Ekranizacja jednej z najsłynniejszych powieści Agathy Christie. Para nowożeńców wraz z najbliższymi udaje się w podróż poślubną w rejs po Nilu. W jej trakcie zaczyna dochodzić do zabójstw. Na szczęście na pokładzie jest Hercules Poirot, który bezwłocznie zaczyna rozwiązywać zagadkę zwłok. Czy zdąży przed mordercą?
Słaby to był film, wręcz go męczyłem. Oglądałem go w trzech ratach, po drodze robiąc przerwy na dwa inne filmy. Zabrakło mi w nim polotu i wiarygodności. Polecam tylko prawdziwym miłośnikom pisarki.
Filmowa adaptacja kultowej już gry. grupa przypadkowych osób - dwójka dzieciaków, pośrednik nieruchomości oraz przejrzała gwiazda gier wideo przypadkowo odnajdują kulę która prowadzi ich do portalu do klockowatego świata. Tam spotykają Steve'a i muszą zmierzyć się ze złą czarownicą Małgorzatą z Netheru, która próbuje zawładnąć Powierzchnią.
Na film poszedłem ze względu na dzieci, które są fanami tej gry, zwłaszcza młody. Ja w zasadzie też, bo to jedyna gra w którą jeszcze czasem gram. Sala pełna. Byłem pewien obaw co może mnie spotkać, ale na szczęście film to coś więcej niż seryjny produkcyjniak. Trochę gagów, sporo humoru, jakaś sensowna fabuła, aktorzy też dają radę. Plus dla Jasona Momoa który wykreował ciekawe połączenie żigolaka-fajtłapy, ale jak dla mnie show ukradła Jennifer Coolidge (najlepiej znana jako Matka Stiflera), która wykreowała postać dobrze znaną z innych produkcji - oczko puszczone do rodziców. Widać było że wszyscy się dobrze bawili.
Lekki minus za dużą ilość przemocy, ale z drugiej strony to nierozłączna część tej gry.
Pierwszą część trylogii obejrzałem w poniedziałek i niecierpliwie czekałem na obejrzenie kolejnej części, jednak z powodu rozpoczęcia nowej pracy (zapraszam na tag #mehowork jak coś xD) seans zaplanowałem na spokojną niedzielę.
Co bym nie napisał o tym filmie to i tak już było to napisane X razy, także wszelki komentarz jest zbędny, ocena 10/10 i powrót do obejrzenia trylogii standardowo za parę miesięcy, choć jeszcze przede mną ostatnia (i niestety najgorsza) część. Do zoba na tagu xD
Najnowsza wersja jednego z najbardziej znanych i najstarszych horrorów świata.
Ta wersja jest dużo bardziej mroczna, ma też większy nacisk na psychikę bohaterów, połączenie żony z mężem i wykorzystanie więzi przez hrabiego Orloka. Świetna rola Skarsgarda, który choć niepodobny do siebie, zagrał hrabiego dokładnie tak, jak to sobie wyobrażałem czytając Drakulę Stokera.
Film, który porusza ważny temat w USA - porwania dzieci i związany z nimy amber alert. Jest to odpowiednik naszego alertu RCB, ale podający obywatelom dane dziecka, zdjęcie i jeśli znany numer rejestracyjny.
O tym jest właśnie ten film, dziecko zostaje porwane, jego matka w tym czasie z drugim dzieckiem na rękach jest nagrywana przez babcię dziewczynek. Oglądając nagranie dostrzega, że jej córka rozmawia z kimś w czarnej Toyocie Camry, a następnie znika. Gdy alert pojawia się na telefonie kobiety jadącej uberem/taxi, a ona dostrzega czarną Toyotę jadącą przed nimi postanawia to sprawdzić i ją śledzić. Razem z naszymi bohaterami (kierowcą i pasażerką) będziemy śledzić porywacza pedofila.
Film trzyma w napięciu, akcja jest dość ciekawa i wciągająca, aktorsko trochę leży, ale największym problem jest uwierzenie w chęć poświęcenia swojego życia dla nieznanego dziecka.
Krótki opis: Christiane Kerner, żarliwa komunistka, zapada w śpiączkę tuż przed upadkiem Muru Berlińskiego i zjednoczeniem Niemiec. Kiedy po niemal roku się wybudza, jej syn Alex, chcąc oszczędzić matce szoku, tworzy iluzję dawnego ustroju.
Co tu dużo gadać, świetny film.
Na Filmwebie jest oznaczony jako komedia, ale nie dajcie się zwieść, elementów komediowych jest w nim za mało, by określać go nawet jako komediodramat.
Tak głupie że aż śmieszne. Mimo że nie jest to film najwyższych lotów, to jego absurdalność, nagromadzenie gagów i nawiązania do innych filmów i elementów kultury sprawiają że chętnie do niego wracam, mimo że liczy już sobie 19 lat. Świetny kontynuator serii oraz idealna rozrywka na odmóżdżenie.
No i aktorzy których już nie ma: Leslie Nielsen i James Earl Jones
Krótki opis: mieszkający w Londynie Karl Verloc prowadzi podwójne życie. Oficjalnie prowadzi kino, a nieoficjalnie współpracuje z organizacją terrorystyczną.
Typowa przedwojenna ramota, z intrygą polegającą na ciągłym robieniu kurtyzany z logiki i kiepskim, nawet jak na ówczesne standardy, aktorstwem.
Jedyne plusy to piękne twarze Sylvii Sidney i Johna Lodera
To w ogóle nie jest ten sam Hitchcock, co w filmach z lat 40. i 50., więc nie polecam filmu w ramach nadrabiania dorobku reżysera.
Jak ktoś by wciąż chciał obejrzeć, to film dostępny jest na CDA z napisami.
Krótki opis: astronauta Spencer podczas jednej z misji ulega wypadkowi. Po powrocie z kosmosu wydaje się być odmieniony, co wzbudza niepokój jego żony, Jillian.
Po pobieżnym przejrzeniu Filmwebu spodziewałam się, że ten film to będzie paździerz, a okazał się całkiem niezły, mimo dość powolnego tempa i paru dziur fabularnych.
Może to zasługa Deppa i Theron, bo oboje bardzo dobrze zagrali.
Wielu z nas się objawił w telewizji na różnym etapie życia, ale dopiero teraz postanowiłem go lepiej obejrzeć na netfliksie. Oceniam dopiero po czterech sezonach, albowiem już zaczynam odczuwać ogólne zmęczenie powtarzalnością. W krótkim słowach to tasiemiec, łączący całkiem dobre i solidne elementy neutralizujące wady tego rodzaju obrazu - objawianie meandrów medycyny bez patrzenia na wiedzę widza, dochodzenie przypadków i rzecz jasna główna osoba Grzegorza Doma, mającego wszystkich za idiotów i zdanie innych w czterech literach. Gnębi podwładnych, sprzeniewierza się funkcji lekarskiej przy diagnozie, nie potrafi przyznać się ze swych homoseksualnych popędów do pewnego onkologa oraz i tak jest mu to wybaczane, bo mommy Cuddy utraci największą atrakcję swego szpitalu.. i ratuję pacjentów. Niektórych nie uratuję, ale cudotwórcą nikt nie jest.
Widać tu sztampowość seriali pierwszej dekady. Bohater z cynicznego, aczkolwiek inteligentnego człowieka, skoro dokonuję dedukcji do poziomu wytrawnego geniusza, przekształca się w narcyza i aroganckiego buca, miewającego kłótnie o niepotrzebne gówna, by jakoś ciągnąć jego nieukładność w relacjach międzyludzkich. Ale do tego akurat da się przyzwyczaić, gdyż w drugą stronę byłoby o wiele gorzej. Do pewnego momentu przypadki medyczne, a szczególnie objawy zaczynają się powtarzać - komuś cztery razy się żółtaczka objawi. Pacjent dostanie atak, zacznie się dusić i krwawić; cholera, mamy nowy sympton i mało czasu. To sarkoidoza lub lupus? Panie, a gorączka skąd? E-ee zlecić biopsję podbródka, podajcie prednizon i interferon, najwyżej pierdyknie układ immunologiczny, pacjent umrze jak tego nie zrobimy WSZYSCY KŁAMIĄ. I tak Grzech dostąpi objawienia od psychoanalitycznych ciągot Wilsona i wykaże, że dziewczynka miała rozwalony układ hormonalny, krwawienia z niewłaściwych miejsc i neurologiczne wykwity przez stosowanie przez ojca kremu na potencję do pukania młodszych panien.
Skończywszy słuchać superprodukcję (patrz mój wpis na bookmeter) wziąłem się od razu za seans pierwszej części, która jest dla mnie mistrzostwem świata i okolic, osobiste top filmów pod każdym kątem i zapewne umrę z taką świadomością. Myślę, że przy takim filmie ciężko napisać cokolwiek odkrywczego, nadal smuci w tych samych momentach co iks lat temu i nadal wzrusza w tych samych momentach co iks lat temu oraz Al Pacino nadal piękny jak iks lat temu.
Krótki opis: USA, rok 1901. Młoda dziedziczka Edith poślubia brytyjskiego arystokratę. Po przeprowadzce do Anglii odkrywa, że mąż i szwagierka skrywają mroczne sekrety.
Film ładny wizualnie, ale fabularnie dziurawy jak ser szwajcarski i momentami gupi w uj. Twórcy scenariusza w ogóle nie zrobili postaranka z intrygą, bo już po 20-30 minutach seansu idzie się domyśleć, jaki naprawdę cel przyświeca Lokiemu i jego siostrze. Dodatkowo, w teoretycznie najbardziej emocjonujących scenach, czyli finale, film przynudza.
A do tego słoiczka dziegciu można jeszcze dołożyć przeciętną grę aktorską.
Swoją drogą, słaby polski tytuł. Zamiast zostawić oryginalny, albo tłumaczenie, to połączyli oba, nie wiadomo po co.
Jakby ktoś wciąż chciał obejrzeć, to film jest dostępny na CDA.
Znudzone małżeństwo w ramach wypadu na miasto postanawia zaszaleć i wepchnąć się do popularnej restauracji na fałszywe nazwisko. Uruchamia to lawinę zdarzeń, w której będą musieli uciekać przed zabójcami, włamywać się, kraść samochody i tym podobne.
Całkiem zgrabna komedyjka, aż dziwne że wcześniej jej nie poznałem. W sam raz na odstresowujący wieczór.
Gdy w google wpiszemy frazę "najbrzydsze zwierzę świata", znajdziemy informacje o takich tworach matki natury jak blobfish, palczak, golec czy gwiazdonos. Dziwi mnie, że nigdzie w rankingach nie jest umieszczany człowiek. Dlaczego powinniśmy znajdować się w tym gronie, przypomina nam "Substancja" Coralie Fargeat.
O filmie usłyszałem po raz pierwszy w kontekście tego, jak paskudne i ohydne potrafią być sceny w nim zawarte. Scenografia, zdjęcia, montaż, muzyka, te wszystkie aspekty są zrealizowane perfekcyjnie i służą jednemu celowi - wywołaniu u widza gamy negatywnych emocji, od niepokoju, poprzez wstręt, kończąc na przerażeniu. Oglądając "Substancję" wierciłem się w fotelu, odwracałem wzrok, zakrywałem oczy, nie chciałem patrzeć na ekran, cel więc został osiągnięty.
Zdarzają się filmy, które szokują wizualiami i niestety to jedyne, co są w stanie zaoferować. Film Carolie Fargaet jest całe szczęście czymś więcej. Poprzez brzydotę wylewającą się z ekranu ukazuje nam brzydotę ludzkiego wnętrza. Oglądając "Substancję" przypomniałem sobie, jakimi godnymi pożałowania istotami jesteśmy. Próbujemy działać wbrew naturze i wbrew sobie. Oszukujemy samych siebie, tworzymy sobie maski i zatracamy nasze prawdziwe ja. Nie mamy przy tym żadnego umiaru i żadnych granic. Moglibyśmy zaprzedać siebie, byleby osiągnąć złudne poczucie sukcesu.
Pomimo, że film jest genialny, to nie obejrzałbym go drugi raz i ciężko mi jest go polecić, nie każdy będzie mógł go strawić. Polecam za to spojrzeć sobie w oczy w lustrze, zobaczycie podobny obraz.
@arento ogólnie mi się podobał, głównie ze względu na pomysł i realizację. Końcówka w moim odczuciu doklejona na siłę, żeby zapadło w pamięć. Ale zrealizowane naprawdę ciekawie, było też napięcie, ogólnie na plus. Mimo że jak wyżej, jest dużo takich logicznych niedociągnięć. Mimo wszystko coś innego i dobrze zagrane.
@arento ladny wizualnie, świetna gra kolorami i sceneria, ciekawe mocne przerysowania tez podkreslanie wladnie sceneria, ale gwneralnie nędzny film xD a ostatnie 15 minut całkowicie zbędne
Patrząc na Wasze opinie dochodzę do wniosku, że chyba trochę mnie odkleiło z oceną tego filmu XD. Aż zacząłem się zastanawiać, czy w trakcie oglądania nie zacząłem go nadinterpretować i dorobiłem sobie przekaz, którego w nim nie było. Napisałem, że nie obejrzałbym go drugi raz, ale chyba teraz muszę, żeby ocenić go na chłodno.
Film sam w sobie jest spoko, tyle ze zostal przehypowany a wazny problem, jakiego dotyka scenariusz, zostal nie dość ze potraktowanu powierzchnlownie to jeszcze dolozyl kilka groszy do patologii
Krótki opis: historia słynnej wyprawy Krzysztofa Kolumba i początków kolonizacji Nowego Świata.
Po wejściu na ekrany film stał się sporą porażką finansową i z tego względu wydaje się być dzisiaj nieco zapomniany. A szkoda, bo to bardzo dobra produkcja z dobrą rolą Depardieu i świetnym soundtrackiem Vangelisa.
@AndzelaBomba Ta ocena to jest Twoja własna, czy jakaś średnia ze strony? Nowy tu jestem, pytam z ciekawości Co prawda Depardieu sobie nagrabił, ale aktorem był dobrym. Sprawdzę, lubię takie klimaty. O ile już tego filmu nie oglądałem 20 lat temu tylko nie pamiętam
Krótki opis: historia Edie Sedgwick, modelki i celebrytki z lat 60., będącej przez jakiś czas muzą Andy'ego Warhola.
Ciekawa strona wizualna i dobra rola Guya Pearce'a, ale poza tym film mocno taki sobie. Ot, jeszcze jedna historia pięknej dziewczyny z problemami, która trafia do bandy hipokrytów i poyebów i po początkowym hajlajfie zaczyna się staczać.
To o niej Bob Dylan napisał "Like a rolling stone", chciałem sobie odświeżyć ten film bo już nic nie pamiętam poza Sienna Miller, którą choć nie jest zbyt dobrą aktorką to i tak kradnie każde ujęcie 😏
Do serialu podszedłem bez przeczytania książki Malcolma XD, ale po tak zacnym seansie na pewno lekturę nadrobię. Jeden z najlepszych seriali komediowych jakie widziałem, tym bardziej polski xD Stomilu mój ukochany, aleś uśmiechu mi sprawił!
Niedługo premiera Edukacji XD, więc jeśli ktoś ma wolnych ~270 minut - polecam! Filmweb zmienił nazwę z Emigracja XD na Edukacja XD zamiast to rozdzielić, barany.
Krótki opis: Rysownik Mike popada w konflikt z Brendą Starr, piękną i nieustraszoną dziennikarką, o której tworzy komiksy. Aby załagodzić konflikt, sam przenosi się do świata Brendy.
Po raz pierwszy oglądałam ten film w dzieciństwie i niedawny wpis @SuperSzturmowiec natchnął mnie, by obejrzeć go jeszcze raz.
Dzieło lekkie i przyjemne, chociaż momentami nieco głupawe. Jednak na niezobowiązujący seans propozycja jak znalazł.
@AndzelaBomba Nie dam rady obejrzeć. To ten rodzaj estetyki, która mnie odrzuca, mniej więcej tak, jak kino przedwojenne i telewizyjne westerny z lat sześćdziesiątych. Jednakowoż piorun za eksploracje nietypowych obszarów.
Trzecia część przygód popularnego (anty)bohatera ze świata Marvela. Po wydarzeniach z dwóch poprzednich części Deadpool próbuje się ustatkować, prowadząc nudne życie sprzedawcy samochodów. Niespodziewanie zostaje porwany przez Agencję Ochrony Chronostruktury, bo jego świat ulega rozpadowi, a on za karę zostaje zesłany do odpowiednika czyśćca z którego musi uciec, by uratować swój świat.
Odgrzewany kotlet. To co śmieszyło w pierwszej części, w trzeciej stało się lekko nudnawe, wtórne i niesmaczne. Żarty opierają się głównie na przekleństwach i aluzjach seksualnych. Sama fabuła też nie porywa, a główna antagonistka jest przekonująca jak żebrak na światłach. Do tego idea multiwersum to jest takie fabularne naciąganie widza na kolejne sequele czy alternatywne wersje wydarzeń że to po prostu w pale się nie mieści. Obejrzane, ale raczej wracać nie będę. Tylko dla fanów uniwersum.
Bardzo ciężki film dla nie turbo fana marveli. Ilość nawiązań mnie przebodzcowala a jestem takim sobie fanem. Takie nie były poprzednie deadpoole i ten mocno odbiegł od tego. Fajnie że mieli pomysł na coś nowego ale przesadzili xD