Są ponoć tacy, którzy lubią kiedy autor wyjawia inspirację, która stała za wytworzonym przezeń wytworem. Z tym poniższym to było tak, że potrzebowałem kiedyś podjechać autobusem i wówczas zauważyłem, że mamy w Kielcach taki przystanek . To właśnie wtedy stanąłem w prawdzie, doznałem oświecenia i w jednej chwili wszystko się dla mnie w głowie ułożyło:
Są ponoć tacy, którzy lubią kiedy autor wyjawia inspirację, która stała za wytworzonym przezeń wytworem. Z tym poniższym to było tak, że oglądałem wczoraj teleturniej Jeden z dziesięciu i padło tam pytanie „W którym wieku Pluton stracił status planety i został uznany za planetę karłowatą?” (w wieku XXI, w 2006 roku konkretnie – jeśli ktoś planuje w teleturnieju wystartować, to może mu się ta informacja przydać). A później przypomniał mi się jeden z wierszy pana Norwida i jakoś tak mi się w głowie te dwie rzeczy połączyły i powstał pierwszy wers, który zapisałem sobie na później. No a dzisiaj przyszło później i jakoś udało mi się dopisać do niego całą resztę:
Najlepsze wiersze pisze życie, szkoda tylko, że tak drogo. Dentysta-sadysta to już rym oklepany a poza tym, to dziś są takie znieczulenia, że nie boli. Przynajmniej w czasie zabiegu:
Było tak: wyszedłem sobie w zeszłą sobotę na spacer i patrzę – plakat . Na plakacie napisali, że konkurs, że biblioteka, że wyznanie miłości w formie wiersza, rysunku czy czegoś tam jeszcze i że zgłoszenia do poniedziałku. No i że można mailem. A później była niedziela wieczur i nie bardzo miałem co robić, a że mi się przypomniało o tym konkursie, no to siadłem, napisałem i wysłałem.
– „I tak nic z tego nie będzie” – pomyślałem. – „Wszystkie te konkursy są ustawione, wiadomo.”
Pani z biblioteki zadzwoniła szybko. Zadzwoniła już we wtorek koło dziesiątej, co w zasadzie powinno wzbudzić moje pierwsze podejrzenia, tak się jednak nie stało. Podejrzenia pojawiły się dopiero po tym, kiedy pani zapytała którego liceum jestem uczniem.
– A to był konkurs dla licealistów? – zapytałem lekko zdziwiony, bo na plakacie takiej informacji nie było. Z drugiej strony nie zawracałem sobie przecież głowy czytaniem regulaminu.
– Nie. Dla wszystkich – odpowiedziała pani, choć wydawała się dość zbita z tropu, po czym zapytała: – To jak, przyjdzie pan na wręczenie nagród?
– No, przyjdę – powiedziałem, bo właściwie dlaczego miałbym nie przyjść?
Skoro więc powiedziałem że przyjdę, no to przyszedłem i głupio już mi było uciec kiedy okazało się, że, choć konkurs rzeczywiście adresowany był do wszystkich, no to zgłosili się do niego sami licealiści. Przyszli pod opieką nauczycieli. Ja przyszedłem sam.
Nie wiem czy nie wolałbym zapłacić dwustu sześćdziesięciu pięciu złotych na lotnisku za spóźnienie się z odprawą niż siedzieć tam i kisnąć samemu z siebie i z własnej głupoty. Być może bym wolał, nikt mi jednak nie dał takiego wyboru, więc siedziałem tam i kisłem. A teraz kisnę dalej, choć już w domu, do którego przyniosłem otrzymany dyplom i długopis, a nawet lizaka!
Więc, jeśli ktoś pozazdrościłby mi sukcesu i zapragnął również zostać nagrodzonym w konkursie literackim i zapytałby mnie jak tego dokonać, to poleciłbym mu zgłosić się na jakiś mało rozreklamowany. Taki, do którego niemal nikt się nie zgłasza, a nagradzają w nim każdego, kto tylko zdecyduje się przysłać cokolwiek.
Dziękuję za wypowiedź, idę kisnąć dalej. Przedtem jednak tym wierszem napisanym w niedzielę wieczur pozwolę się sobie z Państwem podzielić. Kto wie? – może ktoś jeszcze mnie za niego zdecyduje się nagrodzić:
@George_Stark fajny wierszyk, taki uroczy. Ja czuję, że pisał to ktoś dojrzalszy niż licealista, bo perspektywa taka bardziej doświadczona. Formę nie mi oceniać, bo nie znam za bardzo poezji.
Powiedziałeś pani bibliotekarka, że mamy tu takie forum, gdzie dorośli starcy piszą wierszyki, a nawet sonety?😄
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Idę sobie spać do łózka, ledwie się położyłem - a tu tak się wystraszyłem, że hej! Ja mówię matko bosko, mówię... Co to się stanęło?
Ambaras
Do łóżka się zebrał tuż po północy,
Bo ledwie literki już widział na oczy,
Pod głowę podłożył dwie poduszeczki,
By zasnąć - jął liczyć sobie owieczki.
Po chwili już witał się z Morfeuszem,
I śnić nawet sny już zaczął świntusze…
Wtem huk jakiś! Rwetes i łomotanina -
Zerwała na nogi się cała rodzina!
Biegają, szukają, gdzież źródło hałasu?
Znaleźli - w łazience drzwi spadły z zawiasów!
I chociaż w kabinie drzwi teraz nie mamy,
To puzzle sobie ze szkła układamy…
PS. Ale, że to tak mogło samo z siebie? Spadło? Eksplodowało? Ale jak? Tyle pytań...
@Fonfi Nigdy nie zapomnę, jak przyszliśmy odebrać mieszkanie na wynajem i po wejściu zastaliśmy... również roztrzaskane drzwi kabiny prysznicowej Agent nieruchomości był w ostrym szoku
Kiedy usiłuję coś napisać, włączam sobie często muzykę instrumentalną, bo wokal mi w pisaniu przeszkadza. I tak sobie coś tam kliknę, a później samo się przełącza i czasami odkrywam różne bardzo przyjemne nagrania, jak choćby to . Napisać tego co zamierzałem się nie udało, ale że muzyka przyjemna, to można jej oddać hołd i napisać coś innego:
Przy okazji Podziękowania dla Atexora okazało się, że kolega @Atexor to ukryty poetycki talent. Wpadł z przytupem do Kawiarni, ostrzelał od razu wszystkich rymami, ale najwyraźniej jeszcze się kryguje i ma różne wątpliwości i pytania. To ja pozwolę sobie go oficjalnie przywitać i na te pytanie odpowiedzieć.
Moi Drodzy! Dziś w nocy zmienia się coś więcej niż tylko data i jest to zmiana dużo bardziej znacząca! – data w końcu zmienia się codziennie, ortografia zmienia się znacznie rzadziej:
Ujednolicenie zapisu (małą literą) przymiotników tworzonych od nazw osobowych, zakończonych na -owski, bez względu na to, czy ich interpretacja jest dzierżawcza (odpowiadają na pytanie czyj?), czy też jakościowa (odp. na pytanie jaki?), np. dramat szekspirowski, epoka zygmuntowska, koncert chopinowski, koncepcja wittgensteinowska, wiersz miłoszowski.
Za chwilę wszyscy siądziemy do wigilijnych stołów, oddamy się obżarstwu i rodzinnym kłótniom po czym jak gdyby nigdy nic zrobimy sobie uśmiechniętą rodzinną focię. Ale zanim tak się stanie, to chciałbym wszystkim Wam tutaj podziękować za to, że jesteście i że jest mi dane być częścią tej społeczności (całej hejto-społeczności, nie tylko Kawiarnii) i złożyć najserdeczniejsze życzenia. Życzenia pozwolę sobie złożyć Wam w formie wierszyka (no kto by się spodziewał?!), który być może przyda Wam się przy rodzinnym stole.
Jest chyba w grudniu coś magicznego, choć ta magia raczej wydaje mi się czarna (albo może szara, zważywszy na polską paletę barw?) niż biała. Niemniej, trudny jest ten grudzień, a grudniowy trud objawia się u mnie między innymi tym, że jakoś nie potrafię ułożyć nic sensownego do wiersza zadanego (choć od rana próbuję!). Ciągle wychodzi mi jednak inaczej.
W związku z powyższym, chciałem zaprezentować Państwu w ramach tagu #wolnewiersze jeden z takich wytworów, który powstał w czasie tych prób; wytwór, który, co prawda, nie rymuje się z niczym, ale przynajmniej zanurzony jest we wszystkich głównych nurtach (ściekach?) naszej kawiarenki #zafirewallem. No i przy okazji, z racji tematyki, składam za jego pomocą Państwu świąteczne życzenia, bo później może na to albo nie być albo czasu, albo nie być natchnienia (albo nawet obu naraz):
Chociaż tym razem to bardziej z panem. Z panem @George_Stark, bo wpisem tym chciałem złożyć na ręce Kolegi podziękowania. Podziękowania troszkę może spóźnione, ale jakże należne. Podziękowania za wspaniały wieczór spędzony w Kielcach na #hejtopiwo.