170 + 1 = 171


Tytuł: Gnój

Autor: Wojciech Kuczok

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 8/10


#bookmeter




Kiedy tylko dowiedział się od matki, że zaszła z jego powodu dalej niż kiedykolwiek i ciążą jej konsekwencje, które będzie musiała donosić, zaordynował jej, jakby chciał w jednym zdaniu zmieścić jednocześnie radosne zdumienie i tryb rozkazujący:

– A więc urodzisz mi syna!

I pojmał ją za żonę.



No i jakoś to tak wyszło, że ja, czytelnik, jak sam twierdzę, jednak uprzedzony do książek nagrodzonych, na trzecią lekturę w tym roku, po Na południe od Brazos (Pulitzer 1985) i Szczygle (Pulitzer 2014) wybrałem sobie Gnój (Gnoja?) autorstwa pana Wojciecha Kuczoka (Paszport Polityki 2003, Nike 2004). Niczego jednak nie żałuję.


Na podstawie tej książki został nakręcony film Pręgi, który (o dziwo!) kiedyś widziałem. Mało z niego pamiętam, oprócz tego, że zawiera on samą esencję polskiego kina (a może nawet polskiej twórczości w ogóle?), czyli przemoc i alkohol (kolejność przypadkowa). I w książce wiele więcej nie ma (choć przemocy jest dużo więcej niż alkoholu, nie pamiętam jak było w filmie), a przynajmniej nie ma wiele więcej jeśli idzie o warstwę fabularną. Bo w książce, jak to w książce, jest jeszcze warstwa językowa, a w tej warstwie pan Kuczok zrobił coś absolutnie fantastycznego (przynajmniej dla mnie – nie zapoznałem się ani z recenzjami, ani z laudacją, ani nawet z opiniami na temat tej książki) i dlatego bardzo się cieszę, że zdecydowałem się ją, mimo ostrzeżenia w postaci nagrody, przeczytać – ta wspaniała zabawa słowem, jak w tym cytacie na początku, to wspaniałe oddanie trudnych jednak emocji (a czasami obojętności), to wspaniałe stworzenie mało wspaniałego zamkniętego świata przedstawionego z perspektywy nastolatka, wreszcie wspaniale wykreowane postaci – jak jeden ze stryjków, który tak przypominał mi José Arcadio Buendíę ze Stu lat samotności, albo jak stary K., tak wspaniale nieskomplikowany i prostacki, a przez to tak żywy, a wszystko to zamknięte w tak małej objętości, że można łyknąć w jeden wieczór, jeśli tylko jest się na ten cały polski gnój odpowiednio odpornym psychicznie, bo bywa w czasie lektury trudno.



I choć w przypadku tak mistrzowskiego operowania językiem w moim przypadku na dalszy plan schodzi to o czym mi autor nim opowiada, i choć można by zadać pytanie „ileż można czytać o przemocy i alkoholu?”, to również w warstwie przedstawienia problemu w Gnoju pan Kuczok wykonał dobrą robotę. Bo tak, oto po raz kolejny dowiadujemy się jak destrukcyjne jest to, co niepokojąco często ciągle jeszcze jest uważane za wzorzec dobrego, twardego wychowania. Bo tak, autor nie moralizuje, nie poszukuje przyczyn a nawet nie analizuje, a tylko przedstawia zachowania i ich konsekwencje, wnioski czytelnik musi wyciągnąć sobie sam. A może moralizowanie do zwolenników takiego wychowania przemówiłoby bardziej? – wtedy nie trzeba wyciągać wniosków, co, wnioskując jednak z obserwacji i docierających do mnie co jakiś czas informacji, wydaje mi się, wielu jednak przerasta.


Teraz, już w czasie poprawiania literówek przyszło mi do głowy, że można z tej książki wyciągnąć też wnioski zupełnie przeciwne do moich (i, zakładam, do tego co autor chciał powiedzieć), bo można przecież uznać (i wciąż spotykam taki sposób myślenia), że narrator to niewdzięczny gówniarz, gnój po prostu. Nad tym zresztą też zastanawiałem się w czasie lektury, bo i tytuł tej książki też dobrany jest kapitalnie – czy ten tytułowy Gnój to ten gnój, syn starego K., czy może ten Gnój to jednak gnój, w którym synowi starego K. przyszło żyć (pomijając już finałową scenę ze snem syna starego K. i ten trzeci rodzaj gnoju w niej występujący)?


I tak zostanę sobie chyba z pytaniem do kogo ta książka miała być skierowana? Ale może autor wcale sobie takiego pytania nie zadał, może po prostu ją napisał i tyle? Ponoć książki same chcą być napisane, tak gdzieś słyszałem i może zastanawiam się zupełnie bez sensu?

b00ec49f-ed96-4bb0-9fd8-456706a3d5e9

Komentarze (3)

@George_Stark

czy ten tytułowy Gnój to ten gnój, syn starego K., czy może ten Gnój to jednak gnój, w którym synowi starego K. przyszło żyć (pomijając już finałową scenę ze snem syna starego K. i ten trzeci rodzaj gnoju w niej występujący)?


Czy może jednak Gnój to ojciec, który napierdziela syna za wszystko i robi gnój z jego życia?

@George_Stark tym bym się nie martwił, ja podchodze do każdej książki pod wpływem tego jaki mam nastrój czy swoje doświadczenia i niemal zawsze umyka mi ciekawy punkt widzenia, który akurat mi do głowy nie przyszedł, ale innym już tak

Zaloguj się aby komentować