#wolnewiersze

2
55

W oczekiwaniu na to, aż kolega @entropy_ raczy się zdecydować zakończyć zabawę sonetową, proponuję Państwu wiersz lekki, aczkolwiek smutny:


***


Gelateria


Spacer dość miło wczoraj mi mijał,

na tym spacerze mijałem lodziarnię.

Był na niej napis: gelateria,

a jednak z czytaniem poszło mi dość marnie.


Czy to nieznajomość jest języka Włochów

czy też jakiś chochlik dopuścił się szachrajstw?

Bowiem mój umysł odebrał od wzroku

to, że napis tamten to była geriatria.

***


#wolnewiersze

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

No i, moi Drodzy, udało się ukończyć tryptyk, z czego jestem ogromnie zadowolony. Z samej jego końcówki zadowolony jestem jednak znacznie mniej:


***


I pobudzają nadzieje złudne,

i tylko w głowie mącili by mi

ci, którzy snują wizje przecudne,

że tydzień pracy ma mieć cztery dni.


W tej sprawie się czuję obywatelem,

postulat dodaję do listy mych życzeń,

choć mam wątpliwość: – „To nie za wiele?

Jak by to miało wyglądać w praktyce?”


Dziś przecież dopiero dzień trzeci,

a ja się czuję jak wyschła studnia;

krztę chęci w sobie udaje się wzniecić

tylko do środy. Gdzieś do południa.


Właśnie w południe poczułem dziś szczęście,

że trafił się taki tydzień-wyjątek.

Tylko dlaczego nie zdarza się częściej

żeby już w środę wypadał piątek?


***


#wolnewiersze

#zafirewallem



Zaloguj się aby komentować

Zanim wyciągnie Najmilsze Państwo zbyt pochopne wnioski, przypominam, że jestem zdecydowanym zwolennikiem rozpatrywania podmiotu lirycznego w rozłączności od autora. Proszę nie traktować wiersza poniższego jako mojej pochwały systemu, w którym przyszło nam żyć (mamy jakieś inne wyjście?), bo miałbym do tego systemu kilka uwag, a przynajmniej te kilka uwag to miałbym na sam początek.


Nie wychwalam więc naszego systemu, a nie wychwalam go dlatego, że nikt mi za to nie zapłacił. W tym miejscu pragnę Najmilszemu Państwu przypomnieć, że kilkukrotnie już deklarowałem chęć wychwalania dowolnego systemu, za odpowiednią jednak opłatą. Wiersz poniższy proszę wobec powyższego potraktować jako formę autoreklamy:


***


Szara strefa

Myślałeś może, że będzie ci lepiej

gdy rozgościłeś się w szarej strefie;

że bez tych skrótów: ZUS, NFZ, PIT

nareszcie będzie się dało żyć.


I miałeś rację – żyło się lekko,

brutto znaczyło tyle co netto,

i więcej chciałeś – „Bo może by tak

dało ominąć się jeszcze i VAT?”


Miałeś pieniądze i byłeś zdrowy,

nie czepiał się nawet Urząd Skarbowy,

a sąsiadowi aż skakał gul,

no bo, przyznajmy: żyłeś jak król.


Ale skończyła się szara strefa

kiedy cię sąsiad z zazdrości sklepał.

Teraz kulejesz, w plecach cię łupie,

nagle znalazłeś się w czarnej d⁎⁎ie.


***


#wolnewiersze

#zafirewallem

@fonfi 


Kiedy w ryj dostał, zdziwiony był wielce,

a przecież wiedział, że w mieście Kielce

kultury nie ma co poszukiwać.



Gorszy jest tylko już Radom.

Chyba.

@George_Stark A to złośliwy prztyczek do mojego rodzinnego miasta. No ale trudno się nie zgodzić:

Radomsko-kieleckim już dajmy spokój zwadom,

I rację koledze (choć nierad) przyznam może,

Bo porównać do gry można spacer przez Radom,

W rosyjską ruletkę.


Z kulą w każdej komorze...

Zaloguj się aby komentować

And it's hard to hold a candle

in the cold November rain


Ganzenrołzesy miały rację pisząc ten tekst. Faktycznie: łatwo nie jest. Nastąpiło chyba jednak jakieś jesienne przesilenie, bo, po wczorajszym wierszu, zapowiada się coś jakby na tryptyk?


No chyba że jutro rano obudzę się z tego pięknego snu i jednak będzie środa:


***


Księżyc miast słońca jeszcze przyświecał

gdy kwadrans po piątej się z łóżka zwlekłem.

Do pracy poszedłem, pracuję przy piecach.

Nic więc dziwnego, że praca mi piekłem.


Ale, niestety, jestem już duży.

Co na tym polega, że zrywam się rano

i klnę na świat cały (w tym i na budzik)

za każdą minutę snu mi zabraną.

A później sobie rysuję te piece,

choć się myślami gdzie indziej szwendam

aż trzecia wybija – do domu lecę!

I właśnie wtedy spojrzałem w kalendarz.

Jak ewangelia! Dobra nowina

spłynęła na mnie z naściennych kartek!

Powtórzyć muszę, bo nie wytrzymam:

dziś nie jest wtorek. Ale już czwartek!


***


#zafirewallem

#wolnewiersze

Zaloguj się aby komentować

Zapominanie i życie w zakręceniu prowadzi do wielu zdarzeń mniej lub bardziej zabawnych, a czasami nawet i zdarzeń krępujących. Zapominanie i życie w zakręceniu ma jednak też i swoje zalety, a jedną z takich zalet jest to, że można się kilka razy ucieszyć z tej samej rzeczy, co też przydarzyło mi się dzisiaj:


***


A choć trzy razy

już się cieszyłem

z tej prostej frazy,

tak uszom miłej,

to czwarty raz dodam,

bo powtórzyć chciałem,

że dziś jest środa.


A nie poniedziałek!


***


#zafirewallem

#wolnewiersze

Zaloguj się aby komentować

Edycja #nasonety #zafirewallem jest jaka jest, więc wrzucam bardziej #wolnewiersze i #haiku w związku w pewnym incydentem Pana @Dziwen w #fantasyekstraklasa.

Kradzież pudła

Sowa oszukuje

Eklapę przekupuje

Idzie przegrana

Zaloguj się aby komentować

Nie do końca rozumiem zasady tej edycji – czy to ma być sonet, czy dowolny wiersz? Więc trochę #nasonety, trochę #wolnewiersze, ale na pewno #zafirewallem.


***

K⁎⁎wa k⁎⁎⁎ie łba nie urwie,

kruk krukowi nie wykole

tylko człowiek człowiekowi…

Szkoda gadać, ja pi⁎⁎⁎⁎lę.

@splash545 i zgodne z zasadami

@George_Stark chciałem zrobić edycję przyjazną dla wszystkich, niektórzy pisali że mają problemy z długimi formami.

Dla zaawansowanych można sonet napisać a jak ktoś się nie czuje to może ponarzekać w krótszej formie.

Współpracować nie chcą ludzie

Pod innymi dołki kopią

Z siebie dumni piwo żłopią

Ciągle żyjąc w tej obłudzie


Przyszło marzyć mi o cudzie

Że te lody się wnet stopią

Życie stanie się utopią

Żeby ludźmi byli ludzie

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Napisałem i zapomniałem. A jak dzisiaj do kajeciku zajrzałem to sobie przypomniałem. A skoro sobie już przypomniałem, to pomyślałem, że się podzielę. No to się dzielę.


1 listopada


Fryzjer, sukienka i kreska nad okiem,

Garnitur, pantofle i krawat nowy,

Krytycznym spojrzeli na siebie wzrokiem,

I tak wystrojeni poszli na groby.


Wiązankę największą z możliwych nabyli

I karton zniczy - za całą wypłatę,

Aż epitafium kompletnie zakryli,

Tą dekoracją nagrobka bogatą.


I zdjęcie nad grobem wrzucając swoje

do sieci, nie pomyśleli oboje

jak płytkie kierują nimi motywy.


Gdyż nie dla zmarłych wcale robią to żywi,

(bo dekoracje zmarłym zbędne są w niebie)

Robimy to wszystko - wyłącznie dla siebie.


#zafirewallem #wolnewiersze #sonet

Zaloguj się aby komentować

Sporo rzeczy w tym wierszyku poniższym jest wymyślonych, ale to, że papież kiedyś przejeżdżał za blokiem, w którym mieszkałem to akurat prawda, choć konkretną datę tego przejazdu musiałem jednak sprawdzić. Prawdą jest też to, że było tam wtedy mnóstwo ludzi, a przynajmniej tak to pamiętam, choć ta pamięć przejawia się nawet nie tyle w jakichś migawkach, co w przywołaniu wrażenia, pod jakim wtedy byłem. Wrażenia, że jestem gdzieś, gdzie dzieje się coś bardzo ważnego, choć nie do końca rozumiem co. W ogóle wydaje mi się, że ten przejazd papieża jest najdawniejszym wspomnieniem, jakie jestem w stanie przywołać.


Ciekawą rzeczą jest też to, że podobny tłum i ścisk pamiętam też z wydarzenia, które miało miejsce kilkanaście lat później, kiedy to do mojego gimnazjum przyjechała Manuela z Big Brothera. Z tego przyjazdu też niewiele więcej pamiętam poza tym ściskiem i ogólną atmosferą, że dzieje się coś ważnego i podniosłego.


***


03.06.1991


A kiedy papież przejeżdżał przez Kielce

ulicą Warszawską, tuż za moim blokiem,

to my na chodniku zajęliśmy miejsce,

chociaż część sąsiadów spoglądała z okien.


Bo my na parterze mieszaliśmy – nisko,

w dodatku z oknami na południe i wschód,

więc choć do Warszawskiej mieliśmy dość blisko,

jednak trzeba było wyjść nam na zachód.

Ja byłem ten starszy, bo miałem trzy lata,

siostra moja miała zaś niecały rok.

Zabrała nas mama, bo w pracy był tata,

no a przy Warszawskiej ogromny był tłok.


Kilka się osiedli wówczas tam zebrało,

a każdy mieszkaniec w bojach zaprawiony,

po walkach o cukier albo o kakao

w kolejkach w ustroju ledwie co minionym.


Jakieś dyskretne popchnięcie kolanem

– trzylatek na łokieć za niski wszak był –

i choć za spódnicę tam trzymałem mamę

to tłum wciąż uparcie przesuwał mnie w tył.


Nagle: poruszenie! – Już jedzie! – szeptano,

nawet pieśń maryjną ktoś zaintonował.

Mnie mamy spódnicę z ręki zaś wyrwano,

bo każdy się bliżej do Warszawskiej pchał.


Przejechał. Podobno cały był na biało.

Podobno nam machał i się uśmiechał.

Podobno - tak mi powiedzieli, sam widziałem mało,

bo sąsiad przede mnie w końcu się wepchał.


Tak zamiast zobaczyć Ojca Najświętszego

oglądałem tyłek sąsiada Krzackiego.

No i to by było wspomnień mych na tyle –

ciut za niski byłem na papa mobile.


***


#wolnewiersze

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Agata i Stach


Stach gospodarzył na kilku hektarach:

uprawiał ziemniaki, pietruszkę na nać;

i żonę miał dobrą, stała przy garach.

Tylko od dawna nie chciała z nim spać.


Z tego wszystkiego podupadł na zdrowiu,

z nosa mu ciekło, często kasłał –

nieraz lądował na pogotowiu

aż w sanatorium turnus dostał.


Tam, w sanatorium, była Agata

co mąż jej również nie był zbyt chętny.

Agata kasłała, cierpiała na katar,

ze Stachem spędziła tydzień namiętny.

I byłby to może wierszyk radosny,

bo wyleczyli katar i kaszel,

lecz Stach nie dożył kolejnej wiosny –

na kiłę bowiem zszedł przez Agatę.




#wolnewiersze

#zafirewallem

@George_Stark Dziękuje i również pozdrawia. A co gorsza, wpadła na "lepszy" pomysł - że może pojechać ze mną....

Zaloguj się aby komentować

Przyglądając się gwiazdom Internetu i rozwojowi ich karier, a także kontynuując, trochę ku pokrzepieniu serc (a szczególnie serca mojego), wątek z poprzedniego wytworu, wmawiam sobie, że moja chwila ciągle jest jeszcze przede mną i że nadejdzie właśnie wtedy, kiedy najmniej się tego będę spodziewał:




Pani Ałła


Raz w spożywczym pani Ałła

zakupiła cztery sery.

Ani się nie spodziewała,

że to był wstęp do kariery.


Wtedy właśnie panią Ałłę

ktoś tam nagrał na wideo

stała Ałła się viralem –

tak to wszystko się zaczęło.


W Internecie była draka,

oburzały się dziewczyny

i pisały: „Taka! Taka!

Nazad won do Ukrainy!”


Z drugiej strony młodzi chłopcy

też robili Ałle zasięg,

bo choć to element obcy,

mus ratować demografię.


Sama Ałła była mądra,

zajęła się reklamami:

w kalendarzu była Forda,

zatańczyła też z gwiazdami.


Może i ty, przyjacielu

jesteś gwiazdą nieodkrytą?

Dzisiaj jesteś jednym z wielu,

jutro będziesz celebrytą?




#wolnewiersze

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Żyjemy w świecie propagandy sukcesu. Zewsząd wmawiają nam, że możesz być kim chcesz, albo że dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. Nawet pan Artur Andrus wmawia mi, że jestem orzeł. I że orzeł może. A ja jakoś nie bardzo mogę:




AA


Znów nasłuchałem się dziś Andrusa,

pana Andrusa rzadko mam dość.

I choć udaję, że mnie nie rusza,

branżową jednak czuję zazdrość.


No bo dlaczego to on, a nie ja?!

Jak Andrus pisze, tak i ja piszę!

Andrusa znają, mnie nikt nie zna! –

o nim jest głośno, o mnie jest ciszej.


Przecież to nie w talencie różnica!

Więc? W fizjonomii ciut przyjemniejszej?

No… jego fizis też nie zachwyca –

wciąż odpowiedzi szukałem lepszej.


I tak działałem, zamiast się żalić,

i rozważałem: „To kwestia fartu?”,

aż wniosek wysnułem z moich analiz:

„Cholera! – nie mam na imię Artur!”


Więc do urzędu zaraz pognałem

ażeby spełnić największe z marzeń

i choć prosiłem (nawet błagałem!),

obok urzędu skończyłem w barze.


Bowiem w urzędzie panie ponure

twierdzą: „Imienia się zmienić nie da!”

Jeśli nie mogę zostać Arturem,

spróbuję chociaż zostać AA.




#wolnewiersze

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Ponieważ po kilkunastu latach znudziły mi się już płyty, które wożę w samochodzie (a transmiter bluetooth kupię sobie chyba zaraz po powerbanku), zacząłem ostatnio w czasie dojazdów do pracy słuchać radia. Radio ma taki minus, że, oprócz muzyki, czasami nadają w nim wiadomości (i to zwykle we wszystkich słuchalnych stacjach jednocześnie!). To właśnie w taki sposób dowiedziałem się o tym, o czym we wierszu poniższym napisałem:




Bunt


Aby poprawić nasz pierwszy świat

europarlament się dwoi i troi:

kto by tam w końcu czytać chciał skład? –

burgerem zakażmy nazywać soi!


Podnoszą się głosy, że głupio, że źle,

że czas posłowie tracą – niestety.

Ja z taką krytyką nie zgadzam się,

zważywszy na wtórny analfabetyzm.


Bo czy konsument czytać ma czas?

A jak przeczyta, to czy zrozumie?

Więc cieszmy się wszystkim, co robią dla nas:

„Chroń, Boże, von Leyden i całą Unię!”


***


A jednak jest we mnie przekorna dusza

i trochę wbrew prawu zacząłem już czynić –

choć sprawa burgerów mało mnie rusza,

na obiad jadłem makaron z cukinii.




#wolnewiersze

#zafirewallem

c0efccc8-fb22-46c9-b70f-5f5ea842244d

A jeśli ktoś z Was również czuje się buntownikiem, to chciałem powiedzieć, że taka obieraczka do robienia makaronu z warzyw z Pepco to jest naprawdę fantastyczna rzecz! Jutro będę się buntował za pomocą ogórka!

9ab45f9c-8f5e-47f0-bdff-33d6df2f805d

@splash545 A nie. Bo ja zawsze byłem takim buntownikiem, co to buntował się dopiero po lekcjach, więc mięsko z prawdziwej świnki. O ile przeczytałem ze zrozumieniem, co tam na opakowaniu napisali.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Kolega @Piechur zamknął już co prawda XCVI edycję naszej zabawy #nasonety, ale że wytwór był już "in progress", to przecież nie mogłem nie skończyć. Zamieszczam zatem pod tagiem, ale bez oznaczania, że to diriposta, bo nią już niestety być nie może. Tak, czy siak - jak zwykle życzę Państwu miłej lektury

Po lecie poeci się jesienią

Gdy w kalendarzu kartka się zmienia,

I zaczynają się liście czerwienić,

Wtedy powoli, tak od niechcenia,

Poeci wychodzą się pojesienić.


Zwiędłego liścia im estetyka

Każe malować złotym kolorem,

I gdy przed deszczem każdy umyka,

Że "krople się perlą", piszą z uporem.


A kiedy w korku ponownie utykasz,

Z powodu tej mgły co tworzy zatory,

Dla nich to aura magiczna, mistyka...


Epitety wciąż tworzą i metafory,

Z grafomana wdziękiem, czy wierszoklety,

Gdy ja tu moknę. Po prostu. Jak kretyn.


#zafirewallem #nasonety #niestetyniediriposta więc tylko #wolnewiersze

Zaloguj się aby komentować

To jeszcze jeden, zanim się spać położę z nadzieją, że obudzę się w jakimś maju albo może i w czerwcu:


***

Sierpień


No jak nie lubię ja października!

Ja października bym wolał unikać.

Październik jest u mnie przyczyną cierpień –

stąd w kalendarzu mam jeszcze sierpień.


Więc niech ten sierpień powisi jeszcze,

bo choć za oknem wiatry i deszcze

i noce długie, aż do wieczora,

i co dzień trochę zimniej niż wczoraj –


będę próbował lato zatrzymać!

Pomocna będzie D witamina,

lampa z słoneczną długością fali –

tak to spróbuję lato ocalić!



Tylko…

nie jestem przecież żadnym demiurgiem.

Cóż z tego, że kartki sobie nie urwę,

że patrzę na ten sierpień od świtu,

gdy szarość na niebie zamiast błękitu?


***


#wolnewiersze

#zafirewallem



Zaloguj się aby komentować

T

albo Litera Tura

A jeśli, jakimś wybrykiem natury,

światem zawładnąć by chciały tury?

Na ludzi wówczas patrzyłyby z góry…

jeśli w ogóle przetrwałby który.


Upadłaby wtedy ludzka kultura,

bo nic już chyba nie można by wskórać –

tury by miały do ludzi uraz

za puszcz wycinkę, chodzenie w skórach.


Pozbywszy ludzkiej się dyktatury

przeszłyby tury szybko w futuryzm

i zaturzyłyby zaraz Zurych,

Pekin, Chicago, Kalkutę, Turyn.


W miastach siedziałby tury biurach,

w pełnym make-upie, modnych fryzurach,

do pracy chodziłyby w garniturach,

woziłyby się w szpanerskich furach.

Sen z powiek spędzałyby im faktury

szefowie, sąsiedzi, wyniki matury;

nie miałby czasu ni na lektury,

na filmy, teatr czy inne bzdury.


A wywrotowcy w tajnych broszurach

głosiliby: „To nie jest życie, to jest tortura”

i wielkie by T pisali na murach:

symbol wolności – Litera Tura.

***


#wolnewiersze

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Nie ma to jak dostać odrobinę ciepła od dobrej duszy w chłodny, deszczowy, jesienny poranek. Dlatego w odpowiedzi, a bardziej nawet w podziękowaniu za Wiersz z tramwaju koleżanki @KatieWee, przesyłam swój Wiersz z autobusu.


Wiersz z autobusu

Na przystanku stoję, moknę - bo pada,

Nie mam parasola - włosom mym biada,

Za kołnierz mi kapią kropelki deszczu…

Wtem jakaś błogość rozwiewa dreszcze,

Ciepełko w kieszeni niczym z grzejnika,

Gorący telefon! Włączam i czytam…

To Katie złapała jeden dzień lata,

I chrupie go w wersach jak w ustach sałatę,

Więc pytam grzecznie: „Czy gryza mogę?”

I przestępuję już z nogi na nogę,

Z niecierpliwością na odpowiedź czekam,

(przypomnę Państwu, że deszczem ociekam)

Empatii po chwili odbieram drobinkę -

Od Katie, lata dostałem kruszynkę,

I już jest cudownie, jak w Konopnickiej bajkach,

Więc chowam telefon - niech grzeje mnie w jajka...


O kurka! Niestety zakończyć wiersz muszę,

Przystanek zgapiłem swój w autobusie!

#zafirewallem #wolnewiersze #wierszezautobusu

Zaloguj się aby komentować

Wiersz z tramwaju 2


schowałam sobie na później

jeden słoneczny letni dzień

zachowałam go w głowie

tam gdzie trzymam urodziny, koty i nowe książki


i teraz gdy stoję w deszczu na przystanku

mogę go sobie wyciągnąć

ogrzać dłonie

possać trochę, może lekko nadgryźć


i udawać, że to wszystko wokół

mnie nie dotyczy


#wolnewiersze #wierszeztramwaju #zafirewallem

Że też sam nie pomyślałem o tym, żeby sobie taki słoneczny dzień schować na później, ech. Czas chyba skończyć z tym YOLO.


Na szczęście, mimo że nie mam czego possać ani lekko nadgryźć, mogę udawać, że mnie to wszystko nie dotyczy pod kołderką. Letnią kołderką, pod którą trochę mi jednak zimno.

Zaloguj się aby komentować

#zafirewallem #wolnewiersze

#wierszeztramwaju


zamykam za sobą drzwi

żarówka na korytarzu

zapala się i gaśnie

w rytm moich kroków


na dworze

niebo podzielone

bliskim wschodem

jak nożem


zaczynam

kolejny

kolejny

dzień

Zaloguj się aby komentować