Wyłącznik przeciwpożarowy oraz skrzynka z ogranicznikami przepięć do #fotowoltaika gotowe*. Przewody na dach są wyprowadzone w elastycznych metalowych rurach osłonowych, co ogranicza ewentualne skutki zwarć.
Teraz czas na montaż kolejnych 15 paneli, falownika i obszycie rozdzielnicy głównej. Trochę roboty jeszcze przede mną. Ale jak już to uruchomię to licznik zacznie się kręcić w drugą stronę razem z obudową.
Właśnie wysłali mi paczkę z przełącznikiem źródeł zasilania, jeszcze czekam na rozłączniki bezpiecznikowe D02 i SPD do rozdzielnicy AC.
*Prawie gotowe, brakuje mi dwóch złączek szynowych żeby podpiąć PE od zasilania ProJoya.
Byłem wczoraj z rana w zakładzie produkcyjnym gdzie robią modernizację linii produkcyjnych. A jak są nowe maszyny to i nowe zasilania potrzebne. W szafie elektrycznej podłączałem analizatory parametrów. 8 odbiorów to i 8 analizatorów. Każdy bada napięcie i prąd odbiornika. Rejestruje pobraną energię, harmoniczne, prądy itp. Napięcie jest mierzone bezpośrednio, z zacisków zasilania 400VAC, ale z prądem już tak łatwo by nie było. Bo prądy jakie są przewidziane to 6 odpływów po 160A max i dwa po 400A max. Żeby to zmierzyć używa się przekładników prądowych, specyficzny typ transformatora który pracuje w stanie zwarcia. Zmniejsza prąd z np 400A na 5A, a to już łatwo zmierzyć.
Przez to że zakład się rozbudowuje to niektóre systemy są wyłączone lub ograniczone w funkcjonowaniu.
Ale akurat nie oddymianie. To gówno piszczało mi przez 4h, dwa metry od mojego stanowiska pracy.
Razem z @zielonywewszystkim przedwczoraj ułożyliśmy ostatnie arkusze blachy, więc woda już nie będzie mi się lała na strop.
Zamiast wziąć się za dokończenie dachu, czyli obróbki boczne, gąsior, obróbka komina, to nie.
Dwóch baranów wzięło się i zaczęli kłaść panele #fotowoltaika. Czujecie tą moc? Ponad 6kWp, a to dopiero połowa na tej płaszczyźnie. Łącznie będzie 30szt czyli 12,75kWp. Ale to nie wszystko, na drugiej płaszczyźnie położę kolejne 14szt czyli 6kW bez 50W. Cała instalacja ma mieć 18,7kWp, realnie nie spodziewam się więcej jak 15kW w lato, i 12-13kW w okresach przejściowych gdy słońce jest niżej. Ale do tych paneli kupiłem falownik Deye 12kW. Jeśli ktoś ma drobne doświadczenie z PV to wie że można lekko przewymiarować moc paneli względem falownika. Ale nie o 50%. A ja specjalnie tak zrobiłem. Bo mam świadomość ujemnego współczynnika temperaturowego paneli, wiem że rok ma 12 miesięcy i tylko przez 2 może 3 będę uzyskiwał coś co będzie blisko maksimum paneli.
No i jeszcze jeden pomysł mi wpad. Jeśli miałbym faktycznie spory naddatek energii z paneli którego nie może przepchać Deye to mógłbym wykorzystać przetwornicę którą kupiłem od @so_cold . Jest to konstrukcja o mocy 20kVA wg tabliczki. To aż nadto co bym wykorzystał.
No i jak by tak było to bym podpiął się do któregoś stringa i naddatek mocy pchał bezpośrednio do zbiornika CWU z zachowaniem izolacji galwanicznej. Ciekaw jak MPPT w falowniku by sobie radził gdyby miał równolegle podpięty dodatkowy odbiornik. Ale to jest problem do rozwiązania dla przyszłego mnie.
Dzisiaj muszę podpiąć kabelki do ProJoya, spiąć do końca rozdzielnicę z SPD do PV. I wrzucamy kolejne 15szt na dach.
Macie w domu instalację elektryczną? Niemal na pewno 107% z was odpowiedziało że tak.
A skoro macie instalację to jestem gdzieś tam rozdzielnica elektryczna w której na 95% siedzi urządzenie zwane wyłącznikiem różnicowoprądowym. Jest to sprytne urządzenie które zabezpiecza wasze zdrowie i życie przed porażeniem. Nie, ono nie ma zadziałać w czasie porażenia tylko ma jemu zapobiec. Na większości tych urządzeń producent umieścił napis, zazwyczaj mały, często tylko po angielsku. A jego sens brzmi tak:
Testować co....
No i tu różnie zalecają, jedni co miesiąc, inni co dwa, trzy, co pół roku a czasami co rok. A po co to? A żeby sprawdzić czy faktycznie urządzenie wciąż jest sprawne. Czy wciąż możemy mu ufać. Testowanie polega na naciśnięciu przycisku TEST. Jak urządzenie jest sprawne to się wyłączy. Ale nawet takie testowanie nie zwalnia z okresowych pomiarów instalacji elektrycznej.
A czy ty testowałeś już swoją różnicówkę?
A skoro jesteśmy przy testowaniu elementów bezpieczeństwa to zadaj sobie kolejne pytanie. Jaki typ ogrzewania budynku masz?
I tu też blisko 100% ankietowanych powie że hydrauliczne, czyli ciepło rozprowadzane za pomocą wody/glikolu/oleju przez rurki.
Każdy element takiej instalacji ma swoją objętość. Np 100mb rurki PEX do ogrzewania podłogowego to jest ok 11 litrów, a w domu potrafi być ponad kilometr a czasami dwa takiej rurki. Ale ogrzewanie podłogowe to pikuś, bo to ogrzewanie niskotemperaturowe. Ale stare systemy na grubych rurach, starych grzejnikach i stare kotły śmieciuchy. Tam jest dużo wody gdzie jednocześnie jest sporo różnica temperatur między wygaszonym kotłem a rozpalonym. A jak wiemy każda substancja ma coś takiego jak rozszerzalności temperaturowa. Np dlatego kiedyś pociągi stukały, bo były przerwy dylatacyjne dla kompensacji wydłużania i skracania się szyn od temperatury. Teraz już się od tego odchodzi. Ale ja tu o wodzie, w takiej instalacji CO objętość wody może zmienić się o kilka % w zależności od różnicy temperatur. A to powoduje że gdyby układ był szczelny to rosło by ciśnienie i mogłoby dojść do jakiegoś uszkodzenia. Stare układy otwarte miały naczynie wzbiorcze którym dochodziło do przelania się naddatku do kanalizacji/poza budynek. W nowych systemach stosuje się układy zamknięte, i jako kompensację robią naczynia przeponowe, zazwyczaj stalowy zbiornik z gumowym balonem w środku. Poduszka powietrzna kompensuje zmianę objętości wody, taki mały hydroforek. I tu dochodzę do tego czego chciałem. Zazwyczaj przy takich zbiornikach jest kolejny element bezpieczeństwa, nazywa się zawór bezpieczeństwa. Proste urządzenie, tłoczek dociskany sprężyną do otworu, jak ciśnienie będzie za duże to się tłoczek uchyli i upuści trochę wody zmniejszając ciśnienie. Tylko zawór musi być sprawny. A jako że tłoczek jest zazwyczaj gumowy to potrafi się przykleić do gniazda, lub tak odkształcić że nie będzie wstanie się poruszyć. Dlatego i tu producenci dają instrukcję żeby testować okresowo zawory bezpieczeństwa. Zazwyczaj polega to na przekręceniu gałki o 90 lub 180° i tu uwaga, a w sumie dwie.
Jeśli zawór jest sprawny to poleci dosłownie kilka mililitrów wody, jeśli jest niesprawny to może polecieć bardzo dużo wody. Więc jeśli nie testowaliście zaworów przez długi czas to przygotować się na to że może trzeba będzie go wymienić.
Ile takich zaworów jest w instalacji, zazwyczaj dwa. Jeden na cześć CO, a drugi na CWU.
A czy ty, testowałeś już swoje zawory bezpieczeństwa?
Tak że możecie wpisać sobie w kalendarz nowe zadania, zazwyczaj co kwartał.
Testować RCD i zawory bezpieczeństwa w CO.
W ten oto sposób dbacie o bezpieczeństwo swoje i bliskich, oraz wasze życie nabrało jakiegoś sensu.
Mam, przy montażu PV zmieniłem nawet ze starego typu AC na lepszy typ A biorąc pod uwagę że przez ostatnie 20lat zmienił się rodzaj urządzeń w typowym gospodarstwie.
Jako że wczorajsza pogoda uniemożliwiała prace na dachu to musiałem znaleźć sobie zajęcie zastępcze. A o to nie trudno, bo mam w sumie 4 rozdzielnice elektryczne do obszycia u siebie w domu.
Jedną z nich jest ta skrzyneczka. Metalowa szczelna obudowa, dławnice kablowe też metalowe, łącznie 19 sztuk.
Zapytacie po co w domowych warunkach takie rozwiązanie. Otóż jest to skrzynka zawierająca SPD do #fotowoltaika która będzie zainstalowana na poddaszu. A jak wiadomo od tysięcy lat konstrukcje dachu wykonuje się z drewna, więc nie chciałbym żeby doszło do zapruszenia ognia od grzejących się SPD po zadziałaniu. No ale są też rozłączniki bezpiecznikowe przed SPD i przy ich zadziałaniu powinny się przepalić i byłoby bezpiecznie. Otóż nie tym razem. Załączam też tabliczkę znamionową panela słonecznego.
I zobaczcie parametr Isc oraz Impp różnica między nimi jest taka mała że nie ma sposobu na dobranie wkładki topikowej która będzie pracowała przy Impp a zadziała przy Isc. Dochodzi jeszcze zmienność charakterystyki tych prądów od temperatury paneli i zmienność prądu zadziałania wkładki od jej temperatury. A jak prąd przepływa przez przewodnik to go grzeje, więc wkładka nie ma temperatury pokojowej tylko np 40 albo 50°C i prąd zadziałania będzie inny. No to po co mi te rozłączniki? Tylko w celach serwisowych, wkładki jakie mam włożone to 20A gPV. Równie dobrze mógłby tam siedzieć kawałek drutu. Mniej by się grzał niż wkładka.
Być może ktoś się przyjrzał dokładniej i zauważył dwa wyłączniki termiczne przykręcone do płyty montażowej. To jest ciekawe rozwiązanie w mojej opinii. Bo sam to wymyśliłem.
Jedną z dławnic po prawej stronie przyjdzie kabel 4x1,5 (PE, N, L1 i L1'). Wejdzie na złączki szynowe, stąd faza przejdzie przez dwa wyłączniki termiczne i trafi na złączki szynowe po lewej. A stamtąd skrajną dlawnicą trafi zasilanie do wyłącznika przeciwpożarowego ProJoy. Jest to sprytne urządzenie, jeśli nie ma zasilania AC* z sieci (lub z falownika w offgridzie) to odcina zasilanie z paneli PV. Wtedy instalacja staje się bezpieczna, bo jedyne elementy pod napięciem to same panele i przewody idące do ProJoya. A wyłączniki termiczne są po to że gdyby doszło do sytuacji awaryjnej czyli nadmiernego grzania się któregoś z elementów w skrzynce i wyłącznik wykryje temperaturę ponad 80°C to odetnie zasilanie AC do ProJoya a ten odetnie zasilanie z PV. A są dwa po to żeby mieć większą pewność zadziałania w przypadku awarii.
A jako że kabel mam 4 żyłowy (specjalnie taki położyłem) to jedną z żył wróci sygnał z za wyłączników na dół do rozdzielnicy głównej gdzie będę mógł go wykorzystać do informowania o awarii na górze. Chciałem to zrobić z użyciem SPD ze stykami kontrolnymi, ale albo nie ma takich na magazynach albo są w ciul drogie typu 500zl netto za sztukę.
A te co są zamontowane to teoretycznie polski producent, ale nigdzie nie znalazłem informacji o miejscu produkcji, i wiem że swoje produkty badają na politechnice białostockiej. No i cena mocno kusząca, bo ok 3 stów brutto, a będę miał ich 6 w instalacji.
Aaa, i są to SPD typu kombinowanego, dwa warystory na każdy biegun, i iskiernik do PE. Dzięki temu nie ma prądu upływu i falownik nie zgłasza błędów doziemienia po DC.
* Wg karty katalogowej napięcie nominalne to 230Vac, ale ja już sprawdziłem że bez problemu można go pobudzić podając mu 200VDC. Więc w razie sytuacji gdzie nie będzie zasilania z sieci żeby go pobudzić, a akumulator będzie rozładowany i falownik nie będzie chciał podać zasilania na LOAD to będę mógł go zasilić z prostej przetwornicy DC-DC. Już kupiłem u Chińczyków na aliexpress taką, ustawiona na 200VDC bez problemu pobudza ProJoya zasilając ją z akumulatora od wkrętarki #Makita 18V 5Ah
Zrobiłem test porównawczy chińskiej RCD firmy ETEK oraz Siemensa.
Połączenia przewodem Dy16 żeby jak najmniej ciepła wydzielało się na nich samych, i wybrałem jak najdłuższe ścinki żeby miały jak najwięcej powierzchni do oddania ciepła.
Najpierw chciałem mierzyć temperaturę jednym miernikiem, bo ma możliwość podpięcia dwóch termopar. Ale jako że termopary to dwa metalowe druciki stopione razem na końcu które całkiem dobrze przewodzą prąd, i jednocześnie obie sondy są jakoś połączone elektrycznie wewnątrz miernika to w czasie pomiarów dochodziło do wyzwalania RCD, bo część prądu przepływała przez sondy i miernik zamiast przez grube druty. Dlatego zastosowałem dwa mierniki.
Spadki napięć i temperatury sugerują że ETEK ma lepiej wykonane styki, dzięki czemu mniej się grzeje niż Siemens. A skoro Siemens deklaruje że wytrzyma 63A to na ETEKa bez wahania mogę puścić 40A w swojej instalacji.
Podsumowując. ETEK działa przy upływie prądu DC, w końcu to typ B, działa normalnie dla upływów AC i impulsowych. Dla wyższych częstotliwości typu 500Hz radzi sobie gorzej ale wciąż zareaguje. No i jakość styków lepsza niż w porównywanej RCD Siemensa.
A koszt? Ok 300zł, w porównaniu do ok 3000 za coś z eti, Eaton, Legrand bądź coś podobnego.
Więc jak ktoś montuje #elektryka i #fotowoltaika lub ładowarki do #EV to powinien się zaopatrzyć w taki egzemplarz.
Problemem z chińczykami (jako ich produktami, a nie mieszkańcami kraju), jest częsty brak powtarzalności i niewystarczająca kontrola jakości. Jak ktoś jest kompetentny, jak @myoniwy to sobie sam zweryfikuje jakość. Jak nie, to po pierwszym udanym zakupie można się naciąć na następnym.
Z drugiej strony, jak Chińczycy zaczną dowozić w kwestii kontroli jakości, to i ich produkty przestaną być tak atrakcyjne cenowo.
Mnie się ostatnio chiński MeanWell poddał po 8 latach pracy w dość ciężkich warunkach (grzanie oporowe obwodem niskoprądowym na zewnątrz). Czy to dużo czy to mało?
A dla odmiany u klienta się stycznik Schneidera rozleciał po 4 latach mało intensywnej pracy.
Mam materiał na kolejny wpis #konstruktorelektrykamator
Wczoraj był wpis z testem na wykrywanie upływu DC, i wczoraj zrobiłem w końcu test długotrwałego obciążenia tej chińskiej RCD.
Obciążenie było na wszystkich 4 torach po 50A, co jest sytuacją niestandardową, bo w sieciach 3f i symetrycznym obciążeniu przez tor N nie płynie praktycznie żaden prąd.
Licząc ze spadków napięcia na torach to wychodzi że impedancja wewnętrzna toru wynosi ok 0,8mΩ, straty na ciepło to wzór P=I²R, zakładając że Z=R to wychodzi 2W strat na każdym torze, przy 50A. A takie prądy rzadko będą przez nią płynęły, częściej takie do 25-30A, a to przekłada się na straty 0,72W czyli blisko 3x mniej niż przy 50A. Więc jej temperatura nawet w zamkniętej obudowie nie będzie jakaś duża, pewnie ledwie kilka stopni wyższą niż otoczenia.
Zrobię jeszcze test porównawczy z innymi RCD, i np typowymi esami, zobaczymy co się bardziej grzeje.
Ja kiedyś się bawiłem w testy RCD typu AC, ale przy zastosowaniu rezystorów ceramicznych dużej mocy. Liczyłem sobie jaką rezystancję muszę dobrac żeby uzyskać te 30mA upływności na 230V AC. Miałem 3 zestawy które dawały mi 25mA; 30mA; 35mA
Jeden z testowanych RCD potrafił wybić już przy użyciu 25mA, czy tutaj ta stała zmienna, której nie brałem pod uwagę mogła być przyczyną takiego stanu rzeczy?
Btw. pojęcie "stała zmienna" jakoś mi pali styki w głowie xD
No siema, w końcu mam jakiś czas i materiał żeby zrobić wpis o dachu.
Kilka zdjęć z postępu prac.
Wczoraj przez niecałe 8h samodzielnie położyłem 15 arkuszy blachy.
I tu przypomniał mi się tekst @bartek555
jak mnie to wkurwia, ze ty to wszystko umiesz
A na to co powiesz?
Na dzisiaj zostało jeszcze 8 krótkich arkuszy po 1,2m, dwa długie 4,8m, i jeden wąski 5,5m do ucięcia i przykręcenie obróbki tzw wyderki na przełamaniu połaci.
Na to wszystko przyjdzie jeszcze konstrukcja z #fotowoltaika i gówno będzie widać z tej roboty.
Ogromnym ułatwieniem tej roboty jest winda dekarska, coś wciągnąć czy opuścić to luksus sprawa jest, ale podnośnik koszowy też robi robotę. Jak to dobrze mieć znajomych co mają fajne sprzęty do pożyczenia.
A co do znajomych, to żeby ściągnąć stary eternit pomagał mi @zielonywewszystkim, samemu ciężko by było, dało by się, ale zeszło by się 3x dłużej.
Więźba była stawiana gdzieś na początku lat 80. Wtedy mieli jakieś dziwne upodobania że nie wystawiali krokiew za obrys budynku, tylko kończyły się na równo z wieńcem. To samo z łatami, kończyły się na równo ze ścianą szczytową. Przez to żeby zrobić okap musiałem dołożyć kawałki krokiew, ale już pod innym kątem niż duża połać.
Na 12 krokiew, tylko dwie wymagały częściowej wymiany. Konkretnie to dwie skrajne, bo zostały nadjedzone przez drewnojady, ale tylko część z bielu. A że kiedyś elementy drewniane wycinali z tego co mieli to niektóre krokwy nie mają nawet kątów prostych, bo są po prostu okorowane i lekko ociosane, co powoduje że połowa krokwy to biel a druga połowa to twardziel.
I tu wielokrotnie przydała mi się wiedza ze szkoły, czyli umiejętności używania trygonometrii i biologii. Głównie w użyciu był tangens, bo najłatwiej się to mierzy w takich warunkach. I tu mogę wam powiedzieć że duża połać ma nachylenie arctg(0,715) a mniejsza arctg(0,44).
Nie obyło się bez małych fuckupów.
Jak montowałem przedłużenia krokiew to używałem poziomicy i metrówki do ustawienia odpowiedniego kąta. Poziomica ma 1m długości więc spadek powinien wynosić 44cm.
Ustawiam krokwę, mierzę, za mało. No to przestawiam, mierzę i dalej za mało. A wizualnie kąta totalnie nie pasuje do wcześniejszych krokiew. Aż zmierzyłem drugi raz kąt na małym dachu i było 44cm spadku na 1m.
Znów mierzę kąt na przedłużeniu krokiew i wciąż nie pasuje. Dopiero po którymś pomiarze zorientowałem się że nie mierzyłem na końcu poziomicy tylko za każdym razem w innym losowym miejscu. Przez co długości ramion trójkąta się zmieniały i wymiary nie miały prawa być takie same. Potem już szło gładko. Ale to nie koniec pomyłek.
Blachę zamawiałem na podstawie pomiarów in vivio i rysunku w CADzie. Ale rysunek sobie a życie sobie. I okazało się że jeden wymiar mam za krótki o jakieś 15cm, dosyć łatwa sytuacja do ogarnięcia, bo podłoże po prostu dłuższą obróbkę. A znów blacha na dużą połać jest o jakieś 15cm za długa. To jest jeszcze prostsze do ogarnięcia, wystarczy uciąć, a mam tarcze do cięcia blachy do pilarki. Tak to powoli się toczy ro
@myoniwy kiedyś z tą więźbą to prosty temat był, płacisz podatek od połaci dachu a nie metrażu w środku;). W ten sposób kupiłem domek, podatek od połaci a nie od faktycznej powierzchni, skarbówka mi powiedziała nie, bo nie, mam płacić tyle co płacili poprzedni właściciele którzy tego kiedyś nie dopilnowali
@myoniwy Jak myślisz, czy jedna ew. dwie osoby dadzą radę wsunąć arkusz o długości 48 - 5,5m w pojedynkę na dach niskiego pomieszczenia gospodarczego o niewielkim spadku? Akurat u mnie długość budynku to 5m i pojedynczy arkusz był by idealny.
Ostatnimi czasy niewiele pojawia się na #konstruktorelektrykamator bo miałem teraz dwa główne zajęcia, wymiana dachu (będzie o tym wpis) i komisja w czasie #matura
Nie spodziewałem się że spotkam wtedy tyle znanych osób na raz.
Gdyby jeden ze zdających akurat j. angielski rozszerzony podszedł do mnie i powiedział:
Hello, I'm Ed Sheeran, and I'm looking for a job.
To bym mu uwierzył. No skubaniec klon Eda. Postura, rysy twarzy, no i kolor włosów. Nie wiem jaką ma ksywę w szkole ale najprędzej to będzie Rudy.
Drugi koleś to kopia Piotrka Szumowskiego, tego standupera. Jak wchodził na salę to miałem chęć zapytać po co pisze tą maturę jak zwiedził świat dwa razy i płynnie porozumiewa się po angielsku. To samo, fryzura, postura, twarz, no normalnie drugi Szumowski, tylko żarty jakoś mu nie wychodziły.
A trzecia znana postać to Szymon z pasty:
Pasta o szymonie uprawiającym penspinning
jak się w wikipedii wpisuje niedojebanie muzgowe, to powinno wyskakiwać zdjęcie mojego kolegi, Szymona. Szymek do szesnastego roku życia spał ze starymi w nogach, a w mieszkaniu mieli tak niskie sufity, że jedli tylko naleśniki. w gimnazjum chodziłem z nim do klasy. był fanatykiem penspinningu, super sport k⁎⁎wo xD kiedyś podliczyłem go, że podczas lekcji 27 razy wychodził z ławki, żeby podnieść z ziemii długopis, bo pomimo lat praktyki, wychodziło mu to raczej chujowo. nauczyciele już nawet nie zwracali na to uwagi, ale ja kisłem strasznie, kiedy ciszę na sprawdzianie po raz kolejny przerywał dźwięk długopisu upadającego na ziemię xD długopisiarz k⁎⁎wa xD kiedyś szymek się pochorował i jako że mieszkałem trzy bloki dalej, przyszła do mnie jego mama i pyta mnie, czy nie pożyczę jej zeszytów, bo kamilek musi uzupełnić lekcje. okazało się, że jego starzy nie mogli dojść do porozumienia jak ma się nazywać ich syn, więc rodzina od strony ojca mówi na niego szymek, a od strony mamy kamilek. pewnie za guwniaka starał się zrozumieć dlaczego ma dwa imiona i od tego intensywnego myślenia poprzepalało mu jakieś styki, stąd to niedojebanie. piszę to, bo przy tak intensywnej głupocie, jest wręcz oczywiste, że szymek ma konto na wykop.pl i pewnie jest na czele rankingu, tylko pewnie maskuje się jakąś torebką na głowie czy coś xD kamil szymon gnoju oddawaj złote myśli, po wpisaniu się miałeś je oddać dorianowi a już ósmy rok trzymasz. elo
Kamilek kręcił długopisem w palcach, może nie upadał mu na podłogę ale na ławkę już wielokrotnie. Przez 1,5h pisania tak ze 20 razy, ale łeb ma nie od parady. W czasie przerw w zadaniach ze słuchu rozwiązywał zadania tekstowe. Mając 2,5h na cały test, to on już po 1h się nudził kręcąc długopisem i wyszedł po 1,5h.
A jak już przy długopisach jesteśmy.
Zauważyłem że zdający przyjmowali 3 strategie dotyczące długopisów.
1. Tylko wiara i nadzieja może nas ocalić. Przychodzili z jednym długopisem, i to nadgryzionym, połamanym i na wpół wypisanym.
O dziwo nikt nie prosił o dodatkowy długopis.
2. Redundancja, kluczem do bezpieczeństwa.
Ci przynosili po dwa, trzy a niektórzy po 4 długopisy, ale każdy taki sam. To już lepsze rozwiązanie niż jeden długopis, ale skoro każdy jest taki sam to może trafić się taka partia że każdy będzie zepsuty i tak nie będą pisały. Małe szanse na taką sytuację ale nie jest to niemożliwe.
3. Ta grupa miała najwięcej RIGCZu, stosowali zasadę podwójnej redundancji, jednej na ludzi, drugiej na potwory. Przynosili kilka długopisów, ale każdy inny, od innego producenta. Tutaj szanse na to że każdy będzie wadliwy są naprawdę minimalne, bliskie 0. Ale takich ludzi którzy wykorzystali tą zasadę było może troje.
Najwięcej było tych z jednym długopisem.
W sumie to się cieszę że już skończyły się matury dla mnie, nuda w ciul, siedzisz 2h i patrzysz jak inni czytają i piszą. A ty nawet nie możesz nic poczytać, żadnej książki, gazety ani nic. O telefonie zapomnij. To ja już wolę normalne lekcje, przynajmniej pogadać mogę.
Aaa, i wszyscy trzej wymienieni bohaterowie chodzą do niepublicznego liceum gdzie trzeba płacić czesne. Ich starzy płacą po prawie 2 klocki miesięcznie by dzieciaki dobrze napisały mature i mogły pójść na studia.
Jako grafikę wrzucam Eda Sheerana piszącego egzamin, chciałem żeby #GPT #Ai wygenerował grafikę Eda i Piotrka piszącego razem ale nie był wstanie wygenerować postaci z twarzą Piotrka, mimo że dawałem mu zdjęcia. A grok to już w ogóle odpierdzielał maniany.
Druga grupa dlugopisiarzy pewnie chciała żeby wszystko było jednym kolorem napisane, co jest w gruncie rzeczy głupie bo w kontekście oceny nie ma to znaczenia.
@myoniwy tak teraz patrzę na spokojnie na to zdjęcie i patrzę na to, co leży przed Edem. Jakiś półgłówek neandertal by pomyślał, że ai nie umie zrobić długopisów. Ale to nieprawda. Ed po prostu ma jeden długopis i 4 Caplessy XD
Krótki wpis informacyjny #konstruktorelektrykamator #elektryka co tam się wczoraj działo w garbarni przy jednej z maszyn. Prasa wałowa do skór, mają regulowaną siłę docisku wałów. Regulacja opiera się o proporcjonalny zawór hydrauliczny. Im wyższe ma być ciśnienie tym bardziej się zamyka. Sterowanie cewką zaworu można by zrobić poprzez źródło prądowe, ale to jest zbędna komplikacja, dlatego jest sterowany przez PWM, a to dosyć łatwo wygenerować w PLC. Moim zadaniem było sprawdzić czy zawór dostaje odpowiednie zasilanie, bo multimetr pokazuje od 4 do 6V, a cały system jest na 24V. Mając trochę doświadczenia wiedziałem że może być PWM, więc wziąłem oscyloskop. Po podłączeniu sondy do kostki ukazał się ładny prostokąt,
I co ciekawe regulacja nie jest przez zmianę szerokości impulsu, tylko przez zmianę częstotliwości, finalnie wypełnienie się zmienia, ale to jest niestandardowe rozwiazanie (włoska maszyna, i już wiadomo dlaczego). Napięcie dochodzi, ale czy prąd płynie? Bo to on wykonuje całą robotę. Założyłem sondę prądową na jedną żyłę i ukazał się taki przebieg. Żółty to napięcie, a niebieski to prąd. Fajnie widać jak prąd powoli narasta w czasie impulsu żeby potem powoli opadać przy braku impulsu. Wartość skuteczna prądu jest kontrolowana, wartość maksymalna również, bo będzie największa na końcu impulsu, a ten jako że ma stałą długość trwania to i prąd zawsze będzie miał stałą wartość maksymalną.
Finalnie okazało się że sterowanie jest ok, problemem jest zawór, bo nie reaguje na małe zmiany zadanych wartości, przestawienie z 10 na 15 barów nic nie robi, ale z 10 na 40 już zareguje, i to samo w drugą stronę. Wg mnie po prostu jest zatarta iglica sterującą, i dopiero duże zmiany wartości zadanych są wstanie pokonać opory tarcia.
Wczesnym rankiem dostałem informację że w piekarni nie działa maszyna do robienia rogalików.
Podjechałem na miejsce, no i faktycznie nie działa. 3 fazy dochodzą ale wraz nie działa. Sterowanie to prostu układ stycznika z podtrzymaniem i dwie krańcówki.
Krańcówki przewodzą prąd, ale na cewce stycznika nie ma zasilania. Okazało się że styk NC w przycisku nie przerodził prądu, cieniutka warstwa brudu na stykach stała się izolatorem. Rozebrałem, wyczyściłem, przewodzi prąd. Ale maszyna dalej nie działa. Kolejne pomiary, okazało się że 3 fazy dochodzą, ale bez N. Sprawdziłem czy żyła ma przejście, i miała, ale z doświadczenia wiem że takie chochliki są wredne. Rozebrałem wtyczkę, pociągnąłem za niebieską żyłę, i wyszła z otuliny. Tyle razy był zwijany ten przewód że się połamał.
@myoniwy po wszystkich Twoich opowieściach jestem trochę w szoku, jak wielką czescią tej roboty jest po prostu czyszczenie styków i wpinanie tego co się wypięło.
My święto pracy świętujemy prawilnie - ciężką pracą.
Jesteśmy u moich rodziców w górach w Beskidzie Niskim.
Slupy do konstrukcji fotowoltaiki prawie zrobione. Teraz przerwa na obiad a później składanie baterii i montaż falownika. Jutro skręcanie do końca konstrukcji i jak starczy czasu to układanie paneli. Wołam @myoniwy który też miał robić fotowoltaike w majówkę.
Specyfikacja:
Konstrukcja na gruncie 45 stopni nachylenia, 16 paneli 440Wp, bateria z 16 ogniw EVE 280Ah i JK Smart BMS 150A, falownik Growatt 6000ES. Całość około 16 tys zł. za gotówkę bez pomocy państwa.
@dildo-vaggins patrząc po tych wszystkich programach i wymaganiach, które potem sobie śpiewają, żeby łaskawie się na cokolwiek zgodzić, nie mówiąc już o tych obietnicach zwrotu do 100k, to to jest jedyna słuszna opcja.
Wczoraj był ładny pogodny dzionek, więc miałem w końcu czas podziałać w domu. Przyczepiłem korytko blaszane do ściany, będzie to trasa kablowa do #fotowoltaika
3 stringi, dwa po 15 paneli 425W, na azymut 195°, na połaci 33°, i trzeci 14 paneli na azymut 15° (na północ) i kąt dachu 18°. Korytkiem będzie szło 6 żył przewodu solarnego, przewód LgY16 żółto zielony do uziemienia konstrukcji paneli, drugi taki do ograniczników przepięć (a może będzie tylko jeden) bo montuje 3 na strychu w metalowej skrzynce. No i kabelek 4x1,5 do zasilenia ProJoya czyli rozłącznika solarnego, zwanego przeciwpożarowym. Być może profilaktycznie rzucę tam FTP 6 kategori. Oczywiście całość będzie zakryta metalowymi pokrywkami, i solidnie uziemiona.
Jeśli ktoś policzył ile paneli będzie to wyszło mu 44szt, po 425W co daje zawrotne 18700W. Tylko trzeba uwzględnić to że są różne kąty, różny azymut. I finalnie nie spodziewam się więcej jak 13-14kW w szczycie. Ale string na północ będzie produkował od samego wschodu do prawie zachodu słońca. A żeby to dokładniej sprawdzić (tu odpowiadając na wczorajsze pytanie @Hasti) #grok napisał mi program w pythonie który wypluł mi tabelkę w excelu z danymi o której godzinie słońce zacznie oświetlać panele i o której skończy. Jest też liczona powierzchnia efektywna paneli (1m² oświetlony pod kątem 45° ma 0,707m² efektywnej) oraz skumulowana powierzchnia efektywna paneli widziana przez słońce (to chyba będzie się zwało całka powierzchni po czasie).
Załączam linki do plików, wygenerowanego excela dla powierzchni 1m2 na dwóch połaciach i plik wykonawczy pythona.
Program nie uwzględnia zachmurzenia, liczy jakby niebo było wiecznie czyste.
Ci którzy otworzyli plik widzą że panele na północ mają tylko połowę efektywnej rocznej powierzchni tych na południe. Ale za to w lecie czas produkcji rozciąga się na większą część doby i można lepiej dopasować autokomsumpcję. Bo nawet w najlepszy dzień panele na południe zaczynają być bezpośrednio oświetlane przez słońce po godzinie 8. A przy wschodzie o 5 czy wcześniej to są 3 godziny produkcji.
No i przyszłościowy magazyn będzie mógł wcześniej zacząć się ładować.
Trzeba by zrobić wykresy dzienne dla obu połaci.
A propo magazynu, @dildo-vaggins jak tam twój?
Teraz ja #alibaba można znaleźć LiFePO4 280Ah po 96zł. Wiem że ty kupowałeś EVE, ale są droższe a tamte mają te same gabaryty, podobną wagę itd. 32szt to koszt ok 3k, do tego balancer i za ok 5k można mieć 30kWh magazyn z obudową. Korci kupić choćby 16 ogniw i mieć 15kWh. A co do obudowy, ściskałeś ogniwa z siłą jaką podaje producent?
Skoro mowa o magazynie to będzie spięty z falownikiem Deye 12kW 3F, z wyjściem na magazyn niskonapięciowy do 60V. Konstrukcja deye jest kozacka, można takie wygibasy z nią wyczyniać że ho ho. Np jako jeden z nielicznych falowników na rynku można podpiąć turbinę wiatrową na jedno z wejść, albo zamiast turbiny ludzie podpinali agregaty prądotwórcze wszelakiej maści. Ma wejście/wyjście Smart load które może być wejściem np z innego falownika lub wyjściem np na grzałkę lub inny odbiornik.
No i oczywiście ma wyjście Load które jest zasilane z Aku w przypadku zaniku zasilania z sieci.
Mój magazyn ma się dobrze 234 cykle od grudnia 2023. Zero problemów, po naładowaniu ogniwa mają tylko 0.05V różnicy w napięciu więc wszystko zdrowo.
Ostatnio (2 tyg temu) kupowałem ogniwa 280 za 45 dolarów sztuka, wszystko poniżej 35 dolarów to ewidentny scam i w życiu bym nie zaryzykował. Obecnie kupiłem od nich w Qishou Shenzen Technology już 80 ogniw, i tych 280 i tych 304Ah, z żadnym ogniwem nie było problemu, wszystkie mają numery seryjne a sprzedawca wysyła wykaz ogniw wraz ze zmierzoną realną pojemnością każdego ogniwa. Wolę dopłacić niż bawić się w rosyjską ruletkę.
@myoniwy zazdroszczę sam sobie, że uruchomiłem panele na samym początku pandemii, jeszcze przed boomem więc za totalne grosze. Wtedy wychodziło to mega korzystnie przy cenie prądu 0.35 pln/kwh, a teraz to w ogóle jest cudownie.
Co za baran kazał wyciągnąć wszystkie pręty kontrolne?
Not great, not terrible.
RBMK jest tak skonstruowany że można wymieniać pręty paliwowe bez wyłączania reaktora. Współczesne PWR i BWR tego nie potrafią. Kanadyjskie reaktory CANDU na Uran naturalny mają taką możliwość. Nowo projektowane reaktory z paliwem w postaci kulek też mogą mieć taką funkcjonalność. A jak zrobią taki w wersji HTG czyli chłodzony gazem (pewnie hel) to bez problemu będzie można uzyskać 800°C czyli mocno przegrzaną parę a to da wysoką sprawność konwersji energii.
A jak już o promieniowaniu, to zaniosłem do swojej placówki edukacyjnej zestaw interferometru, żeby pokazać go gawiedzi.
Rozłożyłem na stole, podpiąłem zasilanie i...
Cały czas piszczy, niezależnie od ustawienia płytek. Hmmm, może odbiornik się zepsuł, pomyślałem. Kolejnego dnia przyniosłem kolejne dwa konwertery które znalazłem w szufladzie.
Po ich podpięciu niestety sytuacja taka sama, piszczy cały czas. Po przyłożeniu ręki lub blaszki do odbiornika sygnał ginie, czyli ewidentnie coś tu jest nie tak, jakieś zakłócenia z zewnątrz. Kazałem wszystkim uczniom wyłączyć wi-fi i BT w telefonach. Nie pomogło, dalej piszczy. To kazałem im wyjść na przerwę. Przez ścianę o grubości ok 30cm tak łatwo zakłócenia nie przejdą. Dalej piszczy. Co jest? Ktoś w sąsiedniej sali gotuje w zmodyfikowanej mikrofalówce bez drzwiczek? Przecież by się usmażyli od tego.
Manipulując kawałkiem blaszki zauważyłem że są kierunki z których sygnał można łatwo zablokować. I co ciekawe blaszkę trzymając w poziomie, więc sygnał przychodzi z góry lub z dołu, na dole jest tylko podłoga, a na górze cały wszechświat z promieniowaniem kosmicznym włącznie. Ale szybko okazało się że problem leży znacznie bliżej. Ledwie nad głowami.
Mimo że czujka alarmu jest na 24GHz to mocno oddziaływała na odbiornik który powinien pracować z zakresem 10,7-12,75GHz, ale 24GHz to drugie tyle co 12 więc łatwo miał pobudzić układ.
Kawałek foli alu wyeliminowało źródło sygnału, i można na spokojnie dalej bawić się w szalonego naukowca.
W przygotowaniu są siatki polaryzacyjne do demonstracji polaryzacji fali.
Budujemy nową stację transformatorową w pewnym zakładzie produkcyjnym.
Nowe zasilanie SN 15kV, trafo 1MVA, ma bardzo małe starty, to wynik eko dyrektywy, która wymusza większe przekroje rdzenia. Z jednej strony dobrze bo mniej energii idzie w ciepło, a z drugiej gorzej bo takie trafo jest droższe.
Parę miesięcy temu inna firma robiła trasę kablową kilkadziesiąt metrów długości, 12 żył 300mm² do jednej z rozdzielnic żeby mieć dobre zasilanie do maszyn, a my teraz tą trasę będziemy musieli zdemontować i podpiąć pod nową stację trafo. Gospodarność pieniędzy jak ta lala.
Ja to nie mogę być jak normalny człowiek, kupić, zamontować i używać jak producent przewidział. Tylko od razu jakieś alternatywne testy, wygibasy i ciul wie co jeszcze.
Przyszedł mi rozłącznik przeciwpożarowy do #fotowoltaika #oze jego zadaniem jest rozpiąć przewody od paneli już na dachu żeby było bezpieczniej w razie serwisu czy sytuacji awaryjnej. Działanie jest dosyć proste, zasilanie bierze z linii 230VAC, jak zniknie to zasilanie to odcina PV i np strażacy są bezpieczni. Ale ma to też drugi koniec kija. A co jak zniknie zasilanie AC np w nocy, prąd w baterii się skończy to nawet w największe słońce falownik nie dostanie zasilania z paneli bo nie ma AC, a falownik nie zrobi zasilania bo nie ma nic w baterii a z PV nie przychodzi zasilanie bo nie ma AC. Takie błędne koło.
To co wymyśliłem? Sprawdziłem czy to co podaje producent to są warunki brzegowe i nic nie da się z tym zrobić. Otóż nie, można zrobić wiele. Widzicie informacje o napięciu roboczym? A raczej o tym że to ma być Vac? No to ja już wiem że nie musi być Vac, może być i Vdc. A to ułatwia sporo robotę. Bo w razie takiej sytuacji awaryjnej można pobudzić ten rozłącznik pierwszą lepszą przetwornicą np z 12V na 200VDC. Czyli będę bezpieczny podwojenie, jak trzeba to się wyłączy, a jak będzie trzeba to sobie go łatwo włączę.
No i trzecia historia najbardziej wkurzająca na radzie.
#chrome na #android chyba zrobili jakąś aktualizacje i sp⁎⁎⁎⁎zyli działanie.
Zawsze jak otwierałem linki do pdf-ów to plik się pobierał i miałem go zapisanego.
A teraz sp⁎⁎⁎⁎zyli robotę i może plik się ściąga, ale jest trzymany w pamięci chrome. Okrojona funkcjonalność, mniej możliwości przeglądania PDFa. Ktoś ma pomysł jak to obejść, wrócić do wcześniejszej funkcji. W ustawieniach nie znalazłem nic na ten temat.
Dzięki @wonsz owi udało odpalić się symulator fal, koleś Huygens Optics na YT korzysta z tego do swoich filmów.
Na obrazku jest przedstawiona sytuacja z ok 6 minuty mojego ostatniego filmu z interferometrem. Czyli zanikanie sygnału mimo że odbiornik widzi bezpośrednio nadajnik.
Za przesłoną w miejscu X jest całkiem logiczne że nie będzie sygnału, ale że w miejscach z widocznością optyczną nadajnika nie będzie sygnału to jest nieintuicyjne. Ale jak widać na obrazku interferencje destruktywne powodują że sygnału nie będzie. I nie tyczy się to tylko mikrofal, a praktycznie wszystkich fal elektromagnetycznych.
Tu sytuacja z życia prawdziwego fachowca. Antena telewizji naziemnej nie jest wstanie złapać odpowiedniego sygnału.
Ale to nie jedyny problem. Taśma co chwilę zatrzymywała się na ułamek sekundy. Myślałem że problemem jest falownik, ale silnik pracuje ładnie, równomiernie. Więc problemem jest któraś przekładnia. Szybko się okazało która, łańcuchowa. Przez 6 lat, i przynajmniej 2 wizyty serwisu nikt się nie zorientował że łańcuch jest za luźny.
Niektórzy pewnie już się nażarli jajek i sałatki, niektórzy właśnie siedzą i budują masę, a inni dopiero będą się paść.
A ja napawam się nowymi synapsami, które powstały w czasie budowy czegoś podobnego do radaru.
Radar doplerowski działa na zasadzie odbicia się sygnału radiowego od ruchomego elementu. Odbita fala radiowa będzie miała inną częstotliwość, wynika to z sumowania się prędkości zmian fali radiowej z prędkością elementu. Najpopularniejszy przykład to jest przejeżdżający pojazd na sygnałach dźwiękowych obok obserwatora. Pojazd zbliżający się ma wyższy ton (większa częstotliwość) niż oddalający się.
To co ja zbudowałem jest bardziej podobne do efektu echa. Czasami na dużych przestrzeniach może dochodzić do wielokrotnych odbić, np w trakcie prac budowlanych, słychać uderzanie młotka w postaci echa z totalnie innej strony niż budowa w połączeniu z efektem synchronizacji dźwięku z faktyczną pracą. Co daje efekt uderzenia młotka gdy pracownik już go nie używa.
Są to dwa detektory fal grawitacyjnych, oparte właśnie o interferometr Michelsona, tylko oni wykorzystują spolaryzowaną wiązkę lasera ogromnej mocy. Dokładnie te detektory jako pierwsze zarejestrowały fale grawitacyjne.
Ramiona interferometru mają po kilka kilometrów długości, w czasie wydarzenia w trakcie którego zarejestrowano sygnał fal grawitacyjnych, jedno z ramion skróciło się o 1/1000 średnicy protonu.
To jest w c⁎⁎j mało. A oni to zarejestrowali i nawet zrobili wersję audio fal grawitacyjnych wywołanych przez dwie zapadające się czarne dziury. Koniec dygresji.
Układ kilku elementów umożliwiający doprowadzenie do echa ale nie dźwięku a fal radiowych. Mikrofale to zakres fal radiowych z długością fal liczonych w centymetrach a nawet w pojedynczych milimetrach. Typowa mikrofalówka do grzania jedzenia ma częstotliwość 2,4GHz czyli długość fali 12,5cm, częstotliwość taka jak Wi-Fi i BT. Telewizja satelitarna jest nadawana w okolicy 10Ghz czyli długość fali ok 3cm, a są też znacznie krótsze. Później to już zaczynamy wchodzić w THz i światło widzialne.
Mój sprzęt to przerobiony konwerter satelitarny z odbiornika na nadajnik. Na pokładzie jest lokalny oscylator który umożliwia wymieszanie jego sygnału z sygnałem z anteny i wypadkowa tych sygnałów jest podawana na przewód antenowy oraz dekoder. Oscylator a w sumie dwa mają częstotliwość pracy ok 10GHz, jeden ciut poniżej a drugi powyżej tej wartości.
Wykorzystałem jeden z tych generatorów jako nadajnik, dwustopniowy wzmacniacz z anteny do mixera odwróciłem tak że sygnał idzie z generatora przez wzmacniacze do anteny. Dzięki temu poziom sygnału jest bardzo wysoki, częstotliwość też powinna być stabilna, bo to w końcu lokalny oscylator do mixera, od tego zależy stabilność odbioru telewizji.
Na drugim zdjęciu przedstawiam co zostało zmienione. Tranzystory zaznaczone na czerwono zostały obrocone o 180°, rezystory zaznaczone na niebiesko zostały zamienione miejscami, 10 i 50Ω, na pomarańczowo zaznaczyłem elementy usunięte lub przecięte ścieżki.
A na różowo i żółto ścieżki które zostały zamienione miejscami. Jedyny sposób na sprawdzenie czy układ działa to zasilenie układu i sprawdzenie czy odbiornik odbiera sygnał. Oscyloskopu na 10GHz to jeszcze długo nie będę posiadał.
O dziwo ruszyło od strzała. Więc zostało złożyć układ interferometru.
Żeby ułatwić sobie ustawianie i pomiary wydrukowałem sobie kartki papieru milimetrowego. Po wydrukowaniu pierwszej strony drukarka oznajmiła że nie ma cyjanu i nie będzie drukowała czarno białej kratki.
Wyjąłem kartridż z tuszem, obejrzałem go z każdej strony i stwierdziłem:
Nie ze mną te numery Brother.
Wewnątrz pojemnika jest pływak połączony ze wskaźnikiem, który przesłania prawdopodobnie wiązkę podczerwieni, zależnie od poziomu zasłania inną część wiązki i drukarka wie ile ma tuszu. Zakleiłem okienko kawałkiem czarnej taśmy, włożyłem pojemnik do drukarki i pyk, nagle drukarka widzi że ma 100% cyjanu i może spokojnie drukować.
Na allegro kupiłem atrament, w butelkach. Zamiast zapłacić 80zł za 4 kartridże o łącznej pojemności ok 120ml, zapłaciłem 22zł za ponad 300ml atramentu. Cebula mocno.
Skleiłem cztery strony do kupy, ustawiłem elementy interferometru na osiach, i po podaniu zasilania szybko można było się pobawić w interferencje konstruktywne i destruktywne.
Zasadę działania i kilka doświadczeń przedstawiam na filmie.
Więc przygotujcie jakiś prowiant, wygodne siedzenie, notes i pióro, długopis lub inny ołówek do robienia notatek.
#sdr nie chciał mi złapać sygnału z konwertera odbiornika, albo SDR nie łapie takich częstotliwość, ale powinien, bo częstotliwość wyjściową to coś między 1 a 2GHz, albo sposób podłączenia wyjścia konwertera do SDRa jest nieprawidłowy, bo użyłem płytki z zasilacza antenowego telewizji naziemnej, a tam są znacznie niższe częstotliwości.
Może jeszcze coś z tym podziałam, bo mając sygnał wyjściowy można faktycznie pobawić się w radar doplerowski. Sygnał z nadajnika ma stałą wartość, jeśli odbije się od przeszkody i trafi do odbiornika to będzie miał taką samą częstotliwość. A jeśli odbije się od jadącego samochodu to będzie miał wyższą lub niższą zależnie czy samochód się zbliża czy oddala. Zmiany częstotliwość będą zależały od prędkości obiektu.
Zwykły poliwęglan ma względną przenikalność elektryczną około 3.0 przy 10 GHz. Czyli współczynnik załamania około 1.73. Z odbicia Fresnela pod kątem 45 stopni wychodzi mi 15% odbicia na polaryzacji równoległej i 2% na prostopadłej, na każdej z dwóch powierzchni płytki.
Ale odbicia nie są w fazie, bo pierwsze odbicie (z powietrza do poliwęglanu) ma fazę 180 stopni, a drugie (z poliwęglanu do powietrza) ma zero, a płytka ma niezerową grubość. W samej płytce fala propaguje się pod kątem 24 stopni do powierzchni płytki, więc pokonuje długość scieżki 2.2mm w 2mm płytce (załóżmy, że ma 2mm).
Pokonując tę drogę w jedną i w drugą stronę (przed i po odbiciu na drugiej powierzchni), w ośrodku o współczynniku załamania 1.73, wychodzi mi równoważnik 7.6 mm w powietrzu, czyli jakieś 91 stopni przesunięcia w fazie. Czyli około 1.4 * 15% = 21% odbicia od takiej płytki, w polaryzacji równoległej.
Płytka o grubości 4 mm byłaby bardziej efektywna, albo jeżeli materiał miałby wyższą przenikalność elektryczną. Np przy przenikalności 5.0, i płytce grubości 3.2 mm, miałbyś dzielnik 50% w polaryzacji równoległej.
A i tak pewnie gdzieś się pomyliłem w obliczeniach bo jest 3:30 rano i jestem przeziębiony.
Próbowałem Ci znaleźć jakiś tool, żebyś mógł łatwo graficznie pokazać widowni konstruktywną i destruktywną interferencję (szczególnie w obecności "luster"). Nie ma nic dostatecznie dobrego (a przynajmniej nie znalazłem na szybko). Ogólne wizualizacje, które mogą ludziom coś rozjaśnić: