1,5 roku miałem sytuację, która (też) mnie skłoniła do zakupy kamerki.
Jadę w Warszawie Jerozolimskimi, tempo spore (choć okołoprzepisowe - tam nikt wolno nie jeździ), sznur samochodów, nagle typ przede mną hamuje, no to ja też, mam zapas odległości. Hamuje mocniej, aż mu się awaryjne włączyły. No to ja hebel w podłogę i wyhamowałem. Ciśnienie wzrosło, ale udało się.
Nagle jeb - typ mi w d⁎⁎ę wjechał. A w niego... kolejny.*
Long story short: policja, pyskówka, 2 kierowców za mną, że zahamowałem bez powodu (nie miałem kamerki, nie miałem dowodu), jacyś niby świadkowie to samo, więc policja stwierdziła, że albo moja wina, albo do sądu.
Stwierdziłem, że mam marne szanse na wygraną, więc przyjąłem. 1500 zł i 10 pkt.
Po tym kupiłem kamerkę.
* - najśmieszniejsze jest to, że to wszystko się tak szybko działo i było tyle stresu, że do dziś nie do końca wiem co się za mną dokładnie wydarzyło. Na mojej furze nawet jedna ryska nie została, więc to było wjechanie w moją d⁎⁎ę tak z 5 km/h.
Wydaje mi się, że ostatni typ (polonez xD) był takim gruzem/zagapił się, że to on nie dał rady wyhamować, walnął typa przed sobą, a ten we mnie. Ziomek co we mnie wjechał to jeszcze uber, na szczęście po angielsku ogarniał, ale weź tu tłumacz typowi, jak on prawie z łapami na mnie, choć sam mi w d⁎⁎ę wjechał.
Ale teraz i po fakcie to ja mogę sobie gadać i gdybać.