Do serialu podszedłem bez przeczytania książki Malcolma XD, ale po tak zacnym seansie na pewno lekturę nadrobię. Jeden z najlepszych seriali komediowych jakie widziałem, tym bardziej polski xD Stomilu mój ukochany, aleś uśmiechu mi sprawił!
Niedługo premiera Edukacji XD, więc jeśli ktoś ma wolnych ~270 minut - polecam! Filmweb zmienił nazwę z Emigracja XD na Edukacja XD zamiast to rozdzielić, barany.
Krótki opis: Rysownik Mike popada w konflikt z Brendą Starr, piękną i nieustraszoną dziennikarką, o której tworzy komiksy. Aby załagodzić konflikt, sam przenosi się do świata Brendy.
Po raz pierwszy oglądałam ten film w dzieciństwie i niedawny wpis @SuperSzturmowiec natchnął mnie, by obejrzeć go jeszcze raz.
Dzieło lekkie i przyjemne, chociaż momentami nieco głupawe. Jednak na niezobowiązujący seans propozycja jak znalazł.
@AndzelaBomba Nie dam rady obejrzeć. To ten rodzaj estetyki, która mnie odrzuca, mniej więcej tak, jak kino przedwojenne i telewizyjne westerny z lat sześćdziesiątych. Jednakowoż piorun za eksploracje nietypowych obszarów.
Trzecia część przygód popularnego (anty)bohatera ze świata Marvela. Po wydarzeniach z dwóch poprzednich części Deadpool próbuje się ustatkować, prowadząc nudne życie sprzedawcy samochodów. Niespodziewanie zostaje porwany przez Agencję Ochrony Chronostruktury, bo jego świat ulega rozpadowi, a on za karę zostaje zesłany do odpowiednika czyśćca z którego musi uciec, by uratować swój świat.
Odgrzewany kotlet. To co śmieszyło w pierwszej części, w trzeciej stało się lekko nudnawe, wtórne i niesmaczne. Żarty opierają się głównie na przekleństwach i aluzjach seksualnych. Sama fabuła też nie porywa, a główna antagonistka jest przekonująca jak żebrak na światłach. Do tego idea multiwersum to jest takie fabularne naciąganie widza na kolejne sequele czy alternatywne wersje wydarzeń że to po prostu w pale się nie mieści. Obejrzane, ale raczej wracać nie będę. Tylko dla fanów uniwersum.
Bardzo ciężki film dla nie turbo fana marveli. Ilość nawiązań mnie przebodzcowala a jestem takim sobie fanem. Takie nie były poprzednie deadpoole i ten mocno odbiegł od tego. Fajnie że mieli pomysł na coś nowego ale przesadzili xD
Sezony 1-4 to jak dla mnie solidne 8/10, sezony 5-6 oceniam na 4/10, strasznie mi się dłużyły niestety. Jeżeli musisz przewijać kolejne sceny łóżkowe z Lagerthą w roli głównej to wiedz, że coś się dzieje.
Poruszający dramat osadzony w powojennych Włoszech. Film opowiada historię siedmioletniego Ameriga, który w 1946 roku opuszcza biedny Neapol, by zamieszkać na północy kraju. Tam odkrywa nowy świat i staje przed trudnymi wyborami dotyczącymi swojej przyszłości. Produkcja ukazuje realia powojennych Włoch, podkreślając kontrasty między biedą południa a dostatkiem północy. Film skłania do refleksji nad poświęceniem, miłością i poszukiwaniem lepszego życia.
Ciekawe, czy scenariusz nawiązuje do konkluzji, że może istnieć związek z powszechną władzą układów mafijnych na północy, a o wiele niższym standardem życia tam.
Krótki opis: oparta na prawdziwych wydarzeniach historia Henry'ego, młodego chłopaka z mieszanej irlandzko-włoskiej rodziny, który w latach 50. rozpoczyna karierę w nowojorskim półświatku.
Świetny film z zapadającymi w pamięć kreacjami aktorskimi. Mimo pewnego komediowego przerysowania, wydaje się być wiernym przedstawieniem nowojorskiego półświatka drugiej połowy ubiegłego wieku.
@AndzelaBomba świetna produkcja. Ten tytuł oraz "Dawno temu w Ameryce" dla mnie zawsze były ponad "Ojcem Chrzestnym". Jakieś takie bardziej dynamiczne, przez co fajniej się ogląda.
„Na rauszu” opowiada historię o czterech kumplach-nauczycielach, wśród których jeden, Martin, jest szczególnie znudzony życiem. Nauczanie nie sprawia mu przyjemności, z żoną praktycznie się mijają, a synowie z kolei nawet go nie słuchają. Kumple namawiają go do przetestowania teorii, jakoby w ludzkiej krwi brakowało 0,05% alkoholu do optymalnego stanu. No i zaczynają pić.
Czy to opowieść o zgubnym działaniu alkoholu? Poniekąd. Początkowo bohaterowie czują się wyśmienicie, jednakże z czasem dostrzegają pierwsze negatywne skutki, aż finalnie stwierdzają, że muszą przerwać eksperyment, ponieważ sytuacja powoli wymyka się spod kontroli.
Czy film gloryfikuje alkohol? Tylko z pozoru. Moim zdaniem stanowi wyzwalacz, motor napędowy do działania ku nauce cieszenia się życiem. Martin czuje swego rodzaju luz: zaczyna eksperymentować z metodami nauczania; wraca do robienia rzeczy, które kiedyś sprawiały mu przyjemność, a które porzucił; udaje mu się chociaż po części odbudować zaniedbaną relację z żoną; świetnie się bawi z przyjaciółmi.
I tutaj odrobina prywaty. Lata temu też byłem zniechęcony życiem i nie widziałem nadziei, że w przyszłości mogłoby być dobrze - a dopiero co wszedłem w dorosłość. Do tego stopnia, że rozważałem ostateczne rozwiązanie - najpierw jednak chciałem spełnić swoje marzenie i pojechać na jeden event muzyczny. Może to zabrzmi głupio, ale prawie cały weekend spędzony na dobrej zabawie uświadomił mnie, że kurczę, w życiu jednak może być fajnie. Do tego stopnia, że dzisiaj rzadko kiedy zdarzają mi się negatywne myśli i po prostu staram się cieszyć tym, co mam i robić rzeczy, które sprawiają mi przyjemność. Nawet jeśli to prozaiczne czynności, jak czytanie książek czy jazda na rowerze.
Czy alkohol i inne używki pomagają? To zależy. Uważam, że zbyt jednak łatwo wpaść w pułapkę uzależnienia i myślenia, że „jeśli się nie napiję, to nie będę się dobrze bawił”. Sztuką jest cieszyć się życiem bez „upiększaczy” w postaci różnych substancji psychoaktywnych.
Duńczycy generalnie mają poważny problem z alkoholem. Spory odsetek odebranych praw jazdy itp. Miałem okazję kiedyś gadać w pubie (przy piwie he he) na Bornholmie z kimś, kto o tym mówił wprost. Poza tym są samotni mocno, bo zamknięci. W takim kontekście film ten nabiera jeszcze innego wymiaru.
Jeden z tych filmów, których popularności nie rozumiem. Potworne nudy, a nie jestem jakimś fanem kina akcji. Pewnie kwestia gustu czy po prostu subiektywnej oceny.
Krótki opis: Łowca androidów K odkrywa tajemnicę, która może odmienić losy ludzi i replikantów.
Nieczęsto zdarza się, że sequel dorównuje oryginałowi, a jeszcze rzadziej, gdy wnosi coś nowego do lore. Tymczasem ten film nie dość, że dorównał jedynce, to momentami wręcz ją przebijał. Jedynie postać Wallace'a i wątek ruchu oporu psują nieco wrażenia, bo trochę zalatują sztampą.
Według mnie, to absolutny must watch.
Ze względu na czas trwania, jak i dość ciężki klimat, nie jest to film, który polecałabym na seans w tygodniu wieczorem w ramach relaksu po robocie. Lepiej obejrzeć go któregoś wolnego dnia, gdy będzie się w stanie w pełni na nim skupić.
Dostępny na filmanie i najpopularniejszych serwisach streamingowych w PL.
@AndzelaBomba Eee, nie. Remake nie ma istotnego składnika: metafizyki. Improwizowany monolog Hauera dorównuje szekspirowskim. Zgoda, BR 2049 jako integralny twór zapisało się w historii kina i rzeczywiście jest must have dla każdego kinomana, jednak jest dziełem bardziej popkulturowym i nie tak uniwersalnym w podkładzie myślowym czy filozoficznym jak dzieło Scotta.
Byłem na tym w kinie i pamiętam że strasznie mi się ciągnął 😐
Było to trochę lat temu (nie wiem w sumie z 7 lat temu grali to w kinie?) ale pamiętam też, że wychodząc już z kina mieliśmy takie samo zdanie : stary blade runner dużo lepszy.
Co nie znaczy że był zły, ode mnie 6.5/10 gdzie ten stary z Fordem ma solidne 8.
Alex po wypadku w wieku 18 lat zapada na amnezję, pierwszą osobą, którą widzi w szpitalu jest jego brat bliźniak Marcus, jedyna osoba, której jest w stanie w pełni zaufać. Marcus opowiada mu o ich życiu, streszcza ostatnie 18 lat, ale pomija pewien aspekt ich życia.
To jeden z tych dokumentów, który Netflixowi się wybitnie udał, trzyma w napięciu do ostatnich minut. Jest świetnie nakręcony, pokazuje historię, która łapie za serce i pozwala zrozumieć motywację Marcusa, który ukazując bratu świat na nowo, pominął pewne jego bolesne aspekty.
o 6 rano wpada do Ciebie z drzwiami policja i aresztują Twojego 13 letniego syna pod zarzutem brutanego zabójstwa koleżanki ze szkoły - jak odnajdziesz się w tej sytuacji jako rodzic dziecka?
Bardzo lubię mini seriale netflixa, które może nie są dokumentalne, ale poruszają ważne problemu społeczne. A to właśnie jeden z nich, o ile nie najlepszy w swoim gatunku. Każdy odcinek jest osobną zamkniętą historią, każdy jest o czymś innym i każdy jest nakręcony jednym, prawie godzinnym ujęciem kamery.
Serial, który wzbudza mnóstwo emocji u widza i zostaje z nim na dłużej. Polecam przede wszystkim rodzicom, bo porusza tematy akceptacji otoczenia, dzieci oddalających się od swoich rodziców, różnice pokoleniowe i obwinianie się przez rodziców o to, co przytrafia się ich dzieciom.
@w0jmar przecież to nie jest oparte na faktach, więc kolor skóry nie ma znaczenia, szczególnie jeśli nikt nie krzyczy, że ciągają go po komendach za kolor skóry ;)
Krótki opis: piękna archeoloszka przypadkowo wybudza wampirycznego Zbigniewa Bońka. Zdesperowana, prosi o pomoc w walce z potworem meksykańską odpowiedź na duet Wędrowycz&Korczaszko.
Gdyby oceniać tę produkcję w standardowych kategoriach filmowych, to dno i metr mułu, ale w kategorii "film tak zły, że aż dobry", to 10/10 xD
Film dostępny na Youtube i Dailymotion w wersji oryginalnej, ale idzie znaleźć w Google napisy po angielsku i po polsku (lecz te ostatnie to chyba Google translation).
@AndzelaBomba Zachęciłaś opisem, czasem lubię sobie obejrzeć coś takiego, przy czym współczesne produkcje polskiej kinematografii, wypadają na arcydzieło
Zacznę może od tego, że serial jest bardzo wiarygodny i pierwsze 3 sezony bardzo mi się podobały. Niestety im dalej, tym gorzej. 5 sezon to według mnie przeciąganie na siłę. O ile widać ogromne dopracowanie scen, tak końcówka po prostu jest za bardzo losowa. Reżyseria na bardzo wysokim poziomie, w wielu miejscach budowanie napięcia duży plus, audio świetnie dopasowane. Znajdziemy tam co chwilę również kontrowersyjne sceny po których nie wstyd mieć koszmary, chociaż według mnie śmiało twórcy mogli by jeszcze podkręcić brutalny klimat produkcji.
Jest to dobry serial, ale drugi raz bym go nie oglądał. Niektóre wątki mnie nie interesowały + irytowała mnie częsta zmienność relacji między ludźmi w stylu "albo cię kocham albo nienawidzę".
Pracowałem kiedyś z Włochem, który z Neapolu przeprowadził się do Krakowa. Na pytanie, czy oglądał serial, odpowiedział, że nie zamierza, bo wystarczy mu to, co widział na własne oczy.
Gdy Greta otrzymuję pocztą, tajemnicze zdjęcie z czasów młodości jej męża, otwiera to ciąg dziwnych i niepokojących wydarzeń, począwszy od pobicia, po porwania i zabójstwa.
Trochę tego się spodziewałem, gdy Netflix podpisywał umowę z Cobenem i sam sobie wykrakałem, że te filmy i seriale na podstawie książek będą dalekie od przeciętniaków w swoim gatunku. Trudno jest mi nawet znaleźć pozytywy, bo tu się serio nic nie wyróżnia, może główny antagonista - psychopata, jest nieźle zagrany. Cała reszta bohaterów jest w amoku, nie wie co się dzieje i dzlaczego. A zagadka oczywiście zostaje rozwiązana na jeden z najmniej prawdopodobnych scenariuszy w ostatnich kilkunastu minutach. Dodatkowym problemem jest to, że starając się zachować wierność oryginału mamy tu bohaterów o obco brzmiących imieniach, ale też nie wszystkich i akcję dziejącą się w Polsce. Gdybym miał trochę wolnego czasu to sprawdziłbym jak to wypada w oryginale Cobena, ale jakoś po obejrzeniu serialu, gdy już wiem o co chodzi, nie mam ochoty.
Znanemu bogaczowi - Tomowi Mullenowi zostaje uprowadzony syn, a porywacze żądają za niego 2 miliony dolarów. Tom postanawia, że się nie ugnie i zamiast zapłacić okup, wyznacza nagrodę za głowy porywaczy i oznajmia to w TV.
Sentymentalna podróż do schyłkowego PRL z połowy lat osiemdziesiątych. Akcja rozwija się leniwie i jest tylko pretekstem do przedstawienia lepiej lub gorzej wspominanych zjawisk z epoki słusznie minionej oraz ich wpływu na życie rodzinne. Poszczególne klisze średnio składają się w całość – zupełnie jak składniki do tytułowej zupy nic, więc wyszła średnia produkcja. Na plus scenografia i ścieżka dźwiękowa.
Film jest/miał być prequelem produkcji Moje córki krowy, która definitywnie nie przypadła mi do gustu (była przeraźliwie nudny, ale tutaj jest na szczęście lepiej).
Było nieźle póki nie zaczęli ekranizować powieści Grocholi. Z późniejszych produkcji Planeta Singli czy Listy do M. były ok. Kołysanka (2010) też - bo to było zupełnie coś innego. Ostatnio byłem w kinie na Dalej jazda, które może nie było rewolucyjne, ale przyjemnie się oglądało.
Hej, z powodu pogarszającego się stanu zdrowia raczej nie zdołam w tym miesiącu dokończyć listy 611 filmów nominowanych do Oscara, zrobiłem około 50% arkusza Google ale będę odcięty od internetu pewnie na najbliższe dwa miesiące, więc jeśli ktoś chciałby dokończyć to zapraszam na priv. Możliwe, że nikt się nie zgłosi to trudno, dokończę jak na nowo będę online :)
Detektyw ubezpieczeniowy, rozsądny i analityczny John Trent, na co dzień zajmujący się sprawami wyłudzeń odszkodowań, dostaje zadanie odnalezienia szalenie (hehe) poczytnego pisarza grozy Suttera Cane'a, który zniknął bez śladu. Zatroskany wydawca obawia się czy otrzyma zakontraktowaną powieść, w oczekiwaniu na którą czytelnicy tracą rozum (hehehe). W tym celu bohater udaje się do małego miasteczka, gdzie jego zdaniem autor powieści się ukrył. Na miejscu jednak zderza się z okoliczniościami, które wystawią jego sceptycyzm na ciężką próbę i każą wątpić co do prawdziwej natury rzeczywistości.
Film do tej pory zupełnie mi nieznany, bardzo przyjemnie mnie zaskoczył. Przede wszystkim świat wykreowany jest żywcem wzięty z powieści Lovecrafta, mimo że na żadnej nie został oparty. Nie chcąc zdradzać fabuły powiem tylko, że fani jego twórczości będą ukontentowani. Wprawdzie efekty specjalne trącą już bardzo mocno myszką, ale na plus jest klimat przełomu lat 80 i 90. Zdecydowanie polecam miłośnikom horrorów, zwłaszcza spod znaku Arkham.
Recenzję zakończę znanym cytatem, który bardzo tu pasuje:
Ocena: 8/10 (dla fana teorii spiskowych, zwykły człowiek ogłupiony ołowiem i telewizją da 6, albo i 5 na 10)
Mam wrażenie, że niskie oceny są spowodowane tym, że ludzie nie wiedzą, na co się piszą. Film nieco specyficzny, ale jest to spowodowane tematyką. Dobrze dobrana obsada, poza Figurą, ale jej nie trawię niezależnie od roli.
Małe dziury fabularne do wybaczenia, ale wpłynęły na moją ocenę filmu.
Czy warto? Nie wiem, żonie się nudzilo, ja bardzo zadowolony.
Punkt kulminacyjny latwy do odgadniecia, ale zakończenie mnie zaskoczyło.
@Felonious_Gru dwa dni temu widziałem zwiastun i mam w planach wizytę w kinie. Woronowicz od dawna mnie przekonuje w filmach jako aktor uniwersalny, a tematyka nie jest mi obca - drę łacha z foliarzy więc pewnie mi podpasuje
Dokładnie wiedziałem na co się piszę i jestem bardzo rozczarowany. Scenarzysta nie miał pomysłu na tę notabene nudną pastę. Humor - totalna klapa, bezbek przez 90 minut. Nagranie i aktorstwo ok, po prostu wieje nudą...