Biblijne historie są w naszym kręgu kulturowym inspiracją dość łatwą i oczywistą, a że byłem w Gorzowie i widziałem jak wygląda tamtejsze nocne życie, to wiem, że, tak jak i Sodoma, jest to miasto rozpusty. Za rozpustę natomiast no to już wiadomo jaka kara jest przewidziana:
No dobrze, przypadł mi zaszczyt otwarcia najnowszej edycji #nasonety . Nie mam pomysłu na tęże edycję, a może mam ich zbyt wiele i jakoś nie mogę się zdecydować, więc będzie to edycja jak najbardziej klasyczna. Piszcie o czym chcecie, rymując do rymów z sonetu #diproposta , autorstwa Tadeusza Boya-Żeleńskiego:
Pożar
Liżąc belki w lubieżnym, pieszczącym uścisku,
Płomień skrada się zwolna przez dachów krawędzie –
Nikt już chyba nic więcej nie pisze, a nawet jeśli ktoś coś jeszcze pisze, to niechaj pisać skończy i opublikuje, choć już poza konkursem. Poza konkursem, no bo konkurs właśnie kończymy.
W konkursie wzięły udział trzy osoby:
@Kaligula_Minus z wierszem Bajka o tym, że kiedy moc traci "co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie", budzą się upiory
@George_Stark z wytworem Stefan
oraz @splash545 z wytworem Historia jednego gościa,
a wierszyki układali do utworu di proposta autorstwa Patyczaka, czyli Brudnych Dzieci Sida.
Dwa z wyżej wymienionych wytworów zdeklasowały trzeci i jednoosobowa komisja konkursowa, komisja, której wytwór został zdeklasowany, miała duży problem z podjęciem decyzji w sprawie wyłonienia zwycięzcy. Komisja próbowała do wierszy przykładać różne kryteria artystyczne, nie dawało to jednak satysfakcjonujących rezultatów. Komisja nie miała pod ręką monety, co uniemożliwiło wyłonienie zwycięzcy w sposób losowy. Komisja postanowiła przyjąć więc kryterium chronologiczne i na podstawie tego kryterium ogłasza co następuje:
zwycięzcą CXVI edycji zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem zostaje @splash545, od którego ostatniego zwycięstwa upłynęło więcej czasu niż w przypadku @Kaligula_Minus.
@Kaligula_Minus – gratuluję, @splash545 – współczuję. No i dziękuję, bo w tej edycji tytułem #podsumowanienasonety to ode mnie byłoby na tyle. Do zobaczenia w następnej!
Heh. Wcale tego nie planowałem, ale kiedy, już po opublikowaniu, przyjrzałem się pierwszemu wersowi tekstu di proposta, to przecież nie mogłem zacząć inaczej. A dalej już samo poszło, już nie wypadało przecież nie zachować konwencji:
***
Stefan
Jeżeli chcecie, to posłuchajcie historii prosto z Gorzowa,
choć nic w Gorzowie nowego, a tylko kolejny pożar:
przyjechał tam pewien Stefan, co hobby miał, że świat zwiedzał
i zwiedzić chciał w końcu Gorzów – nie wiedział, że to się nie da.
Stefan! – ty durna pało!;
Stefan! – ty królu fajtłap!;
to jest historia Stefana, co życie ogień mu zabrał.
Pomyślał sobie Stefan: od Odry strony wjedzie
a gdyby płonąć zaczęło, to wskoczy, się schowa za śledziem;
i myślał, że cwany jest Stefan, że jest on przygotowywany,
a choć nos zadarł wysoko, to mocno był obesrany.
Stefan! – ty durna pało!;
Stefan! – ty królu fajtłap!;
to jest historia Stefana, co życie ogień mu zabrał.
Pod boską się oddał opiekę, bo Stefan prawdziwy był Polak:
– „Ocalisz mnie Panie Boże, bo taka jest Twoja Wola” –
tak myślał sobie Stefan tej wyjazdowej niedzieli,
a kiedy zobaczył ogień, do Odry skoczył topieli.
Stefan! – ty durna pało!;
Stefan! – ty królu fajtłap!;
to jest historia Stefana, co życie ogień mu zabrał.
I spłonął Stefan zaraz, na szczęście długo nie zdychał,
bo Stefan tego nie wiedział, Gorzowskich Sonetów nie czytał,
że kiedy Gorzów płonie, Odra też ogniem płynie
i tak zamienił się Stefan w pieczoną stefaninę.
Stefan! – ty durna pało!;
Stefan! – ty królu fajtłap!;
to jest historia Stefana, co życie ogień mu zabrał.
Nie chciałem, no ale wygrałem i choć kolega @fonfi ulży mi trochę w tym zwycięstwie, to jednak na mnie spada obowiązek (i niewątpliwy zaszczyt i przyjemność, ech) otwarcia CXVI edycji konkursu #nasonety. No to ją otwieram.
Najpierw tekst. Od rana dzisiaj chodzi za mną polski punk rock, niech więc utworem di proposta będą słowa do jednej z największych zdobyczy polskiego punku, czyli kawałka Landryn w wykonaniu Brudnych Dzieci Sida:
***
Jeżeli chcecie to posłuchajcie historii prosto z Krakowa
O jednym panku co słynął z tego że glanów swych nie zdejmował
I z wodą rzadko miał do czynienia co to jest mydło nie wiedział
Z brudu się lepił stąd ksywa „Landryn" no i potwornie j⁎⁎ał
Landryn lepkie twe ciało
Landryn słodki twój zapach
Oto początek historii o tym jak Jolka przegrała zakład
Raz założyły się dwie pankówy o jabłko na imprezie
Że jedna dzisiaj dokona cudu i Landryn z butów wylezie
Jolka to była ostra pankówa więc obmyśliła plany
Że się najebią pójdą do łóżka i wtedy ściągnie mu glany
Landryn lepkie twe ciało
Landryn słodki twój zapach
Oto ciąg dalszy historii o tym jak Jolka przegrała zakład
O drugiej w nocy już byli w łóżku Landryn dokończył jabola
Jolkę rozebrał a sam jedynie opuścił spodnie do kolan
Przeleciał Jolkę obrzygał pościel starannie się odkleił
Pierdolnął drzwiami zostawił odór i syf na Jolki pościeli
Landryn lepkie twe ciało
Landryn słodki twój zapach
I tak się kończy historia o tym jak Jolka przegrała zakład
Morał z historii jest oto taki żebyś zakładów unikał
Bo łacno możesz przegrać jabola chyba że jesteś radykał
Lecz jeśli musisz już się zakładać gdy się okazja nawinie
Pomyśl czy jesteś takim twardzielem żeby się równać z Landrynem
Landryn lepkie twe ciało
Landryn słodki twój zapach
I to jest morał z historii o tym jak Jolka przegrała zakład
***
Jest więc tam wyżej tekst di proposa, ale, tak jak to mamy ostatnio w zwyczaju, proszę potraktować go z przymrużeniem oka. Można rymować do niego w całości albo tylko do zwrotek, można rymować obok niego, albo można olać go całkowicie. Można zaczerpnąć z niego konstrukcję i opowiedzieć historię z początkiem, dalszym ciągiem, końcem i morałem albo napisać coś zupełnie po swojemu. Byle napisać, do czego zachęcam.
Bawimy się jakoś do końca przyszłego tygodnia, do piątku wieczorem przynajmniej, kiedy to razem z kolegą @fonfi wspólnie wyłonimy zwycięzcę. Kryteriów tego wyłaniania nie podaję, no bo ich jeszcze nie zdążyliśmy ustalić.
***
Proszę bawić się dobrze, a na koniec jeszcze fraszka:
@fonfi twoja odpowiedź do "Robaka" była majstersztykiem, chciałabym żebyś podzielił wygraną z @George_Stark , ale nie wiem czy tak można. Jeśli nie, to typuję @George_Stark za obronę słoja i tego nieszczęsnego Marka
PS ten słoik to się będzie za mną ciągnął chyba dopóki nie usunę tu konta
Zatem zamykam CXV edycję i nie powiem nie płaczcie, bowiem nie wszystkie łzy są złe czy jakoś tak.
Kolego @fonfi! Ma Kolega jakiś pomysł, w jaki sposób możemy się tym zwycięstwem podzielić? Bo wydaje mi się, że można, tylko nie wiem jak. W każdym razie ja będę dostępny jakoś wieczorem i możemy wspólnie kolejną edycję otworzyć, proszę pozdrowić Żonę.
Poruszył mnie do głębi wiersz koleżanki @Kaligula_Minus i opisana w nim historia biednego robaka - wtyka amerykańskiego. Dlatego postanowiłem się nad tą historią pochylić. A z tego mojego pochylenia urodził się (poza nowym bólem kręgosłupa) poniższy wytwór. Wytwór który jest ripostą zarówno w bieżącej edycji #nasonety jak i ripostą do wiersza Robak.
Teraz się wymaga mówić „sprawny inaczej”, „kochający inaczej”, a więc i „mądry inaczej” – tak śpiewał już dawno, bo 27 lat temu, czyli w roku 1999 w utworze No speaking inglese pan Kazik Staszewski. Od tego czasu językowo poczyniliśmy znaczny postęp.
Bardzo lubię ten utwór, a przypomniał mi się ten jego cytowany wyżej fragment dziś, kiedy to przeczytałem w jakimś wyglądającym na poważny artykule sformułowanie, które pozwoliłem sobie zacytować w ostatnim wersie poniższego wytworu, a które to sformułowanie stało się przyczynkiem do tego wytworu napisania:
***
Nowoczesność językowa
(okiem starego pryka)
Gdy byłem młodszy, było mi klawo:
i miałem w sobie świata ciekawość
i więcej werwy, i wiedzy głód;
a teraz jestem już stary. Cóż...
Gdy byłem młodszy i nie rozumiałem,
wtedy najmocniej zrozumieć chciałem;
a dziś? – w wieku już będąc poważnym,
gdy nie rozumiem, to mnie to drażni.
A więc mnie drażni co robią z mową,
że robią to ad hoc, a nie ab ovo,
i że rozumiem co trzecie słowo,
i mało raczej mi z tym morowo.
I choć tak chciałbym uprawiać szpont,
młodzież mi mówi: – Idź, dziadu, stąd!
a to mnie zmusza żebym się przyznał,
że żaden ze mnie, niestety, sigma,
że gonić próbuję odległy już cel,
i uświadamiam sobie, że rel,
że to już raczej w języku mym bessa,
choć tak bardzo chciałbym, by było essa.
Może to kryzys wieku średniego,
a może to id przemawia do ego,
gdy, za języka goniąc trendami,
zechciałem zmierzyć się z zaimkami:
i ja naprawdę wiele bym zniosło,
zaprzyjaźniło się z poprawnością,
lecz kogoś chyba nazbyt poniosło
gdy raczył napisać „osoba z pochwą”.
***
#zafirewallem
I, ponieważ nie ma obowiązku rymować do wiersza di proposta, to pozwolę sobie również na tag #nasonety
***
A ciekawostką niech będzie fakt, że również z utworu No speaking inglese pochodzą słowa najbardziej mnie teraz wkurwia u młodzieży to, że już więcej do niej nie należę.
Ja to już, proszę Państwa, jestem stary i coraz więcej rzeczy zwyczajnie mi wisi. Nie będziemy tutaj zajmować się jednak tym, czym powinien się zająć lekarz urolog, ale wszelkiej maści napinaczami, w tym (a nawet przede wszystkim) napinaczami internetowymi. I tak, wczorajsza sytuacja wisi mi tak bardzo, że aż postanowiłem o niej napisać, a postanowiłem o niej napisać bo (po pierwsze) i pan Julian Tuwim takie rzeczy pisywał i (po drugie) pomysł, który przyszedł mi na ten wiersz, wydał mi się całkiem zabawny, a przy pisaniu bawiłem się bardzo dobrze:
Znów nieprzespana noc, no to dziś jestem na nocnej zmianie.
I znów tu wlazłam bezczelnie i znów pozwoliłam sobie wydalić co nieco.
"Może jestem nienormalna, za długo byłam w wojsku", ale myślałam, że można tu wrzucać również rzeczy z pogranicza turpizmu. Nie spodziewałam się, że jest to negatywnie postrzegane. Dlatego jeśli taka wola, oddam wygraną na rzecz osoby, która lirycznie i estetycznie natchnienie CXV edycję #nasonety Jednak nie zamierzam, póki co, opuszczać społeczności.
Przyznam, że jestem pod silnym wpływem Walaszka i tematów pokraczno-kloacznych. Może za silnym. Dlatego jeszcze jeden wypchnięty z głowy twór i prośba o blokowanie moich wpisów lub mojej osoby i o "nierykoszetowanie" innych użytkowników, którzy jednak znajdują jakąś, choćby znikomą, wartość w tym co robię. Dziękuję.
PS nie znałam viralu o liczeniu słojów w d⁎⁎ie. Tak wyszło przypadkowo, pewnie dlatego, że nie jest to specjalnie odkrywcze i nawet ja mogłam na to wpaść.
@Kaligula_Minus nie wiem Walasek ma genialne teksty momentami ale na ogół to takie mielenie tematu. Jedni kochają drodzy nienawidzą a mi się po prostu znudził bo ile można w kółko słuchać tego samego.
Dziękuję raz jeszcze za docenienie debiutu i obdarzenie mnie możliwością ogłoszenia kolejnej CXV edycji #nasonety Ponieważ nie wiem czy moja niewyspana szara komórka ogarnęła dobrze zadanie, to będzie poprostu jak będzie -moja interpretacja zadania. Najwyżej napiszcie w komentarzu konstruktywną krytykę, a gdybym jeszcze kiedyś miała wygrać -wezme ją pod uwagę.
Dużo tu ludzi udzielających wsparcia, więc chcę tę edycję zadedykować tym wszystkim, którzy mając swoje słoiki pod dupami (patrz: wiersz poniżej stworzony na szybkości), pomagają wstać innym. Nie narzucam rymów, ani tematu, choć mile widziane tematy altruizmu, filozofii pomagania sobie i innym.
lista osób bezrefleksyjnie piorunujących wierszyki - nawet dotyczące słoików w dupie ludzkiej. To przydatne, np dla mnie - niespełnionego poety - by nie przejmować się waszą opinią. Tyle teraz warta ta cała Kawiarenka.
Piszę toto podsumowanie półprzysypiając, wybaczcie więc, że będzie krótko i konkretnie, ale obiecałem sobie, że tym razem dotrzymam słowa i nie pomylę dni. Jest więc piątek, 20.02.2026, jakoś wieczór na dodatek, czyli nadszedł czas na #podsumowanienasonety w edycji CXIV!
Bawili się (mam nadzieję, że dobrze):
@George_Stark, który napisał wytwór Arché stanowiący coś w rodzaju wiersza di proposta, wytwór To gówno białe oraz jeszcze jeden Marzenie. O Marzenie;
@splash545, któremu napisał się stoicki sonet Marzenia;
@Wrzoo, która napisała Czytam sobie ostatnio książkę o owadach;
@Kaligula_Minus, która się rozkręciła i popisała mnóstwo wytworów (choć do rekordu jeszcze daleko; nie to żebym podpuszczał, sam nie pamiętam jaki jest ten rekord): Nie zesraj się, smutną historię bez tytułu, wiersz o szczęściu, z gatunku tych, które nie wychodzą, a jednak wyszedł, lament po Cebuli (choć to tytuł uzurpatorsko i po bandycku nadany przeze mnie), i jeszcze jeden wytwór bez tytułu, no i jeszcze jeden;
oraz @fonfi z wytworami Muzyka duszy i Marzenie (proszę pozdrowić żonę, umywszy jednak wcześniej zęby).
Wszystkim uczestnikom dziękuję, wszystkim gratuluję, a współczuję uczestniczce @Kaligula_Minus,która tę CXIV edycję zabawy #nasonetyw kawiarni #zafirewallemwygrywa.
@Kaligula_Minus – jeśli wiesz, z czym wiąże się zwycięstwo (otwarcie, a później zamknięcie kolejnej edycji), to działaj. Jeśli nie wiesz, to pytaj. Niekoniecznie mnie, bo ja idę spać. Ktoś powinien Ci w razie czego pomóc, a jeśli nie, to ja zrobię to jutro, kiedy już się obudzę. (Chyba, że się nie obudzę. )
@George_Stark nie wiem, do kawiarenki zaglądałam sporadycznie i dopiero teraz zaczęłam korzystać z jej dobrodziejstw. Z racji tego, że aktualnie jestem nieco rozjechana (kto zna , ten wie, że dwie noce na czujce mają kiepski wpływ na procesy myślowe) to pozwolę sobie bezczelnie iść na łatwiznę i zapytać, co teraz powinnam uczynić? Pragnę również podziękować wszystkim tym, którzy dostrzegli w tych moich wypocinach jakąś wartość do tego stopnia, że zostałam tak wspaniale wyróżniona w Kawiarence. Jeśli tylko dacie mi instrukcje, byle jasne ( ͡° ͜ʖ ͡°) zrobię to, co należy zrobić
@Kaligula_Minus wybierasz utwór, (klasycznie sonet, lecz może być inny wiersz lub piosenka) do którego rymów będziemy rymować. Możesz dać jakiś temat, lub nie, tak naprawdę to możesz nie dawać nawet utworu. Czyli scena jest Twoja, to Ty ustalasz zasady - w nowym poście #diproposta - dla nadchodzącej edycji bitwy #nasonety . Możesz ustalić edycję dissową np. Zwyczajowo edycja trwa tydzień i na jej koniec piszesz posta z podsumowaniem i wybierasz zwycięzcę podług jakichś zasad, albo własnego widzimisię.
Kolega @George_Stark otwierając bieżącą, CXIII (słownie: 113) edycję #nasonety, gdzieś między zachętami do olewania wszelkich zasad, reguł i rymów swojej diproposty, delikatnie zasugerował - cytuję: "można rymować jak komu w duszy gra, na temat jaki kto tam chce, na przykład o marzeniach". No i te marzenia chodziły za mną tak przez cały tydzień. Tak sobie marzyłem, żeby o tych marzeniach wiersz jakiś udało mi się napisać. No i nie uwierzycie Państwo, ale moje marzenie o wierszu o marzeniach się spełniło. A efekt tego spełnienia - tak marzenia, jak i mojego - możecie znaleźć poniżej.