Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#dzicz #biwak #podrozujzhejto
Czy jajka otrzymane od lokalnego rolada są jadalne mimo 36 stopniowo upału?
Dostałem za friko dzisiaj i nie wiem czy ryzykować.
Zaloguj się aby komentować
Nowe Miasto nad Metują (Nové Město nad Metují) to niewielkie miasteczko położone w Republice Czeskiej w kraju hradeckim całkiem blisko polskiej granicy. Z Polski łatwo dojechać tam od strony Kudowy Zdroju. W Nowym Mieście nad Metują zobaczyć można piękny zamek z renesansowym ogrodem, uroczy rynek otoczony domami w stylu renesansowym, a także mury obronne, które zachowały się niemal w całości. Nowe Miasto nad Metują jest częścią projektu Miasta stojące murem.
Tekst o najciekawszych atrakcjach znajdziecie na blogu .
Oto lista miejsc, które koniecznie trzeba tam zobaczyć:
Zamek z renesansowym ogrodem i drewnianym mostem, który swój obecny wygląd zyskał na początku XX wieku. Spacer po dziedzińcu, ogrodach i drewnianym moście jest darmowy, ale warto też kupić bilet do środka.
Niemal kompletne mury obronne, które zachowały się tu prawie w całości, osiągając ponad 800 metrów długości. Spacerując wzdłuż nich, koniecznie zwróćcie uwagę na potężne baszty (największa stoi za kościołem) oraz imponującą wieżę dawnej bramy Krajskiej.
Malowniczy Rynek (Husovo náměstí) to serce miasteczka, otoczone zjawiskowymi renesansowymi kamienicami z arkadami. Choć centralna część służy dziś za parking, plac i tak zachwyca. Na płycie rynku znajdziecie m.in. zabytkową studnię, kolumnę maryjną i pomnik Trójcy Świętej.
Kościół Świętej Trójcy, który znajdziecie tuż przy rynku. Gorąco polecam wejść do środka, czeka tam na Was przepiękne barokowe wyposażenie.
Miejskie Muzeum mieszczące się tuż przy wschodniej linii murów obronnych. Bilet wstępu jest bardzo tani, a wizyta to świetna okazja, żeby szybko poznać historię tego uroczego miejsca.
#antekpodrozuje #czechy #podrozujzhejto #wakacje #turystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #architektura #zainteresowania
-------------------------------------------
Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi znaleziskami to zapraszam do śledzenia hashtagu #antekpodrozuje
Jeśli chcesz, żebym Cię wołał w przyszłości, to zostaw piorun pod odpowiednim komentarzem poniżej





Wywołuję obserwujących i zainteresowanych:
@IceXXX @mrololl @Kolej_na_drony @jordan @lluke @Ralfralf @Gruby @robaczek @Anabel2023 @SzaloneWalizki @mateoaka @Wobiektywie @Rudeiczarne @places2visit.pl @lukasz-piernikarczyk @Grubas @polaczkropki @Atarax @Dzikie_oregano @Boltzman @kbk@Lemmy @schweppess @4Sfor @dybtas @DOgi @dasistfubar @Nirvash @Geratius @Kruczek555 @Sofie @gaga262 @Patalizator @mikeku @gingerowl @Parowkowy_Skrytozerca @Venfi @Roci @krzysztof-k-d @Duvel @Misiasio @Lime @kejdzu @Sorokawojcie.ch @Atexor @Huxley @Warus @Damdzior @_wojti @bbwieli17 @shack_my_kak @cyberpunkowy_neuromantyk @tyci_koks @Wlacza @3cik @alaMAkota @Roche @Barabarabasz7312 @e5aar @zuchtomek @Lawyerish @razALgul @Lurker69 @konto_na_wykop_pl @anervis @Ewcias @koniecswiata @Dzban3Waza @Minotaur_Kebabowy @AndrzejZupa @wozny87 @cejaczek @Icon_of_sin @SzwarcenegerKibordu @Jarosuaf @ddhadq @Farmer111 @Villdeo @Pawelvk @Maciej_Amadeusz @mahoney @Odczuwam_Dysonans @Buendia @stimmhorn @ataxbras @m-q @Bukuria @Tino @meinigel @bagela @suseu @rakokuc @Koloalu @Bjordhallen @bielak1212 @Cybulion @Kulfi_89 @lucabianco @Berdonzi @Taxidriver @szymek @Siejek @Tyglys @cyber_biker @epsilon_eridani @teetx @Rudolf @BND @oromek @Wojciechpy @HerrJacuch @Chunx @galencjusz @ismenka @adamec @travel_learn_wine @bzyk260 @Pouek @Mr.Mars @voy.Wu @sireplama @Adam3photo @skorpion @Augustyn_Benc-Walski @Fly_agaric @qwar @Kaligula_Minus @darek-kantorski @Eliasz_Oderman @PanWibson @UncleFester @mannoroth @dez_ @szon_konery @PanSalima @Fly_agaric @dann @zoltyrogalzkremem @Nimaskalisto @kwiecik @Statyczny_Stefek @EvilDick @adamszuba @KattaK @Kilik
Zaloguj się aby komentować

Kopenhaga to tylko Mała Syrenka i Nyhavn?
Też tak kiedyś myślałem.
Większość widzi to samo zdjęcie kolorowych kamienic, robi sobie selfie z rzeźbą i uznaje, że to wszystko.
A tymczasem masz tu:
spalarnię śmieci ze stokiem narciarskim na dachu
gwiaździstą twierdzę z XVII wieku, której...
Kolejny dzień urlopu. Wczoraj było „szybko”. Śniadanie w oradea, lody w Alba Iulia (plus trochę zwiedzania) kolacja w Sybinie.
W Alba Iulia nie mogłem się powstrzymać i wlazłem na wierzę kościoła (bilet 8 ron). Fajna atrakcja, choć grubi mogą się zaklinować :)
W Sybinie byliśmy na obiedzie (słabo trafiliśmy) pokazie dronów, już lepiej. Kilka fot na szybko, teraz się pakujemy i za chwilę słynna trasa tranfogarska.
#podroze #podrozujzhejto #rumunia





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jest lato to wiadomo że musi być gorąco. A jak jest gorąco to najlepiej odpoczywać nad morzem. Ponieważ polskie morze jest, jak widadomo, bez sensu drogie, brzydkie i śmierdzi więc jadę nad morze dalsze :) dziś pierwszy dzień w #rumunia miasto #oradea, pogoda zachęca to zwiedzania :)
Plan na dziś. Kupić rumuński numer telefonu (żeby płacić za parkingi), zobaczyć jeszcze raz oradea i dalej w trasę :)
#podroze #podrozujzhejto

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Marchew na Urlopie.
Jako że dopadły mnie bóle kolana, zamiast tradycyjnych gór padło na coś mniej chodzonego. Morze, ale z rowerem!
Gdzie? Rowy. Wybrałem to miejsce, ponieważ parę lat temu odwiedziłem je wraz z piękniejszą (byłą) połówką. Miejsce świetnie zapisało się w pamięci, więc jadę.
Zrobiłem sporo kilometrów rowerem. Gorąco polecam szlak czerwony Ustka–Rowy, a w szczególności odcinek Orzechowo–Dębina. Odcinek terenowy, wzdłuż klifów, trochę podjazdów, leśnych ścieżek, sporo pięknych widoków na morze. Momentami jedziemy 0,5 m od krawędzi wysokiego klifu
Bezpośrednio do Rowów przylega Słowiński Park Narodowy wraz z jeziorkami. Park sam w sobie szału nie robi, roślinność wydaje się ciekawsza na wspomnianym wyżej szlaku czerwonym. Jednak jest sporo leśnych dróg, przy upałach to mega opcja, ponieważ mamy do dyspozycji outdoor w cieniu. W parku znajduje się kilka wież widokowych, tarasy widokowe i masa ławeczek.
Park jest połączony z plażą kilkoma zejściami, tak więc legalnie można podjechać rowerem, w zależności od zjazdu, 5, 11, 16 lub nawet 20 km od centrum Rowów. Masa osób zostawia rowerki podpięte do drzewa bezpośrednio przed wejściem na plażę. Jak ktoś chce, to można rower wziąć na plażę, też praktykowane. Dwa najdalsze punkty to już teren kolejnej miejscowości – Czołpino, chociaż na jednej z ich plaż (przy zjeździe) było niemal pusto w porównaniu do plaż w Rowach. Podejrzewam, że to też ludzie z Rowów. W Czołpinie jest tylko kilka pensjonatów, a Rowy są nimi usiane.
Plaże są dostępne na wschód oraz zachód od Rowów. Zachodnie wydają się być węższe, sporo klifów, brak wydm. Niemal brak ludzi. Te wschodnie plaże są piękne z uwagi na sporą szerokość oraz wszechobecne wydmy wraz z charakterystycznymi na nich trawami. Z minusów więcej ludzi w pobliżu, chyba że wyskoczymy kilka km dalej, to już niemal plaża niemal prywatna, pustki. Tylko przechodząc kawałek za Rowami trzeba uważać, można się zdziwić (° ͜ʖ °)
Na plaże można jechać rowerem. Tak, da się! Próbowałem, 6 km, pchać trzeba było dwa razy, łącznie 50 metrów, @macgajster się mylił
Wychodząc odpowiednio wcześnie możemy dostać odcinek plaży o szerokości 1 km niemal na wyłączność, raz na 30 minut pojawia się rowerzysta lub spacerowicz, bajka, takie plusy porannej bezsenności. O 6:30 było naprawdę ciepło i słonecznie : )
Tak, zrobiłem tę samą trasę rowerem co kiedyś z Ex. Zaczęły wracać wspomnienia. Miało być urlopowo, beztrosko i przyjemnie, miał być detoks mózgu. A zaczęły mi się przypominać te wszystkie chwile spędzone z nią kilka lat temu. Ta miejscowość nie jest duża, wszędzie znajome miejsca. W tej knajpie jedliśmy, ona wzięła rybkę, ja kebab. Na tej ławce siedzieliśmy, tym zejściem schodziliśmy na plażę, na tej polanie zrobiliśmy dłuższy postój. Nawet rozbiłem obóz na plaży pod tą samą wydmą, co zauważyłem chwilę później, słupek z kilometrówką plaży, pamiętam go.
Wszędzie wspomnienia...
I wtedy poleciało grubo.
Wszędzie pary, szczęśliwi na rowerach, zajadają pizzę, spacerują plażą, opalają się. Aż serce kiśnie, że nie ma z kim dzielić tych dni. Leżałem na plaży w moim okopie. W pewnym momencie wyobraziłem sobie, że ona (bezimienna kobieta, nie ex) jest obok. Że się obejmujemy. Zrobiło mi się tak lekko na sercu, lekko na umyśle, zeszło ze mnie całe napięcie. To było te kilka minut, wtedy naprawdę odpocząłem mentalnie. Umysł się oczyścił i nawet nie wiem kiedy, zasnąłem. Po przebudzeniu zimny prysznic, nie ma jej. Jestem sam. To „napięcie emocjonalne” jest ze mną stale, na co dzień. Rano, wieczorem i w weekend, nie odpoczywam. Chciałbym móc oczyścić umysł tak jak wtedy na plaży, ale nie potrafię.
Wracam do pensjonatu, plażą, obok ktoś się przechadza. Przypadkiem spojrzałem na niego, kiedy on na mnie. Podszedł, zagadał co tam, jak tam. Później ktoś inny, pomarudził, że w drodze na urlop auto mu się popsuło, ale ma zastępcze na parę dni. Oni też byli sami. Szczęśliwi, że mogli paszczę otworzyć. Dla mnie small talk był super, ale przeciągając się zaczynał męczyć, kończyłem te rozmowy po kilku minutach.
Napełniło mnie mocą szukania nowej drugiej połówki. „To priorytet”.
Rzucam wszystko inne, muszę mieć do kogo się odezwać, kogo wysłuchać, przytulić. Poczuć, że jestem dla kogoś ważny.
Wtedy uświadomiłem sobie że przecież aktywnie szukam. Bagno appek randkowych, bezowocne speed dating. Niczym zderzenie ze ścianą.
Na koniec dnia z plaży, od drugiej strony do tego samego zejścia szła pani, też sama, też z rowerem. Pomyślałem, że ona pewnie też czuje się samotnie, podobnie jak ja. Może spróbuję się zapoznać? Ale w tyle głowy: „Nie narzucaj się, będziesz jak te typki, które cię zagadywały”. Nie zrobiłem nic, nawet „cześć” w celu wybadania reakcji. Po prostu przemknąłem obok szybszym tempem, szanując jej prywatną przestrzeń.
Innego dnia z randomowo napotkaną dziewczyną obserwowaliśmy lisa w lesie. Jeszcze innego dnia przejechałem kilka km z gościem, który wybrał się na bike packing. I co? Też z mojej inicjatywy następował koniec rozmów. Z jednej strony pragnę kontaktu, z drugiej go unikam.
Wracając:
Po powrocie do pensjonatu dół egzystencjalny, bo życie to już było, teraz jedynie szara codzienność i wspomnienia. Ale jeszcze jeden dzień urlopu przede mną! Cała piękna niedziela! No tak, ale dół wszedł tak mocno, że zrezygnowałem z ostatniego dnia, skróciłem pobyt o jeden dzień. Wyjazd w niedzielę rano. Połowa mojego długiego urlopu za mną, nie wiem, co będę robił przez najbliższy tydzień. A powrót do pracy mnie przeraża. Urlopu wypoczynkowego zostało tyle, że mógłbym do końca roku pracować 3 dni w tygodniu.
Wystarczy wyrwać się z tego codziennego, monotonnego rytmu, aby poczuć, że życie jest gdzie indziej, że powinno wyglądać zupełnie inaczej. Pomimo tych problemów, to był naprawdę fajny wypad.
ps. Wybaczcie za chaos czasowy i stylistyczny.
#zwiazki #podroze #randkujzhejto #podrozujzhejto





Ja od siebie tylko napiszę, że chyba Cię rozumiem. Bo też miewam takie chwile, jak wracam do pustego mieszkania i nie mam z kim się podzielić jakąś pierdołą, jak w pracy ciągle słyszę "a my z żoną tamto i tamto"
Na urlopach również zdarza mi się łapać chwile takich zwiech gdzie naokoło widzę wszędzie pary i ludzi dzielących się szczęściem.
Życie w pojedynkę jest trudniejsze, nie ma z kim dzielić kosztów, mentalnie większe obciążenie bo jak coś się wysypie to tylko ty jesteś w stanie się z tego wykaraskać, nawet taka pierdoła jak rozwalone kolano potrafi niesamowicie skomplikować życie bo chcąc czy nie chcąc musisz wyskoczyć po te cholerne zakupy. I czasami to wszystko potrafi przytłoczyć.
Ale życie singla ma też swoje oczywiste plusy, robisz sobie co chcesz i jest pełen chill choć czasami samotność daje nieźle w kość.
Powodzenia dla jego
W tamtych okolicach przeżyłem piekło i niebo jednocześnie. A to za sprawą mojej ex. Przyjechałem tam jako młody chłopak, a po roku wróciłem jako mężczyzna. Upadłem na dno i się z niego powoli wygrzebałem. Od tego czasu mało jest rzeczy, które sprawiają mi ból.
Do dzisiaj mam słodko gorzkie wspomnienia i skojarzenia z rejonem Słowińskiego Parku Narodowego.
Trzymaj się i głowa do góry!
Zaloguj się aby komentować

Oddajemy Wam propozycję 25 nieoczywistych zamków i pałaców w Polsce. Wybieraliśmy te mniej popularne, ale jednak inspirujące do ich poznawania. Wszystkie można zwiedzać, choć wybrane po wcześniejszym umówieniu. Na liście są wystawne pałace, ale i takie oczekujące na generalny remont. #podroze...
Zapraszam na kolejną czwartą już część relacji z wyrypy do Pribaltiki. Tyma razem mało tekstu dużo zdjęć.
#nivaznegdziedroga
#podrozujzhejto
#pribaltyka
#przyroda
#podroze
https://www.hejto.pl/wpis/pribaltica-cz-4
Zaloguj się aby komentować
Po śniadanku wyruszamy do Parku narodowego Kemeri. wpadamy rano na parking i tu zdziwko, bo parking jest płatny ale nie ma komu zapłacić, okazuje się że trzeba ściągnąć apkę, po kilkunastu minutach walki z technologia udaje się pobrać aplikację i zapłacic po 3 euraski za 24 godziny postoju i ruszamy w magiczne torfowiska. Najpierw piękny bór bagienny pełny borówek i niespodzianka w postaci dziwnego roweru, zagadka rozwiąże się już niedługo gdyż pojazd służył do wożenia belek do naprawy ścieżki. Z lasu wychodzimy na torfowisko pełne skarlałych sosenek, kwitnącej wełnianki i rosiczek. krajobraz iście bardziej przypominający tundrę i wręcz...
@Deykun
Popiežius xD

Zaloguj się aby komentować
Wakacje są to trzeba gdzieś się poszwędać - obrotowa restauracja Egon tårnet, 74m nad ziemią.
https://maps.app.goo.gl/j1DWBCx2d91NaK4e9?g_st=ic
#podrozujzhejto #norwegia #jedzzhejto



Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zapraszam na kolejną, trzecią już część wyrypy do krajów przybałtyckich.
https://www.hejto.pl/wpis/pribaltica-2026-cz-3
#nivaznegdziedroga
#podrozujzhejto
Zaloguj się aby komentować
Z Irbene ruszamy piaszczystymi drogami w kierunku przylądka Kolka. To taki Łotewski Hel choć nieco krótszy mniejszy i taki bardziej przytulny. Na ogromnym parkingu stoi kilka kamperów w tym kilka na polskich blachach, zostawiamy więc samochody i ruszamy na wieżę widokową. Sama wieża i widoki naprawdę bardzo przyjemne, choć sam Bałtyk zaskoczył nas flautą i taflą gładką jak lakier na nowej Ładzie ( z daleka piknie a jednak z bliska nieco się marszczy