Jakoś mniej więcej teraz w połowie roku zwróciła nam się instalacja fotowoltaiczna. Założona pod koniec 2020 roku, czyli po nieco ponad 2,5 roku. Przed nami jeszcze nieco ponad 12 lat jako prosument, czyli 12 lat, gdzie prąd będzie już tylko za darmo. Nawet jeżeli coś się zmieni w przepisach w przyszłości, to i tak już jesteśmy do przodu.
(W tym miejscu chciałam pozdrowić wszystkich, którzy wtedy pisali, że to nie ma sensu, bo się nigdy nie zwróci, nie działa w naszym klimacie i tak dalej. Większości ludzi, którzy pozakładali instalacje parę lat temu, właśnie się zwracają instalacje, albo niedługo zwrócą)
W tym czasie:
Wyprodukowaliśmy: 13,8 MWh o wartości ok. 11300 zł (nieco więcej niż nasz koszt instalacji, po odliczeniu dofinansowania Mój Prąd oraz zwrotu podatku z ulgi termomodernizacyjnej).
Zużyliśmy: 14,5 MWh, z czego 4,4 MWh autokonsumpcja (energia nie oddawana do sieci, ale zużyta bezpośrednio na miejscu).
Zgadzam się, ukradłam, ale tylko głupi by nie skorzystał.
Na zdjęciu dom, który powstał w 1150 roku i nieprzerwanie zamieszkany od tamtego czasu. Został zbudowany przez Payna Osmundsona, potomka rodu Vere, któremu ziemię nadał Wilhelm Zdobywca. Hemingford Grey, Cambridgeshire, Anglia.
#ciekawostkihistoryczne #ukradzionezfb
źródło: Medieval History, but we love other eras too.
Z pomidorami są dwa etapy. Najpierw oglądasz każdego dnia czy sadzonki urosły o 2 mm. Potem jak tylko wyjdziesz na 30 sekund ze szklarni, to przyrasta 10 nowych pędów bocznych do oberwania.
Pomidor Rosamunda F1. Skusiłam się ostatnio w sklepie bo była promka na wszystkie pomidory. Krzyżówka bawolego serca i malinowego. Na allegro 8 zł za nasionko. Za jedno nasionko.
W sumie fajnie wygląda, ale smakuje w moim odczuciu tak samo, jak zwykły malinowy.
@lexico Fermentacja jest w tych temperaturach co zawsze. Tylko czas fermentacji dobieram na wyliczony podstawie aktualnej temperatury (z dokładnością do 0.5 stopnia) + dodatkowo weryfikacja organoleptyczna z decyzją czy przedłużam jeszcze o chwilę. Pomiędzy +24.5 stopnia w domu a +25.5 stopnia wychodzi u mnie aż 1h 30min różnicy w czasie fermentacji.
Szukając rozwiązania moich problemów z chlebkiem, natrafiłam na filmik, z informacjami które próżno spotkać we wszystkich przepisach i poradnikach. Filmik ma zaledwie 400 lajków i 13 tys. wyświetleń, ale zawiera bardzo dużo konkretnej i wartościowej wiedzy.
Najważniejsza informacja z tego filmiku to taka, że temperatura otoczenia ma OLBRZYMI wpływ na fermentację. Nie jakiś tam wpływ. Różnica pomiędzy czasem fermentacji przy 21 stopniach a 27 stopniach jest DWUKROTNA. Nie trochę krócej czy trochę dłużej. DWUKROTNA. Jeżeli w przepisie jest czas fermentacji 8-12 godzin, bo taką temperaturę ma w domu osoba pisząca przepis czy poradnik, to w przypadku temperatury 26 i bliżej 27 czas fermentacji będzie wynosić 4-6 godzin.
Druga informacja, to w sumie oczywiste ale nie zawsze się o tym pomyśli, to taka, że fermentacja nie zatrzymuje się w momencie wsadzenia koszyka z chlebem do lodówki. Ona trwa jeszcze przez jakiś czas, zanim ciasto się nie schłodzi do temperatury 4 stopni, przy której całkowicie ustaje. I teraz, jeżeli ciasto było fermentowane w 21 stopniach, to ciasto w lodówce ochłodzi się szybciej, niż jeżeli było w 26 stopniach - a więc fermentacja w lodówce trwa dużo dłużej, nawet jeszcze 1-1,5 godziny. Zatem, jeżeli do lodówki wsadza się dobrze sfermentowane ciasto, to w lodówce zanim się schłodzi, przefermentuje za bardzo i siada, gubiąc uporządkowaną strukturę glutenu. To właśnie dokładnie działo się u mnie. Bochenek po leżakowaniu w lodówce był opadnięty.
Można to porównać do jazdy samochodem, który ma swoją masę i bezwładność i nie zatrzyma się w wyznaczonym miejscu, namalowanym na drodze prostokącie po wciśnięciu hamulca, tylko jest jeszcze droga hamowania, którą trzeba uwzględnić. Im bardziej rozpędzony samochód, tym droga hamowania dłuższa, więc trzeba dużo wcześniej wcisnąć hamulec. Tak samo ciasto, jeżeli jest rozbuchana w 26 stopniach fermentacja, trzeba koszyk zwinąć odpowiednio wcześniej do lodówki. I tak samo trzeba mieć wtedy duży refleks. Wg pana z filmiku, przy 27 stopniach margines błędu, kiedy trzeba włożyć ciasto do lodówki - tak żeby było już dobrze sfermentowane, nie za mało, nie za dużo ale w sam raz - wynosi 30 minut, gdzie przy 21 stopniach jest to godzina i wiecej.
Trzecia informacja to taka, że nie ma czegoś takiego jak wyrastanie w lodówce, jeżeli jest w niej standardowe 4-6 stopni. Przy tej temperaturze fermentacja praktycznie ustaje. Tak więc nawet i dwie doby w lodówce nie pomogą, jeżeli wsadzony jest tam za mało sfermentowany bochenek. W lodówce bochenek wyrasta tylko do momentu, dopóki się nie schłodzi z temperatury otoczenia. Potem co najwyżej nabiera smaku i obsycha skórka, dzięki czemu jest bardziej chrupiąca, lepsza do nakrojenia i pęknięcia.
@l__p Tak, to by się zgadzało. Robię sobie teraz do każdego chlebka karteczkę gdzie zapisuję proporcję, temperaturę w domu i czas fermentacji przed wsadzeniem do lodówki. Za miesiąc albo dwa zrzucę sobie do excela i porównam z wykresem tej funkcji
Ma to sens, ja zwykle obserwuje jak ciasto się zachowuje i potrafię preshape robić po bardzo różnych godzinach wyrastania. Teraz spróbuję dołożyć do tego matematykę
@Szuwar Jeżeli masz chłodniej w domu, to możesz oceniać na oko, godzina w tą czy w tamtą nie robi różnicy bo proces przebiega powoli. Jeżeli w domu jest 26 stopni, to jak na motocyklu - chwilę się zagapisz i w pizdu, już przefermentowane Tzn nadal będzie to smaczny, całkiem ładny chleb, ale już nie "perfekcyjny craftowy bochenek".
Jest to ciężko ująć w ramy matematyczne, bo zależy też od siły twojego zakwasu, rodzaju mąki, tak więc w twoim przypadku wyliczenia mogą wyglądać trochę inaczej. Koleś wykonał olbrzymią pracę, robiąc eksperymenty, piekąc setki bochenków w ściśle określonych warunkach, z tej samej mąki, z tymi samymi proporcjami wody, zakwasu i soli. Zapisywał wszystkie dane, na podstawie statystyk porobił arkusze, tabelki (udostępnione na jego stronie). Naprawdę rzetelnie się napracował, ja rozumiem że temat dosyć niszowy ale to strasznie smutne że w dzisiejszych czasach filmik z kotem spadającym do wanny ma więcej wyświetleń i lajków niż czyjaś praca.
@Mr.Mars Ogród Darwina. Co co ładnie rośnie i odpowiadają mu warunki klimatyczne i glebowe, to zostaje. Jak coś zdycha to wyjazd. Nie mam czasu na latanie z nawozami, zakwaszanie, odkwaszanie, podlewanie, zawijanie czy wykopywanie na zimę żeby nie zmarzło
@To_Stan_Umyslu Fragmenty glinianych naczyń ceramicznych ręcznie robionych na kole garncarskim. Nie wiem z jakiego okresu. Znajduję czasami podczas prac w ogrodzie.
@Pjorun W sumie to wpisuje się w trend, że jakbym nie kombinowała - z mąką, z wodą, z ilością zakwasu, z czasem w koszyku, w lodówce to i tak wychodzi mi tak samo. Wygląda na to, że nawet pierdolnięcie bochenkiem o podłogę nie ma wpływu na to, żeby wyszedł mi inny
Dzisiejszy wypiek, również fermentacja w misce 8h, ok. 30 minut w koszyku i do lodówki na 2h. Zmniejszona hydratacja do ok. 70%, pieczone dziś na rozgrzanej żeliwnej patelni (w piekarniku oczywiście).
Fermentacja na maksa w misce u mnie daje najlepsze efekty dziurkowe, najładniej wyrośnięty i pęknięty bochenek, chociaż to nadal nie jest wow jakie próbuję uzyskać. Szycie bochenka i zmniejszenie trochę ilości wody też wydaje mi się odrobinę polepszyło, choć to na razie zbyt mała próbka żeby coś stanowczo stwierdzić.
@GazelkaFarelka Zawsze myślałem, że robienie chleba jest skomplikowane, ale z Twojego wpisu wnioskuję, że może być prostsze niż ciasto na pizzę. Czy receptura jest tajemnicą? Jeśli nie, to poproszę. Nigdy nie piekłem chleba, a Twój wygląda o niebo lepiej niż ten, za który w pobliskiej piekarni płacę 10zł za ~400g. Gluten nie może być tyle wart!
Nie jest jakoś wielce skomplikowane, ale czasochłonne i trzeba dzień pod rozpisać. Nastawianie zaczynu, wrzucenie do reszty składników w odpowiednim momencie wzrostu (najlepiej na wyczucie bo zależy od temperatury otoczenia), składania, formowanie, fermentacja w TO i TK, odpowiedni moment wrzutu do pieca i pilnowanie ilości pary.
Oczywiście można mieć połowę zasad w dupie i liczyć na łut szczęścia. Tak przeważnie robię. Efekty są różne, ale wszystkie zjadliwe.
Można ułatwić sobie wrzucając ciasto do foremek i olać bochenki. Można też robić żytnie, albo pszenno-żytnie to składanie odpada i szybciej fermentują.
Generalnie polecam książkę "Chleb" Hamelmana. Jest tam dużo teorii i opisuje procesy stojące za każdym etapem.
@bug-overflow Z robieniem chleba jest jak z jeżdżeniem rowerem. Jak już to umiesz, to jest proste
Nie zajmuje dużo czasu i nie wymaga specjalistycznych narzędzi.
Problem jest taki, że jest tu ważniejszy sam proces przetwarzania a nie skład, bo skład jest prosty - mąka, woda, sól. Więc trzeba złapać trochę wyczucia tego procesu.
Na początek żeby wejść w świat chleba i potrenować zabawę z bochenkami polecam ci ten przepis:
Nie wiem dlaczego, ale najlepiej wychodzi mi fermentacja do samego końca w misce, potem składanie bochenka i od razu do lodówki na kilka godzin. Nie jest to idealny efekt jaki bym chciała uzyskać, ale i tak najlepszy z możliwych.
Porównanie fermentacja 9h w misce (góra) vs 5h w misce + 4h w koszyku (dół). W pierwszym przypadku są większe dziury, a bochenek bardzie wyrośnięty w górę i z ładniejszym otwarciem. W drugim przypadku dziurki są już bardzo drobne, a bochenek rozjechany.
Zaczęłam też zszywać bochenek po złożeniu, zmniejszyłam dziś hydratację do 210g wody na 300g mąki, czyli w okolice 70%. Może jutro spróbuję wypiec na żeliwnej patelni zamiast na blasze.
@GazelkaFarelka spróbuj opcji z masłem z dodatkiem koperku, czosnku, drobnymi suszonymi warzywami (mielone w młynku czy jakimś blenderze kielichowym) i solą