#podroze
Pierwszy dzień zwiedzania Rzymu udany #podroze
PS. Sory za jakość zdjęcia ale żona już śpi i nie chciałem światła palić

@green-greq rzym-okolice watykanu-lokalne pizzerie to mocno przepłacone bieda edyszion placki-drogo i mało.
najlepsiejsze żarcie było w restaurycjce amerykańskiej
@MementoMori @hejtooszukuje Moja żonka z córą i koleżanką, były tam mając miejscowego znajomego za przewodnika i potwierdzają, że nigdy nie zabierał ich na żarcie przy głównych traktach, zawsze dreptanie w głąb, ale żarcie było świetne.
Pijecie piwo? To polecam lokale Birra Baladin i Ma Che Siete Venuti A Fà
Nie polecam żadnej knajpy hajpowanej na necie, w przedownikach itd
Trzeba po prostu chodzić i patrzeć się ludziom w talerze, czy coś wygląda dobrze.
Zaloguj się aby komentować
Znudziło mi się dreptanie po sypkim piasku nad Bałtykiem- nie ma to jak lita skała w drodze na Rysy. Siedzę i patrzę sobie kto tam w dole spamuje na Hejto
#podroze #gory #rysy #tatry




@jedzczarnekoty Nie wiem jak masz zepsute ale od Słowackiej strony jest co najmniej dwa razy łatwiej
@Z_buta_za_horyzont z gór to sudety - jedziesz, patrzysz a na horyzoncie góry jakbyś szczyty nożem odciął.
beskid śląski: milówka/węgierska górka - miłe sympatyczne ludziki, góry niskie, plecak, tarp, żarcie+woda/filtry, ognisko - tani wyjazd na bushcraft
Zakopane i okolice - pazerne *kurwysyny goralenvolk - jak nie przepłacisz za nocleg to orżną Cię na żarciu - szukaj stołówki w jednej ze szkół w zakopcu- tam uczciwie karmią
@hejtooszukuje Ja przeleciałem przez Rysy i będę jeszcze trzy dni chodził ale po Słowackiej stronie
Dużo ludzi? Jak na łańcuchach? Ech, jak los pozwoli to też jadę w Tatry w kolejnym tygodniu, już mnie to morze męczy
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować

Odwiedziliśmy plażę naturystów w Chałupach. Czy rzeczywiście jest tak, jak śpiewał Wodecki?
Chałupy słyną z plaży, którą Zbigniew Wodecki spopularyzował w swoim utworze. Sprawdziliśmy, czy rzeczywiście można tam "spotkać golasa". Ogólnie rzecz biorąc, tak, chociaż zdaje się, że niektóre osoby albo nie wiedzą, że przechodzą akurat przez nagi pas plaży, albo są tego świadome, ale...
Zaloguj się aby komentować
Tym razem nocuję w Gnieźnie. Wieczorem spacer po rynku, czuję się tu trochę jak w Gothicu. Miasto robi wrażenie wymarłego i zaniedbanego, jak dla mnie trochę depresyjne. Miejsce na zdjęciu najbardziej mi się podoba, moja pierwsza myśl przy takich budowlach to ile ludzi zginęło przy budowie. Raczej tu nigdy nie wrócę.
#podroze #podrozujzhejto #gniezno

Zaloguj się aby komentować
Hej hej hej
Jestem ciekaw, z jakich stron/patentów korzystacie żeby znaleźć jakieś tanie bilety lotnicze. Bardziej chodzi mi o szukanie tanich biletów jako inspiracji do wylotu na city break albo jakiś tygodniowy wypad. Osobiście używam skyscanner i azair, ale podejrzewam że niektórzy z was mają lepsze sposoby
#podroze
@Karczak Właśnie szukam czegoś taniego na szybki kilkudniowy wypad gdzieś. W zeszłym roku byliśmy z rodziną w Trieście. Szukam za pomocą kiwi.com. Ten kombajn przeszukuje kilka stron na raz. Jednak nie zawsze się sprawdza i bywa, że pokazywał np. 1500 zł za cztery osoby, a ja sam szukając na fru, skycannerze czy bezpośrednio na Ryanie znalazłem taniej.
@Karczak bezpośrednio w liniach lotniczych, przez wakacyjni piraci, pepper, aplikacje touroperatorów itp
Zaloguj się aby komentować

Mamerki bunkry Wermachtu na Mazurach - co warto wiedzieć
Cześć,
Dziś historyczna ciekawostka z Mazur. Wiecie, że lasy Mamrzańskie, na północno-zachodnim skraju jeziora Mamry kryją jeden z największych i najlepiej zachowanych kompleksów bunkrów Wermachtu w tej części Europy? Dziś w Mamerkach można zwiedzać 30 bunkrów, z których największy waży 15 tys....
Manavgat, Antalya, Turcja. Będzie gorąco ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#podroze #turcja

Zaloguj się aby komentować
Szlak Parawanów i Gotowanej Kukurydzy dzień 4.
Dąbki - Jarosławiec 30.52km
Godzina 5:13 – budzę się wcześnie. Powietrze jest rześkie, wokół unosi się mgła. Ledwo wychodzę ze śpiwora, a już dopada mnie stado komarów. Bez zbędnego przeciągania się pakuję rzeczy w ekspresowym tempie, niemal tańcząc między ugryzieniami, i wychodzę z lasu.
Dopiero poza zasięgiem komarów zatrzymuję się na śniadanie. Odpalam kuchenkę i przygotowuję zupę tajską, do tego herbata – klasyczny zestaw, który dodaje energii i rozgrzewa w chłodny poranek. Na plażę wchodzę o 6:20.
Nogi – mimo trzech dni marszu – zaskakująco dobrze znoszą poranny rozruch, choć odzywa się ból po zewnętrznej stronie prawej stopy. Plaża tonie we mgle, widoczność ograniczona do około 100 metrów. Gdzieś w oddali przez mleczne niebo przebija się słońce, tworząc niemal nierzeczywistą atmosferę.
W trakcie marszu robię krótką lekcję angielskiego w Duolingo – los chciał, że temat lekcji to... bolące stopy. Trafione w punkt.
Mijam kilkunastu rowerzystów biwakujących na piasku, kilku wędkarzy rozstawionych z wędkami, ale poza tym trasa jest spokojna. Odcinek do Darłówka okazuje się wyjątkowo wymagający – przez mokry, zapadający się piasek marsz jest o wiele wolniejszy i bardziej męczący.
W samym miasteczku korzystam z udogodnienia – mostu rozsuwanego, który pozwala pieszym szybko przejść na drugą stronę portu. Zaraz potem wracam na plażę – tutaj piasek już twardy, ubity – różnica w komforcie marszu jest natychmiast odczuwalna.
W Wiciu robię dłuższą, godzinną przerwę – zatrzymuję się w gruzińskiej restauracji, by porządnie zjeść. Najedzony, zregenerowany, ruszam dalej. Szeroka, płaska plaża sprawia, że czuję się, jakbym dopiero zaczynał wędrówkę, mimo kilkudziesięciu kilometrów za sobą.
Przechodzę przez słynną „plażę Dubaj” w Jarosławcu, dalej mijam rozstawione na piasku kutry rybackie. Wreszcie docieram do końca dzisiejszej trasy – przed sobą mam ogrodzony płot poligonu wojskowego, na którego przejście wymagane jest specjalne zezwolenie. To naturalna granica mojej wędrówki.
Tu kończy się mój Szlak Parawanów i Gotowanej Kukurydzy. Przede mną trzy dni zasłużonego odpoczynku – również na plaży, tylko tym razem już bez plecaka.
#podroze #plaza #morzebaltyckie #wedrowki




Zaloguj się aby komentować

CHINY kontra INDIE – Który kraj jest lepszy? Szczere porównanie krajów
W tym filmie przedstawiono szczere porównanie Chin i Indii z perspektywy podróżniczej. Omówiono 19 różnych aspektów życia, takich jak jedzenie, transport, ceny, bezpieczeństwo czy higiena na ulicach. Pokazano, jak naprawdę wygląda codzienność w obu krajach – bez upiększeń i stereotypów
#indie...
Mała Sarenka nadoceaniczna
#emigracja #uk #kornwalia #podroze

Zaloguj się aby komentować
"Iść ciągle iść w stronę słońca
W stronę słońca aż po horyzontu kres..."
#podroze #wedrowki #baltyk #morzebaltyckie

Zaloguj się aby komentować
Szlak Parawanów i Gotowanej Kukurydzy dzień 3
Kołobrzeg - Dąbki (50,46 km)
Dzień zaczynam bardzo wcześnie – godzina 4:30. Budzą mnie niezmiennie mewy, tym razem wspomagane przez pęcherz. Wychodzę z hamaka i powoli zbieram się do wiaty nieopodal. W świetle wschodzącego słońca jem zupę pomidorową i popijam ciepłą herbatą.
Godzina 5:16 – ruszam. Nogi są jeszcze zaspane, ale zaraz je rozruszam. W Ustroniu Morskim zatrzymuję się na krótkie zakupy i ruszam dalej spokojnym tempem. Nogi, a zwłaszcza stopy, zaczynają dawać o sobie znać – bolą tak, jakby ktoś je potraktował pałką. To chyba efekt wczorajszego długiego marszu przez miejskie chodniki Kołobrzegu.
Przy rzeczce Czerwona, która wpada bezpośrednio do Bałtyku, wybieram obejście mostem wgłąb lądu. Szlak prowadzi dalej przez kilka znanych miejsc: mijam latarnię morską w Gąskach, a potem molo w Chłopach. Za nim zbaczam z plaży na leśną ścieżkę rowerową – szukam trochę cienia i odpoczynku od ostrego słońca.
Do Mielna docieram wczesnym popołudniem. Zatrzymuję się tu na obiad i kolejne zakupy – plecak zaczyna być podejrzanie lekki, więc warto go nieco dociążyć zapasami.
Dalsza droga do Łazów to kombinacja marszu po plaży i ścieżkach leśnych. Krajobraz się zmienia, ale tempo zwalnia – zmęczenie zaczyna się kumulować. Za wioską decyduję się na relaks – półgodzinna kąpiel w Bałtyku to najlepszy sposób na orzeźwienie i rozluźnienie mięśni.
Po kąpieli wędruję dalej – odcinek do Dąbkowic ciągnie się powoli. Nogi już mocno odczuwają cały dzień marszu. Końcówka prowadzi ścieżką do Dąbek, gdzie rozbijam obóz. W tle słychać odgłosy życia kurortu – polowanie motocykli, samochody i muzykę. Koniec ciszy na dzisiaj ale nam wyjście - tym razem śpię ze stoperami w uszach.
#podroze #plaza #morzebaltyckie #baltyk




@zed123 ASICS FujiSpeed bo są plastikowe i nie utrzymują długo wody no i nie miałem wielkiego wyboru w szafce. Te okazały się ciut za twarde, amortyzacja lepsza by się przydała

@Z_buta_za_horyzont Hm.. Nie brakuje Ci usztywnienia kostki? Niby 10kg plecaka to nie dużo i pewnie 90% po płaskim/równym, ale widziałem na zdjęciach, że kamieniste fragmenty też były.
Zaloguj się aby komentować
Szlak Parawanów i Gotowanej Kukurydzy dzień 2
Pobierowo - Kołobrzeg 60km
Pobudka wcześnie, bo już o 4:45 – mewy skutecznie pełnią funkcję budzika, przekrzykując siebie nawzajem. Noc nie była najspokojniejsza – raz obudził mnie dźwięk pękającej gałęzi, innym razem komar lądujący prosto na policzku. Drugi dzień marszu zawsze jest najtrudniejszy – ciało jeszcze zmęczone, a psychika nie pomaga, szepcząc: „zostań, poleż jeszcze chwilę”.
Po szybkim śniadaniu – fasolka po bretońsku i ciepła herbata – zbieram swoje rzeczy i ruszam w stronę zejścia na plażę. Poranek żyje własnym rytmem – mijam biegaczy, spacerowiczów z psami, a także osoby z wykrywaczami metali krążące w poszukiwaniu "skarbów" ukrytych w piasku.
Szlak prowadzi przez znane punkty wybrzeża: masywny hotel Gołębiewski w Pobierowie, replikę krzyża z Giewontu w Pustkowie, ruiny kościoła w Trzęsaczu, a dalej latarnię morską w Niechorzu. Na śniadanie zatrzymuję się na szakszukę – solidna, sycąca porcja, która daje energię na dalszy marsz.
Przed zejściem na plażę przypominam sobie o kremie z filtrem – słońce zaczyna już grzać mocniej, a dzień zapowiada się upalnie. Na piasku w Pogorzelicy spotykam mężczyznę, który, pokazując kierunek mojej trasy, woła: „Na Hel idź! Na Hel!” – obaj zaczynamy się śmiać.
Przez kolejne kilometry nie spotykam nikogo. Tylko ja, morze, szum fal i piasek skrzypiący pod butami. Ten fragment dnia daje przestrzeń na oddech i złapanie rytmu.
Do Mrzeżyna docieram w samo południe – w największym upale. To dobry moment na odpoczynek i obiad: placek po węgiersku – duży i konkretny. Siadam, regeneruję się i cieszę się cieniem.
Powrót na plażę to zupełnie inna rzeczywistość. Plaża zamienia się w labirynt parawanów, a w tle słychać nawoływania: „Popcorn! Wata cukrowa! Kukurydza!”. Wrażenie zatłoczenia kontrastuje z wcześniejszym spokojem. Przedzieram się przez tłumy, kilka kilometrów dalej mijam plażę nudystów, a potem znów robi się luźniej.
Po kilku kolejnych kilometrach wchodzę do Kołobrzegu. Robię przerwę na pierogi w stołówce i szybkie zakupy. Marsz przez miasto daje się we znaki – asfalt, chodniki, hałas – wszystko dłuży się znacznie bardziej niż marsz po piasku. Docieram na deptak, a potem wzdłuż plaży zmierzam do wybranego miejsca na nocleg – tym razem planuję rozwiesić hamak i odpocząć, ile się da bo do świtu już niedaleko.
#podroze #plaza #morzebaltyckie #baltyk #hamak




Zaloguj się aby komentować

Przeszliśmy pieszo cały Półwysep Helski w jeden dzień
Kilka dni temu wrzuciłem pierwszą część relacji z naszej wyprawy. Druga część opowiadać będzie o naszej wędrówce i wszystkich jej najważniejszych aspektach. Cofniemy się również o kilka miesięcy, kiedy to w naszych głowach narodził się plan przejścia Półwyspu Helskiego oraz gdy podjęliśmy stosowny...













