Z racji, że moje artykuły cieszą się różną popularnością (Jedne mocno się wybijają, gdy inne wręcz przeciwnie), postanowiłem stworzyć wreszcie listę autorską. Jeżeli chcesz być wołany do moich wpisów na tematy filozoficzne, polityczne, socjologiczne i czasem trochę konspiracyjne to musisz zapulsować ten wpis.
Polecam mój dzisiejszy artykuł "Kto stoi za Trumpem?" gdzie omawiam powiązania byłego/przyszłego? prezydenta z wpływowymi biznesmenami, think tankami i stowarzyszeniami, które kształtują konserwatywny dyskurs współczesnej, amerykańskiej polityki. Badam też kwestie jego rzeczywistej niezależności i bycia w opozycji do tak zwanych elit.
I wychodzi na to,że w sprawie tej całej Lizy współwinna jest jednak nie tylko "kultura gwałtu" czy "toksyczna męskość"
jak bredzą lewicowcy i feministki.
Otóż ta cała lewicowo-liberalna nowa moralność w ramach której normalny jest sex byle gdzie - nawet na ulicy i różne sadyzmy i masochizmy są traktowane jako normalne zachowania seksualne spowodowała,że 2 kobiety przeszły obok gwałtu jak nigdy nic myśląc "od parka ma seksik,lepiej nie przeszkadzać"...
Faktycznie przy takim "postępowym" podejściu faktycznie na pierwszy rzut oka coraz trudniej odróżnić gwałt od "zwykłego" seksu. Nic zatem dziwnego,że w "postępowej" Warszawie były kobiety które przeszły obok gwałtu jakby się nic nie działo.
Ej, a powiedz mi, na takich typowych zabawach w remizie, gdzie okoliczne krzaki i parkingi bywają świadkami różnych zachowań - to też się bawią ci cali lewacy, i to oni w Golfach TrUjkach zabawiają młode dziewczęta?
Bo wiesz, różnego rodzaju rzeczy działy się w bramach i parkach od bardzo dawna. Ludzie to widywali i czasem reagowali, czasem nie. Mi - stereotypowo patrząc - z seksem gdzieś w bramie kojarzy się bardziej prawilny Seba, a nie "lewak".
Podciąganie czyjejś śmierci w wyniku gwałtu pod lewicową moralność świata wymaga naprawdę karkołomnej logiki. Gratuluję.
Brak wiarygodności - Qanon jest znany z tego, że piszę w sposób niejasny i zagadkowy. Na wikipedia jest cała lista twierdzeń Qanona, które się nie sprawdziły co czyni go kiepskim źródłem informacji. Są więc dwa możliwe wyjaśnienia tego. Koleś nie jest tym za kogo się poddaje (i jest zwykłym trollem) lub jest i celowo wprowadza dezinformacje co prowadzi do drugiego powodu.
Qanon to potencjalny PsyOps stworzony przez Cia - Zarzut ten był podnoszony kilkukrotnie chociażby przez Wikileaks i zrobiłem nawet o tym cały wpis . Ogólnie nie byłbym zdziwiony gdyby jednak było coś na rzeczy. Qanon zdobył bowiem zaskakującą popularność w dość szybkich czasie. Media które pisały o nim nawet krytycznie i tak bardziej pomogły go wypromować niż zwalczyć. Z natury nie jestem ufny więc osobiście jestem gotów nawet w to uwierzyć.
Stronniczość - Dobry Trump stojący na czele dobrych patriotów kontra złe, satanistyczne elity pedofilów u władzy brzmi bardziej jak zwykła propaganda niż coś wiarygodnego. Szczególnie gdy przyjrzy się samej postaci Trumpa która sama ma powiązania z dwoma osobistościami podejrzewanymi o prowadzenie kręgu pedofilii jak Epstein czy Roy Cohn. Moim zdaniem gdyby Trump naprawdę był antysystemowy to skończyłby jak Kennedy. Sama narracja, że wewnątrz systemu są osoby które chcą walczyć z jego niesprawiedliwością brzmi jak próba dania ludziom zwyczajnej, fałszywej nadziei, która ma ich uspokoić.
Tym właśnie dla mnie Qanon jest. Wentylem bezpieczeństwa, który ma zapewnić ludziom, że Trump to "Our Guy" i nie muszą się niczym martwić bo on wszystko naprawi gdy dojdzie do władzy. Czy wewnątrz elit są jednak rzeczywiste podziały? Owszem są. Jest walka o wpływy i interesy. Występują też różnice ideologiczne. Czy można jednak tu mówić o jakimś podziale na tych dobrych i złych? Absolutnie nie. Problemem jest bowiem sam system i gdy prawica szuka mesjasza, który wszystko naprawi gdy obali złych gości, to lewica rzeczywiście dostrzega problem w szerszym kontekście. Nie mam tu nic więcej do powiedzenia.
Dopiero niedawno się dowiedziałem, że Peter Thiel jest członkiem Grupy Bilderberg.
Thiel jest wymieniony jako członek Steering Committee w The Bilderberg Group, kontrowersyjnym zespole wpływowych liderów biznesu i przywódców rządowych, która spotyka się co roku za zamkniętymi drzwiami bez dostępu prasy, by omówić sprawy światowe
Jest to dosyć ciekawe bo Peter Thiel jest znany z tego, że wspierał Donalda Trumpa politycznie i finansowo już w 2016.
Amerykański przedsiębiorca i inwestor Peter Thiel został nominowany na członka komitetu wykonawczego w tzw. „zespole przejściowym” Trumpa. Pogłoski o tym, że Theil zajmie specjalne miejsce wśród najbliższego sztabu nowego prezydenta USA pojawiały się w mediach już od jakiegoś czasu. W piątek zostały oficjalnie potwierdzone przez Partię Republikańską – podaje magazyn „Fortune”.
Był też nieformalnym liderem czegoś co nazywało się PayPal Mafia .
The "PayPal Mafia" is a group of former PayPal employees and founders who have since founded and/or developed additional technology companies based in Silicon Valley[1] such as Tesla, Inc., LinkedIn, Palantir Technologies, SpaceX, Affirm, Slide, Kiva, YouTube, Yelp, and Yammer.[2] Most of the members attended Stanford University or University of Illinois Urbana-Champaign at some point in their studies.
Peter Thiel, PayPal founder and former chief executive officer who is sometimes referred to as the "don" of the PayPal Mafia
In the summer of 2021, Insider has learned, Thiel began providing information as a "confidential human source," or CHS, to Johnathan Buma, a Los Angeles-based FBI agent who specializes in investigating political corruption and foreign-influence campaigns.
Charles Johnson, a longtime associate of Thiel's and a notorious figure in the far-right movement that Thiel has subsidized for a decade, told Insider in a statement that he helped recruit the billionaire as an informant by introducing him to Buma.
A source with knowledge of Thiel's relationship to the FBI, whose identity is known to Insider but who insisted on anonymity, corroborated Johnson's account, telling Insider that Johnson brokered a relationship between Thiel and Buma. Insider was able to confirm through an additional source that the FBI added Thiel to its formal roster of registered informants.
Założył też firme Palantir Technologies specjalizującą się w platformach oprogramowania do analizy dużych zbiorów danych , która była finansowana przez Cia.
Headquartered in Palo Alto, California, the company initially struggled to find investors. According to Karp, Sequoia Capital chairman Michael Moritz doodled through an entire meeting, and a Kleiner Perkins executive lectured the founders about the inevitable failure of their company.[15] The only early investments were $2 million from the U.S. Central Intelligence Agency's venture capital arm In-Q-Tel, and $30 million from Thiel himself and his venture capital firm, Founders Fund
Thiel ma także bliskie relacje z Curtise Yarvinem, amerykańskim blogerem i programistą żydowskiego pochodzenia. Curtis jest też założycielem zdecentralizowanej platformy serwerów osobistych Urbit co sfinansował mu własnie Peter Thiel. Yarvin jednak przede wszystkim znany jest jako twórca ideologii ciemnego oświecenia. Ciemne oświecenie z kolei to ideologia która odrzuca idee takie jak demokracja czy egalitaryzm. Na jego miejsce wspiera powrót do monarchii absolutnej w ramach tak zwanego neokameralizmu. Mianowicie na władców kraju miałaby być wybierana duża spółka akcyjna, a królem zostałby dyrektor generalny tej spółki. Mówiąc krótko byłby to neofeudalizm doprowadzony do skrajności. Oprócz tego mroczne oświecenie wspiera też tak realizm rasowy czy eugenikę. Oczywiście jednak miesza to z libertariańskim podejściem do wolnego rynku.
Sam Thiel miał też stwierdzić swoje wątpliwości co do demokracji. Tutaj cytat z wikipedii .
Thiel explained in a 2009 essay that he had come to "no longer believe that freedom and democracy are compatible", due in large part to welfare beneficiaries and women in general being "notoriously tough for libertarians" constituencies, and that he had focused efforts on new technologies (namely cyberspace, space colonization and seasteading) that could create "a new space for freedom" beyond current politics. Said essay has been referenced by Curtis Yarvin and Nick Land, the main theorists of the neo-reactionary movement, in their writings.
Peter Thiel finansował także kandydatów na senatorów z ramienia partii republikańskiej.
By February 2022, Thiel was one of the largest donors to Republican candidates in the 2022 election campaign with more than $20.4 million in contributions. He supported 16 senatorial and congressional candidates, several of whom were proponents of the falsehood that there was significant voter fraud in the 2020 election. Two of said senatorial candidates (Blake Masters and J. D. Vance) were also tech investors who had previously worked for Thiel.
Musk rzucił też dość ciekawy cytat o Thielu na łamach magazynu Fortune w 2007 roku.
Musk still contends he didn’t deserve his fate, that his biggest flaw was being cut from different cloth. “Peter, Max, and I are not directly aligned philosophically,” he says. “Peter’s philosophy is pretty odd. It’s not normal. He’s a contrarian from an investing standpoint and thinks a lot about the singularity. I’m much less excited about that. I’m pro-human.”
Mamy wiec tu do czynienia z bogatym biznesmenem z silnymi powiązaniami ze światem biznesu, polityki i wywiadu stojącego na czele wpływowych klubów, wyznającego dość kontrowersyjną ideologie.
Kontynuując moje przemyślenia odnośnie WEF to powiedziałbym, że obecnie na świecie mamy pewien rodzaj konfliktu pomiędzy zwolennikami ideologi atlantyzmu, globalizmu, społeczeństwa otwartego i neoliberalizmu, a grupami stawiającymi kontynentalizm, wielobiegunowość czy zachowanie porządku opartego na państwach narodowych jakby to ujął rosyjski filozof Dugin. Jest to opis bardzo ogólny i nie powiedziałbym, że istnieje jakiś ścisły sojusz czy opozycja miedzy tymi stronnictwami. Mimo wszystko widać, że spór ten ma miejsce. Za najbardziej znany ośrodek apologetów globalizmu uznaje się obecnie własnie WEF (choć od kilku lat lubili tam zapraszać Trumpa czy Jair Bolsonaro gdy byli jeszcze prezydentami). Atlantyzm czy globalizm zdaje się też promować Grupa Bilderberg gdyż cytuje:
The group's original goal of promoting Atlanticism, of strengthening U.S.-European relations and preventing another world war has grown; according to Andrew Kakabadse, the Bilderberg Group's theme is to "bolster a consensus around free-market Western capitalism and its interests around the globe"
In 2001, Denis Healey, a Bilderberg group founder and a steering committee member for 30 years, said, "To say we were striving for a one-world government is exaggerated, but not wholly unfair. Those of us in Bilderberg felt we couldn't go on forever fighting one another for nothing and killing people and rendering millions homeless. So we felt that a single community throughout the world would be a good thing
Jej członkowie zresztą często pokrywają się z uczestnikami WEF. Inną taką wpływową organizacją, która promuje atlantyzm byłaby organizacja Le Cercle opisaną przez brytyjskiego posła konserwatywnego Alana Clarka jako:
"an Atlanticist society of right-wing dignitaries
Organizacja ta miała mieć dosyć proste cele, które obejmowały dążenie do zjednoczenia Europy.
Historian Adrian Hänni wrote that "The Cercle's founding vision encompassed the integration of a Christian-Catholic Europe, an aspiration reflected in the Cercle's personal membership and the countries represented in its early years." The other members of the original Cercle were from the Governments of Belgium, Italy, Luxembourg and the Netherlands including a number of members of the Catholic Opus Dei and the Knights of Malta
oraz walkę z komunizmem i silnym sojuszem z USA.
Political changes in 1969 led to the addition of Portugal, Spain, Switzerland, the United Kingdom and the United States with meetings held twice a year rather than three times a year as before. This led to a shift in objectives, which became an emphasis on forming a strong anti-Communist alliance between the United States and Europe.
Le Cercle miało być też finansowane przez Cia.
Alan Clark, the British Conservative MP and historian stated in his diaries that Le Cercle was funded by the CI
Le Cercle choć miało zdecydowanie bardziej konserwatywny charakter, gdy Bilderberg miało bardziej liberalny to w praktyce członkowie obu stowarzyszeń często się pokrywali. Mógłbym jeszcze wymienić kilka takich organizacji jak the 1001 Club czy Komisje trójstronną.
Po drugiej stronie mamy Rosje czy Chiny czy ogólnie państwa skupione w okół BRICS, które zdają się opowiadać za wielobiegunowym porządkiem świata i kontynentalizmem. Wynika to z założenia, że podważyłoby to konsensus oparty na dominacji USA. Tutaj chce zaznaczyć, że Chiny robią to mniej otwarcie bo ciągle nie są gotowe do rywalizacji z USA, a do tego czerpią nadal spore zyski z globalnego kapitalizmu. Inna sprawa, że rosja i Chiny rywalizują też na wielu polach. Głównym ideologiem natomiast wielobiegunowości byłby Dugin. W samym świecie zachodnim z kolei mamy postacie pokroju Trumpa, który zdaje się chcieć wrócić do polityki izolacjonizmu USA i osłabienia relacji z Europą. Nie jest w tym bynajmniej osamotniony bo jednak ma za sobą grupę biznesmenów czy polityków która go wspiera.
Obecnie po ostatnich wypowiedziach dodałbym do tej listy pana Elona Muska po jego ostatnich wypowiedziach, ale w jego przypadku podejrzewam, że wynika to z jego silnymi powiązaniami finansowymi z Chinami czy Saudami oraz możliwej obietnicy ze strony Putina na jakiś korzystny układ biznesowy po wojnie na Ukrainie. Elon Musk może mieć też jednak własne ambicje. W końcu to człowiek, który chce kolonizować mars i budować własne miasto. W Europie za kontynentalizmem trochę mogą się opowiadać Francja czy Niemcy które chciałyby stać się bardziej niezależne od wpływów USA.
Jeśli chodzi o Polskę to nam pragmatycznie atlantyzm się opłaca z racji ochrony NATO przed rosją. Osobiście jednak nie lubię obu grup. To po prostu konflikt kapitalistycznych elit oto jak będzie wyglądał przyszły porządek świata. Nie jest to walka dobro vs zło tylko rywalizacja o wpływy i nic więcej.
WEF w moim odczuciu stara się promować coś co można by nazwać kapitalizmem z ludzką twarzą. Ogólnie po pewnym fiasku neoliberalnej ideologi stawiającej na odejście od Keynesizmu i postawienie na samoregulujący się rynek czego efektem był kryzys w 2008, świat stanął przed kolejnymi problemami. Globalne ocieplenie, wzrost nierówności, wzrost popularności politycznych radykałów. WEF ma odpowiadać na te problemy skupiając wokół siebie apologetów filantropijnego kapitalizmu pokroju Billa Gatesa. Do tego dochodzą dziwne zainteresowania transhumanizmem (Apologeta transhumanizmu Yuval Noah Harari jest bliskim doradcą Klausa Schwaba) czy sztuczną inteligencją. Wszystko to ma nas przygotować na czwartą rewolucje przemysłową. Patrząc jednak na to, że WEF skupia w okół siebie głównie ludzi ze świata biznesu i wielkich korporacji może sugerować, że rzeczywiście chodzi tu o stworzenie podstaw pod rozwijający się obecnie technofeudalizm w nowej cyberpunkowej przyszłości. Nie jest to bynajmniej instytucja której ufam i którą lubię.
Powiązano by parytet złota z walutami i żadne WEFy ani keynesiści nie byliby potrzebni komukolwiek. Ale już za późno, banki centralne nigdy się na to nie zgodzą, a korporacjom też to nie na rękę.
Ars Technica reports that, in a section labeled “Use of Prior Names and Pronouns,” X’s updated policy confirms that X will “reduce the visibility of posts that purposefully use different pronouns to address someone other than what that person uses for themselves, or that use a previous name that someone no longer goes by as part of their transition.”
Końcowo pieniądze wygrały i Elon będzie chciał by jego platforma dobrze wyglądała w oczach reklamodawców po tym jak ci uciekli w poprzednim roku. Twitter ma być platformą od wszystkiego więc musi zdobyć zaufanie wielkich koncernów. Na swój sposób manipulowanie widocznością postów jest nawet ciekawszym rozwiązaniem do manipulowania opinią publiczną niż jawne banowanie bo jest mniej zauważalne i trudniej przeciwko temu protestować. Przywracana jest też moderacja od pilnowania treści. Ogólnie spodziewałem się tego już rok temu.
Od dawna chciałem zrobić wpis o marksiźmie kulturowym. Nie dlatego, że w tą teorie wierze, ale dlatego, że uważałem ją za kompletną bzdurę. Przez te lata miałem okazje przeczytać sporo książek marksistów, przedstawicieli szkoły Frankfurckiej czy postmodernistów i innych by sobie porównać zawarte tam tezy z tym co głoszą prawicowi teoretycy spiskowi. Niestety przez ten czas, termin ten zdawał się zostać nieco zapomniany i zastąpiony nowymi terminologiami jak ideologia lgbt czy gender. Dlatego poszerzyłem nieco mój kanon lektur by i o tych pojęciach co nieco napisać w ramach jednego dużego artykułu. Od razu chce powiedzieć, że nie będzie on aż tak krytyczny jak się spodziewałem. Nie znaczy to, że ludzie pokroju Karonia mieli racje, ale żeby dana teoria spiskowa dość dobrze działała musi być w niej przynajmniej kilka półprawd. Postaram się też podać alternatywne wyjaśnienie obecnych zjawisk i wyjaśnię czemu powinniśmy mówić raczej o kapitalizmie kulturowym. Wpis ukaże się najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu, albo nieco później.
@Topia Zauważyłem, że jak robie zapowiedzi to te wpisy stają się potem bardziej popularne xD Wpis o Lain i Yume NIkki są tego dobrym przykładem, gdzie robiłem zapowiedzi z miesiąc wcześniej.
@Al-3_x pewnie dużo zależy od tego kiedy się wrzuci wpis. Trzeba celować tak, żeby było dużo osób, jak wpis wchodzi do "najnowszych", ale mi też się nie chce bawić w takie szachy 5D
Filozofia Henri Bergsona mogłaby w sumie wpasować się w ideologię nazistowską pod pewnymi względami. Naziści sporo już czerpali z filozofii Nietzschego, jego koncepcji siły woli i witalizmu i stali pod tym względem w opozycji do oświeceniowego racjonalizmu typowego dla liberalnych demokracji. Widać to nie tylko w zapożyczeniu koncepcji nadczłowieka, ale i samych przemowach Hitlera czy tytule słynnego filmu propagandowego "Triumf Woli". Panował tez powszechny kult zdrowego ciała i przywiązanie do sportu. Bergson ze swoim witalizmem i przywiązaniem do instynktu jako lepszego narzędzia poznawczego od przywiązanego abstrakcyjnych formuł rozumu ładnie by to uzupełniam. Na nieszczęście dla Bergsona, był żydem...
Ktoś może mi pomóc zdiagnozować co to za dziwaczny pogląd wyznaje?
Będąc raz na delegacji w UK miałem okazję pojechać na weekend do Londynu pokręcić się i zobaczyć muzea. Nie wiedząc czemu, pobyt nabawił mnie pesymizmu patrząc na hordy ludzi kręcące się tam i fałszywa narracja w głowie ciśnie jakie to beznamiętne.
Cała ta "zmasowana" turystyka, wycieczkowce, hotele all-inclusive napawa mnie jakimś smutkiem. Po prostu jakoś nie mogę się przeboleć by korzystać z takich rzeczy. Owszem, lubię mieć pokój na wyłączność i pójść coś zjeść w miejscach publicznych i raczyć się alkoholem ze znajomymi w barze, ale takie typy "wyższej masowo" rozrywki to wywołują we mnie wewnętrzne obrzydzenie, że to jest moralnie złe.
Z drugiej strony, c⁎⁎j mi do tego kto jak chce spędzać swój czas. Być może mają za⁎⁎⁎⁎sty czas mając szampańską zabawę w gronie doborowego towarzystwa i masę zdjęć do przyszłych rekolekcji na następnym spotkaniu. Tym bardziej słusznie kładą lachę jak łżeelity z Davos pi⁎⁎⁎⁎lą o samoumartwieniu się. A może i tym bardziej trzeba zaszaleć, bo może to już ostatnie takie zabawy.
@UmytaPacha Mam negatywny odbiór jak widzę zdjęcia hoteli, plaż gdzie każdy cm^2 jest wypchany leżakami gdzie każdy sobie leży i sączy drinki. Lub jak wszyscy przeciskają się by zobaczyć obrazy da Vinciego. Cały ten urok "osobistego" przeżycia poszedł się jebać. Myślę, że coś poszło nie tak, tylko nie wiem co, ale uważam to za moralnie złe. Bardzo możliwe, że to urojenia, ale nie jestem w stanie tego zracjonalizować.
@wielkaberta Piramida potrzeb ludzkich zaczyna się na przetrwaniu i rozmnażaniu. Nieco wyżej są potrzeby integracji społecznej, niemal równie ważne, bo jesteśmy zwierzętami stadnymi. Ta podstawa piramidy decyduje o wszystkim, co opisałeś.
Potrzeby bardziej zaawansowane są rzadsze i jedynie opcjonalne. Stąd ich ekspresja w stadzie jest mniej zauważalna. Dużo mniej.
Stadne zażywanie rozrywki, w ten sam, standardowy do bólu sposób, z hierarchicznym podziałem standardu, jest normą, w dodatku biologicznie uzasadnioną. Nie ma tu miejsca na rozkminy moralne, bo to zły adres.
Postmodernistyczny filozof, Deleuze sprzeciwiał się idei istnienia odgórnej hierarchii i porządku w społeczeństwie. Zamiast tego opowiadał się za społeczeństwem funkcjonującym niczym kłącza. Żeby lepiej to zobrazować posłużę się przykładem internetu. Internet nie ma odgórnej hierarchii i funkcjonuje niczym sieć lub też kłącza które łączą ludzi z całego świata, a każdy kto ma do niego dostęp może się w nim wypowiadać i wpływać na ogólny dyskurs. Komunistyczny filozof Źiźek zauważył jednak, że w ramach rozwoju tego nowego medium komunikacji stara władza wcale nie została zagrożona, a wręcz przeciwnie. Politycy czy biznesmeni zdobyli nowe narzędzie do oddziaływania na rzesze ludzi. Przykładem mogą być politycy mają konto na twitterze czy sam Elon Musk który tego twittera zwyczajne kupił. Poza jednak internetem rzeczywiście zdajemy się obserwować pewną zmianę myślenia. Już od jakiegoś czasu w polityce czy geopolityce nie mówi się o określonej grupie trzymającej władze, która odgórnie kształtowałaby społeczny paradygmat, lecz o różnych ośrodkach siły, które na siebie wzajemnie oddziaływają. W ramach społeczeństwa sieciowego, nie tylko politycy i biznesmeni, ale każda instytucja czy grupa, a nawet jednostka może być takim ośrodkiem wpływu i kształtować otaczającą nas rzeczywistość. Warto więc o tym pamiętać, że nawet wy macie teoretycznie taką możliwość.
Baudrillard zauważył, że oddziaływanie nuklearne (komórkowe) będzie znacznie gorsze od dawnych dużych ośrodków przekazu, ponieważ brak centrum (takiego jak radio i telewizja) będzie oznaczał propagandowy totalizm.
W pełnej krasie mogliśmy obserwować ten efekt panoptykonu podczas tzw. pandemii (o której ludzkość kolektywnie zgodziła się, że nigdy jej nie było i wcale nie było zbiorowej histerii, absurdalnych lokdałnów, zrybomtak, bezpodstawnego niszczenia biznesów, polityki strachu i pchania prawodawstwa w kierunku przymusowego wstrzykiwania nieprzerwanych preparatów i modyfikatorów mRNA wprowadzanych do obiegu z pominięciem jakichkolwiek uznanych procedur). W panoptykonie nie jest potrzebny strażnik czy policjant, bo ludzie pilnują siebie nawzajem (rzucanie się z mordą albo pięściami do ludzi stojących za blisko w kolejce) i unicestwienia samego konceptu prywatności czy miru domowego (praca zdalna, szkoła "wchodząca" do pokoju).
@Alky O brakowało mi zawsze krytyki obostrzeń ze strony postmodernistycznej. Dużo lewicowców zaczytanych w filozofii Foucaulta o dziwo zdawało sie je popierać gdy sam zainteresowany pewnie by je krytykował.
Wygranie wyborów przez Trumpa już na zawsze powinno się zapisać w historii ludzkości jako wydarzenie przełomowe. Nie dlatego, że Trump był jakimś wybitnym prezydentem który uczynił amerykę znowu wielką, ale za obranie kursu bardziej izolacjonistycznego dla swojego kraju co mogło być szokiem dla tych którzy byli pewni, ze tendencje globalistyczne są nie do zatrzymania. Wygrana Bidena w kolejnych wyborach mogła sugerować, że wszystko wraca na stary kurs, ale tak się nie stało. Biden utrzymał bardziej protekcjonistyczną politykę Trumpa na wielu obszarach, a do tego wybuchła potem pandemia, która pokazała słabość trzymania prawie całej własnej produkcji w krajach takich jak Chiny. Nawet gdy pandemia minęła to wybuchła niedługo potem wojna na Ukrainie, a rywalizacja USA i Chin zaczęła się zaostrzać. Świat zaczął więc znowu odwracać się od idei globalnej wioski. Zwycięstwo w zimnej wojnie i wynikająca z tego dominacja zachodniego porządku nad światem nie okazała się być tak wieczna jak przewidywał Francis Fukuyama.
Widać analogię do upadku Rzymu. Teraz życie jest szybsze, postęp jest szybszy, to też upadek jest szybszy.
Stany straciły możliwość globalnej projekcji siły. Nawet jeśli nie teoretycznie, bo militarnie daliby radę, to politycznie/realnie. Nie są więc już supermocarstwem.
Trump gada to, czego chcą słuchać rednecks i hillbillies, polityka USA nie zmieni się niezależnie od wyniku wyborów również dlatego, że w US of A masz realny podział władzy, więc prezydent (jako szef rządu) jest wykonawcą woli Kongresu.
Faszystą może zostać najczęściej jeden z trzech typów jednostek. Pierwszy to pragmatyczny libertarianin który zdał sobie sprawę, że w warunkach demokracji nie będzie możliwości osiągnięcia pełnego wolnego rynku na lata bo każdy wybrany rząd o bardziej lewicowych poglądach może nałożyć jakieś nowe regulacje. Ewentualnie naprawdę boi się, że komuniści mogliby dość do władzy i jest gotów poprzeć mniejsze zło...
Drugi typ potencjalnego faszysty to zawiedziony światem socjalista. Przykładem może być chociażby sam Mussolini i jego otoczenie. On i wielu innych ludzi z jego kręgu przynależało do socjalistycznego ruchu w młodości. Wydaje mi się, że takie jednostki często są bardziej ideowe niż typ pierwszy i pewne marzenie zbudowania lepszego świata u nich pozostaję, ale wierzą, że będzie to możliwe w ramach idei silnego państwa.
Trzecim typem jest z kolei tradycjonalista który naczytał się Juliusa Evolii. Często bardziej niż na kwestiach ekonomicznych bardziej skupia się on na koncepcjach rasy, religii, narodu, tradycji. Dla niego faszyzm to przede wszystkim sprzeciw wobec nowoczesności i progresywizmu.
Współcześnie wydaje się, że dominuje typ pierwszy oraz trzeci i doszło wręcz do utożsamienia w USA libertariańskiego ruchu z odradzającym się współczesnym, faszyzmem. U nas również o faszyzm oskarżamy taką Konfederacje. Ciągle jednak spotykamy ruchy narodowo-bolszewickie, które zdają się bardziej przyciągać typ drugi jednostek do siebie. Osobiście myślę, że typ drugi w końcu wróci do łask.
Uważam tak bo pragmatyczny sojusz libertarian i skrajnej prawicy jest na dłuższą mete nie do utrzymania. Skrajna prawica już wykazuje silny dysonans poznawczy gdy wielkie firmy reklamują znienawidzone przez nich produkty LGBT i opowiadają się raczej za ściąganiem większej ilości imigrantów bo zawsze tania siła robocza. Prędzej czy później do głosu dojdzie lewicowy faszyzm, który zamiast wychwalania wolnego rynku pójdzie w innym kierunku.
Wielu libertarian w USA tez raczej zaklada klamerke na nos glosujac na Republikanow. Ich sojusz z religijna prawica jest raczej skutkiem nagonki na nich z lewej strony, plus niemozliwosci sukcesu trzecich partii w obecnym systemie wyborczym.
Ale wiesz, po jakims czasie spedzonym w d⁎⁎ie, ludzie zaczynaja sie tam urzadzac - i wielu tez juz pogodzilo sie ze swym losem, i pokochalo Wielka Prawice. Ale jest to w mniejszym stopniu skutek jakiejs pragmatycznej premedytacji (wiekszosc z nich chcialaby byc pozostawiona w spokoju, bez wiekszych ambicji), a w wiekszym zwykly syndrom sztokholmski. W koncu ile razy mozna mowic sobie, ze glosujesz na kogos, kto wlasciwie ma cie gdzies i jest to kompromitacja twoja i twoich idei, zanim wyprostujesz sobie dysonans po prostu stajac sie zwyklym wyznawca.
A to, ze jak w USA w polityce jakis kretynski nurt zagosci, natychmiast skutkuje jego kopiami w Europie, to inna sprawa. Nie ma od nich ucieczki w cywilizowanym swiecie.
@dsol17 nie odpowiedziałeś mi na moje pytanie pod twoim wpisem więc spytam cie o to jeszcze raz w ramach własnego wpisu. O co ci chodzi z tym Elonem narzekającym na osoby trans, że mnie do niego wołałeś? Bo ja nigdy nie negowałem tego, że on krytykuje LGBT i wiem, że ma popsute relacje z córką z tego powodu. To bynajmniej nie ma dużego wpływu na moje osobiste zarzuty co do jego osoby ani nawet w żaden sposób ich nie obala. Ja tylko wskazywałem, że to człowiek z silnymi powiązaniami finansowymi z Saudami, którzy mu pomogli z zakupem Twittera, że duża część jego fabryk Tesli jest w Chinach i Elon poparł roszczenia tego państwa do Tajwanu, że od jakiegoś czasu wspiera narracje Putina w kwestii Ukrainy, że nie umie zarządzać Twitterem, że przed tarapatami finansowymi ratowały go dotacje rządowe, które zapewniał mu kolega z Cia, że zdaje się wyznawać dość niebezpieczne ideologie, no i ogólnie, że to chciwy kapitalista z przerostem ambicji, a do tego hipokryta bo w imię wolności słowa banuje swoich krytyków.
Przeglądam ostatnio sporo tych nowych krótkich form medialnych typu IG Reels czy Tik-tok i utwierdzam się w przekonaniu, że obecnie filozofia jest w kondycji podobnej do XV/XVI wieku. 90% treści poświęconych tam humanistyce to jakieś coraz większe udziwnienia wokeistyczne, absolutnie zero twórczej myśli. Zresztą wystarczy porównać nazwiska czynnych zawodowo filozofów sto lat temu a obecnie i będzie widać jaka jest różnica w poziomie. Prawaki twierdzą, że to co widzimy to różne nurty neomarksizmu związanego z teorią krytyczną. Tyle tylko, że o ile np Marcuse rzeczywiście propsował mniejszości seksualne czy rasowe to robił to w latach 60-tych kiedy mieliśmy prawne prześladowania nierzadko oparte na stanie ówczesnej nauki. Owe mniejszości były przez frankfurtczyków propasowane, bo stały poza kapitalistyczną rzeczywistością i dzięki temu mieli rzekomo mieć możliwość ją obalić. Obecnie woke ma wsparcie wielkich korporacji a argumentacja jest w duchu mocno scjentystyczna. Gdybyśmy konsekwentnie stosowali logikę teorii krytycznej, to w dzisiejszych czasach należałoby raczej wspierać różnej maści foliarzy, przegrywów itp, bo to oni stoją na marginesie współczesnej kultury. W późnym średniowieczu podobnie było, kiedy mechanicznie eksploatowano scholastyczne wzorce i naprawdę przypominało to już liczenie diabłów na główce od szpilki.
@loginnahejto.pl Jeśli chodzi o #filozofia to ja tam już dawno tak prywatnie uważałem tych całych marksistów,liberałów i faszystów za relikt siedemnastowiecznego "późnego średniowiecza" ot co. Mamy XXI wiek do k⁎⁎wy nędzy, mamy nowoczesną naukę a ludzie brendzlują się Marksem,Smithem czy w sferze takiej psychologii idiotą Freudem.
I tak,możesz to co piszę otagować #filozofiadlajanuszy - ale to prawda,te nurty to jakieś średniowiecze jest.
Z takiego #transhumanizm zrobiono antyhumanizm i wymieszano z tym niestrawnym sosem,ale on to przynajmniej był bardziej współczesny. Tak że jakie to #revoltagainstmodernworld gdy właściwie nie ma żadnej rewolucji i stary świat walczy ze starym światem w imię częściowo przejrzałych idei.
Czasami dostrzegam przebłyski większej całości, ale wciąż mi ono umyka. Obwody ciągnące się miedzy miastami mnie przerażają. Oplatają ziemie niczym potworów z Lovecrafta. Wysyłane miedzy nimi sygnały sterują ludzkimi zachowaniami. Wszystkimi steruje technokapitalistyczna maszyna, która chce stać się bogiem. Memetyk, Susan Blackmore wprowadziła pojęcie Temów czyli odpowiedników memów, sterujących naszymi zachowaniami ukierunkowanymi na rozwój technologi aż do powstania technologicznej osobliwości przewidzianej przez filozofa Nick Landa. Internet to tylko narzędzie do szybszego rozsyłania technomemów lub też początkowa forma jestestwa technoboga. Wolna wola nie istnieje.
@AmbrozyKalarepa to raczej marksizm kulturowy uzurpuje sobie prawo, do nazywania się postępowym. To poniekąd prawda, bo jest najnowszą formą marksizmu.
Jeśli się buntujesz przeciwko "modern world", to powinieneś się buntować przeciwko cuckserwatystom i marksistom jednocześnie
Muszę przyznać, że kapitalizm ma mimo wszystko niezwykłe zdolności adaptowania się i wchłaniania nawet idei teoretycznie jest przeciwnych. Wystarczy popatrzeć na koszulki z Marksem i Che Guevarą, albo na firmę Amazon sprzedającą Mein Kampf Hitlera. Nawet tęczowe torebki sprawiają, że symbole danej mniejszości poddawane są komercjalizacji i sprzedawane na wolnym rynku jako produkt. Wszystko da się skomercjalizować. W dobie rozwijającej się sztucznej inteligencji nawet miłość będzie niedługo na sprzedaż. Dla każdego samotnego mężczyzny będzie oferta kochającej, wirtualnej dziewczyny jak w Blade Runnerze 2049. To trochę tak jakby kapitalizm był żywym organizmem zdolnym do ewolucji... Czyżby Nick Land miał jednak racje?
Muszę przyznać, że kapitalizm ma mimo wszystko niezwykłe zdolności adaptowania się i wchłaniania nawet idei teoretycznie jest przeciwnych.
Akurat te co wymieniłeś ma w Polsce tzw. "postkomuna" także wydaje mi się że to kwestia dominacji a nie typu systemu.
albo na firmę Amazon sprzedającą Mein Kampf Hitlera.
To kwestia wolności słowa nie kapitalizmu.
Nawet tęczowe torebki sprawiają, że symbole danej mniejszości poddawane są komercjalizacji i sprzedawane na wolnym rynku jako produkt.
to samo można napisać o krzyżykach z jezuskiem ale co z tego?
W dobie rozwijającej się sztucznej inteligencji nawet miłość będzie niedługo na sprzedaż.
Kojarzysz taki portal roksa?
Dla każdego samotnego mężczyzny będzie oferta kochającej, wirtualnej dziewczyny
I co ta dziewczyna będzie umiała czego komputer by nie mógł symulować już dzisiaj?
To trochę tak jakby kapitalizm był żywym organizmem zdolnym do ewolucji...
Albo po prostu systemem który się zmienia w czasie. To nie jest nic niesamowitego. W programowaniu też masz algorytmy genetyczne, statystyczne, uczenie maszynowe.
Oczywiście nie odbieram Ci prawa do poetyckich porównań, chcę tylko zwrócić uwagę że przypisywania zdolności do ewolucji żywym organizmom to dość harkorowa teza.
Wcale nie. Wolność słowa to kwestia głoszenia tego co Hitler. Tu jest kwestia zarabiania na tym.
to samo można napisać o krzyżykach z jezuskiem ale co z tego?
No to właśnie poddaje krytyce.
Kojarzysz taki portal roksa?
Seks i miłość to nie to samo jednak.
I co ta dziewczyna będzie umiała czego komputer by nie mógł symulować już dzisiaj?
Gadałem z botami nowoczesnymi. No trochę jednak im brakuje jeszcze do dobrej rozmowy.
Albo po prostu systemem który się zmienia w czasie.
Możemy iść w drugą stronę, powiedzieć, że ludzki organizm to maszyna działająca według systemu jak komputer, który zmienia się w czasie. W obu przypadkach chodzi o ewolucje.