Jak ja niecierpie tych gnojkow na hulajnogach.
Od jakiegoś czasu nie mogę na podwórku wyjść pograć z młodym w piłkę, bo dwa boiska są oblegane przez hulajnogarzy.
Zwracasz gnojkom uwagę, że to boisko do gry w piłkę, a Ci mają to w d⁎⁎ie.
Za chwilę przychodzą z matką, ponownie kilkukrotnie zwracasz uwagę, a ci dalej swoje i jak mówią matce że pan ich wysyła na drogę, to ta mówi że tam auta jeżdzą - no ku**a, a mi po boisku hulajnogi jeżdżą i boję się że mi na dzieciaka wjedzie.
Pod koniec tak się wkurwilem, że zacząłem podawać do młodego tak, aby leciała w stronę hulajnogi, żeby mistrz 2 kółek widział, że to jest niebezpieczne.
Dodam, że 200m dalej jest droga rowerowa nad samo morze, ale gdzie tam, matka musiałaby wtedy za takim bratankiem gonić, a i na przejazdach ktoś mógłby krajanka potrącić ...