów światem włada trwoga

Już nikt nie wierzy w swego Boga

I tak ciągle trwają wojny

I Ty nie będziesz nigdy wolny


Gdzie są Bogowie, gdzie widać wiary sens

Kto będzie kolejny, kto na tej liście jest

Czy przemoc i terror, zawładnie całym światem

Czy wzorcem na życie, jest walka kata z katem


Co dzień w ziemię wsiąka krew

Co noc niespokojny sen

Już czas do Biblii popatrzyć

Już czas zrozumieć i wybaczyć


Gdzie są Bogowie, gdzie widać wiary sens

Kto będzie kolejny, kto na tej liście jest

Czy przemoc i terror, zawładnie całym światem

Czy wzorcem na życie, jest walka kata z katem


***


Oczywiście, jak to u nas, nie będziemy układać do całości (chyba, że ktoś chce, to wtedy proszę bardzo), a tylko do pierwszych czternastu wersów (tych z pogrubionymi końcówkami). Oczywiście, jak to u nas, zwycięzcę ogłoszę w kolejny piątek i oczywiście, jak to u nas, nie mam pojęcia według jakich kryteriów.


Dobrej zabawy!

***


#nasonety

#zafirewallem

#diproposta

0b0f3ae3-a5e9-4282-909a-f1a7c4bbb789

Zaloguj się aby komentować

Jakoś tak mi się zgrabnie te wczorajsze cztery rymy ułożyły, no to postanowiłem dopisać dalszą część historii o tym, jak się to wieczorne wyjście Jerzego zakończyło, a zakończyło się jak każdy sukces w jego życiu:


***


Jerzy


Wyruszył Jerzy na łów,

bo Jerzy gorąco wierzył,

że w którymś ze strip-barów

ktoś go pozbawi odzieży.


Tak do „Muszelki” pobieżył,

„Różyczkę” odwiedził znów,

a outfit założył świeży,

perfumem spryskał się z bzów.

Wśród setek kobiecych głów

(choć niżej spoglądał Jerzy)

dojrzał kobietę-cud

i postanowił uderzyć.


Naprzód godowe zaśpiewy,

później martini i lód

i nie mógł Jerzy uwierzyć

gdy głową skinęła mu.


Więc tę kobietę-cud

do domu prowadził Jerzy

gdy z bramy do niego dwóch

dresowych wyszło żołnierzy.


Próbował z nimi się mierzyć,

i walczył dzielnie, lecz cóż:

bez nerki może by przeżył,

bez obu Jerzy jest trup.


***

#zafirewallem

#wolnewiersze

Zaloguj się aby komentować

23.09.2025


Smuto rozpoczął się dzisiejszy dzień

bo jeszcze wczoraj miałem nadzieję,

że może wcale nie będzie źle.

Dziś widzę za oknem, że dobrze nie jest.


I patrzę na ten siąpiący deszcz,

i wiatru słucham, co smętnie wieje,

i czuję się podle, jak zmokły pies,

i liczę, że coś mnie jeszcze rozgrzeje.


Gdzie przepadł miły, lipcowy czar?

Gdzie podział się sierpień i jego skwar?

Ach, melancholio! – spokój mi daj!


Bo lato wspominam, gdy nadchodzi jesień

bo w nastrój taki wprawia mnie wrzesień,

że czekać zaczynam na kwiecień lub maj.


***


#zafirewallem

#wolnewiersze

@fonfi


Jak ja marudzić muszę!

Słowiańską mam wszak duszę

a, jak mawia pan Poniedzielski,

Słowianin, żeby tęsknić,

nie musi mieć za czym tęsknić.

Zaloguj się aby komentować

Obiecany koledze @PlatynowyBazant w tym komentarzu wiersz o sprzączce paska, która pękła mi na lotnisku w Eindhoven miałem zamiar napisać w kolejnej edycji. Naprawdę miałem taki zamiar, ale widać u mnie to tak nie działa. Takie pomysły, które pojawiają mi się w głowie domagają się wręcz, żeby były wykorzystane natychmiast. A im są głupsze, tym bardziej się domagają. No i co ja mogę na to poradzić?

***

Pęknięta sprzączka


Została mi jakaś godzina do lotu

gdy pęcherz o uldze zaczął coś krzyczeć.

Pomny na ciasne kible lotnicze

ruszyłem, celem oddania moczu,


do pomieszczenia troszeczkę z boku

żeby czynności przeciwnej niż picie

dokonać i… Nie uwierzycie! –

nie przewidziałem zdarzeń obrotu!


Kościec w kolanach mi zrobił się miękki,

i zamęt jakiś pojawił się w głowie:

myślałem: – „Co ja teraz zrobię?!”

No i wyszedłem wtedy z łazienki,

chociaż zostałem jakby bez ręki,

bo spodnie musiałem podciągać nią sobie

***


#nasonety

#zafirewallem

b8861578-094f-4505-b3e3-d8a55529ef59

Zaloguj się aby komentować

Otóż, moi Drodzy, dla mnie (być może w przeciwieństwie do pana Mickiewicza) poezja wcale nie musi opowiadać o rzeczach wielkich. Wcale nie trzeba pisać o ojczyźnie utraconej, czy o podziwianiu śpiącej jeszcze o poranku kobiety, którą z jakiegoś powodu obsiadają muchy. Moim zdaniem poezją można mówić również o zwykłych, codziennych zdarzeniach. Poezja może mówić również o prozie życia, może mówić o rzeczach mniej ważkich niż ojczyzna utracona, bo również i z tego typu rzeczy składa się nasze życie a i zdarzają się one (przynajmniej mnie) też zdecydowanie częściej niż rzeczona utrata ojczyzny, o pobudce obok kobiety już nie wspominając:


***


Problem w kroku


Problem pojawił się u mnie w kroku,

problem, którego nikomu nie życzę,

problem, który przyprawia mnie o nerwicę

bo średnio mam go dwa razy w roku.


By go naprawić – nie mam widoku;

może poradził by coś tapicer? –

bo przywodziciel, ten nożny triceps

przez dziurę w spodniach wystaje trochu.


Za grube mam uda czy dżins za cienki? –

przyglądam się spodniom, przyglądam sobie

i nad przyczyną problemu się głowię


i przejrzeć się w lustrze gnam do łazienki

i w tymże lustrze oglądam swe wdzięki:

jest całkiem nieźle – legginsy włożę!


***


#nasonety

#zafirewallem

e8ca626e-6f8f-493d-8c5b-9b552ac9e054

@George_Stark Mistrzu, to jest złoto.
PS. Od kiedy kupuję dżinsy marki bardziej premium, problem się skończył. Jedną parę mam od dwóch-trzech lat.

@Wrzoo A dziekuję.


PS. Właśnie wracam ze sklepu i nie wiem, czy to jest marka bardziej premium czy nie, ale w podstawówce takich nie miałem i czasami zazdrościłem tym, którzy mieli, bo ja byłem wierny bazarowej marce Bugjo.

3780f873-d180-4f05-92ec-e1e34c19a7ac

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry:


***


Gorzów gorze


To blask jakiś bije wśród nocy mroku

nad Odrą rozświetla ulice;

gdzieś ktoś z rozpaczy zaczyna krzyczeć,

bo płonie już wszystko wokół.

Choć krąży nad miastem jak zmokły sokół

i zrzuca środki gaśnicze

samolot Dromader – służby lotnicze,

to jednak nic z jego lotu.


Choć syren strażackich przeciągłe jęki –

jednostki są tu doborowe!

Choć leją, leją na ogień wodę


i chociaż ją ciągną z każdej studzienki,

– za co, strażacy, stukrotne wam dzięki,

znów coś spłonęło w Gorzowie.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Kolega @fonfi wjechał mi na ambicję i, zamiast pisać to, co miałem zamiar dzisiaj napisać, napisałem sonet. Napisałem ten sonet za sprawą inspiracji muzycznej – a jakże! – a inspiracją tą były słowa (nomen-omen): potrafimy pięknie gadać, nie umiemy żyć, pochodzące z utworu Przegadane dni wykonywanego przez fantastyczny niegdyś zespół Turbo.

Drugą sprawą, która przyszła mi do głowy w czasie pisana tego sonetu była przywołana w czasie jednej z moich ostatnich rozmów statystyka dotycząca znacznego wzrostu liczby rozwodów związanych z wprowadzaniem lockdownów w czasie pandemii. Okazało się wtedy bowiem, że wiele małżeństw zmuszonych do spędzania czasu ze sobą, nie jest w stanie tego swojego wzajemnego towarzystwa wytrzymać. Fakt ten wydał mi się dość zabawny, jak to zwykle w moim przypadku z wszystkimi tragikomediami bywa:

***

Konsekwencje


Bywa: niechcący się nawet palnie

zdanie cokolwiek zaskakujące

a konsekwencje być mogą fatalne,

całymi latami nieraz trwające.

Się w euforii człowiek wysławiał,

nań wena spływała, jak na artystę –

słowem: nie myślał, gdy wtedy gadał

i później, gdy podpis składał pod świstkiem.


Mocno żałuje dziś swojej mowy

kiedy go żona nadto rozdrażni,

za drogo jednak wychodzą rozwody


więc żyć z nią musi w względnej przyjaźni,

choć regularnie, niczym kometa,

myśl się pojawia – to nie ta kobieta.


***


#nasonety

#zafirewallem


***


Co to się stało, że nie da się we wpisie wstawić hiperłącza za pomocą Ctrl + K?

@George_Stark chyba muszę uważać co czytam żonie, bo po odczycie powyższego zapytała, cytuję: "czy chcesz mi coś powiedzieć?!" Ma ktoś wolną kanapę dzisiaj?

Zaloguj się aby komentować

Uwaga! Będzie chwalone!


Chciałem Was, moi drodzy poinformować, że kolega @onpanopticon jest człowiekiem słownym. Otóż dotarła do mnie dziś paczka, w której znalazłem nagrodę za wygraną w jednej z edycji naszej zabawy #naopowiesci. Dziękuję serdecznie, filiżaneczka jest piękna.


Chciałem też nadmienić, że kolega @onpanopticon jest też człowiekiem empatycznym i wyrozumiałym. Ponieważ jest to "najnowocześniejszy portal dla starych ludzi", zakładam więc, że mamy podobne problemy i że rozumiemy się nawzajem chociaż po części. Bo jak inaczej wytłumaczyć tę nagrodę pocieszenia (bo zakładam, że ku pocieszeniu kolega mi ją tam dorzucił), którą znalazłem w paczce? Dziękuję również i za to! Pierwszą tabletkę już wziąłem, zobaczymy czy konar zapłonie. Więcej info po 16.


#zafirewallem

d8e9a0b2-f595-45d9-84e7-57d8a8c959a6

Zaloguj się aby komentować

Tym, czego zacząłem się obawiać na początku roku 2022, kiedy było już wiadomo, że sprytny plan się nie powiódł i że Kijów nie został zdobyty w 72 godziny, a i – całe szczęście! – nie zanosiło się też na to, żeby został zdobyty szybko, było to, że Rosja przejdzie od taktyki molnijenostnajej wojny do taktyki wojny pozycyjnej, wojny na wyniszczenie, licząc na to, że reszta świata przyzwyczai się do tego, że gdzieś tam na wschodzie trwają jakieś walki, ale w sumie to trwają już przecież długo i nam się do tej pory nic nie stało, więc nas to w zasadzie nie powinno wcale dotyczyć. Tego się właśnie obawiałem, rzeczywistość jednak przerosła moje obawy, bo w najgorszych koszmarach nie wyobrażałem sobie takiej sytuacji, jaką obserwuję dzisiaj. Do głowy nie przyszła mi możliwość siania dezinformacji (i, przede wszystkim, wiary w tę dezinformację) na taką skalę, jaką w ostatnim czasie widzę:


***


Prawda


Te pośród ciemnoty jasne latarnie!

Te oświecone elity wiedzące!

Dzielą się wiedzą – nieco nachalnie –

bez telewizji jednostki myślące.


Bo znają prawdę, co się wyrabia,

bowiem świat cały widzą przejrzyście

i komentarze chcą gdzie się da wstawiać

bo mają silne poczucie misji.


Tę prawdę chcą ci wtłoczyć do głowy,

o dronach w Polsce, o w Buczy kaźni:

– Dowody! Panie! Gdzie są dowody?


Brakuje ci bratniej narodów przyjaźni?

Ciepłej, czerwonej opieki Sowietów?

Może przyniosą ci ją rakiety.


***


#nasonety

#zafirewallem


***


Tytuł wytworu powyższego zaczerpnąłem z rzeczywistości, dotarła do mnie bowiem ostatnio informacja, że kampania dezinformacyjna, jaką prowadzą aktualnie rosyjskie służby nosi ponoć (jakże to sowieckie!) kryptonim Prawda.

Zaloguj się aby komentować

1337 + 1 = 1338


Tytuł: Wenus w futrze

Autor: Leopold von Sacher-Masoch

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 5/10


#bookmeter





Niestety, demon jakiś opętał mnie w zupełności. Widocznie był to diabeł Mefistofel, albo tylko… piękna kobieta, która oparła się na moich plecach jak zmora całym swoim ciężarem.


Jest sprawą, wydaje mi się, powszechnie wiadomą, że nazwa sadyzmu, jednego z zaburzeń preferencji seksualnych, wywodzi się od nazwiska markiza Donatiena Alphonsea Françoisa de Sade, autora pozycji (he, he) takich jak Filozofia w buduarze czy Sto dwadzieścia dni Sodomy. Wydaje mi się również, że mniej powszechną jest wiedza o tym, że druga (miększa) strona tego sadomasochoistycznego pejcza, zaburzenia przeciwne do sadyzmu (choć z tym sadyzmem uzupełniające się), a mianowicie masochizm, również zawdzięcza swoją nazwę autorowi literatury. Panu Leopoldowi von Sacher-Masochowi, konkretnie, którego najbardziej znanym dziełem jest właśnie przeczytana przeze mnie Wenus w futrze.


O ile książki autorstwa markiza de Sade są ponoć (ponoć, bo żadnej nie czytałem – być może jeszcze) napisane bardzo dosłownie i obrazowo, tak u pana Masocha, a przynajmniej w jego Wenus futrze nie ma ani zbyt wielu opisów, ani zbyt wielu momentów, a opisów momentów to nie ma już w ogóle (piszę o tym już na samym początku, bo jeśli ktoś na to liczył, no jednak nie tutaj – można się rozejść i poszukać gdzie indziej).


Co zatem w tej książce jest? Ano jest historia miłości. Miłości płomiennej, nagłej i wyobrażonej jednak, bo Seweryn, główny bohater tej powieści, zakochuje się w Wandzie dlatego, że bardzo przypomina mu ona posąg Wenus. Jak to się czasami zdarza (głównie jednak w książkach chyba), ta nagła miłość Seweryna do Wandy jest tak silna, że mężczyzna chce się z nią żenić natychmiast. Wanda temu ożenkowi nie jest jednak aż tak chętna. Potrzebuje roku (jaka sama stwierdza) na zastanowienie się, a w czasie tego roku mieliby mieszkać z Sewerynem razem i zachowywać się tak jak małżeństwo. Sytuacja szybko jednak zmienia się, a w wyniku tej zmiany Seweryn zostaje niewolnikiem Wandy (spisują nawet stosowny kontrakt!) i Wanda upadla go na rozmaite sposoby, choć robi to na jego własną prośbę i czasami nawet ku jego zadowoleniu.


Dobra powieść mówi nam prawdę o jej bohaterze, zła powieść mówi nam prawdę o jej autorze – takie słowa napisał kiedyś pan Chesterton i myślę, że w przypadku Wenus w futrze pasują one doskonale. To nie jest dobra książka. Nie jest ona napisana jakoś wybitnie (choć, muszę przyznać, żeby była napisana źle, to też nie). Jest jednowątkowa, a jej bohaterowie są jednowymiarowi (choć nie płascy, a tylko przedstawieni wyłącznie w tym wymiarze, który tej historii jest potrzebny). Internetowi rzeczoznawcy od spraw damsko-męskich mieliby pewnie po lekturze Wenus w futrze używanie, bo to, czego chce Wanda to nie przyjąć Seweryna takim, jakim on jest, ale chce od niego zdecydowania i określenia się. Wanda potrafi być też wobec Seweryna bardzo okrutna, a okrucieństwo to bywa wyrafinowane (szczególnie jedna ze scen zapadła mi w pamięć, ale na tym portalu nie ma opcji ukrywania spoilerów, więc nie mam o niej jak napisać zachowując zasady czytelniczego savir-vivre’u). O Sewerynie z kolei można powiedzieć wiele rzeczy, ale na pewno nie to, że jest zdecydowany. Seweryn miota się, i to miota się cały czas – tak w sprawie wspomnianego małżeństwa, tak w sprawie kontraktu z Wandą, jak i w sprawie swojej reakcji na zadawane mu przez nią tortury (niekoniecznie tylko fizyczne). To właśnie ta ostatnia sprawa zwróciła moją szczególną uwagę w tej książce i jest dla mnie największą jej wartością. Przed lekturą zapoznałem się bowiem (dość pobieżnie, ale jednak) z sylwetką autora i cóż: pan Masoch miał skłonności masochistyczne. Wziąwszy pod uwagę ten fakt, bardzo ciekawym wydały mi się przemyślenia jego bohatera – jego wstyd, miotanie się i jego satysfakcja z bycia poniżanym, wiążąca się jednak później z czymś w rodzaju poczucia winy lub też wyrzutów sumienia. Ile w tym wszystkim jest autora, a ile jego fantazji? – nie mam pojęcia. Tego mogę się tylko domyślać.


Bez wątpienia jednak zostaję po lekturze Wenus w futrze z wnioskiem, że skomplikowanie ludzkiej psychiki jest czymś niesamowicie fascynującym i że taka, dajmy na to fizyka jest chyba o wiele prostsza. W fizyce mam wzory i zasady i wiem na przykład, że jeśli przyjdzie mi kiedyś smagać kogoś batem (albo też być smaganym, bo to nigdy nic nie wiadomo), to to, że ten bat wydaje swoje charakterystyczne „strzelenie” wynika z faktu, że jego końcówka porusza się z prędkością większą niż prędkość dźwięku – jest to dokładnie to samo zjawisko, które ma miejsce w przypadku samolotów naddźwiękowych (może ktoś kojarzy ten huk), tylko w mniejszej skali.


***


Tak poza wszystkim, to wydanie, które czytałem zawiera też bardzo zgrabne słowo wstępne od profesora Kazimerza Imielińskiego (seksuologa), z którego bardzo interesującą wydaje mi się być koncepcja upatrująca źródeł zachowań masochistycznych jako potrzeby wymierzenia sobie kary za pojawiające się skłonności sadystyczne.


Sama zaś książka Wenus w futrze (to z kolei zdanie pana Wernera Fulda, autora Krótkiej historii książek zakazanych – nie bardzo ją jednak polecam) prawdopodobnie przepadła by w mrokach dziejów gdyby nie to, że – ze względu na jej obsceniczność – próbowano jej zakazywać. Znowu dwa ciekawe wnioski: po pierwsze to, jak przez te około sto pięćdziesiąt lat, od roku 1870 do dzisiaj, zmieniło się rozumienie obsceniczności, a po drugie, że zakazywanie czegokolwiek może mieć efekt zupełnie odwrotny do zamierzonego. Bo oto dziś mamy tej obscenicznej książki, o której mieliśmy nigdy nie usłyszeć, trzy adaptacje filmowe (nie widziałem żadnej), mamy bardzo dobry utwór Venus in furs zespołu Velvet Underground i mamy też liczne pewnie nawiązania, jak choćby to w tekście Pidżamy Porno do piosenki Mokry od twoich łez , które właśnie, w połączniu z książką pana Fulda sprawiło, że Wenus w futrze zdecydowałem się przeczytać.

1af8df1b-59cc-43b0-b0da-f2de0f1744ba

@George_Stark a ciekawe bo utwór znałam i bardzo mi się podobał, a książkę myślałam że przeczytam kiedyś za 50 lat jak mi się przypomni :v

@Umypaszka Czytać tego, jeśli nie ma się w tym jakiegoś konkretnego celu, to moim zdaniem nie warto. Znam kilka przyjemniejszych lektur, nie mówiąc już o przyjemniejszych czynnościach.

@George_Stark ja nie czytam dla przyjemności, zajmuję się historią kultury i książki uważane w różnych okresach jako szokujące i nieobyczajne traktuję po prostu jako źródło

Zaloguj się aby komentować

Dojeżdżam właśnie do Kielc (o dziwo, punktualnie nawet!), a już odżywają we mnie te całkiem jeszcze świeże wspomnienia z Gorzowa. No to ubrałem je w słowa w czasie tego swojego powrotu po to, żeby artystycznie podziękować wszystkim obecnym za piękne wczorajsze spotkanie:


***


Gównoturystyczny wiersz hydrauliczny


Znowu dzisiaj będą tematy analne,

jakoś w tym kierunku myśli moje błądzą;

o kanalizacji chciałem, generalnie,

bo bywa inaczej niż turyści sądzą.


Gdy rura za cienka, czasem nie wyrabia

i łatwo ją zapchać papierowym listkiem,

stąd ludzie zmuszeni są by kosze stawiać

w najbliższym sąsiedztwie ustępowej miski 


Kwestia konieczności to raczej, nie mody,

więc, drogi turysto, aby się nie zbłaźnić,

nie wrzucaj papieru brudnego do wody!


Nie narażaj kruchej narodów przyjaźni,

a siebie samego na wstyd za swój nietakt

gdy odwiedzasz miejsca, jak na przykład Kreta.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Gorzów


Landsberg (albo może Gorzów, już ewentualnie) –

miasto w swej konstrukcji płomienne, gorące,

miasto zaprojektowane bardzo łatwopalnie,

miasto regularnie nadzwyczaj płonące.


Katie noopowiadała co też nawyrabiał

ogień, jak spłonęły chyba tu budynki wszystkie,

ratusz, a i pocztę ogień tutaj strawiał.

Odbudowywali. Tylko po co? XD:


nic nie dały Odry toczone tu wody,

nic też nie wskórali strażacy odważni:

bo i pożar co rusz pojawiał się nowy…


Coś nie mogę zasnąć, myśl mnie taka drażni:

podczas naszego spotkania poetów

nic tu nie spłonęło. Coś jest chyba nie tak.


***


#nasonety

#zafirewallem


***


Dobranoc.

@George_Stark Nie myślałem, że zobaczę "xD" jako rym w wierszu. Ba! W SONECIE! A już na pewno nie myślałem, że będzie mi się tak podobał. A ktoś tu ostatnio deprecjonował formę.

@fonfi A dziękuję za miłe słowa, proszę pozdrowić żonę.


A co do rzeczonego "XD", no to po prostu nic innego mi tam nie pasowało. Ale cieszę się, że się tak podoba.

Zaloguj się aby komentować

Powodzenia życzę tobie

Niezły plan masz w swojej głowie

Gorzów mówisz, brzmi to dobrze

Zresztą wszystko, co przy Odrze

A więc ruszaj, szkoda czasu

Miasto zwiedzisz bez atlasu

A wy hej tam! Czapki z głów,

Gość ma dostać sto piorunów!

Zaloguj się aby komentować

No nie mogłem pozostawić wiersza kolegi @fonfi bez odpowiedzi. Ale wstępu pisać to już naprawdę nie mam siły:


***


Pisać, k⁎⁎wa! Pisać!


Rzeźbili ze spiżu – my tak bardziej w pianie,

choć nawet do piany w nazbyt tępe strugi

śmy wyposażeni w naszych czasach chudych,

gdy obserwujemy sztuki umieranie.


Pytasz, mój kolego: co po nas zostanie?

Ot: zer i jedynek łańcuch nie za długi

(o ile pan admin płaci za usługi;

inaczej nastąpi nas sformatowanie).


Wizja – zgoda – przedstawia się marnie.

Ślęczę nad tym tekstem – tak myślę – ofiarnie,

już zaraz rozlegnie alarm się budzika,


umysł z niewyspania mi będzie utykał,

lecz gdy tylko znowu jakoś się ogarnie

w głowie mi zadźwięczy: „Pisać, k⁎⁎wa! Pisać!”


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

No dobra, ostatni już w tej edycji, bo jutro trzeba wstać na 05.20 na autobus do Gorzowa, a jeszcze jakieś książki na drogę muszę sobie przecież do czytnika wrzucić.


***


Trzecie pianie kura


Nim trzecie rozlegnie się kura pianie,

nim dzień się zacznie po nocy budzić

zaprzesz się, Piotrze, zaprzesz wśród ludzi,

kiedy dostaniesz o mnie pytanie.


Nigdy się ciebie nie zaprę, Panie.

Przysiągłem przecież wiernie ci służyć,

wiary gorącej się nie da ostudzić;

pragnę wypełnić me powołanie.


Wokoło zbrojni byli Rzymianie,

kobiety na targ szły po śniadanie,

Piotr nie odchodził zaś od stolika.


– I ty z nim byłeś! – na głos setnika

natychmiast zaprzeczył zdecydowanie,

a wówczas dobiegł go głos z kurnika.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Ależ jestem dumny z wytworu poniższego! Dawno nie udało mi się tak zgrabnie połączyć w czternastu wersach ojkofobii z najbardziej chyba podłą odmianą seksizmu:


***


A niechaj narodowie wżdy postronni znają,

iż Polki nie pelikany.

No i nie łykają.





Polki nie łykają


Rzecz skomplikowana jest to podrywanie,

w tej sztuki meandrach można się pogubić,

bo weź tu i zgaduj co kobieta lubi

gdy sama określić tego nie jest w stanie:


czasem ma ochotę na kwiatów dawanie,

zaś dnia kolejnego bukiet jej nie służy;

elokwencją błyszczysz, żeby jej nie nużyć,

ona na to rzuci niezłożone zdanie.


Ja sam zapoznałem ostatnio dwie panie,

oto moich randek jest podsumowanie,

randek, z których wciąż nic nie wynika:


bo Kasia nie chciała zrobić mi lodzika,

zaś bajeru nie udało mi się wcisnąć Annie

– jedna jak i druga nic nie chciały łykać.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Być może w wyniku tego pogorszenia się pogody, a być może w wyniku działanie algorytmu jutuba, który z samego rana podrzucił mi piękny, choć gorzki utwór Vivo en un Pais siedzę i słucham sobie rozmaitych protest-songów. No i nastrój mi się udzielił:


***


Kryzys wieku średniego


Co nam zostało? Nad światem łkanie

w czasie tej naszej młodości drugiej:

ciążąca przeszłość, goniące długi

i nic lepszego się raczej nie stanie.


Pamiętam radosne obiecywanie

że ten świat cały: szeroki, długi

gotów miał być nam na usługi.

Co nas spotkało? Rozczarowanie.


Dużo się robi – zarabia marnie

człek się do człeka wcale nie garnie

i coraz częściej się zdarza potykać;


i co dzień bardziej optymizm zanika

gdy napotyka kolejne awarie

w planie, co miał być nam planem życia.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Łka w sierpniowym słońcu Nowa Sól przejęta

I Głogów utrapion czapki z głów zdejmuje.


Pamiętacie może Państwo utwór, z którego przytoczone wyżej słowa pochodzą? Otóż czasy były wtedy ciężkie, a teraz czasy nastały jeszcze cięższe i oto do tego chóru rzecznych żałobników dołącza kolejne miasto! Wokół już nie tylko rozlega się łkanie Nowej Soli, już nie tylko Głogów nerwowo mnie na wysokości krocza czapki wcześniej zdjęte z głów, ale ze wschodu dociera do nas też coraz to głośniejszy płacz Grudziądza:


***


Lament grudziądzki


Całe mieszkały stworów kompanie,

w Wiśle: rusałki były tam i płastugi

problem sprawiały w czasie żeglugi,

jednak z sympatią patrzono na nie.


Czasem zjawiały się też piranie,

obiad stanowił im jeden czy drugi –

to było coś, co Grudziądz lubił,

takie lokalne folklorowanie.


Teraz pragnienie dokucza i sarnie,

sarna się już do Wisły nie garnie,

sarna tej Wisły teraz unika.


Nad suchym korytem smętna muzyka:

płaczą na Rządzu, płaczą na Tarpnie

bo Wisła w Grudziądzu coś im wysycha.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Chyba wczoraj pisałem*, że inspiracją do napisania wiersza może być wszystko, no to proszę bardzo, dziś przychodzę z dowodem. Pierwszy wers wytworu poniższego przyszedł mi do głowy dziś rano, kiedy robiłem przedśniadaniowy przegląd lodówki, no i jakoś nie udało mi się żadnej szyneczki na to śniadanie znaleźć. Później już jakoś poszło, tak ze śniadaniem, jak i wierszem, no ale zanim zabiorę się za obiad, to będę musiał pójść jednak do sklepu:


***


Trzonowiec oporu


Mięso nam, k⁎⁎wa zastąpić chcą soją –

jest to bezprawne wtargnięcie w posiłek!

Kijem postraszą, marchewkę wkroją,

lecz my, mięsożercy – my mamy siłę!


Bo takie już jest natury działanie,

bo po coś zęby nam takie wstawia,

a takie właśnie trzonowych zadanie

ażeby mięso w gębie rozdrabniać.


Więc, przyjacielu mój drogi, jary

napychaj czym chcesz tam te swoje kichy,

lecz przestań mi, proszę, zaglądać w gary;


ten wiersz napisałem śniadaniem syty,

zaraz się muszę zająć obiadem –

w planach ziemniaczki, rzecz jasna: ze zrazem.


***


#nasonety

#zafirewallem


***


* - „Chyba wczoraj”, bo mi treści w kawiarni wzięły i znikły – ktoś też ma taki problem? Pic. rel.

Po tagach też nie działa.

8f1f5938-07dd-426a-9cdd-d2053c739b1c

Zaloguj się aby komentować

Cały czas jestem zdania, że inspiracją do napisania wiersza może być wszystko i nigdy nie wiadomo kiedy i skąd się taka inspiracja pojawi. W tym przypadku inspiracją był komentarz kolegi @onpanopticon:


***


Romantyk-formalista


Że oni też tak żyć się nie boją,

że wszystko robią ot tak: byle,

że trzy świece miast dwóch im stoją

i zły do wina dobrali posiłek.


I wszystko robią tak na kolanie,

dziadostwo tylko się zdają uprawiać,

a mają o sobie wysokie mniemanie

i jeszcze żonę mi każą pozdrawiać.


A jeśli córka uzna, żem zgred jest stary?

A jeśli w Punkcie nabazgrzą wierszyki,

że nie odczytam, choć mam okulary?


Romantyzm, formalizm – rzecz semantyki,

w poezji ważne, by trzymać frazę.

Cholera! Za długi coś ten wers jest o jedną sylabę!


***


Chciałbym jeszcze na koniec zaznaczyć, że o ile trzymanie frazy wydaje mi się w poezji bardzo ważne (czego wyraz dałem we wytworze powyższym), tak ważniejszą jednak rzeczą wydaje mi się to, żeby poezją się dobrze bawić. Ja przy pisaniu wiersza powyższego bawiłem się świetnie, mam nadzieję że i Wy będziecie przy czytaniu bawić się równie dobrze, a najlepiej (zaznaczam ze względów formalnych) będzie bawił się kolega @fonfi (proszę pozdrowić żonę, może być drugi raz), bo jeśli nawet lekka złośliwość, to wynikająca przecież wyłącznie z sympatii.


***


#nasonety

#zafirewallem

@fonfi hmm, a teraz ciekawi mnie jedno. Jestem całkowitym przeciwieństwem, więc komu ciężej byłoby wytrzymać, mi z tobą, czy tobie ze mną? xD

@splash545 Ale ja się bawię doskonale. Tylko że dla mnie to jest jak łamigłówka. Nie dość że trzeba powiedzieć to co się chce powiedzieć, to jeszcze zgłoski policzyć, rytm zachować. Normalnie matematyka!

Zaloguj się aby komentować