https://youtu.be/Q6ImGNRg_kw?is=YRnbbPFjiIAjphP_
Skubane AI, to jest tak klimatycznie oddane, niemal czuję w tym ducha lat osiemdziesiątych.
#muzyka #pieknosmutku

https://youtu.be/Q6ImGNRg_kw?is=YRnbbPFjiIAjphP_
Skubane AI, to jest tak klimatycznie oddane, niemal czuję w tym ducha lat osiemdziesiątych.
#muzyka #pieknosmutku
Zaloguj się aby komentować
Jest weekendowy poranek trzydzieści lat temu, masz tak z dziesięć lat, włączasz telewizor na Ulicę Sezamkową. A tu się okazuje, że Elmo, Wielki Ptak i cała reszta skręcili w ciemną alejkę i show przybrało jakby bardziej ponurą oprawę...
https://www.youtube.com/watch?v=nOEH4AN8vBI&list=RDnOEH4AN8vBI&start_radio=1
#muzyka #pieknosmutku trochę #nostalgia i cholera, nie wiem, może #country
Zaloguj się aby komentować
MIIA (to ta od "Dynasty") ma w portfolio taki oto hidden gem. Nikt tego prawie nie zna, a to skuteczny usmutniacz. Polecam.
#muzyka #pieknosmutku
https://www.youtube.com/watch?v=4BvJT0e24mw&list=RD4BvJT0e24mw&start_radio=1
Zaloguj się aby komentować
Jestem pod wrażeniem artystycznej wizji tego utworu – zarówno pod względem muzycznym, jak i wizualnym. Mam poczucie, że chce ukazać stan pary będącej w częściowym upojeniu alkoholowym i głębokiej frustracji. Partnerzy przerzucają się wzajemnie oskarżeniami niczym rykoszetami nieudanego związku, przechodząc od gniewu do posępnej świadomości, że nie potrafią być ze swobą. Oniryczny głos oraz rozmyte obrazy pomagają wczuć się w te emocje. To smutna, nostalgiczna piosenka, ale w tym smutku kryje się też swoiste piękno.
https://www.youtube.com/watch?v=gTOTgWJbDfI
#muzyka #pieknosmutku
Zaloguj się aby komentować
Cieszę się z każdej, nawet najmniejszej ryby wpadającej obecnie w me ręce, bo - chociaż temperatura jeszcze oscyluje w granicach dwudziestu stopni, to w kościach już czuję, że za chwilę spadnie raptownie, ryby stracą apetyt i przez jakieś pół roku łowienie idzie w odstawkę. Ale to jeszcze nie dzisiaj i nie jutro i w myślach oddalam ten moment jak tylko najdalej się da...
#felnarybach #wedkarstwo #hobby #emigracja #pokazmorde




Zaloguj się aby komentować
Ach, te smyczki!
https://www.youtube.com/watch?v=F4pHNQq224s&list=RDF4pHNQq224s&start_radio=1
#muzyka #pieknosmutku
Zaloguj się aby komentować
Pojechałem ze znajomymi na karpie, a złapałem 7 węgorzy
Korzystając z jeszcze przystępnej pogody - a coś czuję, że szybko to się zmieni - wybrałem się z ekipą trójki znajomych na łowisko karpiowe, znane jako Selby 3 Lakes albo R Hind Fisheries. Karpi jest tam sporo, w pierwszy w miarę słoneczny dzień wygrzewały się pod powierzchnią, wystawiając czasem grzbiety. Mieliśmy jednak typowy problem wody, w której karpie były wcześniej często odławiane - nie dają się łatwo nabrać. Przez 48 godzin każdy miał kilka brań na kulki proteinowe, ale nikt ostatecznie ryby nie wyciągnął.
Trochę na uboczu zarzucałem jedną wędkę na omułki i krewetki. W pierwszą noc weszły w pole nęcenia... węgorze. Trochę się zdziwiłem, nie wiedziałem nawet, że tu są i na te krewetki i omułki brały dosyć intensywnie. Nad ranem wynik wyniósł siedem sztuk, chociaż cztery to były takie cienkie makaroniki, ale trzy pozostałe miały solidny rozmiar. Największy (ten na nocnym zdjęciu) był zdecydowanie grubszy i dłuższy od mojego własnego rekordu, nie ważyłem go, ale daję mu około 3 kilogramów.
W jeziorze jest też sporo szczupaków, chociaż właściciel pozwala je łowić dopiero od październikia do marca. Sporo ataków widać było na powierzchni, a jeden taki zielony ziomek to przepłynął pod moimi nogami, na oko 1,5 kilo.
Jak to bywa z chłopakami pod namiotem, zdarzają się zawsze jakieś jazdy. Kumpel Jason przywiózł maszynkę gazową i w pierwszy dzień przygotował wszystkim kurczaka z ryżem. Ja w tymczasie usnąłem na krzesełku (pracowałem poprzedniej nocy), Jason taktownie delikatnie położył talerz na moim brzuchu. Ja, budząc się i chyba w jakimś półautomatycznym odruchu, plasnąłem otwartą ręką w ten talerz rozbryzgując wszystko na nas obu, chyba wydawało mi się w półśnie, że coś na mnie usiadło i chciałem to odgonić. Dość powiedzieć, że moja porcja ryżu z kurczakiem drastycznie zmalała, a ciuchy pobrudziły się bardziej niż zwykle... Kolejna historia faila do kolekcji
#felnarybach #wedkarstwo #hobby #emigracja #pokazmorde





Zaloguj się aby komentować
Mam wielki szacunek do brzan. Zacinasz rybę, ta walczy jak prawdziwy okaz, muruje do samego końca, a gdy się wreszcie wynurza, okazuje się dwa razy mniejsza, niż się spodziewałeś. Brzana to prawdziwy paker, jak ją trzymasz w ręku to normalnie czujesz pracę jej mięśni pod palcami. Chciałbym kiedyś złapać naprawdę dużą sztukę tego gatunku, to musi być przeżycie!
I tak, wiem, super kadrowanie bulwo, jestem mistrzem selfie
#felnarybach #wedkarstwo #hobby #emigracja #pokazmorde

Zaloguj się aby komentować
Wonsz żeczny
Tu du du tu du du
Bywa niebezpieczny
Tu du du tu du du
W moim ostatnim video wpisie z łowienia #felnarybach opowiedziałem historię o węgorzu, który mi się wypiął, bo nie dałem rady sam go podebrać, a kolega po kiju, którego poprosiłem o pomoc, okazał się jeszcze gorszy w te klocki. Dodałem też trochę naiwnie, że teraz chodzę łowić w tym samym miejscu i na tę samą przynętę licząc, że może uda mi się go zaciąć jeszcze raz. No i, kurde, chyba w końcu się udało! Wprawdzie nie mam pewności, że to ta sama ryba, ale ile może być węgorzy o podobnej wadze w małym stawie, który nigdy nie był nimi zarybiany?
Pokazałem zdjęcia właścicielowi wody (chyba wcześniej nie do końca mi wierzył), poprosił, żeby mu je przysłać, to trafię do galerii okazów w... toalecie
To mój nowy rekord, chociaż nie miałem wagi ze sobą. Na oko daje mu dwa kilo, a że jestem krótkowidzem, to powiem dwa i pół
#felnarybach #wedkarstwo #hobby #emigracja #pokazmorde



@Felidiusz Ojciec był zapalonym wędkarzem, łowił te oślizgłe węże na wontony (styropianowy pływak z wiszącą żyłką i haczykiem). Potem je wędził w takiej beczce przykrytej jutą.
No i kiedyś jakiś jego znajomek złowił węgorza, ale nie miał noża, więc próbował przegryźć żyłkę zębami. I kiedy ją odgryzał, to węgorz wślizgnął mu się do gardła i go zadławił. To jest śliski stwór, nie było go za co złapać, więc wędkarz nie miał jak się uratować przed uduszeniem.
A druga historia to jak ciocia Janeczka zraziła się do węgorzy na całe życie. Otóż z jeziora (Gopło o ile pamiętam) wyciągnięto topielca. Ludzie jak to ludzie, stali całym tłumem na brzegu i patrzyli, sycili oczy widokiem trupa. I ciocia też patrzyła, a tu z oczodołu topielca wypełza węgorz! One się chyba żywią padliną właśnie. Widok był na tyle niesmaczny, że ciocia już nigdy więcej nie zjadła węgorza.
#truestory
Zaloguj się aby komentować
Nigdy nie wciągnąłem się w Killer Instinct, nie miałem Xboxa w tamtym czasie, ale to co zrobił Mick Gordon, by nadać grze odpowiedni soundtrack pokazuje, jak bardzo przywiązywał się do szczegółów. Dla tego jednego utworu odwiedził terytorium indiańskiego plemienia Nez Perce, nagrał ich śpiewy, na swojej przemowie PAX (Penny Arcade Expo) zaangażował cały tłum do intonacji, którą słychać w tle i połączył to wszystko z głównym motywem muzycznym gry. W komentarzach nawet ludzie mający w żyłach indiańską krew chwalą go za inkorporację ludowych motywów z poszanowaniem tematu. Ktoś najlepiej oddał ducha tego utworu jako "heroiczny". Trudno się nie zgodzić.
https://www.youtube.com/watch?v=4ckR822Wu4k&list=RD4ckR822Wu4k&start_radio=1
#muzyka #pieknosmutku #ciekawostki
Zaloguj się aby komentować
No, to teraz łobuzy z Hejto narozrabialiście!
Bardzo przyjemnie było mi zawsze czytać wasze komentarze pod moimi tekstami o wędkarskich wycieczkach. Trochę spontanicznie postanowiłem dzisiaj nagrać krótką relację z eskapady do Wagtail Park i opowiedzieć w kilku zdaniach o każdym złowionym gatunku ryby i nie tylko. Proszę wybaczyć zająknięcia i przejęzyczenia, ale jak mówiłem, poszedłem na żywioł.
Ten filmik to wina waszego pozytywnego oddźwięku na moje wypociny. Uważam, że powinniście się wstydzić
Wszelkie uwagi mile widziane!
https://www.youtube.com/watch?v=UfklPRes3hE
#felnarybach #wedkarstwo #hobby #emigracja #pokazmorde
Zaloguj się aby komentować
Jak dotąd najlepszy wyjazd w tym roku!
Wybrałem się już kilka razy w tym roku na ryby, ale albo nie dostałem nic, albo jakąś drobnicę i nijak z tego wpisu zrobić nie szło. A w ten czwartek wybrałem się z moim angielskim kumplem Jonem, który w pięknym wieku pięćdziesięciu kilku lat wkręcił się nagle w łowienie i już drugi sezon jeździmy razem po całej okolicy moczyć kije.
Pogoda w tym roku okazała się wyjątkowo przygnębiająca i ponura. Lało właściwie cały styczeń i luty, a potem trzymał mróz do połowy marca, więc ryby - jak wiadomo mocno wrażliwe na warunki - bardzo powoli powracały do aktywności. Udało nam się zgrać z Jonem w ostatni czwartek (obaj mieliśmy wolne w pracy) i zorganizowaliśmy sobie wyjazd do Wagtail Park. To postój dla kamperów czy przyczep kempingowych (dla mnie już na zawsze kojarzących się z Breaking Bad), a jednocześnie niewielki staw dosłownie wypełniony po brzegi rybami, już kiedyś o nim pisałem.
Pogoda okazała się lepsza niż prognozowana. Miało być raczej chłodno, z lekkim wiatrem, a okazało się całkiem przyjemnie, słonecznie i w większości kompletnie bezwietrznie, z lustrem wody płaskim niczym lustro. Idealne warunki na ryby!
Ustalamy, że połowimy dzisiaj po drugiej stronie stawu, rzucam przynętę mniej więcej na sam jego środek, w najgłębsze fragmenty. Dno jest tutaj piaszczyste, ale też trochę zdradzieckie, bo rosną tam lilie wodne, tylko nie dosięgają jeszcze powierzchni i jak zaczepisz o ich twarde łodygi, to najczęściej zerwiesz cały zestaw.
Trochę nam schodzi, zanim ryby wchodzą w nasze pole nęcenia. Brania zaczynają się dopiero po 10, Jon łapie kilka małych linów, mnie z letargu wybudza pierwszy odjazd spławika. Zacinam i wiem, że jest dobrze - hamulec zaterkotał wesoło, a ja zaczynam mozolne pompowanie ryby do brzegu. Trochę się spociłem, musiałem nawet poprosić nieznajomego wędkarza na stanowisku obok o zwinięcie wędki, bo ten karpik uparcie zmierzał w jego stronę. Ale to są Anglicy - uprzejmie się dostosował z uśmiechem na twarzy. Jon ląduje rybę w podbieraku i przybijamy sobie piąteczki
Jon ma szczęście jako drugi stosując tzw. fishing on a margin, czyli łowienie bardzo blisko brzegu połączone z intensywnym nęceniem. Zarzucał zestaw tuż obok swojego stanowiska w miejscu, gdzie woda ma może z metr głębokości i powiedział mi potem, że dokładnie widział tego karpia, którego złowił, jak sobie swawolnie podpłynął do jego przynęty i ją wszamał
Następnych kilka godzin to naprawdę dobra zabawa dla nas obu, ale już z mniejszymi okazami. Sporo linów, trochę kleni i płotek, a Jon dostaje nawet ładną brzanę.
Dopiero po 13:00 bogowie wód okazują się bardziej łaskawi. Znowu mam zdecydowane branie i zdecydowany opór po zacięciu, ale już tak "na czuja" mogę powiedzieć, że ryba jest mniejsza od pierwszego karpia. No i rzeczywiście - po krótkim holu i ważeniu okazuje się, że ma 3,1 kilograma.
Zostaliśmy jeszcze do 16:00 i złapaliśmy kilka mniejszych sztuk. Niewiele mi to przeszkadzało, bo - jak wspominałem - pogoda dopisała, razem z Jonem pogadaliśmy sobie trochę od serca, jak dwaj faceci w średnim wieku, pośmialiśmy się trochę, jak coś nam nie wyszło i ogólnie miło spędziliśmy czas.
Mam nadzieję, że w tym roku zaliczymy więcej takich nasiadówek. Mam sporo prywatnych stresów i takie dni, jak ostatni czwarek naprawdę są mi potrzebne.
Dzięki wszystkim, którzy doczytali ten wpis do końca!
#felnarybach #wedkarstwo #hobby #emigracja #pokazmorde



Zaloguj się aby komentować
Nie wiem, czy kogokolwiek to interesuje, ale właśnie wyszła gra Gobliins 6. To kontynujacja przygód zabawnych goblinów w formie przygodówki point and click i chyba najmocniej przemówi do starych wyjadaczy, którzy pamiętają pierwsze części z lat dziewięćdziesiątych (ja przechodziłem je na Amidze : ) i dalej tworzony je ten sam artysta grafik - Pierre Gilhodes. Nadaje on planszom bardzo specyficznej kompozycji, takiego satysfakcjonującego zagospodarowania przestrzeni (spójrzcie na screeny i będziecie wiedzieć, o co chodzi) pełnego zaułków, detali, skrytek, schowków itp. Bardzo to lubię.
Ta część jest kontynuacją przygód postaci z Gobliins 2. Fingus prowadzi spokojne (ale i nudne) życie na farmie, gdy posłaniec przynosi mu wiadomość od króla Angoulafre`a - ma uchronić królestwo przed najeźdźcą Karcassio. Wkrótce spotyka swojego nieco bardziej zawadiackiego kumpla - Winkle`a, a sądząc po screenach (bo tak daleko jeszcze nie zaszedłem) później dołącza też Prince Buffoon.
Gra ma slapstickowy humor, kakafoniczną muzykę i zagadki, które - na razie - są dosyć logiczne. Jeszcze się nie zaciąłem. Bardzo mocno przypomina ostanią, piątą część, ale czuć nieco większy budżet i technicznie jest trochę bardziej ogarnięta - poszczególne poziomy nie są już osobnymi plikami .exe, to był jakiś poroniony pomysł.
Na Steamie jest zapowiedziana i pewnie niedługo będzie można ją tam kupić. Jak na razie trzeba wejść na stronę twórcy - https://pierre-gilhodes.itch.io/gobliins6 Kosztuje raczej symboliczne $10. Sam ją pobrałem i gwarantuję, że działa.
Jeśli pamiętasz tę serię to polecam śmiało spróbować, albo jeśli lubisz przygodówki, chociaż ten gatunek jest na marginesie grywalnego światka, głównie dla takich dinozaurów jak ja.
#gry #retrogaming #grykomputerowe #przygodowki #pc #staregry




Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Dzielę się kawałkiem, który odsłuchuję od trzech dni. Pasuje mi bardzo, bo oddaje ten surowy, dobitny wkurw, jaki czasem jest chyba w każdym z nas.
Polecam fanom polskiego rocka. Ten konkretny numer ma taki vibe wczesnego Huntera według mnie.
https://www.youtube.com/watch?v=O4QBSWOwqh8
#muzyka #rock #polskamuzyka
Zaloguj się aby komentować
Uwielbiam smutną, nastrojową muzykę do słuchania po nocach. Algorytm YT czasem zaskakująco dobrze to rozumie
Chris ma zdecydowanie za mało wyświetleń!
https://www.youtube.com/watch?v=YdZSxqWuHkk
#nostalgia #muzyka #pieknosmutku
Zaloguj się aby komentować
Przeprowadziłem się ostatnio, mój nowy landlord z lekkim niepokojem co do mojej reakcji oznajmił, że jego dwa koty mogą próbować wejść do mojego pokoju. Ja, jako kociarz, specjalnie zostawiałem drzwi otwarte i czekałem z niecierpliwością. Zajęło im to ze dwa tygodnie, żeby poczuć się swobodnie w mojej obecności, ale teraz rodzeństwo Lilu i Milo odwiedzają mnie praktycznie codziennie.
Milo jest masywnym kocurem, z pomarańczowym grzbietem i białym "spodem", który przegania czasem inne koty z podwórka i zawsze, ale to zawsze musi spać na mojej ręce.
Lilu dla odmiany jest drobniutka, trójkolorowa, wiecznie miaucząca i posiada ogon ewidentnie należący do innego kota
#koty



Zaloguj się aby komentować
Lato powoli chyli się już ku końcowi, wykorzystuję więc każdą sposobność aby nacieszyć się łowieniem zanim zrobi się za ciemno i za zimno jak na moje gusta. Fantastycznym łowiskiem okazał się niewielki staw w okolicach Yorku na terenie parku dla przyczep kempingowych i samochodów RV o nazwie Wagtail Park. Wagtail to po polsku pliszka i rzeczywiście można je tu spotkać, wraz z różnymi gatunkami kaczek i innych pomniejszych ptaków, których nazw po prostu nie znam.
Karpi jest tu pod dostatkiem i cały dzień można się z nimi bawić. Biorą na kukurydzę, pellet, omułki, nawet na czerwone i białe robaki. Większość okazów ma tylko kilka kilogramów, ale ja nie jestem wyczynowym wędkarzem i autentycznie sprawia mi radość taka rozrywka. Pewnie i tak nie powstrzyma to niektórych od rzucenia w komentarzu: "hurr durr, łowienie to niepotrzebne zadawanie cierpienia", ale tak już mam chyba z każdym wpisem, więc chyba czas się przyzwyczaić
Największa złowiona ryba przy mnie przez innego hobbystę miała 6kg, a największy okaz według informacji na miejscu ma 10 kg. Staw pełen jest też linów, karasi, brzan, leszczy i wzdręg i gdy tylko karpie przestają brać, zaczynasz wyciągać wszystko inne
Gdzieś przed końcem sezonu chcę się jeszcze wybrać na szczupaki, bo we wrześniu i październiku można trafić na naprawdę ładne sztuki.
W Wagtail Park towarzyszył mi kumpel z pracy, który wciągnął się w łowienie. Ja mu powiedziałem, co i jak, a on przynajmniej zrobił mi kilka normalnych zdjęć z rybami
A jak wam idzie wędkowanie o tej porze roku?
#felnarybach #wedkarstwo #hobby #emigracja #pokazmorde





@Felidiusz i pomyśleć że za dzieciaka gdzieś tak do późnych nastoletnich lat nie wyobrażałem sobie tygodnia by nie pójść na ryby. Jak jechaliśmy z rodzicami na wczasy nad jakieś Zalew to siedziałem od bladego świtu do nocy. Potem przyszła dorosłość i się skończyło. Nie wiem kiedy nie wiem jak po prostu już tego nie było
@Michumi Ja miałem przerwę przez dekadę (okres kiedy mój ojciec przestał łowić ze starości, potem przeprowadzka do UK, miałem wiele na głowie), ale jak tylko postanowiłem do tego powrócić i zamoczyłem znowu kija w wodzie, stara pasja powróciła. Kontakt z przyrodą, cisza, spokój i te nagłe przypływy adrenaliny, gdy masz branie wciągnęły mnie na nowo. Wracam z takich wypraw zmęczony, ale szczęśliwy i - w jakiś sposób - spełniony. Może teraz, kiedy już jestem po czterdziestce, przypomina mi to właśnie te lata dzieciństwa, które człowiek zawsze idealizuje? W każdym razie polecam spróbować Ci jeszcze raz i zobaczyć, czy zaskoczysz.
Zaloguj się aby komentować
Mam trzech angielskich kumpli - wędkarzy. Napisałem do nich, czy nie chcą pojechać dzisiaj na ryby, ale każdy miał jakąś wymówkę: że pogoda nie bardzo się nadaje, że z partnerką ma kwasy itp. Jesteśmy ludźmi w średnim wieku i ciężko się zgrać, człowiek czasem nie ma chęci, a czasem nie ma za dużo wolnego czasu, rozumiem to. Czułem jednak lekki zawód, tak więc dzisiaj, kiedy ledwie po pół godzinie łowienia wyciągnąłem taki okaz, wysłałem im - przyznaje się bez bicia - z czystej złośliwości pokaz tego, co stracili zostając w domu:
https://www.youtube.com/watch?v=nQennWOfcJI
Efekt? Dwóch odpisało, że żałują, a trzeci pogratulował
Micha mi się cieszyła przez resztę dnia.
Przepraszam, że to po angielsku, ale nie chciałem specjalnie ryby męczyć, by nagrywać polską wersję.
#felnarybach #wedkarstwo #hobby #emigracja #pokazmorde
@Felidiusz nice! Tak z ciekawości: w którym regionie i ile lat mieszkasz, że taki akcent złapałeś?
@rith Dzięki
Od ponad 5 lat jestem też w związku z Brytyjką urodzoną w Yorku z typowym dla tego miejsca akcentem i siłą rzeczy musiałem przywyknąć do jej wymowy i nawyków językowych, co doprowadzało czasem do śmiesznych sytuacji, ale to opowieść na inną okazję.
Z czasem przyzwyczaiłem się do tych wszystkich dziwactw lingwistycznych do tego stopnia, że dzisiaj dorabiam sobie jako tłumacz face to face głównie w szpitalach i przychodniach, a ostatnio także w więzieniu i na posterunkach policji. Tu nie mogę wchodzić w szczegóły ze względu na GDPR. Powiem tylko, że płacą dobrze
@Felidiusz Mówisz, że pomagasz dobrym chłopakom z osiedla?
Dobre dobre. Zawsze fascynowało mnie to w j. angielskim, że można być z jednego miasta i mieć różne akcenty oraz, że więlu ludzi po tym jak mówisz od razu zgadnie skąd jesteś i z jakiego 'stanu' xD
Zaloguj się aby komentować
Taki mocno prywatny wpis, może to nikogo nie zainteresować.
Zwiedzałem dzisiaj ze swoją Kasią Richmond Castle, bo oboje lubimy zabytki. Wpadliśmy też do sklepu z pamiątkami przy wejściu i oglądając kącik dla dzieciaków nagle stanąłem jak wryty.
Pudełko farbek. Ma kilka poziomów, które odkręca sie jeden od drugiego i każdy poziom to różne odcienie kolorów.
Miałem identyczne za dzieciaka, czyli tak około 35 lat temu. Nawet już zapomniałem, że takie posiadałem!
Szybko wysłałem zdjęcie do siostry, bo może pamięć mi płata jakieś figle, ale i ona je pamięta.
Musiałem je sobie kupić, za dawne, proste czasy, kiedy człowiek wyjmował kartkę z bloku technicznego, trochę wody w kubku i miał zabawę na cały dzień z takimi farbkami. Najlepiej wydane siedem funtów.
No, nostalgłem mocno, muszę przyznać!
Swoją drogą, jaka jest koneksja między zestawem farbek z końca PRL`u i tych - nie mam pojęcia. Może mieliśmy je "z darów" jak to się wtedy mówiło, może jakaś polska firma kopiowała zachodnie wyroby, trudno powiedzieć.
Ktoś inny takie pamięta z tamtych czasów? Może to teraz w Polsce popularne jest?
#nostalgia #prl #farby #komuna #lata80 #lata90 #ciekawostki



Zaloguj się aby komentować