Pribaltica 2026 cz.6
hejto.plSaaremaa. Wyspa tysiąca zatok i krajobrazów, moim zdaniem najpiękniejsza wyspa Estonii. jak tylko przekroczyliśmy groblę łączącą Muhu i Saaremeę to zakochałem się bez pamięci i już planuję wyjazd w przyszłym roku na co najmniej tydzień na samą wyspę.
Krajobrazy po prostu zachwycają. Oczy chłoną każdy detal krajobrazu. ruszamy na północ w kierunku klifów Panga tak bardzo odmiennych od poprzednich. Po drodze zajeżdżamy na cerkiew, która zauważamy z drogi. najpierw mnie to dziwi bo to przecież prawie Skandynawia ale uświadamiam sobie, że w Estonii jest przecież bardzo duża mniejszość rosyjska.
Na klifach Panga krajobraz zmienia się diametralnie, nie dość, że spotykamy owce to same klify, przypominaja mite w Dover chyba w każdym bądź razie te takie białe i wysokie, a w bonusie fajnie zagospodarowany teren i drewniane traktory :D.




mijamy zegar słoneczny i ruszamy w dół wzniesienia gdzie można podobno za pomocą liny zejść na sam dół klifów i brzeg morza

Po kilkuset metrach spacerku znajdujemy linę. jako że mam odpiwednie górskie buty do takich wędrówek (kroksy XD )decuduję się zjechać na dól i zrobic kilka zdjęć.
cyk myk i jestem na dole., niestety lina jest za krótka o jakieś 5 metrów by można było się wygodnie wspiąć do góry, do wyboru mam spacer 5 kilometrów po kamieniach na koniec klifów do normalnego wejścia lub atak w stylu alpejskim na klif oczywiście wybieram to drugie po wykonaniu kilku zdjęć. na szczęśćcie udaje mi się złapać linę po wykonaniu kilku akrobatycznych prób wbiegnięcia w klapkach pod prawie pionową skałe i jestem już z powrotem na górze.


wracamy do samochodów i ruszamy na południe do miasta Kuresaare, co by zatankować a tam zonk, bo po 18 godzinie stacja jest już zamknięta, ruszamy więc dalej w stronę grobli do wyspy Muhu i szukamy miejscówki na nocleg. by rano być jak najbliżej promu na kontynent i ruszyć do Tallina. Po kilku nieudanych atakach na zatoczki ( z powodu szlabanów i prywatnych dróg) znajdujemy w końcu uroczą miejscówkę w zatoce Kunatti. Sama zatoka i morze jest tak spokojne, że wygląda jakbyśmy byli nad jeziorem. Korzystając z Estońskiego prawa do kontaktu z przyrodą czyli igaüheõigus rozbijamy się na małym półwyspie w zatoce. jemy kolacje i idziemy mieć spanko.
Po poranku w pięknych okolicznościach przyrody ruszamy na prom.

po przybyciu na brzeg, ruszamy w kierunku Tallina po drodze zahaczamy o pewien średniowieczny klasztor w okolicy Rummu na który trafiamy przypadkiem.


A dalej ruszamy do samego Rummu i do bardzo ciekawego kamieniołomu wraz z opuszczonym więzieniem. Na zachętę kilka zdjęć a reszta w kolejnej części relacji. Jak to mawia @Klamra stay tuned!

#nivaznegdziedroga
#podrozujzhejto
