Prokuratura Okręgowa w Gdańsku poinformowała o odnalezieniu osoby, która jest odpowiedzialna za śmierć wilka z Borów Tucholskich. Mężczyzna sam zgłosił się na policję. Tłumaczył się, że pomylił wilka z lisem.
Chciałbym to jakoś skomentować, ale się powstrzymam.
Myśliwy pochwalił się w internecie zabitymi przez siebie grzywaczami. W komentarzach pod jego wpisem ornitolodzy zaczęli pisać, że część zabitych przez niego ptaków to gołębie siniaki, będące pod ochroną i sprawa będzie zgłoszona policji. Myśliwy swój wpis już usunął.
1 września [15 sierpnia już do grzywaczy] zacznie się napierdalanie do ptaków, zginie ok. 180 tysięcy a kilkakrotnie więcej zostanie postrzelonych, zginą później. Co roku pytam myśliwych czym różni się gatunek łowny od chronionego - NIKT jeszcze nie odpowiedział poprawnie. Badania na stawach Zatorskich prowadzonych w latach 2000-2006 (Wiehle, Bonczar) mówią, że 35% wszystkich zastrzelonych tam ptaków to gatunki chronione. Badania powtórzono w latach 2008-2014 - 37%. Nie są to wiec pojedyncze wypadki a norma, masowa nonszalancja, ale i niemożność - bo jak ptak nadlatuje to albo się patrzy przez lornetkę, albo strzela. Tych kilku sekund nie da się podzielić na dwie czynności. Mówili mi "no to jest niestety takie ryzyko". Pyłem "kto je ponosi?" ale już wtedy milczeli.
Druga sprawa to ranienie ptaków - w stadko czy w pojedynczego, leci chmura śrutu. Ptak zatrzęsie skrzydłami, leci jeszcze i zapadnie czasem 2 km dalej. W krzakach będzie sobie gorączkował i pomału kończył życie. Niektóre postrzałki dożyją do zimy.
Po trzecie - polowanie to ogromny stres dla ptaków, rozdzielają się rodziny. Wiele razy widywałem na środku stawu samotne zgubione młode. Rozbijają się stada. Im mniejsze stado tym mniejsza przeżywalność podczas migracji.
Zachęcam do społecznych kontroli w tym okresie, grupowych spacerów na stawach, z kamerą.
Niech ktoś wystrzela gołębie które srają mi na parapetach i balkonie, gruhają od rana że spać nie można. Jeden mi się nawet wbił do pokoju jak spałem, budzę się a ten c⁎⁎⁎ek łazi sobie po salonie.
Istnieje kara za zabijanie gatunków chronionych (np. Artykuł 127/127a Ustawy o ochronie przyrody)
Są instytucje ochrony zwierząt, które mają prawo skontrolować polujących lub miejsce po polowaniu, policzyć martwe zwierzęta chronione i zgłosić przestepstwo.
Moratorium na odstrzał łosi, „zarządzanie populacją” gatunków chronionych, udział dzieci w polowaniach, strzelanie z łuków, szkolenie psów myśliwskich na żywych zwierzętach, „zarządzanie populacją” chronionych gatunków, w tym wilka – to lista postulatów Polskiego Związku Łowieckiego (PZŁ).
Znalazła się w „Strategii zrównoważonego łowiectwa w Polsce do roku 2030 z perspektywą do roku 2035”, dokumencie, który ma wyznaczać kierunki zmian
PZŁ opublikował dokument pod koniec kwietnia 2024. Teraz zyskuje sprzymierzeńców nie tylko w Pałacu Prezydenckim, ale również w rządzie.
nie czaje co ma PZŁ do obecnej władzy, to tam też rotacja była czy po zmianie władzy po prostu stara władza jest spuszczona ze smyczy i robi kampanie negatywną?
W sumie mógłbym przystać na ograniczanie polowań, ale pod warunkiem zniesienia odpowiedzialności skarbu państwa za szkody wyrządzane przez dzikie zwierzęta. To byłby rozsądny kompromis.
Dopóki wszyscy Polacy są odpowiedzialni za wypłacanie odszkodowań rolnikom, dopóty koła łowieckie powinny zajmować się kontrolowaniem populacji i finansowaniem tych szkód.
Skandal na polowaniu, myśliwy zabił zwierzę pod ochroną (łosia!). Sprawę bada policja.
Podczas polowania w gminie Purda na Warmii zabito łosia, za co grozi kara więzienia do 3 lat. Jak ustaliła WP, w polowaniu brał udział prezes Naczelnej Rady Łowieckiej i kandydat na prezydenta Olsztyna, były siatkarz Marcin Możdżonek. W rozmowie z WP twierdzi on, że nie widział incydentu. - Tylko jedna osoba mogła oddać strzał w tamtą stronę - mówi Możdżonek.
Z informacji uzyskanych przez WP wynika, że wśród osób, które 6 stycznia brały udział w polowaniu w obwodzie łowieckim 239 w gminie Purda, jest prezes Naczelnej Rady Łowieckiej i kandydat na prezydenta Olsztyna Marcin Możdżonek, były siatkarz, mistrz świata i Europy.
Nie byłem świadkiem zabicia łosia. Byłem uczestnikiem tego samego polowania, ale zdarzenia nie widziałem. Kiedy dotarły do mnie informacje o tym zdarzeniu, poprosiłem prowadzącego polowanie, żeby wezwał policję – mówi WP były siatkarz i prezes Naczelnej Rady Łowieckiej.
To ten sam Mozdzonek, który twardo bronił prawa myśliwych do nieograniczonych polowań, argumentując tym, że dbają o stan zwierzyny i chronią gatunki zagrożone?
Łowczym Krajowym został niedawno niejaki Eugeniusz Grzeszczak, polityk PSL znany z urządzania krwawych polowań ze strzelaniem z samochodu włącznie. Miał być źródłem zmian w środowisku myśliwych. Akurat... W weekend wypuścił nagranie pokazujące, że żadnych zmian nie będzie a gość okopuje się na swoim stanowisku. Wczoraj wezwano go ma dywanik i zażądano pisemnych wyjaśnień. Ciekawe czy dadzą radę czy jednak układ 130tys myśliwych jest nie do ruszenia...
Mam nadzieję że ministerstwo zbroji nie obesra i troszkę się za nich weźmie, bo to co odpierdalają myśliwi i do czego mają uprawnienia to jest w c⁎⁎j gruba przesada. Same propozycje zmian ministerstwa bardzo zasadne, logiczne i sensowne. Kibicuję żeby przeszły.
W Szklarskiej Porębie myśliwy zastrzelił oswojonego jelenia Bartka, przyjaciela lokalnej społeczności. Zwierzę zostało zabite w nocy, tuż obok domów mieszkalnych, czego zakazuje polskie prawo.
„Jeden z mieszkańców około godziny 23:30 usłyszał strzał przed swoim domem. Wyszedł przed dom i ok. 20 metrów od ogrodzenia zobaczył myśliwego i postrzelonego, oswojonego jelenia, któremu mieszkańcy dali na imię Bartek (który jeszcze wtedy stał o własnym siłach, ale już zaczynał się chwiać).
Myśliwy na widok mieszkańca powiedział, że poluje na dziki i idzie na psy ¯\_(ツ)_/¯ , świecił w tym czasie bardzo jasnym światłem. Jednak oddalił się i już nie wrócił” - informuje fundacja "Niech żyją", która złożyła już zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.
Powinni ustawą co 5 lat weryfikować delikwenta czy się nadaje do obsługi tego urządzenia po 65 roku życia. Wymagania conajmniej takie same jak do prowadzenia auta. Myśle, ze zdecydowana większość by oddała flinty.
@rebe-szunis myśliwy zadecydował że jego zabawa w polowanie jest więcej warta niż życie pięknego zwierzęcia. Każde życie jest cenne, a zabijanie dla zabawy to zwyrodnialstwo.
Nie wiem po co tak gadają. I tak zostaną najprawdopodobniej skazani za nieumyślne zabójstwo, ze względu na niedbalstwo. Nie ma żadnej przesłanki, żeby zmniejszyć lub uniknąć kare.
Z jednego z rozporządzeń:
§ 13.
1. Celowanie do zwierzyny i oddanie strzału jest dopuszczalne dopiero po osobistym dokładnym rozpoznaniu zwierzyny oraz w warunkach gwarantujących skuteczność strzału i możliwość podniesienia strzelonej zwierzyny oraz bezpieczeństwo otoczenia.