Komary są w stanie przebić się przez grube materiały dzięki niezwykle zaawansowanej konstrukcji swojego aparatu gębowego (trąbki). Wbrew pozorom trąbka komara nie jest jedną sztywną igłą, lecz złożonym zestawem sześciu mikroskopijnych igieł (zwanych sztylecikami), schowanych w elastycznej pochewce.
Oto mechanizmy, które pozwalają im gryźć przez ubrania:
Piłowanie materiału: Dwa sztyleciki (żuwaczki) mają ostre, ząbkowane krawędzie. Działają jak miniaturowe piły, które potrafią rozsuwać włókna tkaniny lub delikatnie je przecinać.
Wyjątkowa elastyczność: Igły komara są niezwykle giętkie. Kiedy komar natrafia na opór tkaniny, jego aparat gębowy nie łamie się, lecz wygina i szuka mikroskopijnych szczelin między nitkami (nawet w grubym jeansie czy dresie).
Wyszukiwanie punktowe: Komar nie musi przebijać samej nitki – wystarczy, że wsunie swoje cienkie sztyleciki w minimalną przestrzeń między splotami materiału, aby dotrzeć do skóry.
Tak naprawdę to tylko zabezpiecza Mugga i zawarty w niej DEET, reszta to bajer na d⁎⁎y. Czego żywym przykładem jestem ja. Używając wynalazków innych niz Mugga, wyglądam jakbym miał ospę. Co lepsze to nie komary ale pieprzone meszki, kleszcze i mrówki. Jestem ponad tydzień od wyjazdu a dalej to cholerstwo swędzi. Zawsze używałem Muggi ale teraz uznałem, że posłucham znajomej i... no cóż
w sumie komar nie zabija bezposrednio, a pierwotniak malarii to nie zwierze, idac ta logika zgon na kazda chorobe zakazna przenoszona miedzy ludzmi mozna by przypisac czlowiekowi
edit: ok, doczytalem screena.... ale ze co drugi czlowiek ever umarl na malarie wydaje mi sie nieprawdopodobne
@5tgbnhy6 gdyby tak na to patrzeć, to upadłaby teza zawarta w tytule. I faktycznie, można powiedzieć, że to naciągane, ale książka bardzo ciekawa, więc wybaczam autorowi tę małą manipulację
Gdyby zapytać losowe osoby o to, jakie zwierzęta są najbardziej niebezpieczne dla człowieka, pewnie najczęściej pojawiłyby się takie odpowiedzi jak: rekin, krokodyl, lew itp.
Jednak nie ostre zęby ani pazury są tym, czego powinniśmy się obawiać.
Dźwięk świadczący o nadciągającym niebezpieczeństwie to niepozorne bzyczenie, które wydaje Komar Widliszek (Anopheles).
W rejonach tropikalnych komary te przenoszą pierwotniaka powodującego malarię.
Rocznie zakażają ponad 200 mln osób, a 1 - 3 mln umiera.
W Polsce na szczęście komary widliszki nie stanowią zagrożenia, gdyż chłodny klimat sprawia, że wywołujące malarię zarodźce nie są w stanie przejść pełnego cyklu rozwojowego.
@yoowki to jest wszczepiany podskórnie czip. Od teraz wszystko co powiesz będzie nagrywane i transmitowane do Watykanu, gdzie w podziemnych archiwach, mnisi kronikarze będą to wszystko przepisywać do ksiąg. Koniec ze ściemą podczas spowiedzi.
@Half_NEET_Half_Amazing masz jakieś źródło? Chętnie sobie poczytam, bo to ciekawe. Ja tylko zauważyłem u siebie, że tego chokerstwa jest mniej jak niespodziewanie jebnie mrozem po okolicy, a okolica u mnie nieco podmokło błotnista, więc tam gdzie jest płytka woda i zetnie mróz to na pewno larwy szlag trafi.
W zasadzie to jednej z wielu, ale ciekawej. Tłumaczenie na prawie szybko, więc polecam angielski artykuł, jak znacie ten język. Przez moskitierę rozumiemy to, co macie niżej na zdjęciu, pewnie nr 2.
----------------------------------------
Przez dziesięciolecia moskitiery nasączane środkami owadobójczymi i spryskiwanie tymi środkami wnętrz pomieszczeń, były ważnymi - i powszechnie skutecznymi metodami zwalczania komarów przenoszących malarię. Przez pewien czas zabiegi te usuwały także niepożądane owady domowe, takie jak pluskwy, karaluchy i muchy.
Nowe badanie North Carolina State University, w którym dokonano przeglądu literatury naukowej na temat zwalczania szkodników w pomieszczeniach, pokazuje, że wraz z rozwojem odporności owadów domowych na środki owadobójcze skierowane przeciwko komarom, powrót pluskiew, karaluchów i much do domów doprowadził do nieufności i często porzucenia tych metod zwalczania - a także pośrednio do wzrostu zachorowań na malarię.
Krótko mówiąc, moskitiery i środki owadobójcze, które były tak skuteczne w zapobieganiu ukąszeniom komarów - a tym samym malarii - są coraz częściej postrzegane jako przyczyny odradzania się szkodników domowych.
"Te moskitiery nasączone środkami owadobójczymi nie były przeznaczone do zabijania szkodników domowych, takich jak pluskwy, ale były w tym naprawdę dobre" - powiedział Chris Hayes, współautor pracy. "To było to, co ludzie naprawdę lubili, ale środki owadobójcze nie działają już tak skutecznie na szkodniki domowe".
"Efekty uboczne są zwykle szkodliwe, ale w tym przypadku były korzystne" - Coby Schal, współautor.
"Wartość dla ludzi niekoniecznie polegała na ograniczeniu malarii, ale na zabijaniu innych szkodników" - dodał Hayes. "Prawdopodobnie istnieje związek między stosowaniem tych moskitier a powszechną odpornością szkodników domowych na środki owadobójcze, przynajmniej w Afryce".
Naukowcy dodają, że do wzrostu zachorowań na malarię mogą przyczyniać się również inne czynniki - na przykład głód, wojny, podziały między wsią a miastem oraz przesiedlenia ludności.
W jednej z prac - na podstawie ankiety przeprowadzonej w 2022 roku w 1000 gospodarstw domowych w Botswanie - stwierdzono, że podczas gdy 58% z nich najbardziej martwiło się komarami w domach, ponad 40% najbardziej martwiło się karaluchami i muchami.
"Istnieją pewne dowody na to, że ludzie przestają używać moskitier, gdy te nie zwalczają szkodników"
Myślę, że ciekawy temat. Autorzy sugerują dwa rozwiązania, z których jedno wydaje się być zarówno proste, jak i potencjalnie skuteczne. Dodatkowy środek owadobójczy stosowany na dole moskitiery. Ogólnie sama PRACA NAUKOWA była na podstawie 28 innych, które wyselekcjonowano z puli 1200, tak by pasowały do tematu.
----------------------------------------
No, znowu godzinka zmarnowana, dlatego dajcie znać, czy info jest spoko.
Tego typu rzeczy ode mnie, choć niekoniecznie w formie artykułu do czytania można szukać w społeczności CZARNA DZIURA INTELEKTU .
.. albo jeszcze się nie obudziłem, albo mam wrażenie, że połowa tego to jest powtarzanie jednego i tego samego zdania "tak żeby facetka się nie skapnęła"
@NiebieskiSzpadelNihilizmu pewnie dałoby się to sklecić w kilka linijek mniej, ale trudno mi wycinać same cytaty, stąd pewnie takie wrażenie, bo o ile moim zdaniem każdy z nich dodaje coś do tematu, jak motyw ludzkiego działania, tak faktycznie zaczynają się od stwierdzeń, które już padły w opisie na początku.
@Dziwen muchy i karalucha nie zabije. To sobie oleje temat całkowicie i pewnie zachoruje na malarię... No logika cudowna. Tam naprawdę potrzeba chociaż szczątkowej edukacji:/
Z moskitierami jest też taki problem, że z tych rozdawanych w ramach pomocy powszechnie robi się sieci rybackie, bardzo skuteczne zresztą.
Po prostu niektórzy wolą się najeść i zaryzykować chorobę, co niestety niesie mnóstwo dodatkowych problemów (np. moskitiery mają tak drobne oczka że łowią wszytkie najmniejsze ryby, zanim zdążą urosnąć).
Wyjątkowo pozwolę sobie podrzucić film znaleziony w tym drugim portalu, który dużo tłumaczy m.in. o moskitierach właśnie:
I dla zaawansowanych, zwyczajowo polecam też lekturę książki "Dziękujemy za palenie", którą zalecono mi preczytać, zanim sam pojechałem "pomagać"
Był za darmo PDF na stronie PAH-u, ale coś nie widzę Jeśli ktoś by chciał, to poszukam u siebie, lektura też otwiera oczy na całe to nasze "pomaganie".