Krótki opis: Francja, XIX wiek. Emma wychodzi za mąż świeżo owdowiałego prowincjonalnego lekarza. Naiwna i oderwana od rzeczywistości dziewczyna od początku nie potrafi się przystosować do roli żony i matki. Żądna wrażeń wdaje się w romanse, które diametralnie zmienią jej życie.
Książka przeczytana, to czas było obejrzeć adaptację.
Bardzo ładny wizualnie film. Mimo powolnego tempa, znacznie ciekawszy od książki (pewnie dlatego, że pozbawiony całego tego pierdololo powieści 😛).
Jest dobra dusza która chce mi pobrać Atlas chmur z cda premium i wrzucic na chomikuj czy gdzieś? Albo podesłać link do pobrania jesli sie da. Albo przygarnąc do rodziny w ostatecznosci #cda #ogladajzhejto #filmy
Kiedy miałem 8-9 lat, wraz z moim starszym rodzeństwem pod nieobecność rodziców obejrzałem na VHS swój pierwszy horror. Pamiętam, jakie emocje w nas wywołał – tak intensywne, że zaraz potem obejrzeliśmy po raz enty Tajemniczy ogród tylko po to, żeby trochę się uspokoić. Jeszcze dekadę temu bez wahania dałbym mu 10/10 i dodał serduszko, ale dziś... dziś daję 8 tylko po to, żeby znowu do niego wrócić i na nowo poczuć emocje od 46. minuty filmu, otoczony dźwiękami śmiejących się dzieci w środku nocy pośrodku lasu. Wiem, że przemawia przeze mnie nostalgia, ale dobrze mi z tym i polecam ten styl życia.
Przeczytałem gdzieś w necie, że to jest bardzo straszny film, patrzę że grają jeszcze w kinie, to poszedłem.
Kino małe, zapyziałe, widzów nas było w sumie chyba 5 osób, 2 parki i ja
Na początku jeszcze coś tam, że niby do kina przyszli, tak od połowy przestali się ślinić, a ja cały czas jak dziś pamiętam, jak na zimno oceniam kolejne sceny, że to jest takie trochę w sumie straszne, ale mnie nie rusza.
A potem był finał i jeszcze musiałem wrócić do domu nocą 2 ulice przez miasto i praktycznie pobiegłem :'D
Film trzymał mnie w napięciu od pierwszych minut, chociaż z początku może się wydawać, że to kolejna polska komedia — błąd.
Film wciąga widza w brutalny, bezkompromisowy świat skorumpowanych policjantów, ukazując go w surowy, niemal dokumentalny sposób. Pełna dynamicznych ujęć i luźnych dialogów narracja sprawia, że trudno oderwać wzrok od ekranu (taki żarcik, bo miałem standardowo włączone napisy, polecam), a gęsta atmosfera nieustannego zagrożenia buduje surrealistyczne poczucie niepokoju napływające z każdej strony. Film, który skupia widza na temacie moralności, systemowych patologii i cienkiej granicy między dobrem a złem. Do tego duża zawartość nagich piersi, ostrzegam i jednocześnie zachęcam.
@jang_mefju Dziwna historia z tym filmem. Mam wrażenie, że przeszedł trochę bez rumoru. Fakt, jest odrobinę gorszy od najlepszych filmów Smarzowskiego, ale dużo lepszy niż "Kler". Może zaszkodziła mu metka "kina gatunkowego".
Charyzmatyczny buntownik, który w brutalny i bestialski sposób prowadzi zagubionego i niespełnionego życiowo pracownika burgerowni ku nowemu spojrzeniu na życie.
Historia o równowadze — między empatią a troską o siebie, między analizowaniem przeszłości a nieprzejmowaniem się konsekwencjami. Można żyć, rozpamiętując błędy, albo kompletnie je ignorować, ale film sugeruje, że najlepsza droga leży gdzieś pośrodku. Film miejscami bardzo krwawy, więc jeżeli nie lubisz takich widoków — nie oglądaj. Ja obejrzałem i już raczej do niego nie wrócę.
Kultowa komedia akcji, która ugruntowała status Jima Carreya jako jednej z największych gwiazd Hollywood lat 90. Film, oparty na komiksach Dark Horse, opowiada historię nieśmiałego bankiera Stanleya Ipkissa, który znajduje tajemniczą maskę dającą mu nadludzkie moce i przemieniającą go w chaotycznego, zielonotwarzego (nowe słowo xD) showmana.
Jim Carrey jak zawsze umiejętnie posługuje się swoim darem: ekspresyjna mimika, dynamiczna gestykulacja i absurdalny humor sprawiają, że postać Maski jest zarówno zabawna, jak i nieprzewidywalna. Efekty specjalne dla niektórych mogą wydawać się nieco przestarzałe, jednak należy pamiętać że film ma już 31 lat i w czasie premiery na pewno były imponujące i świetnie współgrały z komiksowym stylem filmu — dla mnie również dodają one charakteru całej produkcji i są jednym ze znaków rozpoznawczych. Warto zaznaczyć, że to właśnie w tym filmie Cameron Diaz zadebiutowała na wielkim ekranie i rola Tiny Carlyle otworzyła jej drzwi do dalszych produkcji i wielkiej kariery.
PS Milo był rasy Jack Russell terrier, a reżyser filmu to Chuck Russell — przypadek?
ej film z bratem pitem. Bujał sie z jakąs małolatą która wyszła za jakiegoś chłopa, a potem była bieda i uciekła od niego. Chyba potem popełniła jakieś zabójstwo #filmy #ogladajzhejto
Film, o który pytasz, to prawdopodobnie "Kalifornia" (1993).
Brad Pitt gra w nim psychopatycznego przestępcę, Early’ego Grayce’a, który podróżuje po USA wraz ze swoją dziewczyną Adele (Juliette Lewis). Adele jest młoda i naiwna, zakochana w Earlym, mimo że ten ją manipuluje i kontroluje. W pewnym momencie sytuacja eskaluje do przemocy i morderstwa.
Jeśli to nie ten film, daj mi jeszcze jakieś szczegóły, a spróbuję znaleźć właściwy!
Przygnębiający i jednocześnie ciepły film o codziennych problemach i gonitwie za pozornie nieosiągalnymi marzeniami. Tytułowy bohater, w którego wcielił się Johnny Depp, opiekuje się niepełnosprawnym umysłowo bratem, dwiema siostrami i otyłą matką, która zupełnie się poddała po śmierci męża i nie wychodzi z domu. Sam czuje się uwięziony w małym miasteczku, ale nie potrafi odejść i zostawić bliskich — pomimo młodego wieku jest głową rodziny i czuje się przytłoczony odpowiedzialnością oraz targają nim sprzeczne emocje. Aż do momentu pojawienia się Becky...
Leonardo DiCaprio w roli niepełnosprawnego Arniego jest tak autentyczny, że łatwo zapomnieć, że to tylko aktorstwo — to zdecydowanie jedna z jego najlepszych ról, o ile nie najlepsza. Warto sięgnąć po tę pozycję chociażby ze względu na jego postać, którą wykreował po prostu genialnie.
Tworzę listę 611 filmów, które były nominowane do Oscarów w kategorii Najlepszy film na przestrzeni lat 1929-2025.
Obecnie tabela składa się z takich elementów jak:
tytuł oryginalny,
tytuł polski,
odnośnik do Filmweb,
odnośnik do IMDb,
odnośnik do Letterboxd,
checkbox "obejrzane".
Oprócz tabeli będzie również wykres kołowy przedstawiający ile filmów z tych 611 obecnie się obejrzało na podstawie checkboksa "obejrzane". Moje pytanie brzmi:
Co proponujecie dodać jeszcze, co mogłoby przykuć uwagę i być przydatne?
Jak do tej pory umieściłem już jedną listę ze zwycięskimi filmami, ta która nadchodzi będzie wersją ostateczną. Jeśli ktoś przegapił, to zapraszam
@jang_mefju nie wiem jak bardzo chcesz poszerzać tę tabelę, osobiście odpuściłbym sobie rok dystrybucji (bo w krajach różnie się to robi, jak pewnie wiesz), ale ról samej gali, na której film był wyróżniony już bym dał.
Po raz pierwszy zetknąłem się z tym filmem jeszcze w latach szkolnych, kiedy byłem w późnej podstawówce lub już w gimnazjum. Jim Carrey kojarzył mi się wtedy tylko z komediami, więc jego rola automatycznie wywoływała u mnie śmiech (wiadomo, przecież to aktor z takich filmów jak Maska, Ace Ventura czy też Głupi i głupszy — dodatkowo w tym filmie znowu pokazał dziwną minę w scenie na rondzie i przy lustrze wydawał śmieszne dźwięki, więc to jest przecież komedia, prawda?). Z czasem jak dorastałem i dojrzewałem to dostrzegłem w tym obrazie znacznie więcej — dzięki temu stał się moim guilty pleasure, do którego regularnie wracam, oglądając go co najmniej raz w roku.
Truman Show to według mnie dystopijny obraz mogący budzić wewnętrzny strach niczym w thrillerze psychologicznym z domieszką tragikomedii. Pokusiłbym się o porównanie życia Trumana do Winstona Smitha z Roku 1984 — obaj żyją w świecie inwigilacji i iluzji, pod stałym nadzorem i w kontrolowanym spektaklu. Podsumowując, Truman Show to mistrzowsko opowiedziana historia, wymykająca się jednoznacznej klasyfikacji gatunkowej, a zarazem dzieło ponadczasowe do którego wrócę jeszcze wielokrotnie.
@jang_mefju ja sie nie zgodzę. Trumana całego oglądałem dość dawno, potem tylko przy okazji jak gdzieś sobie leciał akurat, ale dzięki temu chyba pamiętam go całego.
Postacie płaskie jak z komiksu a historia prosta, nieco tragiczna, ale żadnej symboliki czy drugiego dna nie da się tu doszukać.
Najbardziej w tym wszystkim jednak irytuje mnie brak realizmu. Fakt, że nikt by nie pozwolił na ubezwłasnowolnienie człowieka od samych narodzin. Nie wspominając odszkodowania jakiego Truman mógłby dochodzić po uwolnieniu się. No i ostatecznie który show nie straciłby popularności po tylu latach emisji i przynosił zyski przy tak gigantycznych kosztach?
Film przyjemny, fajnie zrealizowany, ale zaliczony i cześć.
@Cinkciarz w sumie typowy hollywoodzki blockbuster - nie ma co się czepiac braku głębi, bo tak wygląda to kino, bazuje na akcji i lekkim przerysowaniu. Trochę jakby narzekać, że sernik który kupiłeś jest słodki, a ty nie lubisz słodkiego :P
@jang_mefju Wczoraj oglądałem u Zarutskiego, jak dwójka młodych Rosjan chodzi po Tykocinie i nie może uwierzyć, że jest tam tak pięknie. W pewnym momencie chłopak mówi, że dla niego to wygląda jak dekoracja z filmu Truman Show, że w którymś momencie dojdziesz do ściany, za którą nic nie ma.
Pierwsza część była dla mnie przeciętna, a ta wypada jeszcze słabiej. Największym problemem jest brak sensu istnienia tej kontynuacji. Sequel powinien albo rozwijać historię, albo próbować czegoś nowego - tutaj nie dzieje się ani jedno, ani drugie. Bohaterowie stoją w miejscu, świat nie zostaje pogłębiony, a potwory pozostają tak samo tajemnicze, jak były. Dobre zdjęcia, świetny dźwięk, udane aktorstwo. Niestety, montaż mocno męczy, zwłaszcza przez przesadne korzystanie z równoległej narracji, która w końcu zaczyna działać jak powtarzający się schemat. Parę jumpscare'ów, nadal irytująca głuchoniema córka i nadal piękna Emily.
Krótki opis: Rok 1327. Franciszkanin William z Baskerville zostaje poproszony o wyjaśnienie okoliczności śmierci zakonnika w pewnym benedyktyńskim klasztorze we Włoszech. Kolejne zabójstwa wywołują panikę.
Film o wiele przystępniejszy i ciekawszy od książki :upside_down_face:
Bardzo lubię wiedźmińskie opowiadania napisane przez pana Sapokowskiego na podstawie gier (#pdk), a "Trochę poświęcenia", jest moim drugim ulubionym (zaraz po "Coś więcej"). Dlatego też jak usłyszałem, że netflix zamówił animowaną wersję tego dzieła to stwierdziłem, że to się nie uda. Po premierze czytałem w internecie wiele złych opini o tym dziele, ale stwierdziłem, że wstrzymam się z hejtem, dopóki sam się nie zapoznam z tym tworem. Zaraza, jakie to jest złe i beznadziejne. Ze świetnej historii o trudnych relacjach międzyrasowych i międzyludzkich, uczyniono wiedźmińską wersje "Małej syrenki". Ba! Lokalna Urszula ma nawet swoją piosenkę xD cały przesłanie, cały przekaz, cała głębia tego utworu poszła się chędożyć . Fabularnie to z opowiadania zaczerpnięci są tylko niektórzy bohaterowie i setting, reszta to twór autorski, chociaż bardziej to przypomina jakby ktoś wrzucił do ChataGPT prośbę o zmiksowanie "Trochę Poświęcenia" i "Małej Syrenki" i bez przeczytania stwierdził, że jest git i biorą się za animacje tego.
Czemu więc 3, a nie 1? Bo w polskiej wersji Geralta zagrał Pan Jacek Rozenek, który już na zawsze będzie moim Geraltem (chociaż w słuchowisku Krzysztof Banaszyk również był świetny), no i animacja sama w sobie była przyzwoita.
@Nemrod Zawsze jak jest wzmianka o Interstellar, to mój ból d⁎⁎y rośnie niemożebnie i muszę napisać. Najbardziej przereklamowany film science fiction. Niby taki naukowy, sztab naukowców zatrudniony do ekspertyz, ale w fabule grupa wyszkolonych astronautów nie dodała 2+2 że lądowanie na planecie okrążającej z bliska czarną dziurę do nie dość że głupi pomysł, bo siły pływowe. No a finalnie gość siedział za regałem i siłą miłości pokonał czas i przestrzeń.
Zna się tu ktoś może na #tvbox? Potrzebuję coś do odtwarzania #filmy z pirackiej zatoki z pendrive'a, tak żeby nic nie ścinało i żeby to płynnie działało. Żadnych certyfikacji netfliksa czy coś nie musi mieć, to mi na tv działa. Im tańszy tym lepszy. xd
Krótki opis: Nowa Anglia, XVII w. Hester przybywa do Massachusetts, gdzie planuje osiedlić się z małżonkiem. Po śmierci męża nawiązuje romans z lokalnym pastorem i rodzi mu nieślubne dziecko, za co zostaje napiętnowana przez miejscowych.
Jak się szuka informacji o tym filmie w necie, to można odnieść wrażenie, że to drugie The Room.
Ok, nie jest idealnie. Technicznie i scenariuszowo ten film stoi na poziomie typowo telewizyjnych produkcji, jest trochę kiczu, fabuła różni się od książki (która, sądząc po opisie na Wikipedii, też nie jest jakimś arcydziełem...), a gra aktorska Demi Moore to oksymoron. Ale tak poza tym, to w miarę przyzwoity kostiumowy melodramat. Jakby wyciąć sceny morenki, to by był dobry do ramówki na niedzielne popołudnia.
I to ma być niby jeden z najgorszych filmów lat 90.? Widać Amerykanie muszą traktować Hawthorne'a tak, jak nasi pololniści traktują Słowackiego, skoro mają taki ból dvpy o ten film. Szkoda, że Francuzi nie mają podobnego, gdy wychodzi kolejna ekranizacja Hrabiego Monte Christo, gdzie Mundek na końcu wiąże się z Mercedes :upside_down_face:
Wczoraj był Dzień Świra i Nic Śmiesznego, to ja dziś przypomnę o filmie, który opowiada o latach dziecięcych Adasia Miauczyńskiego.
Wszyscy jesteśmy źle wychowani
Chociaż od premiery "najnowszej" (i możliwe, że już ostatniej) części opowieści o losach Adasia Miauczyńskiego, neurotycznego i sfrustrowanego polskiego inteligenta minęło już ponad 6 lat, dopiero w 2022 przypadkiem natrafiłem na nią na... Netfliksie.
Niewątpliwe mocną stroną produkcji (zwłaszcza dla boomerów) jest jej gwiazdorska obsada (m. in. R. Więckiewicz, M. Dorociński, K. Figura, A. Chyra, T. Karolak, C. Pazura). Warto również dodać, że kwestie narratora czytała Krystyna Czubówna. Natomiast dla mnie osobiście miłym smaczkiem był Cezary Żak w roli konduktora w tramwaju (fani Miodowych lat zrozumieją). Ciekawym posunięciem było powierzenie roli młodego Adasia Michałowi Koterskiemu, który w Dniu Świra zagrał niezbyt rozgarniętego syna Pana Miauczńskiego.
7 uczuć pozwoli nam zobaczyć co sprawiło, że Adaś stał się takim, a nie innym człowiekiem. Film jest podzielony na dwie części, które przedstawiają jego wczesne dzieciństwo (wstęp, krótsza) i czasy szkolne (dłuższa).
Wielu z nas z rozrzewnieniem wspomina kiedy byli małym chłopcem/małą dziewczynką. Jednak okres, gdy wydawałoby się, że życie schodzi głównie na zabawie, może obfitować w wydarzenia mogące mieć negatywny wpływ na rozwój - rozstanie z matką, która musi wrócić do pracy, opiekunki, które mają podopiecznych (literalnie) w d*pie, wredne starsze rodzeństwo i niezdrowe (patologiczne?) zachowania rodziców.
Kolejnym ważnym etapem jest czas szkolnej edukacji. Z jednej strony zawieramy przyjaźnie i po szkole spędzamy czas na wspólnej zabawie, przeżywamy pierwsze miłości, realizujemy pierwsze przedsięwzięcia. Z drugiej - koszmarny szkolny stres. Nieżyciowy program zmuszający do rycia na pamięć (kto zna wszystkie dopływy Nilu?) to najmniejszy problem. Jeśli dodać do tego spięcia z koleżeństwem, toksycznych nauczycieli i patologicznych/zakompleksionych/nieobecnych rodziców powstaje mieszanka wybuchowa, która może doprowadzić do tragedii (i nie zawsze znajdzie się ktoś, kto jej w porę zapobiegnie).
W przeciwieństwie do Dnia Świra nie otrzymujemy kolejnej satyry naszego społeczeństwa. Film, wbrew pierwszemu wrażeniu, nie jest również nostalgiczną wycieczką do czasów dzieciństwa z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. 7 uczuć ma moralizatorską wymowę, zwłaszcza biorąc pod uwagę końcowe sceny i utwór, który słychać w tle napisów końcowych. W kontekście zakończenia nieprzypadkowe jest również to, że dorośli aktorzy wcielili się w role uczniów 5. klasy podstawówki (chociaż nie zawsze prezentują poziomu klasy piątej). Niewątpliwie 7 uczuć ma wymiar uniwersalny i jego przesłanie jest jak najbardziej aktualne w dzisiejszych czasach. Niemniej w moim odczuciu przedstawione problemy się pogłębiły - mamy coraz mniej czasu dla rodziny, nauczyciele stracili autorytet, a internet (przede wszystkim social media) sprzyjają upokarzaniu szkolnych ofiar i innym patologicznym zachowaniom. Mam wrażenie, że współczesna wersja tego filmu byłaby jeszcze bardziej gorzka albo... po prostu jestem już boomerem.
Ponadto film zwraca uwagę na to, że wato sięgać po pomoc psychologów, gdy życie staje się zbyt przytłaczające i korzystanie z jego wsparcia nie oznacza, że osoby, które udają się do niego należy stygmatyzować i zamykać w Tworkach.
Reasumując, 7 uczuć to bardzo dobra produkcja nie tylko z uwagi na świetną obsadę i warto, aby obejrzeli rodzice "szkolnych" dzieci. Wszakże lepiej uczyć się na czyichś błędach i należy pamiętać, że czym skorupka za młodu nasiąknie...
7 uczuć pozwoli nam zobaczyć co sprawiło, że Adaś stał się takim, a nie innym człowiekiem.
Imo nie można tak tych filmów traktować, te wszystkie filmy to nie jest spójna opowieść o jednym Adasiu Miauczyńskim, to o wszystkich Adasiach, których mijamy na ulicach
Ale ogólnie się zgadzam, mocno niedoceniony film i mogła tu być jeszcze większa przepaść wśród widzów między oczekiwaniami, że miała być durna komedia, a tu jakieś wydziwianie, niż w Dniu Świra
@JapyczStasiek cieżko mi się do tego odnieść, bo 1) nie widziałem wszystkich filmów o Adasiu - tylko Dzień Świra, Wszyscy Jesteśmy Chrystusami, Nic Śmiesznego, Baby są jakieś inne i właśnie 7 uczuć (w takiej kolejności je widziałem, nie wiem czy ma to znaczenie); 2) nie widziałem ich w ciągu tylko z pomiędzy jednym a drugim seansem mijało kilka lat i tylko 7 uczuć widziałem więcej niż raz. 3) Niemniej koncepcja Adasia jako everymena wydaje się być dość trafna i przemawia za nią to, że w różnych filmach różni aktorzy wcielali się w rolę Adasia i członków jego rodziny. 4) jednak mimo wszystko wydaje mi się, że można powiedzieć, że wychowanie za młodu definiuje dziwactwa dorosłego Adasia.
A propos wychowania to zawsze wspominam scenę z pornosa. Podchodzą do dziewczyn na pomoście (bo lato jest) chłopaki, rozbierają. Dziewczyna mówi "miało być opalanie". Chłopak mówi "a będzie ruchanie". A toxicfucker mówi "tak nas ktoś wychował". I to ostatnie mnie od tamtego czasu bije po łbie, jak koterski niemca, tak nas ktoś wychował.
No nie wszystko można zrzucić na własne spierdolenie.