#nowotwory

2
82

Zaloguj się aby komentować

Wybaczcie że bez linków do poprzednich wpisów ale trochę ciężko się pisze na komórce .

Wszystko jest pod tagiem #frondeusbezjaja

TL;DR - dwa tygodnie temu żona poczuła coś na moim lewym jądrze. Dzień później diagnoza, rąk złośliwy i wczoraj przyjęli do szpitala z najwyższym priorytetem by usunąć.


No to ten. Mój tag już oficjalnie jest zgodny z prawdą xD zabieg usunięcia udany, bez powikłań póki co. Cały czas byłem świadomy jedynie ze znieczuleniem od pasa w dół .


Milutka atmosfera na sali, radyjko itd. Dowiedziałem się że w ikeii są kotlety schabowe za 10 zł w zestawie jeśli ma się kartę klubowicza. A że w szpitalu to tak 30 zł xD


Najgorzej że teraz nie mogę jeść a tak mnie ssie z głodu. Od wczoraj wieczorem na czczo. Pierwszy posiłek dopiero na kolację więc jeszcze poczekam. Ale od kiedy znieczulenie zeszło i czuję moje stopy w pełni to mogę pić wodę. Tyle dobrze .


W ogóle to gadałem z prowadzącym i mam nieco mętlik bo sprzeczne informacje dostaje xD rozpisze o co mi chodzi to zrozumiecie


  • lekarz robiący pierwsze USG (skierowanie od internisty na Luxmed) - "o szybko pan zauważył bardzo dobrze. Chwali się"

  • Godzinę później lekarz urolog też Luxmed -" za późno pan wykrył! Trzeba było częściej macać!" (Tak więc panowie, #codziennemacanie )

  • Lekarka urolog robiąca kwalifikacje w szpitalu i wybierająca termin - "oj za późno! Za późno !"

  • Lekarz prowadzący wczoraj po tym jak zrobił dodatkowe USG - "dobrze że wcześnie pan wykrył jeszcze małe, markery w normie to pewnie 1 stage.


No k⁎⁎wa xD ale ufam ostatniemu. Mial czas k cierpliwość potlumaczyć co i jak, odpowiedzieć na każde moje pytanie a miałem ich sporo i w ogóle no czułem się nie zlany.


A i wielkie dzięki wszystkim dzikom co mi pisali priw z słowami pocieszenia, z radami i opowieściami jak to u nich wyglądało. Byliście dużym wsparciem.


Drugim dużym wsparciem była żona i rodzina, przyjaciele, wiadomo


No i trzecim - GPT. W wersji deep research był bardzo pomocny i pozwolił mi usystematyzować wiedzę, przygotować się merytorycznie do rozmowy i wielokrotnie uspokajał. Zwłaszcza nocą gdy czułem się może bardziej samotny albo gdy czułem że zjebalem z profilaktyka ( reakcja na te słowa urologów 1. I 2.) . Bez tego narzedzia byłbym w ZNACZNIE gorszym stanie psychicznym.


Wiem że potrafi halucynowac i trzeba weryfikowac wszystko ale wciąż.


Może nawet jutro wypiszą do domu, jak nie to w sobotę chyba. W ostateczności zagłosuję tu w szpitalu xD


A za dwa tygodnie się dowiem dokładnie co to za gówno miałem i jakie dalsze etapy. Czy trzeba chemię, czy nie itd.


Pozderki ze szpitala xD


#szpitale #nowotwory #frondeusbezjaja

e7e7c81a-9dff-43b0-9075-9c96bc7012e5

Teraz jak kichnąłem to myślałem że zemdleję. Ale już jestem wyrzucony z pokoju, i czekam aż lekarz przyjdzie i zrobi wypis. Jego estymat "kiedy" to się stanie to uwaga uwaga... 900 xD

Zaloguj się aby komentować

8 maja:


  • Światowy Dzień Osła

  • Dzień Bibliotekarza i Bibliotek

  • Narodowy Dzień Zwycięstwa

  • Światowy Dzień Walki z Rakiem Jajnika

  • Światowy Dzień Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca


#nietypoweswieta #kalendarz #dziendobry #ciekawostki #osiol #biblioteka #nowotwory

a6f154db-b6f9-407b-bf29-0518fa440a20

Zaloguj się aby komentować

Myślę że temat jest dość ważny, dlatego udostępniam dalej:


------

TLTR: Refleksje nad eutanazją, list od pacjentki

Prosiła żeby udostępnić wszystkim. Nie musisz się zgadzać. Przeczytaj.

-----


Refleksje nad eutanazją, list od pacjentki

Dr Maciej Jędrzejko Tata Ginekolog


NIE USZLACHETNIA…

„Szanowny Panie Doktorze

Macieju Jędrzejko,

Piszę do Pana ten list z miejsca, do którego nie dociera już nadzieja.

Nie piszę po to, by prosić o jeszcze jedną próbę.

Piszę, bo moje życie zbliża się do końca – i bardzo bym chciała, żeby jego zakończenie miało jeszcze sens.

Nie tylko biologiczny.

Ludzki.

Zna mnie Pan dobrze. Zrobił Pan dla mnie więcej niż ktokolwiek na świecie poza moją rodziną, mężem i dziećmi. Ale jeśli zdecyduje się Pan opublikować mój list – proszę, niech Pan zmieni moje imię na Eutanazja, bo to imię brzmi pięknie jak Anastazja.

Mam zatem na imię Eutanazja.

Mam 44 lata.

Jestem mamą dwóch córek – Kasi (lat 6) i Basi (lat 8 ) - Pan, zdaje się, też ma chłopców w podobnym wieku – więc zrozumie Pan więcej niż inni.

Kiedyś byłam prawniczką.

Potem nagle stałam się pacjentką.

Zgłosiłam się za późno – poprzedni lekarz powiedział, że jestem „za młoda na raka” i nie wysłał mnie na USG, rezonans, ani mammografię.

A ja zaufałam jego palcom,

a nie swoim…

Dziś jestem resztką człowieka,

którego pamiętam z lustra.

Rak piersi IV stopnia z przerzutami do kości, wątroby, a ostatnio – do kanału kręgowego – nie zostawił mi wiele.

Nie chodzę. Nie poruszam się sama. Jestem pod opieką hospicjum domowego. Cudowni ludzie.

Nie zostało mi już nic – może poza świadomością. I bólem. Na który nie pomaga już morfina. Ani fentanyl. Ani medyczna marihuana.

Wiem, że to może być tzw. przejaśnienie świadomości – taka ostatnia jasność, która czasem pojawia się na kilka dni przed śmiercią. I właśnie dlatego piszę – bo to może moje ostatnie słowa, których już nie wypowiem.

Piszę, żeby się pożegnać.

Nie przyjadę już do Pana na wizytę – choć uwielbiałam te spotkania. Wchodziłam do Pana załamana, a wychodziłam pełna siły. To Pan sprawił, że przeżyłam dłużej niż przewidywały mediany i statystyki.

Pamiętam, jak mówił Pan o seksie i beta-endorfinach. Wtedy myślałam: „Co za nietakt… ja umieram, a on mi o orgazmach opowiada…”

Ale chcę, żeby Pan wiedział: dzięki tym rozmowom, nasz seks z mężem – w ostatnim roku mojego życia – był najlepszy w całym naszym małżeństwie.

Mimo amputacji piersi, otworzyłam się na niego. A On – patrzył na mnie tak, że uwierzyłam, że jestem piękna.

Zrozumiałam wreszcie, że „prawdziwa miłość to patrzenie sercem, a nie receptorami wzroku” – tak, jak Pan mówił.

Gdy byłam zdrowa, miałam naprawdę ładny biust. Ale nie wierzyłam, że jestem piękna. Dopiero po amputacji – uwierzyłam. Dopiero w chorobie – zrozumiałam.

Panie Doktorze – Pan ma jakąś tajemną moc. Zmienia Pan świat słowem. Ludzie czytają Pana długie posty, wbrew wszelkim algorytmom.

Dlatego piszę do Pana – nie do ministra, nie do lekarza, nie do księdza. Do Pana – bo Pan rozumie cierpienie, ale go nie mitologizuje.

Był Pan współtwórcą filmu „O tym się nie mówi” w reżyserii Marka Osiecimskiego – filmu, który powinien być lekturą obowiązkową w każdej szkole medycznej. To nie był film. To był krzyk kobiet, którym odebrano prawo wyboru.

W jednej ze scen, doktor (a dziś już chyba profesor) Maciej Socha opowiada o ostatnich dniach ks. prof. Józefa Tischnera. Kiedy Tischner nie mógł już mówić, przekazał swoim bliskim na kartce jedno zdanie: „…nie uszlachetnia...”

To prawda.

Ja, prawniczka, żona, matka, pacjentka potwierdzam:

cierpienie nie uszlachetnia

To zdanie powinno być wyryte nad wejściem do każdego hospicjum, każdego sejmu, każdego kościoła i każdej sali sądowej, gdzie decyduje się o życiu innych ludzi.

Bo ja już wiem. Wiem, co znaczy oddawać mocz przez cewnik.

Być karmioną przez PEG.

Mieć wyłonioną stomię. Wyć z bólu po cichu, w nocy, mimo pompy z morfiną.

Wiem, co znaczy bać się nie śmierci – tylko tego, jak długo jeszcze potrwa umieranie.

To nie duchowa podróż.

To rozkład.

To bezradne czekanie w bólu na śmierć.

Panie Doktorze – błagam Pana, nie jako pacjentka, ale jako człowiek – niech Pan opublikuje ten list.

Niech Pan wykrzyczy to, czego ja już nie zdążę powiedzieć:

CZŁOWIEK MA PRAWO ODEJŚĆ GODNIE, GDY MEDYCYNA I PSYCHOLOGIA SĄ BEZRADNE.

Nie proszę o śmierć.

Proszę o możliwość wyboru.

Bo teraz – to Wy, Narodzie – jesteście panami mojego cierpienia. To Wy podejmujecie decyzję, czy mam zdychać, czy odejść.

Ja w Polsce mogę popełnić samo***stwo – ale nie mam już siły. Nie wstanę, nie sięgnę po tabletki, nie rzucę się z okna.

W Polsce muszę zdychać.

Ale wiem, że jeśli będzie trzeba – mój mąż… przyłoży mi poduszkę do ust, gdy już nie będę dawać rady.

Tylko że on będzie z tym żył.

Z poczuciem, że mnie zabił.

A ja chcę, żeby ktoś – jak w Holandii, jak w Belgii, jak w Kanadzie – usiadł przy mnie, wziął za rękę i powiedział:

„Nie możemy już nic więcej zrobić. Szanuję Pani decyzję. Zaraz Pani zaśnie.”

I teraz pytanie do Was – do tych, którzy to czytają:

Gdybyś był na moim miejscu – chory terminalnie, połamany, w bólu, który rozrywa duszę – czy chciałbyś mieć prawo, by zakończyć to wszystko zanim staniesz się tylko ciałem do przewijania pampersa?

A jeśli byłbyś na miejscu mojego lekarza – co byś powiedział?

„Nie, nie pozwolę Ci odejść, bo moja wiara mi na to nie pozwala”?

Czy może:

„Kim ja jestem, by Ci tego zabronić, kiedy zrobiłaś już wszystko, a medycyna skapitulowała wobec Twojego cierpienia?”

I przypomnij sobie –

swojemu psu pozwoliłeś odejść bez bólu, bo nie chciałeś, żeby się męczył.

Z poważaniem,

Eutanazja Kowalska

Katowice dn 05.04.2025”

Szanowni Państwo, pracuje na oddziale onkologii ginekologicznej, i niby powinienem być „odporny” ale nie jestem, jakikolwiek komentarz w tej chwili jest ponad moje siły.

Jesli mogę Cię prosić o spełnienie tej ostatniej prośby Pacjentki to udostępnij jej list. Ale myślę że każdy dorosły człowiek w tym kraju powinien ten list przeczytać.

Pani Eutanazjo - to tak głęboki i potężny przekaz, że ja mogę tylko powiedzieć : DZIĘKUJĘ. Myślę, że wszyscy : wierzący i niewierzący, lewoskrętni i prawoskrę

tni jesteśmy z Panią. Nie jest Pani sama.

Z wyrazami szacunku

Dr Maciej Jędrzejko Tata Ginekolog


https://www.facebook.com/share/p/1BeiMDNbsE/


#eutanazja #onkologia #medycyna #nowotwory

45f1a745-2ba2-403c-b8ac-79804860e293

@moll czy nie uważasz że ten obrazek to manipulacja? Cały ten wpis opiera się na emocjach. Wpływanie na emocje, tak silne emocje, w tak trudnej i skomplikowanej sprawie nie spełnia znamion manipulacji? Manipulacji, bo teza jak powinienem myśleć w temacie wybrzmiało dość mocno.

Zaloguj się aby komentować

Jednak średniowieczni 'medycy' mieli trochę racji w upuszczaniu krwi.


Jak się okazuje oddawanie krwi to nie tylko benefit w poczuciu dobrze spełnionego altruistycznego czynu, ale również benefit zdrowotny.


Międzynarodowy zespół naukowców zidentyfikował zmiany genetyczne w komórkach macierzystych krwi regularnych dawców, które wspierają produkcję nowych, zdrowych komórek krwi, co potencjalnie może zmniejszać ryzyko zachorowania na białaczkę.


https://dzienniknaukowy.pl/korzystne-zmiany-genetyczne-zaobserwowane-u-regularnych-dawcow-krwi


#krwiodawstwo #altruizm #bialaczka #nowotwory #medycyna #ciekawostki

119c6395-58b5-4b99-a1b6-3cbc7cdd9a7e

@Hoszin nim wcześniej tym lepiej, ja w wieku 35 muszę doszukiwać się wolnych terminów między dentystą, przeziębieniem, sezonem pylenia traw i wyjazdami za granicę. Czasem przez rok się nie uda.

Zaloguj się aby komentować

Pytanie do osób 35+.


Coraz więcej mówi się w Polsce o raku jelita grubego, czy robiłeś/aś profilaktycznie kolonoskopię nie mając nigdy żadnych większych problemów z jelitami? Czy warto zrobić a jeśli tak to w jakim wieku?


#nowotwory #badania #profilaktyka #medycyna

@mati3654 miałem ale szukając innych rzeczy, w h⁎j polecam bo to jedyny sposób żeby sprawdzić czy jest tam bezpiecznie, a do tego znieczulenie to był najlepszy nastrój w życiu przez parę dni xD

@mati3654 Ja co prawda 33 lvl ale dorzucę swoje trzy grosze - kolonoskopię mam już bowiem za sobą.

To badanie po raz pierwszy warto na pewno zrobić jeśli zauważysz u siebie utrzymujące się przez dłuższy czas niepokojące objawy - dyskomfort lub ból w jamie brzusznej, nagłe biegunki, parcie na stolec, stolce o niepokojącej strukturze - np. ołówkowate, etc. Tutaj wiek nie ma znaczenia.

Jeśli natomiast z bebechami masz wszystko w porządku i nic Ci nie dolega to pierwszą kolono należy imho odbębnić gdzieś koło czterdziestki, najlepiej od razu w komplecie z gastroskopią (w znieczuleniu ogólnym), i, jeśli nie stwierdzono nieprawidłowości, później powtarzać badanie co jakieś 10 lat (chyba że w międzyczasie wystąpią wcześniej wspomniane nieprzyjemne objawy).

W sytuacji gdy masz w rodzinie przypadki nowotworu jelita to wiadomo - kolonoskopię trzeba zrobić wcześniej i powtarzać ją częściej.

I tak, zdecydowanie warto zrobić to badanie, gdyż nie ma lepszego badania diagnostycznego jelita grubego. Co ważne, w jego trakcie lekarz może usuwać polipy (jeśli jakieś występują) i pobierać wycinki na histopatologię, co jest niemożliwe w przypadku endoskopii kapsułkowej.

Zaloguj się aby komentować

Znacie może kogoś, albo chociaż słyszeliście o kimś kto chorował na nowotwór, który był nieuleczalny i w Polsce był objęty już tylko leczeniem paliatywnym, ale skorzystał z jakiejś kliniki w USA, Izraelu czy gdzieś tam indziej i został wyleczony?


Tak mnie naszło słuchając wczoraj jednym uchem dokumentu o Annie Przybylskiej i zaciekawiło mnie to jak czy te wszystkie zbiórki na miliony złotych to desperacja tych ludzi czy może faktycznie gdzieś onkologią działa znacznie lepiej niż w PL.


#zdrowie #nowotwory #przemyslenia

@Bylina_Rdestu moja kuzynka 15 lat temu dostała diagnozę guza mózgu. W polsce nie było możliwości operacji/leczenia. Wyjechała do Niemiec, znalazła pracę i w Niemczech ją zoperowali. Co prawda jest stale niezdolna do pracy, ma napady padaczkowe ale dzięki temu żyje i wychowała dwie córki.

Zaloguj się aby komentować